reklama

Adam w siebie wierzy, to ważne

Robert MałolepszyZaktualizowano 
Do igrzysk w Vancouver jeszcze trzy tygodnie. Do konkursu na dużej skoczni prawie miesiąc. Wszystko może się zdarzyć. Na olimpiadzie prawie nigdy nie wygrywają faworyci. A ja naprawdę zaczynam wierzyć, że stać mnie na medal - tak w skrócie można podsumować to, co po weekendowych konkursach na Wielkiej Krokwi mówił Adam Małysz.

Apoloniusz Tajner, który prowadził go do największych sukcesów, dodaje, że nadchodzi wielka fala sukcesów Adama, że eksplozja jego formy jest już naprawdę blisko. Czy zatem możemy spodziewać się medalu na igrzyskach?

Rywale Adama pytani o jego szanse od początku sezonu mówią, że na niego trzeba zawsze uważać, że to zawodnik, którego stać na wszystko. To oczywiście wyłącznie kurtuazja, ale po Zakopanem ton niektórych wypowiedzi uległ zmianie. Simon Ammann wciąż jest bardzo pewny siebie, wciąż emanuje spokojem, ale pytany o Adama przestaje uśmiechać się pod nosem, jak czynił to do tej pory, a przynajmniej nie robi tego tak ostentacyjnie.

W Zakopanem Adam pokazał, że potrafi znów skoczyć dwa razy na takim samym poziomie. W obu konkursach wręcz poprawiał swoje próby. Jego sobotni skok z drugiej serii z obniżonego rozbiegu był dłuższy od pierwszego o 4 metry. Thomas Morgenstern (zajął trzecie miejsce) uzyskał dokładnie tyle samo co Małysz - w sumie 264 metry.

- Adam pokazał w Zakopanem siłę -mówi trener Hannu Lepistö. - Nie ma już żadnego poważnego problemu, oba sobotnie skoki były bardzo dobre technicznie, ale szczegółów, które można poprawić, jest kilka - dodaje Hannu, którego zapytaliśmy, czy może powtórzyć się scenariusz z 2007 roku, gdy Adam też zaczął sezon nieźle, ale bez błysku, w Zakopanem był piąty, a później w Sapporo zdobył złoto MŚ na średniej skoczni.

- Wtedy sytuacja była inna. Nie było przerwy w treningach we wrześniu, jak to się zdarzyło w tym roku [Adam miał kontuzję mięśni brzucha - red.]. Poza tym rywale nie byli aż tak silni. W tym sezonie Schlierenzauer i Ammann prawie nie mają słabszych momentów. Ale plan oczywiście jest taki, żeby w Vancouver Adam był w najwyższej formie. Mamy wystarczająco dużo czasu, by tę formę poprawić - zapowiada Lepistö.

Gregor i Simon rzeczywiście są dziś poza zasięgiem rywali. Czy jednak dotrwają z tą formą do igrzysk? "Schlieri" zrobił sobie przerwę przed konkursami w Zakopanem. Widać, że mu pomogła. Trener Austriaków Alexander Pointner twierdzi, że jego podopieczny zaliczył na Wielkiej Krokwi dwa najlepsze konkursy w sezonie. Simon, który wahał się, czy przyjechać do Polski, pobił siedmioletni rekord skoczni Svena Hannawalda. Nie widać więc po nim trudów wyprawy do Japonii.

Ale obaj mają słabe punkty czy może raczej punkciki. Schlierenzauer i w tym, i w poprzednim sezonie pokazał, że w najważniejszych momentach puszczają mu nerwy. Tak było podczas Turnieju Czterech Skoczni czy mistrzostw świata w Libercu. Bo przecież srebrny medal na średniej i dopiero czwarte miejsce na dużej skoczni to dla zdobywcy Pucharu Świata porażka.

