Amanda Suszczyk z Lublina wybudziła się ze śpiączki w klinice "Budzik"

Dorota Krupińska
Amanda odzyskuje już siły. Niedługo wróci do domu Regina Suszczyk
12-letnia Amanda Suszczyk z Lublina, to kolejne dziecko, które wybudziło się ze śpiączki w warszawskiej klinice "Budzik".

Czuję się dobrze. Nic mnie nie boli. Marzę, by mieć własnego konia. Będzie się nazywał Fokus - mówi nam 12-letnia Amanda. Dziewczynka przebywa jeszcze w klinice "Budzik". Z każdym dniem czuje się coraz lepiej i robi duże postępy. Intensywnie ćwiczy. Śmieje się, mówi, choć jeszcze niewyraźnie. - Wraca jej pamięć, zaczyna liczyć, przypomina sobie ortografię, nawet próbuje kłócić się z siostrą - opowiada Regina Suszczyk, mama Amandy. - Stał się cud, nasze modlitwy do Jana Pawła II i Matki Boskiej zostały wysłuchane.

Zwykły dzień, który zmienił wszystko
21 czerwca 2013. Amanda umawia się z koleżanką po szkole. Bierze psa i razem idą na spacer. Poszły niedaleko, kilka ulic dalej, tuż nad rzekę Bystrzycę. Amanda wchodzi do rzeki. Zaczyna się topić. Ludzie, którzy tamtędy przechodzą, słyszą krzyki. Woda jest mętna, nie widać dziecka. Ktoś, jakiś chłopak, jedzie na rowerze i widzi z daleka cień w wodzie. Odrzuca rower i wpada do wody, wyciąga dziewczynkę. Z pobliskich ogródków działkowych biegnie młoda dziewczyna, okazuje się, że to studentka medycyny. Ona rozpoczyna reanimację. Przyjeżdża pogotowie. Zabiera dziewczynkę na oddział intensywnej terapii Dziecięcego Szpitala Klinicznego przy ulicy Chodźki w Lublinie. Zaczyna się walka o jej życie, walka z czasem.

- Przybiegła koleżanka Amandy, do nas do domu i krzyczy, że Amanda się utopiła. Zerwaliśmy się. Na miejscu była już karetka i policja. Nie wiem, zupełnie nie wiem, jak to się stało. Tyle wersji tego zdarzenia słyszałem. Nie wiem dlaczego weszła i czy kiedykolwiek poznam prawdę. Amanda pamięta tylko, że była w wodzie, potem już nic i okropnie jej przykro, że to zrobiła - opowiada Mariusz Suszczyk, tata.

Pierwszych pięć dni
- Ciemność, pustka, wielki strach. Nie wyobrażaliśmy sobie, że możemy ją utracić. Nie spaliśmy trzy dni, na klęczkach modliliśmy się - opowiada Mariusz Suszczyk. Przez pierwszych pięć dni lekarze walczyli o jej życie. Doszło do niedotlenienia mózgu w 93 procentach. Płuca były zalane wodą. - Amanda umierała. Po pięciu dniach lekarze powiedzieli, że nie powinno zagrażać jej niebezpieczeństwo - opowiada tata dziewczynki.

Po dwunastu dniach otworzyła oczy, ale była w śpiączce. Ciało było nieruchome. Lekarz poradził rodzicom, żeby pobudzali jej komórki mózgowe. Zaczęli czytać Amandzie książki. Puszczali filmy. Muzykę. To co uwielbia - rap. Mówili do niej. Pod koniec lipca skierowała głowę w stronę głosu. - Jezu, jaka to dla nas była radość. Ale wciąż była w śpiączce. Była jak laleczka, taka bezwładna - wspomina tata dziewczynki.

Wolna jest tylko niedziela
- Lekarka z neurologii powiedziała o "Budziku". Napisała wniosek o przyjęcie. 14 października zawieźliśmy ją do kliniki - opowiada Mariusz Suszczyk. Cały sztab profesjonalistów pracuje z dziewczynką. Od 8.30 ma hydromasaż, potem ćwiczenia fizyczne, ćwiczenia nóg. Pionizacja, masaż kończyn, logopeda, ćwiczenia oczu, czytanie książek. Niedziela jest tylko wolna.

Cały czas towarzyszą jej rodzice, na zmianę. Myją ją, ubierają, karmią. - Żona nie pracuje, ja zrezygnowałem z pracy, by być przy córce. Pomagają nam dobrzy ludzi, przysyłają nam na konto pieniądze. Dzięki temu jesteśmy z nią, kupujemy potrzebny jej do rehabilitacji sprzęt - mówi tata Amandy.

Amanda się obudziła
- To nie jest tak, że przybiegają do nas lekarze i mówią: Amanda się obudziła. To jest cały proces. Ciężka praca, która trwa całymi tygodniami. Każdego dnia córka powoli wracała do naszego świata. Zapamiętywała imiona lekarzy, wodziła za nami wzrokiem. Uśmiechała się.

Kiedy tak naprawdę można było stwierdzić, że się obudziła? Myślę, że to było wtedy, gdy lekarz zadał jej pytanie gdzie jest. Córka odpowiedziała, że jest w Warszawie, a Warszawa to stolica Polski...

Amanda niedługo wróci do domu
- Na kilka dni przyjedziemy do domu, bo córka marzy o tym. Wspomina brata, siostrę, tęskni za nimi - mówi mama Amandy.

Potem czeka ją rehabilitacja w szpitalu w Lublinie. I ćwiczenia w domu, pod okiem rodziców. A potem będzie już normalnie.

Spotkania z rówieśnikami, jazda konna, bo to wielka pasja Amandy, podobnie jak śpiewanie.

Pomoc dla Amandy
AMANDA SUSZCZYK
PKO Bank Polski nr 80 1020 3147 0000 8602 0096 4536

Codziennie rano najświeższe informacje z Lubelszczyzny prosto na Twoją skrzynkę e-mail. Zapisz się do newslettera

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie