Bez smartfona można żyć, ale z nim łatwiej

Włodzimierz Spasiewicz
Walka z telefonami komórkowymi to walka z wiatrakami. Troszkę dlatego (jak u Cervantesa), że jest nieracjonalna, ale przede wszystkim dlatego, że jest skazana na porażkę.

Nieracjonalna, bo telefon, a właściwie smartfon, jest pożytecznym narzędziem ułatwiającym życie. Byłem niedawno na lekcji historii w szkole podstawowej w Łabuniach. Na każdej ławce laptop, na interaktywnej tablicy wyświetla się mapa. Uczniowie porównują ją z tymi, które znaleźli w Google. Sprawdzają jakie były granice zaborów w różnych okresach. Ale kilku zgłasza problemy z siecią, więc nauczycielka pozwala im skorzystać ze smartfonów. Trochę gorzej widać, ale można zrobić zbliżenie.Nauka idzie znacznie szybciej, niż gdyby mieli wertować podręczniki i atlasy. Z kolei na lekcji matematyki bardziej skomplikowane działania nauczyciel poleca wykonać na kalkulatorze. Jasne, że tym w smartfonie, bo przecież typowych używają dziś chyba tylko księgowi.

To są przykłady pozytywne. Nauczyciele i dyrektorzy wskazują jednak na przykłady negatywne. Wyliczamy je w artykule.

Smartfony zostają w kieszeni. Ekspert: to dobre rozwiązanie

„Rozmawianie” pod ławką na Facebooku, czy ściąganie na sprawdzianie to zło, ale można je wyrugować drogą perswazji bądź oddawaniem aparatów w depozyt na czas klasówki czy pobytu w szkole. Zakaz przychodzenia z telefonem do szkoły wzbudzi tylko negatywne emocje i próby jego obejścia.

Osobiście jestem przeciwnikiem powszechnego „usmartfowienia”. Wiem, że życie bez smartfona jest możliwe, choćby dlatego, że sam go nie mam. Ale czasami brakuje mi tego urządzenia, gdy będąc poza pracą czy domem, chcę coś sprawdzić, a nie mam dostępu do informacji w książce czy w internecie. Kiedyś, żeby umówić się z kolegą, wysyłało się kartkę „miejscową” i wrzucało do skrzynki. Ale czas biegł w tedy znacznie wolniej i dzień czy dwa nie robiło różnicy. Dziś żyjemy w takim pędzie, że każda chwila wydaje się bezcenna. I bez komórki ani rusz.

Wideo

Komentarze 4

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

m
mam wątpliwości

Jeżeli twierdzisz, że tak właśnie będzie, to rychły nasz koniec i zagłada nieunikniona, bo zwyczajnie nie odnajdziemy się w takim świecie, będzie większe poczucie osamotnienia, ludzie bardziej będą podatni na stres i depresje. Krótko mówiąc tym "usieciowieniem" i "usmartfonieniem" sami siebie zaoramy z własnego wygodnictwa, głupoty i manii uproszczania życia za wszelką cenę by nie myśleć i nie robić, bo przecież od tego maja być roboty i algorytmy czyż nie?. Świat stanie się bezsensu, straci jakąkolwiek naturalność, wszędzie tylko maszyny, roboty i cyfryzacja. A idź pan w uj z taką przyszłością.

M
MacW

Otóż - nie. "Gość" nie ma racji, twierdząc, że "wszystko wróciłoby do normy". Do jakiej normy? Tej sprzed 10 lat? To już norma przestarzała. Jasne - ludzie "usmartfonieni", zwłaszcza młodzi, stają się bezradni w obliczu rozładowania baterii, ale tak już jest i będzie. Smartfony zmienią się w... , no właśnie - w inne urządzenia: zwijane, składane, lub wszczepiane, ale "usieciowienie" społeczeństw jest nieuniknione. Podobnie jak odejście wozów konnych. Sorry, "Gościu".

Z
ZZ

To wspaniałe urządzenie ogranicza potrzeby bezpośrednich kontaktów z rówieśnikami, rodzicami i szkołą. Konsekwencje już zaczynają być widoczne.
Przed nami nowy wspaniały świat.

