70 lat UMCS: Z historii Kozienaliów

Sylwia Szyc, Paweł Markiewicz
Kozienalia 1959. Pierwszy korowód. Na czele symbol lubelskiego święta - koza
Kozienalia 1959. Pierwszy korowód. Na czele symbol lubelskiego święta - koza ze zbiorów Archiwum UMCS
Prawdziwego ducha uniwersytetu tworzą ludzie, w tym także sami studenci. Niemal od początku istnienia UMCS bujnie rozkwitało tu życie studenckie, nie tylko związane z nauką, ale również z szeroko rozumianą kulturą i sportem. Jednym z najbardziej rozpoznawalnych wydarzeń kulturalnych były i są kozienalia.

W tym roku Lubelskie Dni Kultury Studenckiej odbywają się po raz dwudziesty trzeci. Mało kto jednak pamięta, że tradycja tego święta sięga roku 1959. Po raz pierwszy idea zorganizowania święta żaków narodziła się wiosną 1958 r. Początkowo wydarzenie miało nosić nazwę "Igraszki Żaków Lubelskich". Chcąc pokazać lubelski charakter wydarzenia, nazwę tę wkrótce zmieniono na kozienalia, nawiązując tym samym do herbu miasta. Studenckie święto odbyło się ostatecznie w październiku 1959 roku - nieprzypadkowo, bowiem w tym właśnie roku przypadała 15. rocznica powstania UMCS oraz Lubelskiego Ośrodka Naukowego.

Z okazji pierwszych kozienaliów powstał specjalny utwór, skomponowany w rytmie walca. W dniu korowodu Kurier Lubelski opublikował jego treść wraz z dopiskiem, by ową piosenkę "wyciąć i zabrać na pochód". Słowa napisał Kazimierz Łojan, a muzykę skomponował Ryszard Schreiter. Ta zapomniana pieśń kozienaliów powinna wrócić do tradycji obchodów tego święta:

"Czapka studencka, zniszczona
Bordowa z niebieskim paskiem
Spytała drugą, z dołu zieloną
Skąd nagle wpadłyśmy w łaskę
Ktoś buty szlifował nią co dzień
Przez lata już chyba dwa
I nagle na głowie w pochodzie
Ta druga odrzekła jej tak

Ref. Kozienalia, kozienalia
- zawirował cały świat
Nawet księżyc stracił głowę
- do Bystrzycy z szumem wpadł
Cały Lublin rozśpiewany,
roztańczony każdy dom
kozienalia, kozienalia, kozienalia są.

Przechodzień stanął zdziwiony
Cóż to się dzieje w tym roku
Skąd te okrzyki, że drżą neony
Więc szepcze do kogoś z boku.
Któż widział nie wiedzieć dziś o tym
Ze śmiechem ktoś odrzekł, że dziś...

Ref. Kozienalia, kozienalia itd.

Pierwsze kozienalia rozpoczęły się hucznie 23 października. Tłum studentów zebrał się w miasteczku akademickim, by wkrótce roztańczonym krokiem wyruszyć w kierunku placu Litewskiego. Jednakże zanim wielobarwny korowód przebranych żaków pojawił się na ulicach miasta odbyła się uroczystość "ochrzczenia" akademików, którym nadano imiona wybrane przez specjalną komisję konkursową: Amor, Babilon, Cykoria (później zmieniono nazwę na Cebion), Dodek oraz Eskulap. W majowym wydaniu Wiadomości Uniwersyteckich ukaże się artykuł przygotowany przez dr Annę Łosowską z Archiwum UMCS, przedstawiający szczegółowy przebieg pierwszej edycji tego studenckiego święta.

