70-lat UMCS. Znani absolwenci uczelni

Anna Jakubaszek
dr Krzysztof Żuk. Urząd Miasta Lublin
Uniwersytet Marii Curie-Skłodowskiej wykształcił ponad 211 tys. absolwentów. Studenci, którzy opuścili mury swojej Alma Mater, pracują obecnie w jednostkach sektora publicznego i prywatnego, odnosząc sukcesy zawodowe w kraju i za granicą. UMCS może poszczycić się wieloma absolwentami, którzy są spełnieni zawodowo. Dzisiaj prezentujemy sylwetki pięciu z nich - dr. Krzysztofa Żuka, prof. Nikodema Grankowskiego, Hirka Wrony, Radosława Janika i Jacka Lenartowicza.

Dr Krzysztof Żuk
Prezydent miasta Lublina, w 1980 r. ukończył Wydział Ekonomiczny UMCS, a dziesięć lat później uzyskał tytuł doktora nauk ekonomicznych. Jeszcze jako student rozpoczął pracę naukową na uczelni w Zakładzie Statystyki i Ekonometrii, a później w Katedrze Ekonomii.

Już w czasie studiów kształtowały się jego zainteresowania badawcze. Obszary, które bardzo go interesowały, to samorząd terytorialny oraz restrukturyzacja przedsiębiorstw. Jednak jego największą pasją stało się zarządzanie miastem.

Okres studiów to także czas na poznawanie samego siebie, odkrywanie swoich umiejętności, m.in. poprzez aktywne życie studenckie. Prezydent działał w kole naukowym, uczestniczył w studenckim życiu naukowym przy współpracy ze środowiskami studenckimi innych uczelni. Było to świetne pole do wymiany doświadczeń badawczych, co prowadziło do dalszych poszukiwań naukowych oraz rozwoju kreatywności. Stałym elementem życia społeczno-kulturalnego dla Krzysztofa Żuka była "Chatka Żaka" - miejsce spotkań, którym towarzyszyły rozmowy o życiu, muzyce, literaturze.

Obecność wspaniałych ludzi, od których można czerpać wiedzę i doświadczenie, jest bardzo ważna w kształtowaniu młodego człowieka. W studenckim życiu prezydenta pojawiały się osoby, które stanowiły dla niego autorytet. Jedną z nich był jego promotor prof. dr hab. Tadeusz Tokarzewski. Czas pracy nad doktoratem również był dla Krzysztofa Żuka okresem, w którym spotkał wielu wybitnych ekonomistów, a z częścią z nich pozostaje w kontakcie do dziś. Zdaniem prezydenta, Uniwersytet Marii Curie-Skłodowskiej nie tylko zapewnił mu dobre wykształcenie, ale przede wszystkim ukształtował go zawodowo. Jako pracownik naukowy miał możliwość udziału w licznych konferencjach, debatach i projektach badawczych, także w procesie przygotowywania i realizacji programów reform, składających się na transformację ustrojową.

Wielkie zaangażowanie i#praca doprowadziły Krzysztofa Żuka do miejsca, którym znajduje się dzisiaj, pełniąc funkcję prezydenta Lublina. UMCS jest dla niego miejscem wyjątkowym, które ukształtowało jego życie, zapewniło mu wykształcenie oraz miejsce pracy.

Prof. dr hab. Nikodem Grankowski
Znany i ceniony naukowiec, lubiany przez studentów wykładowca, skuteczny w działaniu administrator. Studia mikrobiologiczne ukończył w 1965 r. na Wydziale Biologii i Nauk o Ziemi UMCS (BiNoZ). Już podczas studiów fascynowało go odkrycie kodu genetycznego, co przekładało się na zrozumienie istoty życia. Wielkimi autorytetami profesora Grankowskiego byli: podczas studiów prof. Zbigniew Lorkiewicz, mikrobiolog, genetyk i rektor UMCS (1969-1972), a w pracy - prof. Eugeniusz Gąsior, biochemik i biolog molekularny, również rektor UMCS (1990-1993). Obaj znakomici naukowcy mieli decydujący wpływ na zainteresowania i rozwój naukowy profesora Grankowskiego.

Profesor pracę zawodową rozpoczął w Wytwórni Surowic i Szczepionek w Lublinie. Wówczas otrzymał propozycję pracy w Zakładzie Mikrobiologii Ogólnej UMCS, gdzie razem ze swoim szefem, prof. Eugeniuszem Gąsiorem, współtworzył od podstaw Pracownię Chemii Bakteryjnej i Pracownię Izotopową, przekształconą później w Zakład Biologii Molekularnej, w którym objął nadzór nad Pracownią Izotopową jako licencjonowany instruktor ochrony radiologicznej. Pracując na UMCS, uzyskał stopień naukowy doktora, doktora habilitowanego, a w 1993 r. prezydent RP nadał mu tytuł profesora. W międzyczasie pełnił przez trzy kadencje funkcję dyrektora Instytutu Mikrobiologii i Biotechnologii, dwie kadencje dziekana Wydziału BiNoZ i przez 19 lat kierownika Zakładu Biologii Molekularnej. Jako pełnomocnik rektora UMCS był też "seniorem" budowy gmachu dla biotechnologii. Na uniwersytecie przepracował ponad 45 lat.