G
Gość

Przede wszystkim nie wychodźmy z założenia, że każdy smartfon to telefon, a każdy telefon to smartfon. Są to dwie różne kwestie i o tym trzeba pamiętać. O ile telefony komórkowe służyły tylko po to by zadzwonić i czasem puścić sms-a i była pod tym względem pełna wolność i nic dodatkowego człowieka nie angażowało, tak smartfon był zrobiony celowo. Ich producenci(np. Samsung, Huawei i inne) doskonale wiedzieli, że jak wyposażą urządzenia mobilne w dostęp do internetu, mediów społecznościowych i setek aplikacji naukowo(zdobywanie informacji, wiedzy, wymiana wiadomości itp.)-rozrywkowych(gry, muzyka, wideo) to z telefonu zrobią smartfon, czyli można powiedzieć symbiozę komputera z telefonem. Zwykłe telefony nigdy nie stanowiły problemu większego uzależnienia, gdyż były nudne i nie odgrywały znaczącej roli w naszym życiu. Smartfony to już zupełnie inna bajka, a już tym bardziej w dobie czasów Facebooka, Instagrama, Messengera itp. W latach 2000-2009 reguły gry były bardzo proste - komputery były w pracy i w domu, czasem zapewniając rozrywkę a czasem służąc zdobywaniu wiedzy, a spotkaniom międzyludzkim zwykle nie towarzyszyły inne technologie niż lustrzanka/aparat cyfrowy. Był on potrzebny po to by zrobić zdjęcia i podzielić się nimi ze znajomymi i/lub rodziną, umieszczało się je w albumach jako coś osobistego, prywatnego, dzisiaj zdjęcia błąkają się bezwiednie w sieci, bo wstawiamy na mediach społecznościowych niemal całe swoje życie, czym chcemy się afiszować, chwalić. Media społecznościowe prowadzą do swego rodzaju dualizmu osobowościowego, prowadzimy, że tak powiem podwójne życie, inni jesteśmy w prawdziwym świecie inni zaś w social mediach. I pytanie brzmi która z tych naszych osobowości jest bardziej prawdziwa? Z tym mamy kłopot i to właśnie powoduje, że ciężko jest nam w dzisiejszych czasach sobie zaufać, bo nie mamy pewności czy ktoś jest taki tylko wobec nas czy może także taki sam wobec innych. Dla dziewczyn media społecznościowe są jak drugie ja, chcą się pokazać z jak najlepszej strony, koloryzując przy tym bez granic, nie twierdzę, że wszystkie takie są, ale niestety znaczna większość. Chłopaki zaś używają mediów społecznościowych głównie po to by czegoś się dowiedzieć, zerknąć na swoje zainteresowania, rzadziej natomiast dzielą się swoimi wizerunkami w sieci, choć i z tym różnie bywa. Smartfony i media społecznościowe mają swoje wady, a wśród nich można wymienić: odbieranie satysfakcji z życia, spłycenie relacji międzyludzkich, zachwianie stabilności związków doprowadzając do zdrad, zepsucie atmosfery rodzinnej, kiedy rodzina przy stole siedzi wpatrzona w komórki, spadek otwartości i kreatywnego myślenia, a także brak własnego zdania, sugerowanie się wszystkim co wyczyta się w smartfonie, duże uzależnienie a nawet zniewolenie od bycia mobilnym, a także kształtowanie osobowości narcystyczno-egoistycznych( zalicza się do tego nawet samo robienie selfi). Paradoksalnie właśnie to było piękne w poprzednich dekadach, że tych dwóch rzeczy nie było, ludzie mniej udawali, mniej grali między sobą, byli bardziej szczerzy, bezpośredni i otwarci na nawiązywanie dialogu. Dzisiaj mamy z tym kłopoty, rzadziej rozmawiamy twarzą w twarz, bo łatwiej jest czatować i sms-ować, a to powoduje problemy z podtrzymywaniem rozmowy, nie wiemy o czym ze sobą rozmawiać, trudniej jest się nam także wysławiać. Przyznaję, bez internetu byłoby bardzo ciężko żyć, ale bez smartfonów i mediów społecznościowych wszystko wróciłoby do normy, mielibyśmy więcej czasu dla siebie, bliskich i rodziny, cenilibyśmy bardziej realne rozmowy i spotkania, poprawiło by się nasze zdrowie( smartfony męczą poprzez promieniowanie elektromagnetyczne, które wydzielają, ale także poprzez wielozadaniowość i zbyt wielką stymulację mózgu, który od tego wariuje, od tych nieustannych powiadomień i musu nieustannej interakcji), myślelibyśmy racjonalniej, kreatywniej, samodzielniej i wydajniej, wyniki w szkołach by się poprawiły, młodzież byłaby inteligentniejsza. Stop smartfonizacji

Dodaj ogłoszenie