18+

Treść tylko dla pełnoletnich

Kolejna strona może zawierać treści nieodpowiednie dla osób niepełnoletnich. Jeśli chcesz do niej dotrzeć, wybierz niżej odpowiedni przycisk!

Adam na złoto, drużyna na medal

RedakcjaZaktualizowano 
Apoloniusz Tajner
Apoloniusz Tajner Mikołaj Suchan/POLSKA
Z Apoloniuszem Tajnerem, prezesem Polskiego Związku Narciarskiego, byłym trenerem Adama Małysza, rozmawia Robert Małolepszy

Jak mamy patrzeć na ten weekend. Adam jest mocny czy nie? To samo pytanie można zadać w stosunku do innego "dziadka" Janne Ahonena. W konkursie drużynowym skakał dobrze, ale w indywidualnym nie wszedł do drugiej serii. Adam w ogóle nie przebił się przez kwalifikacje.
Są mocni. Obaj, ale ze zdecydowanym wskazaniem na Adama. Ahonen w konkursie drużynowym skakał tępo, siłowo. Ale on z każdym startem powinien dochodzić do siebie.

Adam twierdzi, że roczna przerwa jaką zafundował sobie Ahonen, nie powinna mieć wpływu na jego wyniki.
Zobaczymy, ale wygląda na to, że tak rzeczywiście może być.

Adam indywidualnie był drugi w piątkowej drużynówce.
I to jest odzwierciedlenie jego aktualnych możliwości. On ma za sobą naprawdę bardzo dobrze przepracowany okres przygotowawczy. Zaliczył na śniegu już prawie 80 skoków. Wszystkie w dobrych warunkach. Jestem naprawdę dobrej myśli. Tak jak Adam wierzę w to, co robi z nim Lepistoe.

Czyli marzenie Małysza o złocie w Vancouver jest realne?
Jak najbardziej. Choć nie powiem dziś, że Adam jest faworytem. Jeszcze latem skakał w kratkę. Później przytrafiła mu się kontuzja [naderwanie mięśnia brzusznego - red.]. Ale widziałem z bliska ostatni jego trening w Szczyrku. Prezentował się naprawdę świetnie. Co najważniejsze, widać, że wreszcie wyeliminował błędy techniczne, jakie popełniał w ubiegłym sezonie. Chodzi głównie o zachowanie na progu. To przeciskanie się przez belkę i lekko chaotyczne odbicie. Teraz to wszystko wygląda płynnie i tak było w Kuusamo, poza tym jednym skokiem z kwalifikacji.

Adam go zepsuł czy warunki były rzeczywiście tak złe?
Złe. Bardzo złe. Ja bym nawet powiedział, że w tych warunkach to wcale nie był skok tylko na 101 metrów. To było aż 101. Inni w tych warunkach lądowali 30 metrów bliżej od Adama.

Po co w takim razie co roku FIS daje konkursy otwierające sezon działaczom z Kuusamo. Przecież tam zawsze wieje. Nigdy, ale to nigdy nie było tam tak, by skoki odbyły się bez kłopotów. Kilka lat temu Thomas Morgenstern o mało się na tej skoczni nie zabił.

Sęk w tym, że jest niewiele miejsc w Europie, które o tej porze mają już śnieg. Ja generalnie uważam, że pierwszy konkurs sezonu powinien odbywać się na skoczni średniej. Taka jest w Rovaniemi. Ale oni nie chcą organizować zawodów. A w Kuusamo chcą i to bardzo. Mają pieniądze i to jest decydujące.

Ilu zawodników będzie walczyć o złoto w Vancouver. Wydaje się, że tym razem może to być wyjątkowo szeroka grupa?
A ja coś czuję, że im bliżej będzie igrzysk, tym ona się będzie zawężać. Na pewno wśród kandydatów do złota, bez względu na wynik w Kuusamo, zaliczyłbym Schlierenzauera. On jest teraz w takim gazie, w jakim Adam był w swym najlepszym okresie. To są jego trzy lata. Jego trening na razie nie przytępia, co dzieje się już np. z Thomasem Morgensternem. To do końca niewyjaśnione zjawisko, ale tak już jest w skokach i dopada to wszystkich, że absolutny szczyt można uzyskać przez dwa, trzy sezony. Później błysk gdzieś ucieka.

Czyli na słynny błysk Adama też nie mamy co liczyć. Co się musi w takim razie zdarzyć, jakie warunki musi on spełnić, by zdobyć złoto w Vancouver?

Nie wiem, czy błysk może wrócić. Ale jeśli Adam złapie taką formę, jak chociażby w Sapporo, może wywalczyć złoto. Na pewno trochę szczęścia też będzie musiał mieć.

Osiem lat temu w Salt Lake City Adam wydawał się murowanym faworytem do złota na obu skoczniach. Gdy myśli Pan czasami o tamtych konkursach, odczuwa Pan niedosyt? Przecież przez igrzyskami Orzeł z Wisły był nie do zatrzymania?
Nie czuję niedosytu, choć Adam ewidentnie miał tam pecha. Gdyby nie wyrwa w zeskoku, w którą wpadł Adam podczas konkursu na średnim obiekcie, pewnie po pierwszej serii nie miałby takiej straty do Ammanna. A wtedy różnie mogło być. Z drugiej strony dobrze, że w ogóle ustał ten pierwszy skok. Gdyby się przewrócił, nie zdobył medalu, na dużej skoczni nerwy byłby jeszcze większe. Nie ma więc co rozpamiętywać.
Kandydat na czarnego konia sezonu? Może być nim Niemiec Pascal Bodmer? Świetnie skakał w piątek, w sobotę był drugi.
Widać, że złapał już superformę, co przejawia się tym, że chyba najlepiej z całej stawki trafia w próg. Robi to idealnie i dzięki temu leci. Ale widać, że fizycznie odstaje od czołówki. Gdy reszta zacznie trafiać, Niemiec może mieć kłopoty.

