Artystka wielu talentów, ulubienica elit, muza Witkacego i posiadaczka czerwonego bugatti. Historia życia Miry Zimińskiej-Sygietyńskiej

Katarzyna Dębek
Katarzyna Dębek
Mira Zimińska-Sygietyńska najbardziej na świecie kochała aktorstwo i zespół „Mazowsze”, którym kierowała do końca swojego życia.
Mira Zimińska-Sygietyńska najbardziej na świecie kochała aktorstwo i zespół „Mazowsze”, którym kierowała do końca swojego życia. Narodowe Archiwum Cyfrowe
Udostępnij:
Aktorka teatralna, filmowa, kabaretowa. Bywalczyni warszawskich salonów w okresie międzywojennym. Redaktorka Kuriera Porannego, więźniarka polityczna podczas drugiej wojny światowej i współzałożycielka „Mazowsza”. Jej życie idealnie nadaje się na scenariusz książki lub filmu. Prób napisania jej autobiografii było wiele, jednak ta najbardziej trafiona została stworzona przez nią samą.

Mira Zimińska-Sygietyńska urodziła się 22 lutego 1901 roku w Płocku. Ze sceną teatralną zetknęła się, kiedy miała półtora roku – rodzice, którzy byli pracownikami Teatru Miejskiego w Płocku „wypożyczyli” córkę ukraińskiej trupie aktorskiej, która potrzebowała do swojego występu płaczącego dziecka. To był początek jej kariery aktorskiej, która stała się w późniejszych latach prawdziwą pasją.

Dziecięca gwiazda, czyli początek kariery Miry

W wieku siedmiu lat wcieliła się w rolę Stasi w „Ich czworo” Gabrieli Zapolskiej. Udany występ zaowocował kolejnymi angażami, m.in.: w sztuce Tadeusza Rittnera „W małym domku”, później zaś grała także w „Weselu” Stanisława Wyspiańskiego i „Dziadach”. W wieku 17 lat dostała swój pierwszy poważny angaż, następnie grywała w Radomiu, po czym trafiła do Warszawy, gdzie rozpoczęła się jej prawdziwa kariera i życie.

Artystka wielu talentów

W Warszawie zadebiutowała w jednym z najsłynniejszych teatrzyków literackich, mieszczącym się na rogu ulic Świętokrzyskiej i Nowego Światu. Jednak prawdziwą sławę zyskała dzięki Qui Pro Quo. Występowała tu nie tylko jako aktorka, ale również jako piosenkarka i konferansjerka. I to właśnie to ostatnie doświadczenie było punktem zwrotnym w jej życiu. W rewii „Hallo! Ciotka!” podbiła serca publiczności swoim ciętym dowcipem, werwą i wdziękiem.

Mira bardzo szybko stała się popularna, angażowano ją do licznych ról i była ulubienicą warszawskiej inteligencji. Przyjaźniła się z Jerzym Stempowskim, uwielbiał ją Tadeusz Boy-Żeleński, pozowała do aktu Witkacemu. W tym czasie była jedną z najlepiej zarabiających aktorek. Reklamowała luksusowe dobra, takie jak: perfumy, futra i samochody. Zimińska stała się jedną z pierwszych polskich automobilistek – była posiadaczką mercedesa oraz słynnego na całą Warszawę czerwonego bugatti.

Druga połowa lat 20. XX wieku to zawrotna kariera artystki. Wylansowała w tym czasie wiele przebojów, m.in. „Pokoik na Hożej”, „Taka mała”, „We dwoje” i „Nikt, tylko ty”, do których słowa wyszły spod piór Tuwima i Hemara. Można ją było również oglądać w „Moralności pani Dulskiej”, „Pannie Maliczewskiej” a także „W małym domku” i „Chorym z urojenia”.
Spróbowała swoich sił na wielkim ekranie, gdzie grała w takich produkcjach jak „Ada! To nie wypada!”, „Papa się żeni”, „Manewry miłosne”.

Wojna przerwała jej świetnie rozwijającą się karierę. W 1942 roku aktorka została aresztowana i osadzona na Pawiaku. Po uwolnieniu (dzięki staraniom jej przyszłego męża oraz Adolfa Dymszy) występowała w tak zwanych jawnych teatrach, np. w „Złotym Ulu” mieszczącym się przy Nowym Świecie 19. W czasie Powstania Warszawskiego z poświęceniem występowała na barykadach Warszawy, dając także recitale w powstańczych szpitalach na rzecz rannych żołnierzy.

Współzałożycielka „Mazowsza”

Po wojnie mąż Miry, Tadeusz Sygietyński poprosił ją o pomoc przy założeniu zespołu ludowego „Mazowsze”, którego głównym zadaniem było wspieranie uzdolnionej muzycznie i tanecznie wiejskiej młodzieży. Po śmierci męża w 1955 roku objęła tam stanowisko dyrektorskie i szefa artystycznego. Zespół odniósł ogromny sukces na całym świecie. Występował w ponad 40 krajach, a jego występy obejrzało około 15 milionów widzów. Dla Zimińskiej „Mazowsze” było drugą miłością zaraz po aktorstwie. Do końca życia oddawała się tej działalności bez wytchnienia i w żadnym wypadku nie chciała przejść na emeryturę. Pomimo tego, że aktorka zmarła w 1997 roku, zespół działa do dnia dzisiejszego.

Artystkę uhonorowano wieloma odznaczeniami, m.in.:

  • Nagrodą Państwową 1. Stopnia;
  • Krzyżem Komandorskim z Gwiazdą;
  • Krzyżem Wielkim Orderu Odrodzenia Polski
  • Orderem Orła Białego;
  • Honorowego Obywatela Miasta Płocka.

Grób Miry Zimińskiej-Sygietyńskiej jest w Warszawie. Pochowano ją razem z mężem na Cmentarzu Komunalnym.

Życie uczuciowe Miry Zimińskiej-Sygietyńskiej

W wieku 16 lat wyszła za mąż za Jana Zimińskiego, syna płockiego organmistrza. Małżeństwo jednak nie należało do udanych i kiedy Jan objął funkcję kapelmistrza teatru w Radomiu – stało się fikcją, a w 1920 roku całkowicie się rozpadło.
Drugim mężem Miry Zimińskiej był Tadeusz Sygietyński, z którym wzięła ślub w 1954. Niestety rok po sformalizowaniu związku (1955 r.) artystka została wdową.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Materiał oryginalny: Artystka wielu talentów, ulubienica elit, muza Witkacego i posiadaczka czerwonego bugatti. Historia życia Miry Zimińskiej-Sygietyńskiej - Strona Kobiet

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Więcej informacji na stronie głównej Kurier Lubelski
Dodaj ogłoszenie