Ammann ma najlepszy sezon w karierze. Dwa złote medale olimpijskie już zdobył, presji wielkiej więc nie będzie czuł. Jeśli nie stanie na podium w Vancouver, świat mu się nie zawali. Ale i on miał w tym sezonie wpadki. Jego forma nieznacznie, ale jednak faluje. W Turnieju Czterech Skoczni nie liczył się w walce o zwycięstwo. Nawet w Sapporo, gdzie poleciał wygrać dwa razy, musiał oddać jeden triumf Morgensternowi.

Adam Małysz, który był już na trzech igrzyskach, przypomina, że ani w Nagano, ani Salt Lake City, ani w Turynie nie wygrywali faworyci. Zawsze były niespodzianki. W Nagano złoto na średniej i srebro na wielkiej skoczni zdobył Fin Janni Soininen, który przed igrzyskami tylko raz stanął na podium. W Zakopanem był 10. i 6. Cztery lata później w Salt Lake City Hannawalda i Małysza pogodził Ammann, który cztery razy stał wprawdzie na podium, ale później miał wypadek w Willingen i nikt na niego nie stawiał. W Turynie Czech Jakub Janda (5 zwycięstw, 9 razy na podium przed igrzyskami) i Fin Janne Ahonen (2 zwycięstwa, 7 podiów) nie zdobyli żadnego medalu. Janne był 6. i 9., Jakub 10. i 13.

Sprawdziliśmy też, jak radzili sobie triumfatorzy zawodów w Zakopanem w latach olimpijskich. Ani zwycięzcy z 1998 roku (Brenden, Peterka), ani z 2002 (Hautamäki, Małysz), ani z 2006 (dwa razy Hautamäki) nie wywalczyli później złota. Z tych, którzy stawali w Zakopanem na podium, krążki na igrzyskach zdobywali: Kazuyoshi Funaki (drugi w 1998 r.) był mistrzem i wicemistrzem w Nagano. Sven Hannawald (2 razy drugi w 2002) to wicemistrz i brązowy medalista z Salt Lake City. Adam Małysz (pierwszy w 2002) ma brąz i srebro z Salt Lake City. Matti Hautamäki (2 razy wygrał w 2006) wywalczył srebro na średniej skoczni w Turynie. Wreszcie Thomas Morgenstern, który w 2006 roku był trzeci w Zakopanem, w Turynie wywalczył złoto na dużej skoczni.

Z drugiej strony Norweg Lars Bystoel, który w Turynie miał złoto na średniej i brąz na dużej skoczni, w Zakopanem był 12. i 18. Przed igrzyskami miał już jednak na koncie triumf w Innsbrucku.

Jakie więc można wyciągnąć wnioski po Zakopanem? Na pewno ktoś z grupy: Schlierenzauer, Ammann, Morgen-stern, stanie na podium w Vancouver. Adama też stać na walkę o medal. Ma też wystarczająco dużo czasu, by poprawić swą dyspozycję. Na poważnie uwierzył, że jest w stanie powalczyć o medal. Może nawet wygrać. A to ważne. W Turynie na średniej skoczni uzyskał 101,5 i 102,5 m. Bystoel na olimpijskiej skoczni w Prage-lato lądował na 101,5 i 103,5 m. Różnice w pierwszej dziesiątce były minimalne. Po konkursie Heinz Kuttin, trener Polaka, stwierdził, że gdyby Adam uwierzył w siebie, mógł stanąć na podium.

W najbliższy weekend w Oberstdorfie przekonamy się, czy Małysz rzeczywiście wrócił na stałe do grupy walczącej o podium, czy może to "tylko" magia Wielkiej Krokwi znów zadziałała. Konkursy będą rozgrywane według zasad uwzględniających siłę wiatru. Nikt już nie będzie mógł więc powiedzieć, że komuś lepiej wiało. To będzie ostateczny sprawdzian olimpijskich nadziei. Adama i naszych.

FLESZ: Elektryczne samoloty nadlatują.

Wideo

Materiał oryginalny: Adam w siebie wierzy, to ważne - Polska Times

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3