reklama

Awans do RPA był obowiązkiem Leo

rozmawia Bogusław KukućZaktualizowano 
Grzegorz Gałasiński/POLSKA
Z Pawłem Janasem, byłym selekcjonerem reprezentacji Polski, obecnie trenerem Widzewa Łódź, rozmawia Bogusław Kukuć

Wiadomo, że reprezentacja Polski nie wystąpi w finałach mistrzostw świata w RPA, ale zagra z pewnością w finałach Euro 2012. Kto będzie selekcjonerem naszej narodowej drużyny?
Nie wiem. Jestem tylko pewien, że nie będzie nim trener, który prowadził Polaków w poprzednich finałach mistrzostw kontynentu, czyli Leo Beenhakker. Gdyby PZPN rozstał się z holenderskim szkoleniowcem tuż po zupełnie nieudanym starcie w ME w Austrii i Szwajcarii, to odpowiedź na to pytanie byłaby łatwiejsza. Może nawet możliwy byłby awans do finałów mistrzostw świata w RPA. Przecież polska grupa eliminacyjna była słabiutka. Przy takim kryzysie czeskiego futbolu zajęcie miejsca w pierwszej dwójce było wręcz obowiązkiem. Zdobycie dwóch punktów w sześciu meczach eliminacyjnych ze Słowacją, Słowenią oraz Irlandią Północną jest dostatecznym dowodem, że coś było nie tak. W rankingu FIFA nasza reprezentacja jest teraz trzydzieści miejsc niżej niż wtedy, kiedy ja byłem selekcjonerem. Ale nie mam zwyczaju oceniać moich następców.

Czyli można było tego wstydu uniknąć?
Wystarczyłaby konsekwencja. Jurek Engel wprowadził po latach reprezentację do azjatyckiego mundialu 2002 i zwolniono go, bo w finałach wygrał tylko jeden mecz. Podobnie postąpiono ze mną cztery lata później, też po awansie i jednym zwycięstwie w niemieckim mundialu. Tymczasem z Been-hakkerem postąpiono inaczej, choć występ reprezentacji w finałach Euro był żenująco słaby. Ktoś wtedy zdecydował, że Holender pracował nadal.

Czy to oznacza, że kolejnym selekcjonerem nie powinien być zagraniczny trener?
Nie jestem w sztabie decydentów, którzy rozdają nominacje. O ile wiem, paru bezrobotnych trenerów zagranicznych się zgłosiło. Niektórzy byli nawet na stadionach w Pradze i marzli w Chorzowie. Nie mam pełnej listy kandydatów ani swojego faworyta. Nie wiem nawet, jakie będą kryteria. Przecież niektórzy mogą żądać za dużo, a związek przez brak awansu do RPA też będzie biedniejszy. Z tego, co wiem, to w Radzie Trenerów PZPN przeważa opcja selekcjonera Polaka. Ale czy ktoś to weźmie pod uwagę? Ciekawe, jak jest traktowany Piotr Nowak - czy jako Polak, czy jako trener zagraniczny? Ja grałem z jego ojcem w Pabianicach, a Piotrek przychodził na nasze treningi i pamiętam jego bardzo chude nogi. O głowie nie mogą powiedzieć zbyt wiele. A przecież głowa u trenera jest dość istotna.

Ponoć już powstała polska lista kandydatów, na której jest także Stefan Majewski, pod którego wodzą reprezentacja kończyła te smutne eliminacje do mistrzostw świata. Czy dwie porażki, bez strzelonego gola, zmniejszyły szanse pozostawienia szkoleniowca, który wyraźnie daje do zrozumienia, że nie zamierza rezygnować?

Z pewnością dwie porażki nie pomagają Stefanowi. Gdyby wygrał oba mecze, to też Polska by odpadła, ale jego akcje stałyby wyżej. Do tego trafił na okres totalnej krytyki PZPN. Kibice są przeciw każdej decyzji piłkarskiej centrali. Pewnie będą krytykować także wybór selekcjonera. Grzesiek Lato przeżywa trudne chwile. Prezes zapowiedział już, że w dwóch towarzyskich listopadowych meczach reprezentację, w tym z Rumunią Kielcach, będzie prowadził Majewski, który ma nadal szanse zachowania posady. A w tym czasie piłkarska centrala będzie prowadziła rozmowy. W poniedziałek na specjalnej konferencji prasowej mamy dowiedzieć się czegoś więcej.