Kolejne kozienalia zorganizowano w dniach 21-23 października 1964 r., kiedy to uczelnia obchodziła 20-lecie swojego istnienia. Najlepiej atmosferę tamtych dni, podczas których studenci "przejęli" władzę w mieście, oddają artykuły na łamach Kuriera Lubelskiego:

"Wczoraj w godzinach popołudniowych i wieczornych udekorowany szmatkami Lublin przeżywał nie lada chwile. Studenci rozpoczęli wesołe kozienalia. Ulicami miasta przeszedł barwny, rozkrzyczany, wesoły pochód przebierańców. Byli przedstawiciele kmiotków i szlachty, panowie w cylindrach i kawalerzyści, kowboje i wóz cygański, traktor wiozący w klatce brać studencką i stare dorożki wypełnione żakami i żaczkami. Całość prowadziła oczywiście… autentyczna koza. Pochód przeszedł na Stare Miasto, gdzie ojciec miasta Mieczysław Martyn przekazał symboliczny klucz studenckiej gawiedzi" (Kurier Lubelski 25.10.1964). "Studenci potraktowali kozienalia jako wielką, beztroską, dowcipną zabawę. Wcześniej udekorowali miasto rozmaitymi fatałaszkami, zachlapanymi transparentami, sloganami, które bawiły czytających, a tylko niektórych ponuraków uraziły. Jedna z odważnych studentek miała wypisane tam gdzie plecy szlachetną nazwę tracą "praca magisterska". Ktoś uginał się pod transparentem: "Być albo nie być - Omlet" (Kurier Lubelski, 26.10.1964).
Dowcipne hasła oraz pomysłowe stroje oceniała specjalna komisja, która dla najlepszych przewidziała nagrody. Na zakończenie korowodu spalono pięć kukieł, symbolizujących negatywne cechy, takie jak: cwaniactwo, lenistwo, łapówkarstwo, pijaństwo i biurokrację. W programie obchodów znalazły się również liczne zabawy studenckie, występy grup artystycznych oraz imprezy taneczne trwające do białego rana.

Studenci podchodzili do swojego święta z dużym poczuciem humoru, organizując m.in. bieg w cylindrach z jajkiem na łyżce, czy "gonitwę" na koniach o znamiennym tytule "Student w siodle", której zwycięzcą nie zostawał ten, kto najszybciej pokona trasę, lecz ten, kto jako ostatni przekroczy linię mety. Pierwszego dnia imprezy odbyły się także wybory miss kozienaliów, a królowymi studenckiej imprezy zostały Ewa Fornalska oraz Krystyna Leszczyńska.

Studenci ogłosili specjalny edykt, zawierający szczegółowe postanowienia dotyczące przejęcia władzy w mieście. W dokumencie możemy znaleźć m.in. zapisy o bezpłatnych przejazdach miejskimi autobusami oraz trolejbusami, ustaleniu czynszu za wynajem pokoju, nieprzekraczającego kwoty 300 zł ("kto za pokój od studenta więcej nad trzy stówy złotych polskich zażąda, na pal wbity natychmiast zostanie" - Kurier Lubelski, 26.10.1964). Studenci ogłosili również, iż będą pobierać myto w bramach oraz na rogatkach miasta, która to opłata według edyktu miała zostać spożytkowana wyłącznie na słuszne cele. I nikt, niezależnie od zajmowanego stanowiska, nie mógł obejść tego postanowienia. Przekonał się o tym sekretarz Prezydium Wojewódzkiej Rady Narodowej, Edward Zając. Podczas drogi powrotnej do domu jego samochód został zatrzymany przez grupę żaków, którzy zgodnie z postanowieniami wydanego edyktu poprosili o przejażdżkę, po czym wsiedli na maskę samochodu. Po trwającym kilka minut rajdzie ulicami miasta, studenci zeszli z pojazdu i zatrzymali w tym samym celu kolejny samochód.