Profesor wraz ze swoim zespołem realizował projekt dotyczący badań nad szczepionką przeciwko malarii. Wyniki zostały opatentowane w kraju i uzyskały również patent europejski - EPO. Za te osiągnięcia zespół został wyróżniony w 2011 r. prestiżową nagrodą naukową "Marii Curie", a w 2012 r. - nominacją przez czasopisma "Focus" i "National Geographic - Traveler" do nagród w dorocznych plebiscytach odkryć naukowych.

Mgr Hirek Wrona
Dziennikarz radiowej Trójki oraz Teleexpressu ukończył Wydział Prawa i Administracji UMCS. Jak twierdzi, wiedza, którą zdobył w trakcie studiów, przydaje mu się w wielu aspektach jego pracy zawodowej. Hirek Wrona od lat współpracuje ze Związkiem Producentów Audio Video, gdzie wykorzystuje zdobytą podczas studiów wiedzę z zakresu prawa autorskiego. Prowadził projekt edukacyjny "Bądź świadomy", którego celem było uświadomienie młodzieży, jak korzystać z własności intelektualnej udostępnionej w internecie oraz mówił o zagrożeniach płynących z niekontrolowanego użytkowania internetu. W 2012 r. otrzymał za niego Nagrodę Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego.

Nigdy nie był prymusem, ale na olimpiadach naukowych radził sobie znakomicie. Wybrał Wydział Prawa i Administracji za namową swojej mamy, której zdaniem to właśnie był wydział przyszłości, gwarantujący więcej aniżeli chleb powszedni. Okres studiów był dla Hirka Wrony okresem dużej aktywności sportowej - był członkiem drużyny koszykarskiej AZS, grywał w brydża. Do dzisiaj jest wielkim fanem sportu, kibicuje m.in. Stali Mielec, Los Angeles Lakers i Manchesterowi United.

Dzięki koledze, który dowiedział się o jego pokaźnej kolekcji płyt oraz znaczącej znajomości muzyki, trafił do studenckiego Radia Centrum w Rzeszowie, gdzie stawiał pierwsze kroki i uczył się zawodu. Od pierwszego dnia w radiu Hirek Wrona czuł się bardzo swobodnie jako prezenter muzyczny. Zdobyte doświadczenie przywiózł ze sobą do Lublina, gdzie miał możliwość kontynuacji nauki dziennikarstwa radiowego. Warsztatu reportażysty uczył go Janek Nowacki. W latach 80. trafił na praktyki studenckie do radiowej Trójki, gdzie, jak mówi, "nauczył się muzycznego rzemiosła, ogłady muzycznej". Tajniki radiowego fachu poznawał u boku Jana Chojnackiego, Wojciecha Manna i Grzegorza Wasowskiego. To oni wpoili mu zasadę: "rzetelne podchodzenie do zawodu, szanowanie każdego słuchacza, przygotowywanie się do każdej audycji, zrobi z ciebie dobrego dziennikarza muzycznego". Hirek z sentymentem również wspomina Radio Centrum w Lublinie, które do dziś darzy wielką sympatią.

W 1981 r. Hirek Wrona po raz pierwszy zetknął się z kulturą z gatunku hip-hop - choć świadomość tego dotarła do niego dopiero po kilku latach. Do dziś na antenie radiowej Trójki propaguje "czarne brzmienia": soul, funk, hip-hop, r'n'b czy jazz. Całe życie chciał być DJ-em radiowym i miksować płyty na imprezach. Dziś robi i jedno, i drugie. Przy tym produkuje i reżyseruje koncerty oraz wydarzenia muzyczne, jest swoim managerem i prawnikiem. Do dziś wykorzystuje wiedzę zdobytą na studiach na UMCS.

Mgr Radosław Janik
Prezes zarządu istniejącej od 1932 r. Spółdzielni Pszczelarskiej APIS w Lublinie, od ponad ośmiu lat kieruje firmą, która jest znanym producentem miodów naturalnych oraz niekwestionowanym liderem na rynku miodów pitnych. Pasjonat pszczelarstwa kontynuujący tradycje rodzinne. Pasiekę prowadzili pradziadek i dziadek prezesa APIS-u, a jego ojciec przez wiele lat był dyrektorem jedynego w Polsce Technikum Pszczelarskiego w Pszczelej Woli.