Od kilku kadencji do stanowiska selekcjonera kandyduje np. Franciszek Smuda. Niespodzianką jest, że kolejny doświadczony szkoleniowiec - Orest Lenczyk - dał do zrozumienia, że chętnie kadrę by przejął i nawet przedstawił zarysy programu. Jest też brany pod uwagę powrót po trzech latach Pawła Janasa. Jak Pan to skomentuje?

Żeby traktować mnie jako kandydata na selekcjonera, potrzebne są moje starania o nominację albo rozmowy sterników PZPN w tej sprawie. Skoro nic takiego nie miało miejsca, to jest to tylko fakt medialny. Niektóre dywagacje nawet mnie bawią, bo dowiaduję się z nich, jakich mam przyjaciół i kto za mną stoi. Wersja duetu ze Stefanem jest kopią pomysłu z reprezentacją Szwecji, która dość długo miała dwóch selekcjonerów. Tak się zastanawiam, skąd się u nas wzięła. Może stąd, że podczas zgrupowania Widzewa w Gutowie Małym zadzwonił do mnie Stefan i spytał, co sądzą o takim składzie kadry przed meczem z Czechami i Słowacją. Może powiedział komuś, że Janas pochwalił jego wybór kadrowiczów? Ale w sprawie wspólnego prowadzenia reprezentacji ani on, ani też nikt z PZPN ze mną nie rozmawiał.
Czyli nie czeka Pana rozmowa z Sylwestrem Cackiem o zgodzie na rozwiązanie umowy z Widzewem?
Nie było takiej rozmowy. A już teorie, że właściciel Widzewa nie wyrazi zgody na rozwiązanie umowy ze mną albo będzie żądał odszkodowań od PZPN, są kompletnie wydumane. Nasze plany są inne. Na razie chcę dokonać czegoś, co nie udało się dotąd nikomu i co jest możliwe tylko w Polsce.

Co to za wyczyn?
Chcę zdobyć rok po roku mistrzostwo pierwszej ligi z tym samym klubem. W poprzednim sezonie Widzew skończył rozgrywki na pierwszym miejscu i teraz ma szanse to skopiować. Przecież obiecałem, że zdobędę awans z łódzkim klubem, w którym debiutowałem w 1975 roku w ekstraklasie jako piłkarz. I staram się obietnicę zrealizować.

A czy Polska ma szanse stworzenia dobrej reprezentacji do finałów mistrzostw Europy, których będziemy współgospodarzami?
Nie będzie to zadanie łatwe. Nie tylko dlatego, że nie mamy zbyt wielu indywidualności. A wybitnego piłkarza grającego w silnym klubie zachodnim nie ma nawet żadnego. Niepokoi także i to, że reprezentacja młodzieżowa też doznała dwóch porażek z Hiszpanią i Holandią w eliminacjach młodzieżowych mistrzostw Europy. Początek meczu w Kielcach nawet był udany i do czasu podyktowania rzutu karnego nasi piłkarze dominowali. Gdyby Patryk Małecki wykorzystał "jedenastkę", to mecz zapewne potoczyłby się inaczej. A przecież kilku zawodników tej drużyny będzie występowało w drużynie na Euro 2012. Z punktu widzenia trenerskiego fakt, że nie będzie meczów eliminacyjnych, też nie będzie sprzyjał tworzeniu silnej drużyny. Pokazały to poprzednie mistrzostwa, w których gospodarze Austria i Szwajcaria nie odegrali wielkiej roli. Dopiero eliminacje mistrzostw świata potwierdziły, że Helweci nie są tacy słabi. Eliminacje ich scementowały i wyjadą na mistrzostwa świata do Republiki Południowej Afryki bez potrzeby baraży. Także przed nowym selekcjonerem stanie trudne zadanie, bo pokazanie prawdziwej wartości w meczach towarzyskich jest bardzo często mylące. Tym bardziej wybór selekcjonera nie jest łatwym zadaniem. Z pewnością nie powinien być to trener, który wpada raz na parę tygodni do kraju, by pokazać się i odebrać jakieś dowody uznania. O to uwielbienie tłumów będzie trudniej, bo atmosfera wokół PZPN wyraźnie gęstnieje i robi się nieprzyjemna. Zwłaszcza że do rozczarowanych kibiców dołączają także sponsorzy reprezentacji. Mecz w Chorzowie ze Słowacją był zimną ilustracją tych smutnych nastrojów.

