Azoty Puławy wygrały w Mielcu ze Stalą po walce do ostatnich minut (ZDJĘCIA)

Krzysztof Nowacki
Krzysztof Nowacki
Zaskakująco duże problemy mieli piłkarze ręczni Azotów Puławy w starciu z jedną z najsłabszych drużyn w PGNiG Superlidze, Stalą Mielec. Zespół trenera Roberta Lisa wygrał na wyjeździe 31:28, ale do ostatniej minuty musiał zachować koncentrację i czujność.

Goście z Puław, za sprawą udanych interwencji w bramce Mateusza Zembrzyckiego rozpoczęli od prowadzenia 3:1. Po 13 minutach przewaga puławian wynosiła cztery trafienia (9:5), ale przez następne aż sześć minut gracze Azotów nie potrafili zdobyć kolejnej bramki. Tę niemoc rzutową wykorzystali gospodarze, którzy po golu Miljana Ivanovica doprowadzili do remisu 9:9.

- Mecz był bardzo nerwowy i niezbyt miły do oglądania. Ale emocje trwały do samego końca – przyznał drugi trener Azotów, Michał Skórski.

Przełamanie puławian nastąpiło z linii siedmiu metrów. Rzut karny wykorzystał Wojciech Gumiński, a potem do bramki Stali trafili Antoni Łangowski, Piotr Jarosiewicz oraz Dawid Dawydzik. Po 30 minutach meczu goście prowadzili 18:13.

Mimo wyraźnej przewagi, w drugiej połowie drużynie z Puław nie udało się utrzymać bezpiecznej przewagi. W 39. minucie dwa razy trafił najlepszy strzelec Azotów, Andrii Akimenko i goście prowadzili sześcioma bramkami - 22:16. Nie był to moment przełomowy meczu, ponieważ sześć minut później gospodarze zniwelowali straty do zalewie dwóch trafień (21:23).

- Do końca wierzyliśmy, że uda się odwrócić losy meczu. To jest gra błędów, wygrywa zespół, który zrobi ich mniej. Natomiast mierzyliśmy się z przeciwnikiem, który gra o zupełnie inne cele – twierdzi David Nilsson, szkoleniowiec mielczan.

Miejscowi nie potrafili utrzymać odpowiedniego poziomu gry, aby móc zagrozić Azotom. W ostatnim kwadransie spotkania 7 z 8 bramek Puław zdobyli Akimenko i Paweł Podsiadło. Zespół Stali zbliżał się na trzy bramki, ale puławianie w ważnych momentach odpowiadali trafieniem i utrzymali tę niewielką przewagę do końca.

- Z naszej strony było dużo błędów. Trochę za dużo. Mieliśmy już pięć, sześć bramek przewagi, a nasze błędy powodowały, że Mielec łapał drugi oddech – podsumował Paweł Podsiało, rozgrywający Azotów.

W Mielcu całe spotkanie na ławce przesiedział lider puławian Michał Jurecki.

Stal Mielec – Azoty Puławy 28:31 (13:18)

Stal: Wiśniewski, Andelić – Ivanović 7, Oliveira 7, Krupa 5, Valyntsau 3, Krytski 2, Adamczuk 1, Petrovic 1, Wilk 1, Nowak 1, Flont, Janyst. Kary: 14 min. Trener: David Nilsson

Azoty: Zembrzycki – Akimenko 8, Podsiadło 6, Przybylski 3, Rogulski 3, Łangowski 2, Kowalczyk 2, Dawydzik 2, Seroka 2, Szyba 1, Jarosiewicz 1, Gumiński 1. Kary: 8 min. Trener: Robert Lis

Sędziowali: Kamil Dąbrowski i Paweł Staniek (Kielce)

Aleksandra Mirosław przygotowuje się do olimpijskiego debiut...

UEFA przygotowała ściągę dla komentatorów

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie