Bartosz Kramek jest na wolności. - To porażka prokuratury - utrzymuje aktywista

Małgorzata Genca
Małgorzata Genca
Piotr Nowak
Piotr Nowak
Nasze zwycięstwo, porażka prokuratury - powiedział Bartosz Kramek po wyjściu z aresztu w Lublinie. Stało się to możliwe po czwartkowym rozstrzygnięciu sądu, który stwierdził, że aktywista może przebywać na wolności pomimo ciążących na nim zarzutów.

- Bardzo się cieszę, że jestem tutaj na zewnątrz – powiedział Bartosz Kramek po opuszczeniu aresztu przy ul. Południowej w Lublinie. Za kratkami spędził blisko trzy tygodnie. Decyzją sądu, aktywista i przewodniczący rady Fundacji Otwarty Dialog, wyszedł na wolność w czwartek o godz. 16.

Najpierw przywitał się z rodzicami, którzy czekali nad niego przed aresztem. Następnie zadzwonił do żony- Ludmiły Kozłowskiej. Aktywistka przebywa za granicą. Nie mogła spotkać się z mężem, bo ma zakaz wjazdu do Polski. - Miło cię słyszeć. Do zobaczenia wkrótce - przyznał Kramek.

Zarzuty

Działający pod nadzorem Prokuratury Regionalnej w Lublinie funkcjonariusze lubelskiej delegatury ABW zatrzymali Bartosza K. we wtorek 22 czerwca. Śledczy postawili Bartoszowi K. zarzuty dotyczące poświadczania nieprawdy oraz prania pieniędzy.

Nieprawidłowości mają dotyczyć finansowania Fundacji Otwarty Dialog, której prokurentem i członkiem rady jest właśnie Kramek. Zdaniem śledczych, Fundacja była w większości zasilana środkami finansowymi z należącej do aktywisty spółki Silk Road.

Według prokuratury i ABW, niemal wszystkie wpływy na kontach spółki Silk Road pochodziły od fikcyjnych podmiotów zarejestrowanych w rajach podatkowych oraz od firm powiązanych kapitałowo lub osobowo. Poprzez swoją działalność podejrzany miał „wyprać” ponad 5,3 mln zł. Zarzuty prokuratury Kramek nazywa absurdalnymi.

- Rozumiem, że to porażka prokuratury skoro tutaj jestem. Ta walka trwa. Ona się nie kończy. Dla nas to nic nowego, bo od kilku lat walczymy z polską aktualną władzą. To jest dla nas kolejne już postępowanie. Takich postępowań jest kilkadziesiąt, sądowych i nie tylko, które się toczą od kilku lat – zaznaczył aktywista po wyjściu z aresztu.

Wsparcie

Tuż po zatrzymaniu Sąd Rejonowy Lublin-Zachód zadecydował o tymczasowym aresztowaniu Bartosza K. Orzekł jednak, że podejrzany będzie mógł opuścić areszt, jeżeli wpłaci poręczenie majątkowe w wysokości 300 tys. zł. Sympatycy aktywisty w rekordowym tempie zebrali prawie 350 tys. zł. W lubelskim sądzie musieli się stawić osobiście, żeby potwierdzić dokonanie przelewu.

Za działaczem wstawili się także dziennikarze, politycy, działacze organizacji pozarządowych, naukowcy i ludzie kultury z Polski i zagranicy. W apelu do premiera Mateusza Morawieckiego, ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry i ministra spraw wewnętrznych Mariusza Kamińskiego napisali:

„Uważamy, że sprawa (...) jest przykładem wysiłków rządu zmierzających do uciszenia swoich krytyków i wywołania efektu mrożącego w społeczeństwie obywatelskim. Należy zauważyć, że pod rządami obecnej władzy prokuratura została całkowicie upolityczniona i podporządkowana partii rządzącej.”

Pod apelem podpisali się m.in. Lech Wałęsa, prof. Leszek Balcerowicz, europoseł Robert Biedroń, europoseł Michał Boni i Marta Lempart – liderka Ogólnopolskiego Strajku Kobiet.

Wpłata kaucji była warunkiem wypuszczenia podejrzanego z aresztu tymczasowego. Mimo to, podejrzany musiał pozostać za kratami do momentu rozpatrzenia zażalenia prokuratury. Decyzja w tej sprawie zapadła w czwartek. Po wyjściu na wolność Kramek podziękował wszystkim osobom, które wstawiły się za nim. - Bardzo wam dziękuję. Walczymy dalej – przyznał aktywista.

Prokuratura

Z decyzją Sądu Okręgowego w Lublinie nie zgadza się prokuratura. „Dostrzec należy, że sąd odwoławczy, podobnie jak sąd stosujący tymczasowe aresztowanie potwierdził, że zachodzi wysokie prawdopodobieństwo popełniania przez Bartosza K. zarzucanych mu przestępstw” - informuje prok. Karol Blajerski, rzecznik Prokuratury Regionalnej w Lublinie.

"W ocenie prokuratury, decyzja o utrzymaniu w mocy postanowienia o zastosowaniu wolnościowych środków zapobiegawczych wobec podejrzanego, może nie zabezpieczyć w dostatecznym stopniu prawidłowego toku postępowania. W szczególności stwarza podejrzanemu możliwość podejmowania bezprawnego wpływu na proces gromadzenia dowodów oraz ukrycia lub ucieczki poza granice RP, w celu uniknięcia odpowiedzialności" - czytamy w komunikacie.

Przestępstwa zarzucane Bartoszowi K. zagrożone są karą do 10 lat pozbawienia wolności.

Ćwiczenia WOT w pasie przygranicznym z Białorusią

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

w
wPolityce.pl
"Opłacało się wspierać „kastę”? To sędzia z „Iustitii” wypuścił Bartosza Kramka na wolność. Wcześniej był członkiem PZPR"
Dodaj ogłoszenie