Do 1989 r. święto studentów kozienalia zorganizowano jeszcze dwukrotnie - w 1969 r. oraz 1973 r. Ostatnia edycja imprezy programowo była bardzo podobna do poprzednich. Pierwszego dnia ulicami miasta przeszedł tradycyjny korowód. W kolejnych dniach w miasteczku akademickim zorganizowano szereg imprez kulturalnych, zabaw tanecznych oraz innych wydarzeń towarzyszących. Głównym miejscem wydarzeń artystycznych stała się Chatka Żaka, gdzie wybierano zwycięzcę w konkursie na najciekawszy strój imprezy. Został nim mnich przechadzający się alejkami miasteczka uniwersyteckiego i pouczający bawiących się żaków. Zorganizowano również perski kiermasz. Pośród wszystkich zgromadzonych na nim przedmiotów (m.in. ręki manekina, rozmokniętego buta czy pary dżinsów z poobcinanymi nogawkami) największą popularnością cieszyły się popielniczki należące do dyrektora teatru Gong 2 Andrzeja Rozhina oraz przewodniczącego Zarządu Uczelnianego Socjalistycznego Związku Studentów Jerzego Wolniaka.

Do tradycji kozienaliów powrócono na początku lat 90. Przez ostatnie dwie dekady impreza ta zmieniała swoją formułę, przekształcając się w wielki festiwal kultury studenckiej, z dużymi koncertami najpopularniejszych gwiazd estrady. Współcześnie trudno wyobrazić sobie maj bez licznych wydarzeń kulturalnych i sportowych, organizowanych w głównej mierze przez i dla studentów.

Wystawa Z okazji 70. rocznicy powstania Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej

Zarząd Uczelniany Samorządu Studentów UMCS, Samorząd Doktorantów UMCS, Lubelskie Centrum Dokumentacji Historii Sportu oraz Muzeum UMCS przygotowały wystawę pt. "Mimo upływu lat, wciąż tacy sami. Historia kozienaliów", poświęconą barwnej historii lubelskiego święta żaków. Ekspozycję można oglądać do 11 czerwca w Muzeum UMCS (ul. Radziszewskiego 11, gmach Biblioteki Głównej UMCS).

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

m
maciej w uszance

że byłem ,,nieletni ,,! W czasie nadawania imion akademikom byłem tam ,jako że mieszkałem obok i pamiętam ,że ZA DARMO dostałem /jako dziecko ! /kubek z piwem . Pamiętam,że był to ,,kubek,, jakiś taki ni to papierowy ni to ,,parafinowany ,, W czymś takim sprzedawano miód / sztuczny ??? / . Pamiętam też jedno z haseł na transparencie kozienalii . Brzmiało ono cyt: ,,MIŁOŚĆ i WÓDKA KOZIENALII O Z D U P K A ,, Zapamiętałem,bo mi się spodobało,szczególnie ta ,,ozdupka ,, Pamiętam też,jak studenci darli ,,buzię ,, krzycząc na całe gardło ,, LEEEEON ,,a z innego akademika odpowiedż była ,, LEEEEON ! Do dziś nie wiem co to miało znaczyć ? Pamiętam budowe tych akademików ,pamiętam,że spadł z rusztowania i osierocił kilkoro dzieci mój sąsiad / Bień ?? / Pamiętam kiosk ,,RUCH , /stał tak między blokami B i C /przy chodniku / Można tam było jako dziecko kupic papierosy ,,na sztuki ! .A były to papierosy ,,Sport ,, albo ,,Mazur ,, . Kupowało się tam /składkowo ! / w niedzielę gazetę bodajże ,,Słowo Powszechne ,, aby kilka razy przeczytać słowa ewangelii ,, bo co by to było gdyby Mama zapytała co mówił ksiądz w kościele a do kościoła ,,człowiek nie zdążył !/ Oj były to czasy . Dobre mimo biedy,czasy . Szkoda ,że wsZystko mija tak szybko ! Trzymajcie się Naukowcy i Studenci z UMCS ! Konkurencja /KUL ! / nigdy Wam nie dorówna . Nie pamiętam żeby za darmo dawali piwo nawet dzieciom . Pozdrawiam cały UMCS,od jak to się mówi ,sprzątaczki do PANA REKTORA włącznie !!!

Dodaj ogłoszenie