Boniek: W sprawie Boruca gorzała to tylko pretekst. Przestańmy pieprzyć o dobrej atmosferze

RedakcjaZaktualizowano 
- Nie sądzę, aby gorzała była w sprawie Boruca problemem. To jest raczej pretekst. Gorzała w kadrze zawsze w jakimś stopniu była. Zawodnicy dzielą się tylko na takich, którzy dali się złapać, i tych, co poszli wcześniej spać. Przestańmy pieprzyć o jakiejś dobrej atmosferze w drużynie - mówi Zbigniew Boniek, legendarny piłkarz, w rozmowie z Cezarym Kowalskim.

"Boniek do Smolarka". Brzmienia fragmentu komentarza kultowych polskich sprawozdawców z najlepszych lat reprezentacji Jana Ciszewskiego czy Dariusza Szpakowskiego nie da się wymazać z pamięci żadnego kibica, który tego słuchał...
Śmierć to nie jest problem dla tych, którzy odchodzą, ale dla tych, co zostają. Szkoda Włodka, jego, jego rodziny. Nikt się tego nie spodziewał, przecież nie chorował, miał dopiero 54 lata. Umarł dobry chłop, dobry człowiek. Nie widywałem się z nim ostatnio często, a jeśli już, to zawsze były uściski, poklepywanie po plecach. Przecież to mój kumpel z drużyny. Razem wygrywaliśmy, razem przegrywaliśmy. Moje życie gdzieś tam we Włoszech, jego w Holandii. Teraz wrócił do Polski, miał tysiąc projektów... Jezu... za szybko to zostało przerwane. Brak mi słów. Ten wiek to jest przecież najlepszy czas do konsumpcji tego, co w życiu zrobiłeś. Do nacieszenia się dzieciakami, wnukami, rodziną, żoną. Człowiek dopiero wtedy staje się w pełni dojrzały, inaczej zaczyna patrzeć na życie. Spojrzałem sobie na to zdjęcie z 1982 r. Razem stoimy po zdobyciu trzeciego miejsca na świecie w Hiszpanii. To jest pierwszy zawodnik, który odszedł. Zaczynają już ściągać z naszej półki.

Kiedyś każdy dzieciak chciał być Bońkiem albo Smolarkiem. Dzisiaj wolą idoli z zagranicy - Messiego, Cristiano czy Rooneya...
Obejrzałem sobie ostatnio mecz Polska - ZSRR. Ten, który dał nam awans do półfinału i gdzie Włodek pędził do narożnika, zasłaniał piłkę i nie dawał się Ruskim. Nigdy wcześniej tego meczu nie widziałem. Muszę powiedzieć, że łza mi się w oku zakręciła, bo to było coś więcej niż mecz. Graliśmy ku pokrzepieniu serc. Dla wszystkich Polaków. Na takim poziomie, na takim etapie mundialu pruliśmy, ile sił w nogach. Nikogo się nie baliśmy. Nie dziwię się, że każdy dzieciak później chciał być Smolarkiem. To był przecież prawdziwy bohater. Stare czasy, ale smutek odczuwam ogromny.

Był Pan na Narodowym podczas meczu z Portugalią?
Tak. Stadion robi wrażenie, ale ja do takich obiektów po prostu jestem przyzwyczajony. Wszyscy już widzieliśmy podobne obiekty. Kibicowania podczas meczu nie było zbyt wiele i nie ma co się obrażać. Jednak pewne argumenty, które sprawiały, że kadrę niosła kiedyś publika, trochę zanikają. Ta wielkość stadionu pewnie przytłaczała, ludzie byli nieco oszołomieni, pod wrażeniem budowli. Jak się przyzwyczają, to może doping powróci. Inna rzecz, że już tyle miesięcy gramy tylko mecze towarzyskie bez żadnej stawki, że trudno wyzwolić emocje. Proszę mi wskazać jeden mecz, w którym i rywale, i my gralibyśmy na sto procent.

