Bartosz Bereszyński: Przez chwilę Ormianie nie wiedzieli co się dzieje

Miłosz Bieniaszewski, Erywań
Bartosz Bereszyński zaliczył dobry występ na lewej stronie obrony
Bartosz Bereszyński zaliczył dobry występ na lewej stronie obrony Bartek Syta / Polska Press
Na lewej obronie w meczu z Armenią zagrał nominalnie prawy defensor Bartosz Bereszyński i spisał się bardzo dobrze. – Nie miałem wielkiego doświadczenia na tej pozycji, ale wyglądało to całkiem nieźle – powiedział „Bereś”.

Szybko zdobyliście trzy bramki. Zaskoczyła was łatwość z jaką wam to przyszło?
Plan mieliśmy taki, żeby szybko narzucić swój styl gry i zdobyć bramkę. Ważna była konsekwencja i przez chwilę Ormianie nie wiedzieli co się dzieje. Zaczęli tak naprawdę grać jak już było 3:0. Wypełniliśmy założenia na ten mecz i z tego należy się cieszyć.

Była chwila zawahania po tym jak Ormianie strzelili bramkę?
Grali przed własną publicznością i to rzecz normalna, że wtedy mocniej zaatakowali. Nie powinniśmy byli dopuścić do takiej sytuacji, kiedy rywale byli na łopatkach, a daliśmy im nadzieję. To był tylko jeden taki fragment meczu, a przez 90 procent czasu kontrolowaliśmy wydarzenia na boisku, o czym świadczy końcowy wynik.

Jak się pan czuł na lewej obronie, która nie jest pana nominalną pozycją?
Znam swoje możliwości i wiedziałem w jakiej jestem dyspozycji. Ta lewa obrona to dla mnie nowość, ale jest to zbliżona pozycja do mojej. Myślę, że nie mam lewej nogi tylko do podpierania się. Na pewno jest gorsza niż prawa, ale dzisiejsze spotkanie pokazało, że dawałem radę.

Ile meczów w ogóle zagrał pan na tej pozycji?
Z tego co pamiętam to jedno pełne za kadencji trenera Berga w Legii Warszawa z Cracovią, a po za tym to jakieś epizody.

Miał pan w związku z tym jakieś obawy przed meczem z Armenią?
Miałem dwa treningi na to, żeby się przestawić, a więc jakieś obawy były. Najważniejsze było, aby sobie wszystko dobrze poukładać w głowie.

Co usłyszeliście od trenera Nawałki w przerwie?
Przypominaliśmy sobie ich spotkanie z Czarnogórą, w którym przegrywali 0:2, a wygrali ostatecznie 3:2. Wiedzieliśmy więc, że mogą na nas ruszyć. Trener pod koniec przerwy powiedział, że idziemy po 4 i 5 bramkę i mamy to spotkanie wygrać pewnie.

Jak się panu współpracowało z Kamilem Grosickim na lewej stronie?
Całą drużyną współpracowaliśmy bardzo dobrze. Kamil dużo pracował w defensywie, a więc nasza współpraca przebiegła bardzo pomyślnie.

Trochę mniej okazji miał pan do wykazania się w ofensywie, bo zdecydowana większość akcji przeprowadzana była naszą prawą stroną. Takie mieliście założenia, aby grać właśnie na lewego obrońcę Ormian?
Wiedzieliśmy, że mają pewne problemy w defensywie i staraliśmy się to wykorzystać. Mieliśmy swój plan na ten mecz i myślę, że wyglądało to bardzo dobrze.

Piłkarz meczu: Robert Lewandowski
Atrakcyjność meczu: 8/10

Wideo

Materiał oryginalny: Bartosz Bereszyński: Przez chwilę Ormianie nie wiedzieli co się dzieje - Nowiny

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3