Po niemieckim mundialu powstała teoria, że Pan bardzo trzymał się stołka selekcjonera. Teraz mamy wrażenie, jakby powrót na to stanowisko Pana nie interesował?
Wtedy w finałach mistrzostw świata w Niemczech prawda wyglądała zupełnie inaczej. Po porażce po dramatycznym meczu Niemcami w końcówce 0:1 oznajmiłem kierownictwu ekipy, że rezygnują z prowadzenia drużyny, bo nie zdołałem zrealizować planu awansu do strefy pucharowej. Wtedy prezes PZPN Michał Listkiewicz wraz z Henrykiem Apostelem poprosili mnie, bym tego nie upubliczniał. Przekonywali mnie, że wpłynęłoby to źle na zespół przed ostatnim meczem grupowym z Kostaryką. Dałem się przekonać. Mieli rację w jednym, że wygraliśmy 2:1 ostatnie spotkanie dzięki dwóm bramkom Bartka Bosackiego i było to honorowe pożegnanie z mistrzostwami. Po powrocie do kraju też prosili mnie, żebym poczekał, aż znajdą trenera i nie rezygnował. Media w tym czasie kreowały mnie na uparciucha, który trzyma się stołka. Później nagle Listkiewicz ogłosił, że moim następcą jest Leo Beenhakker. Tłumaczył się później, że był pod presją ministra sportu Tomasza Lipca i właśnie mediów. Mnie dorobiono gębę, której nigdy nie miałem. Michał mnie przepraszał za to. Było, minęło. Oczywiście chcę też przypomnieć, że zaproponowałem nowemu selekcjonerowi przekazanie doświadczeń i swoich uwag o poszczególnych reprezentantach. Ale Leo Beenhakker zrezygnował z takiej formuły przekazania kadry. Wyraźnie sugerował, że wie wszystko i sobie znakomicie da radę bez mojej współpracy. Ta nadmierna pewność siebie została mu na długo. Nie tylko we współpracy z trenerami klubowymi, a właściwie jej brakiem. Ostatnie miesiące selekcjonera oraz sposób rozstania z kadrą były obserwowane uważniej...

Ale nie da się zaprzeczyć, że Leo Beenhakker wprowadził jako pierwszy trener reprezentację Polski do finałów mistrzostw Europy.

To jest prawda, ale wcale nie musiało tak być. Kiedy objąłem w trakcie eliminacji do mistrzostw Europy 2004 kadrę po Zbyszku Bońku, który zrezygnował, to graliśmy dobrze. Nie brakowało wiele do tego byśmy wystąpili w finałach ME w Portugalii. Nie wszystko jednak zależało od nas. Kluczem był mecz Szwecja - Łotwa. Gospodarze, mając zapewniony awans, przegrali na własnym stadionie. To nas wyeliminowało. Łotysze, których moja drużyna pokonała 2:o w Rydze, wygrali później baraże z Turcją, a później w Portugalii potrafili zremisować z Niemcami. Beenhakker nie obejmował kadry w trakcie eliminacji. A to jest różnica. Sam jestem ciekaw, czy wybrany teraz selekcjoner dotrwa do finałów Euro 2012.

FLESZ: Elektryczne samoloty nadlatują.

Wideo

Materiał oryginalny: Awans do RPA był obowiązkiem Leo - Polska Times

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3