Jakie było inne wyjście? Co ma robić drużyna, która jest gospodarzem imprezy? Jesteśmy skazani na sparingi.
To nie jest narzekanie, ale obiektywne zdiagnozowanie problemu na linii publiczność - drużyna. Adrenaliny nigdy nie będzie w meczach towarzyskich. Polacy pod wodzą Franka Smudy są teraz tacy sobie. Ambitnie walczą, mogą skontrować każdego, ze Szczęsnym w bramce mamy nawet szansę na jakąś niespodziankę. No i mamy trenera, który jak tylko mu się zwróci uwagę, albo zauważy jakiś mankament w jego pracy, to się obraża i uważa, że cały świat jest przeciwko niemu. Błąd, bo selekcjoner musi być przygotowany na krytykę i czasem, jak potrafi się wyciągnąć z niej wnioski, to bywa on konstruktywna. Pamiętamy, jak Franek upierał się przy taktyce 4-4-2. Jak dostał szóstkę od Hiszpanów, to mu Lewandowski w imieniu drużyny zwrócił uwagę, aby może jednak przemyślał swoje ideę. No i teraz po namyśle to wygląda dużo lepiej.

Czytaj także:
* Mucha: Polskim sportem rządzi przypadek. Trzeba stworzyć system
* Boniek: Służę radą, ale doradcą minister Muchy nie będę
* Jak "spiskowiec" Boniek chciał przejąć władzę w PZPN

Widzi Pan światełko w tunelu?
Gdyby tak spojrzeć na zespół przez pryzmat klubów, w których ci zawodnicy występują, no to zobaczmy - w bramce: Arsenal; w obronie: Sochaux, Legia, Dortmund, Anderlecht; w pomocy: Dortmund, Bordeaux, Auxerre, Trabzonspor; w ataku: Dortmund lub Lille. Przecież to wszystko bardzo dobre kluby europejskie. Jak sobie przypominam te ostatnie reprezentacje Beenhakkera czy Janasa, to aż tak dobrych klubów nie było.

Za Engela właściwie wszyscy grali w dobrych klubach...
No, Hajto i Wałdoch grali w Schalke, ale jednak mistrzami Niemiec nie byli. A tu mamy trzech mistrzów Bundesligi, jednego Francji, gwiazdę ligi angielskiej w bramce. Zależy jeszcze, co my uznamy za sukces, a co będziemy uważać za porażkę.

Plan minimum to wyjście z grupy przecież...
Jak czasem rozmawiam z różnymi dziennikarzami i proszę ich znienacka, aby wymienili mi pięć nazwisk z reprezentacji Grecji, to z reguły mają kłopot. O czym to świadczy? Grecy nie mają wielkiej drużyny, nie mają wielkich gwiazd, nie ma co się ich obawiać. Rosja i Czesi niby lepsi. Ale nie są to zespoły klasy Niemców, Francuzów, Portugalczyków czy Hiszpanów. Jednak to jest troszeczkę niższa półka. W tym upatrywałbym naszej szansy. Po prostu tak wylosowaliśmy, że wcale nie stoimy na z góry straconej pozycji. Niby tak ciężko wyjść z grupy, ale jak już się uda, to między strefą najlepszej czwórki jest tylko jeden mecz - ćwierćfinał.

Ale nie mamy dublerów. Wypadł Lewandowski i jest dramat. Zastępujący go Jeleń to cień zawodnika sprzed lat.
To fakt. Ale to jest normalne. Ta pierwsza jedenastka musi być dużo lepsza od dublerów. Jak ja wypadłem w 1982 r. z półfinału z Włochami, to trudno mnie było zastąpić, choć mieliśmy bardzo dobry zespół. Ciężko jest zastąpić Lewandowskiego, który jest gwiazdą Bundesligi. Dziś każdy zmiennik będzie gorszy i zawsze jego nieobecność osłabi drużynę. Tak jak Anglików zawsze osłabi brak Rooneya. Jedno jest pewne - powoływanie piłkarzy, którzy w ogóle nie grają w klubach, jest bez sensu. To jest obiektywne. Piłka to jest jednak zbyt prosta gra, aby ktoś nie grał przez kilka miesięcy w klubie, a później przyjechał na kadrę i był w stanie robić różnicę. Załatać dziurę tak można, ale tylko doraźnie.