To dobrze, że FIS nie wprowadziła nowych przepisów, które testowano latem?
W jakimś sensie wprowadziła, ale tylko na konkursy niemieckie. Dla kibiców może to i dobrze, bo wciąż za mało dostają danych dotyczących siły i kierunku wiatru. Gdyby je mieli, system byłby bardziej czytelny. Wiedzieliby, dlaczego ktoś jest pierwszy, a skoczył bliżej niż inni. Dla Adama ten system był bardzo dobry. Gdyby obowiązywał w kwalifikacjach w Kuusamo, z całą pewnością Małysz wszedłby do konkursu głównego. Zresztą większość trenerów jest za zmianami. Ja także. Prędzej czy później przelicznik zacznie obowiązywać na stałe.

Kto w naszej kadrze będzie numerem dwa?
Nie mam żadnych wątpliwości, że będzie to Kamil Stoch.

Na co go stać, bo ciągle czekamy na wybuch jego ponoć wielkiego talentu?
Ubiegły sezon miał słabszy, ale wciąż stać go na wszystko. Łącznie z wygrywaniem zawodów PŚ. Może nie seriami, ale Kamil mógł przecież zdobyć medal mistrzostw świata w Libercu na średniej skoczni . Gdyby nie zepsuł drugiego skoku, wykorzystał wspaniałe warunki, jakie mu się trafiły, być może byłby dziś mistrzem świata. Wierzę, że w końcu wyjdzie mu taki konkurs.

Na co stać naszą drużynę? W Kuusamo zajęliśmy piąte miejsce, ale choćby Norwegowie i Japończycy, których wyprzedziliśmy, będą w Vancouver o wiele mocniejsi.
Po raz pierwszy, od kiedy mam coś w tym związku do powiedzenia, włączając czasy, gdy byłem trenerem pierwszej drużyny, z pełną odpowiedzialnością mówię, że polską drużynę stać na walkę o medal olimpijski. Poza Austriakami nie widzę ekipy, której nie da się pokonać. Oczywiście pod warunkiem, że wszyscy będą skakać na swoim najwyższym poziomie i nikt nie zepsuje żadnej próby. Wierzę, że to realne, bo teraz mamy naprawdę szeroką grupę. Dwóch pewniaków czyli Małysza i Stocha oraz sześciu, ośmiu zawodników, którzy walczą o kolejne dwa miejsca.

Co się dzieje z Klimkiem Murańką?
Rośnie, a to w skokach zawsze trudny okres. Ale jestem dobrej myśli. Technikę cały czas ma dobrą, wreszcie wokół niego jest trochę spokoju. Poczekajmy trochę, a z tej mąki będzie chleb. To naprawdę wielki talent.

Ale Klimek ma już 15 lat. Austriacy nie boją się posyłać takich młodziaków na PŚ. Przykłady można mnożyć. Ostatni to przecież Gregor Schlierenzuaer, który zadebiutował w PŚ w wieku 16 lat.
Ale oni mają masę takich chłopaków. Mogą więc ryzykować. I nie zawsze im się udaje. Przypomnę choćby Fetnera czy Koflera. Pierwszy przepadł, drugi po świetnym debiucie później też zniknął. Dopiero teraz wraca.

Wisła będzie się starać o zawody Pucharu Świata na skoczni Malinka?
Spokojnie. Na razie zorganizujmy tam jeszcze kilka imprez rangi Pucharu Kontynentalnego. Dajmy okrzepnąć tamtejszemu komitetowi organizacyjnemu. Na pewno możemy się już dziś cieszyć, że skocznia zdobyła uznanie. Regularnie przyjeżdża-ją do Wisły trenować wszystkie zagraniczne ekipy. Trenerzy doceniają stabilne warunki. Oraz fakt, że to obiekt położony na północnym stoku, co oznacza, że praktycznie przez całą zimę leży na nim śnieg.

W sobotę rano żartowałem z Panem, że jeśli Justyna Kowalczyk zaczyna skarżyć się żurnalistom na związek, to znaczy, że zaraz pojawią się dobre wyniki. Godzinę później wygrała sprint w Kuusamo.
Jeśli chodzi o związek, to nie mam sobie nic do zarzucenia. Team Justyny ma wszystko. Tylko dla niej pracuje każdego dnia sześciu ludzi. O tym, że samochód ma złe ogrzewanie, przeczytałem w gazecie. To nowiutki mercedes, dokładanie taki, jaki wybrała sobie wspólnie z trenerem Wierietielnym sama Justyna. Do mnie żadnych uwag nie zgłaszali.

Kowalczyk mówi, że szczyt jej możliwości przyjdzie dopiero za cztery lata podczas igrzysk w Soczi. Asekuruje się, kokietuje nas czy może to po prostu zasłona dymna?
Jeśli chodzi o wiek, to rzeczywiście w Soczi będzie zawodniczką dojrzałą, 31-letnią. W biegach to najlepszy czas na wielkie wyniki. Ale już dziś stać ją na dwa, medale. Najfajniejsze jest to, że Justyna na kolejnych igrzyskach też będzie mogła walczyć o podium.
Rozmawiał Robert Małolepszy

polecane: Flesz - e-papieros zagraża zdrowiu

Wideo

Materiał oryginalny: Adam na złoto, drużyna na medal - Polska Times

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 3

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

J
Jerzy

Kolejny burak prezesem. A najmadrzejszy z calej klasy, jak Lato i inni.

J
Jerzy

Kolejny burak prezesem. A najmadrzejszy z calej klasy, jak Lato i inni.

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3