Prezes Radosław Janik ukończył Wydział Ekonomiczny UMCS. Twierdzi, że studia miały duży wpływ na rozwój jego kariery zawodowej. Zdobył wszechstronną wiedzę z zakresu ekonomii oraz gospodarowania zasobami finansowymi, ludzkimi i materialnymi. W trakcie studiów brał udział w licznych projektach studenckich, co przyczyniło się do zdobycia wiedzy praktycznej oraz umiejętności radzenia sobie ze stawianymi przed nim celami. Studia zaczynał jako młody chłopak, niekoniecznie wiedzący jak chciałby pokierować swoim dalszym życiem, a ukończył je jako wykształcony ekonomista, z konkretnym planem na przyszłość.

Doświadczenie i umiejętności zdobyte w trakcie studiów wykorzystuje w zarządzaniu firmą APIS, która pod jego kierownictwem intensywnie się rozwija i zdobywa nowe rynki zbytu. Marki miodów Spółdzielni APIS takie jak: "Jadwiga", "Kurpiowski", "Piastowski" czy "Staropolski" są znane na całym świecie. Miody APIS-u eksportowane są m.in. do USA, Niemiec, Szwecji, Finlandii, Japonii, Australii, a nawet Chin. Prezes Radosław Janik, kierując APIS-em, stawia na jakość i nowoczesność przy jednoczesnym zachowaniu staropolskich receptur i tradycji.

Prezes Janik był zwycięzcą akcji "Grasz o staż", w której wygrał staż w dziale marketingu jednej z lubelskich firm. Studentom doradza uczestnictwo w jak największej liczbie praktyk i staży, ponieważ taka wiedza praktyczna jest bezcenna i pozwala na rozwój osobisty, a tym samym na osiągnięcie sukcesu. "Na pewno namawiałbym także, aby zainteresować się uczestnictwem w różnych inicjatywach studenckich, w tym także w Zespole Tańca Ludowego UMCS. Mam ogromny sentyment do tego zespołu i uważam, że jest to wspaniałe miejsce dla rozwoju młodego człowieka" - mówi prezes Radosław Janik.

Mgr Jacek Lenartowicz
Ukończył Wydział Prawa i Administracji w 1983 r. Chociaż przez rok był na aplikacji sędziowskiej, zawodowo jednak związał się z teatrem i filmem. Twierdzi, że to dzięki studiom nabył umiejętność samodzielnego myślenia, decydowania o sprawach ważnych. Świadomie podjął decyzję, że w życiu jednak pragnie robić coś innego aniżeli wykonywanie zawodu prawniczego. Obecnie znany między innymi jako właściciel klubu Oaza w serialu "M jak miłość", występował także na deskach wielu teatrów, np. Żydowskiego, Syrena, Komedia czy Roma w Warszawie.

Jacek Lenartowicz wywodzi się z pokolenia studentów, którzy mieli obowiązek uczestniczenia w tzw. praktykach zerowych. Przez miesiąc, przed rozpoczęciem studiów wraz z innymi, przyszłymi studentami pracował na budowie w Czerwonej Woli koło Jarosławia, gdzie poznawał urok prawdziwej, fizycznej pracy. Studia według niego są o tyle ważne, o ile uruchamiają pewnego rodzaju samodyscyplinę, dzięki której studenci nabywają umiejętność efektywnego uczenia się. Zakres przedmiotów prawniczych był bardzo obszerny, w większości trzeba było uczyć się ich prawie na pamięć, dzięki temu obecnie aktor nie ma problemu z nauką tekstów granych przez niego ról teatralnych czy filmowych. Uważa, że przedstawiciele zawodów prawniczych w pewnym sensie stają się na sali sądowej aktorami, dlatego powinni posiadać sceniczne umiejętności, aby walczyć o dobro swoich klientów.

Jednym ze złych wspomnień, które zapisały się w pamięci aktora, jest pacyfikacja jednego z akademików, dokonana przez ZOMO w czasie stanu wojennego. Z sentymentem natomiast wspomina dawną siedzibę Wydziału Prawa i Administracji, która mieściła się przy placu Litewskim, blisko Karczmy Lubelskiej, gdzie wspólnie z kolegami spędzał wolny czas omawiając kazusy prawnicze.

Jacek Lenartowicz miał też przygodę z Zespołem Tańca Ludowego UMCS, w ramach obowiązkowych zajęć z wychowania fizycznego. Z racji ustroju politycznego obowiązkiem studentów było świętowanie obchodów pierwszomajowych na ulicach Lublina, co Jacek Lenartowicz miał przyjemność uczynić właśnie razem z ZTL UMCS.

