Bez wolnej Ukrainy nie będzie wolnej Białorusi

Olga Siemaszko
Udostępnij:
„Okupanci nie wrócą do domu żywi, zwycięstwo czeka nas wszystkich” – śpiewają w swoim hymnie bojownicy białoruskiego batalionu im. Kastusia Kalinowskiego, a dziś walczą na Ukrainie o wolność swojego kraju. Setki białoruskich ochotników z całego świata wyruszają na front, by zburzyć „ruZZki świat”, który również okupuje ich kraj. Kim są ci chłopcy i jakie cele sobie stawiają?

Ochotnicy białoruscy biorą udział w działaniach wojennych na wschodniej Ukrainie od 2014 roku. Na froncie byli członkowie grupy taktycznej „Białoruś”, organizacji „Biały Legion”, opozycyjnej organizacji „Młody Front”. Po inwazji Rosji na Ukrainę w lutym 2022 roku aktywiści zjednoczyli się i utworzyli białoruski batalion im. Kastusia Kalinowskiego.

- To prawda, że ta heroiczna historia zaczęła się skromnie: od białoruskiej spółki i inicjatyw przyjaciół z czasu Majdanu – wspomina ochotnik Jan Mielnikow. – Faktem jest, że w 2014 roku Białorusini aktywnie wspierali Ukraińców w ich walce, wielu przybyło i stanęło na centralnym placu Kijowa.

Od tamtego czasu minęło wiele lat, ale duch walki pozostał, dlatego gdy rozpoczęła się obecna wojna, białoruscy aktywiści nie mieli nawet wątpliwości, co robić: zostać na Ukrainie i walczyć. Białorusini próbowali włączyć się do obrony terytorialnej, ale w pierwszych dniach wojny, kiedy z Białorusi do Kijowa leciały rakiety, każdy mieszkaniec tego kraju był postrzegany jako wróg i niebezpiecznie było nawet wychodzić z domu z białoruskim paszportem, a próba zdobycia broni była niemożliwą misją.

Wspólne problemy młodych ludzi zjednoczyły, a następnie była podjęta decyzja o utworzeniu formacji białoruskiej na Ukrainie. Pomysł okazał się tak udany, że w ciągu zaledwie dwóch tygodni powstał batalion im. Kalinowskiego, a miesiąc po rozpoczęciu wojny białoruscy ochotnicy zostali oficjalnie uznani przez władze ukraińskie i wcieleni do sił zbrojnych. Ochotnik Jan Dziurbeiko mówi, że batalion rozwiązał dla niego także problemy psychologiczne:

- Rozumiesz, że służysz z ludźmi takimi jak ty, którzy zostali zmuszeni do wyjazdu i nie mogą wrócić na Białoruś. Zjednoczeni wspólnym problemem. Zostaliśmy bez ojczyzny, a teraz próbują zniszczyć naszą drugą ojczyznę – tłumaczy.

Ile osób jest teraz w batalionie, to tajemnica wojskowa. Ale to na pewno kilkaset osób. Są to ludzie w każdym wieku i różnych zawodów, od informatyków po kierowców, mówi ochotnik Siergiej Biespałow. Są nawet dziewczyny, ale jest ich niewiele, bo przecież aktywność fizyczna jest duża. Generalnie batalion deklaruje, że każdy znajdzie coś dla siebie i według swoich możliwości. Sam Siergiej na Białorusi był blogerem i administratorem kanału telegramowego „Wąsy Łukaszenki”. W batalionie przydały mu się jego umiejętności medialne — teraz zarządza sieciami społecznościowymi „kalinowców”. Ale jednocześnie odkrył w sobie nowe umiejętności: - Nigdy nie sądziłem, że umiem dobrze strzelać, okazało się, że umiem - opowiada.

Uzupełnienia do batalionu pochodzą z Warszawy. Tam, w Domu Białoruskim, działa Centrum Pomocy Ochotnikam. Wraz z początkiem wojny wzrosła liczba Białorusinów, którzy chcą iść na front, ale nie wiedzą jak to zrobić.

- Dlatego zdecydowano się otworzyć takie centrum – wyjaśnia jego kierownik Pawel Kuchta. - Ochotnicy przebywający na terenie Unii Europejskiej są gromadzeni tutaj i wysyłani do Kijowa. Zbieramy też amunicję dla chłopaków, wsparcie finansowe i żywność.

Dziś bojownicy batalionu Kalinowskiego zajmują się głównie obroną Kijowa. Ale niektórzy znajdują się bezpośrednio w obszarze aktywnych działań wojennych. Sześciu Białorusinów już zginęło w bitwach. W tym tygodniu zginął dowódca Pawła o pseudonimie „Wołat”. Został śmiertelnie ranny podczas akcji wyzwalania ukraińskiej wsi z rosyjskiej okupacji. Ciężko rannego żołnierza nie udało się dowieźć do szpitala. Siergiej Biespałow znał „Wołata” osobiście. Mówi, że to „człowiek, który był sześciokrotnie ranny, wyszedł z najtrudniejszych sytuacji”:

- Dla wielu bojowników był prawdziwym nauczycielem. Mówili o nim: jeśli nie chcesz zginąć w walce, posłuchaj „Wołata” – tłumaczy Siergiej.

Na Ukrainie i poza granicami Białorusi bojownicy batalionu Kalinowskiego są prawdziwymi bohaterami: są im dedykowane wiersze i piosenki, dziesiątki tysięcy ludzi śledzi ich życie na portalach społecznościowych. Ale na Białorusi poniosą oni odpowiedzialność karną za „współudział w konflikcie zbrojnym na terytorium obcego państwa”. Białoruska milicja już oświadczyła, że zna nazwiska 50 osób z batalionu i ci, którzy wrócą na Białoruś, odpowiedzą w całej rozciągłości. Jednak sami ochotnicy traktują to z humorem, wiedzą, że wrócą na wolną Białoruś, w której nie będzie już ani Łukaszenki, ani wszystkich tych milicjantów, którzy im zagrażają. Ale do tego trzeba zwycięstwa na Ukrainie.

- Bez wolnej Ukrainy nie będzie wolnej Białorusi – uważa ochotnik Oleg Owchinnikow. - Wszyscy rozumiemy, że Łukaszenka jest u władzy tylko dlatego, że Putin jest w Rosji.

Owchinnikow mówi, że wiele wysiłku poświęcał na udowodnienie Ukraińcom, że Białorusini i „łukaszyści” to nie to samo. I że tylko zwolennicy Łukaszenki, którzy nielegalnie przejęli władzę w kraju, mogą zaatakować Ukrainę, a prawdziwi Białorusini walczą dziś w obronie Ukraińców, wspierają ich organizując inicjatywy wolontariacke. - I już czuję wsparcie i zrozumienie ze strony Ukraińców – podsumował Oleg.

- Ma się wrażenie, że Łukaszenka boi się batalionu Kalinowskiego – mówi Siergiej Biespałow. - Widać to zarówno w reakcji na wiadomości na portalach społecznościowych, jak i w retoryce propagandystów. Bo ochotnicy to już ludzie z prawdziwym doświadczeniem bojowym, a nie zwykli cywile, których może rozproszyć białoruski OMON.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Ten rok szkolny był trudny, ale lepszy od ubiegłego

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Więcej informacji na stronie głównej Kurier Lubelski
Dodaj ogłoszenie