Burzliwe posiedzenia walnego zgromadzenia SM Czuby. Niektórzy straszą „wrogim przejęciem” spółdzielni

Małgorzata Szlachetka
Czuby to jedna z największych sypialni Lublina
Czuby to jedna z największych sypialni Lublina MDRON.PL
Udostępnij:
Trwające właśnie kolejne odsłony walnego zgromadzenia Spółdzielni Mieszkaniowej Czuby odbywają się w gorącej atmosferze. Na Facebooku powstała grupa „Ruch Mieszkańców Niezadowolonych (SM Czuby)”. Są też jej przeciwnicy.

We wtorek grupa miała nieco ponad 300 członków. Jej twórcy piszą, że jest to miejsce dla „oburzonych i sprzeciwiających się szkodliwym działaniom obecnych władz” Spółdzielni Mieszkaniowej Czuby. Dalej znalazł się apel: „To my tworzymy spółdzielnię, jak i my jesteśmy pracodawcami jej władz. Tylko od nas zależy, czy ukrócimy złe nawyki i wprowadzimy porządek!”.

Nie podają jednego, kluczowego zarzutu. Słyszymy m.in. o źle wykonanych wiatrołapach n a ul. Wiklinowej, zapadającym się chodniku na ul. Husarskiej, czy punktach pod usługi na os. Skarpa, które powstały kosztem zieleni.

- Jest dla nas zaskoczeniem, że taki ruch powstał właśnie przed walnym zgromadzeniem. Spółdzielnia nie dostała żadnego pisma z konkretnymi zarzutami - mówi Bożena Zielińska, zastępca prezesa ds. eksploatacyjnych Spółdzielni Mieszkaniowej „Czuby”. Odnosząc się do pojawiających się „w ulotkach” zastrzeżeń dotyczących remontów Zielińska odpowiada, są realizowane „w miarę posiadanych środków na funduszu remontowym poszczególnych nieruchomości” i zgodnie z wolą przedstawicieli mieszkańców.

Jest też druga strona medalu. Na terenie spółdzielni rozwieszane są ulotki krytykujące protestujących w internecie. Tekst wydrukowany na pomarańczowej kartce utrzymany jest w alarmistycznym tonie. - Istnieje realne niebezpieczeństwo wrogiego przejęcia Spółdzielni przez częściowo zidentyfikowaną grupę osób spoza naszej Spółdzielni występującą jako „grupa niezadowolonych” - czytamy w „Apelu do mieszkańców!”, który kończy się informacją o „wrogim przejęciu” w bliżej nieokreślonej spółdzielni warszawskiej i hasłem: „Niech będzie to dla nas ostrzeżeniem”.

Autor innej ulotki, którą mieszkańcy znajdowali w swoich skrzynkach pocztowych straszy, że „ grupa osób chce przejąć majątek spółdzielni i mieszkania”.

Zastępca prezesa spółdzielni potwierdza, że „w czasie wyborów do rady nadzorczej kandydaci wrzucają do skrzynek pocztowych i rozwieszają na klatkach różne apele”.

- Jako spółdzielnia nie popieramy żadnej ze stron. Zależy nam jedynie na tym, by rada nadzorcza działała w interesie naszych członków i całej spółdzielni - zapewnia Bożena Zielińska. Jednocześnie zauważa jednak: - Na walnym zgromadzeniu pojawia się zorganizowana grupa, to nie są nasi mieszkańcy, ale osoby z zewnątrz, spoza województwa, na przykład spod Przemyśla. Podjeżdżają pod miejsce spotkania i na parkingu z samochodu dostają pełnomocnictwa od mieszkańców Czubów, a potem przegłosowują wszystko na „nie”, w ogóle nic nie wiedząc o naszej spółdzielni.

- To nieprawda. Ja wiem tylko o jednym przypadku mieszkańca Radomia, jaki zagłosował w imieniu niechodzącej ciotki z Czubów, u której teraz mieszka. Ciotka tego pana skorzystała z prawa jakie jej przysługuje. Czy zwolennicy zarządu nie przynoszą pełnomocnictw? - pyta jeden z członków grupy „Ruch Mieszkańców Niezadowolonych (SM Czuby)”.

Od mieszkańców dzielnicy słyszymy, że już na kilku częściach walnego zgromadzenia Czubów zarząd spółdzielni nie dostał absolutorium.

- Tak stało się na zebraniu dotyczącym Błoni, na którym byłam. Co więcej, coś się ruszyło, ludzie chcą zmian, bo zazwyczaj na tych spotkaniach jest 5-7 osób, a teraz przyszło aż 136 - relacjonuje Elżbieta Szabała z Czubów.

Prezes Zielińska odpowiada jedynie: - O wynikach walnego zgromadzenia, w tym przyjęciu sprawozdań i udzieleniu absolutorium poinformujemy po zakończeniu ostatniej XXI części zebrania.