Wśród autorytetów z okresu studiów Lenartowicz wymienia prof. Grzegorza Leopolda Seidlera, którego wspomina jako wyjątkowego, starszego pana z przedwojenną charyzmą, zawsze otoczonego gronem asystentów ze swojej katedry. Zaimponował mu przede wszystkim ogromną wiedzą m.in. z zakresu prawa, łatwością posługiwania się łaciną oraz wysoką kulturą osobistą. Według aktora szczęściem dla każdego studenta byłoby spotkanie na swojej drodze człowieka tej miary.

Wspomina również prof. Andrzeja Burdę, posła na Sejm PRL w latach 1955-1957 oraz byłego prokuratora generalnego, który u studentów budził lęk, a jednocześnie wielki szacunek. Wśród swoich autorytetów wymienia również prof. Marka Kuryłowicza, obecnie pracującego w Katedrze Prawa Rzymskiego, prof. Teresę Liszcz, która od 2006 r. jest sędzią Trybunału Konstytucyjnego czy Andrzeja Kidybę - profesora z Katedry Prawa Gospodarczego i Handlowego UMCS, a także swojego promotora prof. Mieczysława Sawczuka z Katedry Postępowania Cywilnego.

Tekst został przygotowany na podstawie materiałów przekazanych przez Biuro Prasowe Prezydenta Miasta Lublina, materiału otrzymanego od prof. Nikodema Grankowskiego, rozmowy Anny Jakubaszek z Hirkiem Wroną, wywiadu przeprowadzonego z nim przez Agatę Słowińską i Łukasza Marcińczaka, a także materiałów otrzymanych od Radosława Janika oraz rozmowy przeprowadzonej z Jackiem Lenartowiczem.

Nowe inicjatywy
13 czerwca, w kolejnym z cyklu artykułów o UMCS, przedstawimy Państwu nowe inicjatywy uniwersytetu dedykowane absolwentom oraz powody, dla których postanawiają oni po latach powrócić w mury swojej Alma Mater.

Czekamy
Chętnie opublikujemy Wasze wspomnienia ze studiów na UMCS. Prześlijcie je na adres: a.borkowski@kurierlubelski.pl.

Wideo

Komentarze 28

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

m
maciej w uszance

komentował cię głąbie . Prawdziwy Maciej . Dla mnie jesteś członkiem /cewką moczową /

g
gość

Gratuluję lublinianom Prezydenta Miasta.Jest w Lublinie wykształcony na odpowiednim kierunku studiów,zna tzw."słabości miasta,wie jak zarządzać. Nie każde miasto może tym poszczycić się .Nic więc dziwnego,że znalazł się w czołówce Najlepszych Prezydentów Miast. Chcialam również zaznaczyć,że nie mieszkam w Lublinie, więc do spraw podchodzę z odpowiednim dystansem.Pozdrawiam.

1878

Piona Hirek, kibice United zawsze razem!

K
K31

Zróbmy odwrotny ranking absolwentów bezroboli, będzie zdecydowanie więcej laureatów.

J
Jacko Muzykant

Odpowiedź. ...........np. taki Michalak jako Michalak kariery by nie zrobił ale już jako Szyc proszę.
To trudne do logicznego wyjaśnienia ponieważ taki Fog zrobił tu karierę jako Fog a nie Fogel a Lem jako Lem a nie jako Leman no i Michnik a nie Szechter

k
kubeba

Czyżby ojcem Pani Marii był jakić Curie a wyszła za mąż za Skłodowskiego- no bo logicznie analizując to na to wygląda.

p
psina

Co? Zakalec.

K
Kuria

największe sukcesy odnoszą ci, co nie kończyli UMCS-u!
Powiewające flagi niebieskiej ojczyzny p[okazują ino Dewocję, z której wynikają same CUDA!

P
Psiak

Jeżeli to najsłynniejszy absolwent to uczelnia denna.

k
kinol

to pewnie szonkonery?

e
emski

Dziadek kiedyś mi powiedział a miał swoje lata, że najgorszym typem człowieka jest
wykształcony debil. Znam takich kilkunastu - co najmniej. Pamiętaj wnuku ,,bądż
człowiekiem a wtedy będziesz kimś'' dodał dziadek. Dzisiaj wiem że MIAŁ RACJĘ.....

G
Gość

No to akurat czuć.

l
lucyper

przecież zawsze szczeka

m
maciej w usznce

a dr Marco jest bodaj najwybitniejszym absolwentem, jego największym osiagnieciem (poza dowodzeniem oddziałem ZOMO) było spotkanie z towarzyszem Jaruzelskim na pierwszomajowym pochodzie

d
dr Marco

Ale jesteś na posterunku, czujny jak bohaterski Szarik.
Lepiej zdradź na kogo głosowałeś, co prawda to pytanie retoryczne...

Dodaj ogłoszenie