Ale Błaszczykowski jak nie grał w Dortmundzie, to Smuda go brał i przyzwoicie wyglądał.
Oczywiście, ale teraz jak gra, jest dużo lepszy. To samo Obraniak. Z Portugalią nikomu nie ustępował zaangażowaniem, kondycją, szybkością. A jak nie grał w Lille, to żal było na niego w kadrze patrzeć. Ja Smudę rozumiem, bo nie ma zbyt wielu piłkarzy, ale powinien sięgać po tych, którzy grają.

W pewnym momencie w meczu z Portugalią zostaliśmy na boisku bez klasycznego napastnika. Skrzydłowy Grosicki miotał się samotnie w ataku po zejściu Jelenia.
Nie podobało mi się to. Grosicki powinien dostać szansę na swojej pozycji, bo na to zasługuje. Nawet przez te kilka chwil w ataku pokazał, że jest w dobrej formie. Dla mnie Grosicki to pewniak na Euro. Ale nie do ataku. Druga wątpliwość to nieobecność Boruca.

Czytaj także:
* Mucha: Polskim sportem rządzi przypadek. Trzeba stworzyć system
* Boniek: Służę radą, ale doradcą minister Muchy nie będę
* Jak "spiskowiec" Boniek chciał przejąć władzę w PZPN

Po co nam Boruc, skoro mamy świetnego Szczęsnego?
W ogóle się dziwię, że Szczęsny się na ten temat wypowiada. Gdzieś przeczytałem, że niby udowodnił w meczu z Portugalią, że Boruc jest niepotrzebny. Zawodnik jest od tego, żeby grał. Od myślenia są działacze, trenerzy, menedżerowie. Nikt Szczęsnemu nie chce zabrać koszulki z numerem jeden. Przeciwnie. On na tę koszulkę zasługuje. Ale jak Szczęsny w 10. minucie pierwszego meczu zrobi przypadkowy faul i dostanie czerwoną kartkę, co się w futbolu zdarza, to będziemy mieli problem. Wejdzie Fabiański albo inny, który na co dzień nie gra i już niczego nie zagwarantuje. To jest tak jak z Lewandowskim ostatnio. Wejdzie wtedy na boisko ktoś będący w formie Jelenia.

Ale jak ma mieć zły wpływ na kolegów. Rozpijać ich, mówiąc wprost, to może lepiej żeby takiego świetnego zawodnika nie było w drużynie...
Nie sądzę, aby gorzała była tu problemem. To jest raczej pretekst. Gorzała w kadrze zawsze w jakimś stopniu była. Zawodnicy dzielą się tylko na takich, którzy dali się złapać, i tych, co poszli wcześniej spać. Przestańmy pieprzyć o jakiejś dobrej atmosferze w drużynie. To jest zawodowstwo, to jest piłka. Atmosfera jest z reguły odwrotnie proporcjonalna do siły zespołu. Jak jest sielanka, to z reguły dostaje się w łeb. Ja grałem w Juventusie, w którym czasem ludzie przez pół roku słowa ze sobą nie zamienili, a na boisku współpracowali i rzucali się sobie w ramiona po strzelonym golu. Nie interesuje mnie dobra atmosfera w drużynie, natomiast chciałbym, aby grali w niej najlepsi, a Boruc się do nich zalicza.

