Awantura nad Zalewem Zemborzyckim. 32-latek nakrył żonę z jej byłym partnerem. Grozi mu dożywocie

Piotr Nowak
Piotr Nowak
Zobaczył swoją żonę z jej byłym partnerem. - Wkurzyłem się - wyjaśnia Przemysław J. Następnie rzucił się na 33-latka. - Walczyłem o życie - przyznaje pokrzywdzony. Ruszył proces o usiłowanie zabójstwa nad Zalewem Zemborzyckim.

Prokuratura oskarża 32-letniego Przemysława J. o usiłowanie zabójstwa i spowodowanie uszczerbku na zdrowiu pokrzywdzonego. Zdaniem prokuratury, 32-latek działał z zamiarem bezpośrednim pozbawienia życia partnera swojej żony.

– Czy przyznaje się pan do popełnienia zarzucanych mu czynów? – zapytał podczas pierwszego dnia procesu sędzia Łukasz Obłoza.

– Nie. Przyznaję się tylko, że uderzyłem go w twarz – odpowiedział Przemysław J. Podczas poniedziałkowej rozprawy oskarżony ze szczegółami opowiedział o burzliwej relacji, jaka łączyła go z Martą*.

Kobietę poznał 26 czerwca. Skarżyła się 32-latkowi na swojego partnera. Mówiła, że znęcał się i bił ją. Tego samego dnia Przemysław i Marta zostali parą. Niespełna dwa miesiące później wzięli ślub.

Młodzi zamieszkali razem, ale Marta nadal utrzymywała kontakt z Łukaszem*, byłym partnerem.

– W weekendy jeździliśmy na baseny. Na noc wracała do domu – przyznał w sądzie Łukasz. Z Marą łączył ją dziewięcioletni związek i córka.

Zażyłość żony z byłym partnerem była przyczyną konfliktów z mężem. Małżonkowie kłócili się coraz częściej. Napięcie sięgnęło zenitu 18 lipca. Była sobota rano, kiedy Przemysław J. obudził się i nie zastał żony w łóżku.

– Wściekłem się – powiedział oskarżony. Z wcześniejszych rozmów z małżonką wiedział, że razem z córką i byłym partnerem bywali pod namiotem nad Zalewem Zemborzyckim. Przemysław J. wsiadł w autobus i pojechał na poszukiwania żony. Na plaży w pobliżu Słonecznego Wrotkowa natknął się na sześcioosobowy namiot.

– Pomyślałem: nie będę wchodził, bo nie wiem kto to, ale poznałem głos Marty. Jakby on się do niej dobierał, czy coś – twierdzi oskarżony. – Spaliśmy. Żadnego seksu między nami nie było – wyjaśnił Łukasz przed sądem.

32-latek wyszarpnął zamek, na czworakach wszedł do namiotu i zdarł kołdrę ze śpiących. Zobaczył dziewięcioletnią córkę Marty, swoją roznegliżowaną żonę i jej byłego partnera. Nagłe wtargnięcie zaskoczyło ich. – Obudził mnie dźwięk wyrywanego zamka – mówi Łukasz.

– Wkurzyłem się i uderzyłem go w twarz – powiedział oskarżony. Przyznał się do zadania pokrzywdzonemu 2-4 ciosów pięścią.

Jeszcze na etapie śledztwa jego żona zeznała, że jej mąż trzymał w dłoniach nóż i drewniany kołek. Miał przyłożyć oponentowi nóż do szyi, ale Łukasz mu go wytrącił. Następnie Przemysław zaczął okładać pokrzywdzonego kołkiem po głowie i groził mu pozbawieniem życia.

– W emocji mogłem coś powiedzieć, ale nie pamiętam – przyznał Przemysław J.

Podczas składania zeznań przed sądem pokrzywdzony nie pamiętał dobrze przebiegu napaści, bo podczas szamotaniny zasłaniał twarz rękami. – Starałem się bronić. Walczyłem o życie – przyznał Łukasz. Nie przypomina też sobie, co dokładnie wykrzykiwał oskarżony w momencie napaści.

Marta i Łukasz wypchnęli napastnika z namiotu. Ich dziewięcioletnia córka pobiegła po pomoc. Jeden z przechodniów zadzwonił po policję i pogotowie.

Przemysław J. odszedł z miejsca zdarzenia. Pojechał do kolegi i zaczął pić. Był pod wpływem alkoholu, kiedy zatrzymała go policja.

W lutym oskarżony był karany za kradzież z włamaniem. Obecnie przebywa w areszcie tymczasowym. Jego żona wystąpiła o rozwód.

Proces o usiłowanie zabójstwa toczy się przed Sądem Okręgowym w Lublinie. Przemysławowi J. grozi nawet dożywocie.

*imiona uczestników zdarzenia zostały zmienione

Przełomowy test na koronawirusa z Wrocławia

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

J
Jarazz

Dożywocie choć skuw.. nie zabił, a na drogach giną ludzie zabijani przez pijanych zabójców i są bezkarni...nie ma tu sprawiedliwości brachu

f
fd

Pytanie: Miał prawo facet się wk..wić ? No miało. Przez łachudrę będzie siedział w więzieniu.

Dodaj ogłoszenie