Osiedle w rejonie ul. Szafirowej, Bursztynowej i Ametystowej

Lubelskie dzielnice jakich nie znacie. Czas na Czuby Południ...

Niedokończona hala sportowa przy ul. Jutrzenki (tzw. szkieletor)

Lubelskie dzielnice jakich nie znacie. Z wizytą na Czubach P...

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze 31

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

Wystarczy "dziadków " z Zarządu wysłać na emeryturę ( mimo sędziwego wieku dalej okupują stołki ) wybrać do władz młodych i jak śpiewała E. Demarczyk firma " ruszy z kopyta " . A tak tkwimy w tym nasi-kacapskim porządku i nie wolno mieć swojego zdania ole cha cha cha.

G
Gość
Pani Teresa ma rację to są tzw. podzielniki kosztów a nie jakiekolwiek mierniki czegokolwiek, to pokomunistyczne oszustwo na którym zarabiają różni pośrednicy. Wszystkie te firmy, które rozliczają "ten przekręt" powstały w czasach słynnej balcerowiczowskiej reformy III RP m.in prywatyzacji czyli kradzieży naszego majątku a kiedy już go zaczęło brakować to się wzięli za powoływanie firm -oszustów. Prawdziwe mierniki ciepła można zainstalować w zupełnie nowych blokach.Wszystko na ten temat!
T
Teresa
coś się Panu pomieszało. Te tzw. podzielniki ciepła to skandaliczne oszustwo. Sama nazwa wszystko mówi: "podzielniki", a nie mierniki. Czy Pan nie wie, jak to działa? Mieszkałam na Czubach ponad 15 lat (wynajmowałam mieszkania), na Skarpie i na Widoku II, mam porównanie. Mieszkalam tez w innych dzielnicach, porównanie tym większe. Mało tego, mam rodzinę na zachodzie kraju, więc jeszcze większe porównanie. Tam, gdzie sa te "podzielniki", chocby człowiek oszczędzał, nie wiem, jak, i tak dopłaca do innych mieszkańców - czyli nie płaci za siebie. Czy to nie PRL? dzieli się jakieś wyimaginowane kwoty płynące ze zużycia c.o. np. całego bloku, i potem dzieli się wg jakichś dziwnych przeliczników na innych mieszkańców, to samo zresztą jest z rozliczaniem ciepłej wody: zamawia się jakąś ustaloną ilość/podgrzanie tej wody w LPEC, i tyle "musi" pjść, nie marady, gdy ludzie użyją mniej, to automatycznie wylicza się wyższą cenę za metr sześc. - przecież dostawca musi dostać swoje umówione pieniądze... Mieszkalam kilka lat na ul. Bursztynowej pod lasem (te niebieskie bloki obok kościoła MBRóżańcowej, oddane w 2003 r.), i tam zamontowano prawdziwe MIERNIKi ciepła: na klatce schodowej, pod licznikami prądu i gazu, były też liczniki do c.o., na rurce zamontowano miernik wpływu ciepłej wody do kaloryferów. Tam to było naprawdę sprawiedliwie (dot. tylko kaloryferów). Z liczeniem ciepłej wody to nadal skandal, te dopłaty za sąsiadów... Jeśli rodzina jest duża, i używa dużo c.w., płaci za siebie wg stanu wodomierzy, to potem jest "karana" za to, bo liczy się: 1. zużycie wody wskazane na głównym węźle przed blokiem, 2. należy "oddać" LPEC-owi cenę "zamówioną" - skutek? Dolicza sie na KAŻDYM zuzytym metrze sześc. dodatkową cenę, żeby wszystko ogólnie, w bloku, sie zgadzało. Oznacza to, że jeśli ktoś użył c.w. tyle, ile użył, myśli, że za nią zapłacił, ale na końcu okresu rozliczeniowego musi dopłącić, bo nagle okazuje się, że jego każdy uzyty metr sześc. jest jednak droższy. A to, ile będzie droższy, to wielka niewiadoma aż do końca okr. rozl. Jeśli sąsiedzi zuzyją mniej wody, a duża rodzina więcej, to prosty rachunek: dopłacają więcej za każdy metr sześc. Czy nie powinno się inaczej liczyć? Np. od mieszkania, a nie od metra sześć.? Uczciwie niechwszyscy po równo dopłacaja do tej "zamówione mocy", choć nie zuzytej, bo pzrecież namawia sie nas do oszczędzania. Ale to się nie opłąca, bo gdy oszczędzam, a mieszka nas więcej osób, to i tak na końcu dopłacam więcej niż sąsiad, który mieszka w pojedynkę.