Iskrzy na linii trener Jagiellonii Hajto - Smuda. To profesjonalne, że zawodnik Tomasz Frankowski jeździ na zgrupowania reprezentacji w charakterze trenera napastników?
Absolutnie nie jest. To jest głupie, a wręcz chore. Nie ma jednej reprezentacji europejskiej, która z takiego wariantu by skorzystała. Zawodnik bierze pieniądze w klubie i na tym ma się skupić, a nie na chałturach. Z jednej strony słyszę, że wszyscy się kłócą o te papiery trenerskie Hajty i Świerczewskiego, a z drugiej strony - Frankowski jedzie na kadrę i bez papierów może ją trenować? To jest tak żenujące, że szkoda słów. Wyobraża pan sobie, aby Totti czy Del Piero jechali na zgrupowanie reprezentacji w roli asystentów selekcjonera i zostawiali kluby na kilka dni?

Ale Frankowski wypadł tylko z jednego treningu. Nic się tak naprawdę nie stało. Czy to nie jest robienie z igły widły?
Przede wszystkim to ja nie rozumiem, po co w kadrze taka funkcja. Za pomysłami Franka Smudy czasem nie nadążam. Tak naprawdę są dwa Franki. Jeden to ten, który mówi w telewizji, w gazetach albo jak rozmawia z tobą prywatnie, a drugi ten, który jest na boisku i jak podejmuje decyzje. To zupełnie inne postaci. Taka jest prawda. Wiem, że jemu moje słowa się nie spodobają i znów będzie podejrzliwy, że mu adrenalina skoczy do góry. Ale ja Franka lubię tak samo jak pięć lat temu, jednak błędy zawsze będę mu wytykał. Widać, że z pewnymi problemami sobie nie radzi. Te mecze towarzyskie, prawa telewizyjne, polityka, to siamto. To go przerasta i nie powinien zabierać głosu. A najbardziej to mnie jednak zirytował tą sprawą Boruca.

Pan by się nie obraził, gdyby ktoś nazwał Pana Dyzmą lub idiotą?
Nie. Bo nie ma takiej możliwości. Są oczywiście ludzie, którzy za mną nie przepadają, ale nikt nigdy nie nazwał mnie Dyzmą lub idiotą. (śmiech) Nie sądzę, aby komuś przyszedł do głowy akurat taki epitet pod moim adresem.

Czytaj także:
* Mucha: Polskim sportem rządzi przypadek. Trzeba stworzyć system
* Boniek: Służę radą, ale doradcą minister Muchy nie będę
* Jak "spiskowiec" Boniek chciał przejąć władzę w PZPN

W piłkę nie gra Pan od dawna, ale wciąż jest Pan w telewizji. Ostatnio narzuca się Pan bez przerwy w reklamie browaru.
Jak pasuje mi brand, to mówię "czemu nie". Zresztą towarzystwo Van Bastena i Figo do najgorszych się nie zalicza. Myślę, że to nie jest przypadkowe, bo każda firma przed podjęciem takiej decyzji robi specjalne badania, fokusy itp. Zapewniam jednak, że specjalnie się tym nie podniecam. Miło mi po prostu, że nazwisko Boniek jest rozpoznawalne.

W reklamę taniej sieci sklepów spożywczych by Pan wszedł?
Nie. Miałem propozycję, ale sądzę, że nie odpowiada to mojemu wizerunkowi.

Ile Pan wziął za tę reklamówkę piwa?
Nasz wspólny kolega podał niedawno pewną kwotę. Musiałem złapać za telefon i zapytać, dlaczego Zibiego ceni tak nisko. (śmiech)

Czytaj także:
* Mucha: Polskim sportem rządzi przypadek. Trzeba stworzyć system
* Boniek: Służę radą, ale doradcą minister Muchy nie będę
* Jak "spiskowiec" Boniek chciał przejąć władzę w PZPN

polecane: Flesz - e-papieros zagraża zdrowiu

Wideo

Materiał oryginalny: Boniek: W sprawie Boruca gorzała to tylko pretekst. Przestańmy pieprzyć o dobrej atmosferze - Polska Times