Mam rodzinę pod Wrocławiem, tam po powstaniu wspólnoty mieszkaniowej w blokach w latach 90. ludzie ucieszyli się, że będą płacic odtąd "za siebie". Ale po jakichś 3 latach przegłosowali, że chcą wrócic do zasady pąłcenia za c.o. od metra kw. pow. mieszkania. Przy "podzelnikach" ciepła ciągle były ogromne dopłaty. Po liczeniu znowu od m2 pow. - każdy grzał w zimie, ile mu się zamarzyło, nie było konieczności żadnych dopłat na koniec okresu rozliczeniowego, przedsiębiorstwo dostarczające gorącą wodę do kaloryferów wychodziło na swoje, nikt nie był stratny, wszyscy byli zadowoleni. Jak to możliwe? Tajemnicza sprawa, prawda?

Z tymi kaloryferami to wiem, to nie wina spółdzielni, bo trudno w starszych blokach zamontować prawdziwe mierniki ciepła, trzeba by kuć wwszystkie piony, poziomy, etc. Ale może warto powrócić do tych, jak Pan pisze, PRL-owskich metod liczenia od powierzchni mieszkania? Cóż z tego, że PRL-owskie, skoro uczciwsze, niż te liczone wg "PODZIELNIKÓW" (nie "mierników")?
A co do rozliczania ciepłej wody - nalezy liczyć tak, że wszyscy solidarnie dopłacaja brakującą kwotę wg innych kryteriów, po równo, czyli np. od każdego mieszkania, a nie po użytym metrze sześciennym. bo to jest wyłudzanie pieniędzy od tych, co wcześniej zużyli więcej, uczciwie za to zapłacili, a potem żąda się od nich dopłat większych niż od innych mieszkańców.
a
anette
Ciekawe ile osób wie, że spółdzielnia manipulowała nami ws. budżetu obywatelskiego, głosując za mieszkańców lub nagabując do głosowania na projekty spoza naszego miejsca zamieszkania, jednocześnie usuwając na osiedlach wszystkie informacje o innych projektach. Innymi słowy spółdzielnia za nasze pieniądze ograniczała nam wybór i dostęp do informacji. Dla mnie to się łapie na oszustwo.
k
kam
to są działania obecnych władz spółdzielni.
l
lubelak
To właśnie budżet obywatelski jest największym przekrętem spółdzielni. Manipulowali mieszkańców namawiając ich na głosowanie na projekty z poza ich okolicy. Jaką korzyść ma mieszkaniec ul. Bursztynowej czy Turkusowej z parkingu na Błoniach czy Łęgach - żadną. W ich okolicy były inne ciekawe projekty, ale informacje o nich spółdzielnia zrywała, więc mieszkańcy nie mogli się o nich dowiedzieć i sami zdecydować na co chcą oddać głos. Wiele osób zresztą nie wie na co zagłosowała, bo spółdzielnia zagłosowała za nich za upoważnieniami, które im tak teraz śmierdzą.
n
nin
a co w innych osiedlach tez warto sprawdzać by
u
układy
to zupełnie , lak klika w lkkg i lzkol ,a winni temu geszefciarz yaca z poręby , pedofil ,,żaba,, z veto cqeli im podobni,..
m
mieszkaniec skarpy
Tak suweren to Ci co zdaje im się, że wszystko jest źle tylko konkretów brak. A skora na Czubach tak źle to czemu tylu chętnych aby tu zamieszkać. Ja mieszkam tu już 30 lat i bardzo mi się podoba. Bloki są docieplone, ładnie wyglądają. Pamiętam jak była walka o to aby każdy płacił za siebie gdyż kiedyś wszystko było liczone z m2. Teraz są podzielniki i Ci sami ludzie chcą powrotu do tego co było. Za komuny walczyliśmy o kapitalizm a teraz młodzi ludzie chcą powrotu do komuny. Wszystko wspólne , czyli niczyje.
m
makar
głosy były dla czubów, głosowali sami mieszkańcy jak zawsze a zostało zebranych najwięcej głosów ze wszystkich projektów na rewitalizację ul Różanej na Rucie w innej edycji mieszkańcy zagłosowali na rewitalizację na Błoniach, Skarpie , Porębie i Widoku
j
jacek
coś Ci się pomieszało, stefan pisząc o suwerenie miał na myśli takich jak Ty zawziętych wrogów spółdzielni
h
henio
te Wasze nieuzasadnione obelgi powinniście dopłacać pracownikom spółdzielni szkodliwe
w
wujek
nie ten relikt przeszłości to do dziś byś mieszkał w chacie krytej strzechą i załatwiał się za stodołą
j
jan
o działalności SM Czuby? a mgli Cię bo pewnie masz kaca
n
niezdziwiony
a w budżecie obywatelskim to głosowali dla mieszkańców czechowa, czy czubów
Przejdź na stronę główną Kurier Lubelski
Dodaj ogłoszenie