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 6

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

S Y L W E S T E R

Temat artykułu mówi o Jednym z najlepszych "pomocników" na świecie o Którym cała Polska i Italia śpiewała piosenki--ZBIGNIEW BONIEK -- a na Forum sami nie wiecie "o czym piszecie".Zbigniew Boniek wyrażnie mówi że "zaczyna ją zabierać z Ich (skład Reprezentacji Polski) półki"- mając na myśli zgon W.Smolarka który był zdrowym człowiekiem z wielkim planami na przyszłość.Czy li Zbigniew Boniek żyje i jeszcze chciałby być użyteczny w polskiej Kadrze. Moja propozycja nowego Zarządu PZPN ; Prezes -Włodzimierz Lubański jeden z najlepszych napastników na świecie , I Wiceprezes - Jan Tomaszewski jeden z najlepszych bramkarzy na świecie TEN KTÓRY ZATRZYMAŁ ANGLIĘ , II Wiceprezes Robert Gadocha jeden z najlepszych skrzydłowych na świecie , Menadżer PZPN Zbigniew Boniek jeden z najlepszych pomocników na świecie. Ten nowy Zarząd PZPN przywróci polskiemu piłkarstwu autorytet światowy i zmi eni oblicze polskich klubów piłkarskich w Polsce. Nam nie potrzeba "ministr ów sportu" na wysokich obczasach tylko polskich autorytetów SPORTU !. ZBIGNIEW BONIEK znalazł się w nowym Zarządzie PZPN na stanowisku MENADŻERA, bo to Piłkarz światowej sławy i ustawianie meczów sparingowych z najlepszymi Reprezentacjami na świecie czy ustalanie sponsorstwa a nawet ubiorów dla Kadry nie będzie żadnym problemem a będzie korzyścią dla polskiego piłkarst wa . To jest jedna korzyść a druga musimy Zbigniewa Bońka trzymać w "pogoto wiu", bo On jest Naszym Kandydatem do objęcia funkcji w FIFA czy UEFA !. Obecny Prezes UEFA Platinii jest cieniem Wielkiego BOŃKA , "ZIBIEGO" ...

e
eL

Kryminalne ekscesy to dochodzą u Ciebie w domu. Dalej czytaj GW i oglądaj Tusk Vision Network, to daleko zajedziesz. Myślenie nie boli.

b
była kibicka

Eh! Drogi Bońku!A ja na Twoją cześĆ mojego ukochanego psa ochrzciłam Zibi! A mama ciągle się myliła i wołała Bizi. To były czasy! To była DRUŻYNA!

z
zdzicho i P.Palikot

Chcialem fanatykom szmacianki powiedziec,ze nie wszystkich podnieca i interesuja zblizajace sie rozgrywki.Dla wielu ludzi sa to sprawy tak obojetne jak snieg zeszlego roku i zmarnowane pieniadze ,ktore mogly zostac wydane na wazniejsze spolecznie cele.Juz widze tysiace bandyckich burd i przystanki ojszczane przez tzw.kibicow.Jestem pewien na 100% ,ze dojdzie do wielu skandali i kryminalnych ekscesow.

z
zdzicho i P.Palikot

Chcialem fanatykom szmacianki powiedziec,ze nie wszystkich podnieca i interesuja zblizajace sie rozgrywki.Dla wielu ludzi sa to sprawy tak obojetne jak snieg zeszlego roku i zmarnowane pieniadze ,ktore mogly zostac wydane na wazniejsze spolecznie cele.Juz widze tysiace bandyckich burd i przystanki ojszczane przez tzw.kibicow.Jestem pewien na 100% ,ze dojdzie do wielu skandali i kryminalnych ekscesow.

p
poker

Boniek zapomniał jak wziął nogi za pas i czmychnął zostawiając kadrę i Listkiewicza - ja pamiętam i dziwnym jest ta jego czelność : świetny piłkarz ale marny trener.

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3