"Calineczka" w Teatrze Andersena: Jeden cal kontra Mount Everest oczekiwań (RECENZJA)

Sylwia Hejno
Calineczka (Gabriela Jaskuła) i ropuch (Bartosz Siwek)
Calineczka (Gabriela Jaskuła) i ropuch (Bartosz Siwek) Jacek Babicz
Jakim cudem istotka, która mieści się w kieszeni, może udźwignąć pragnienia tłumu osób? "Calineczka" w reżyserii Przemysława Jaszczaka w Teatrze Andersena jest mądrą przypowieścią dla dzieci, aby nie bały się samodzielności, oraz dla rodziców, którzy traktują dzieci jako remedium na własną samotność.


Kwiat z egoizmu

Jaka jest historia narodzin Calineczki? Trawiona melancholią kobieta przychodzi po pomoc do zielarki. Nie może spać, ma napady lęku, niepokojące myśli kłębią się w jej głowie i nie chce jej się żyć. Dostaje ziarenko, z którego ma wyrosnąć mała dziewczynka. Calineczce zatem już zawczasu wyznaczono życiowy cel - ma być pocieszeniem dla mamy, czymś co nada sens jej pustej egzystencji. Żyje zatem nie dla siebie, a dla kogoś. To jarzmo towarzyszy jej losom cały czas. Czarna rozpacz wdzięcznie upostaciowiona przez Śmierć-Urszulę Pietrzak przypomina, że taka motywacja zamiast ukoić samotność sprawia, że staje się ona podwójna.

Gryzonie i robaki
Odrażający ropuch i zblazowany kret (genialnie zabawny Bartosz Siwek) oczekują od Calineczki w zasadzie tego samego - że poświęci dla nich swoje życie. Śliczna, filigranowa dziewczynka będzie idealną, bezwolną żoną. Nie w tym zresztą sęk, czy będzie czyjąś małżonką, kwiatkiem w doniczce, manekinem dla ubrań, czy śpiewającą muzą. Każda ze spotkanych osób traktuje jako naturalną oczywistość, że jej życie zostało zaprojektowane po to, aby służyć innym. Nieprzypadkowo w niewolę biorą ją wyjątkowo oślizgłe istoty - ropuchy, insekty i podziemne gryzonie. Odzwierciedlają przykre uczucia dziewczynki. Ale - trzeba to przyznać - z wyjątkowym humorem. Co Calineczkę aż wzdraga, widza śmieszy. Chapeau bas za fantazyjne kostiumy (szczególnie baśniową zielarkę, kuriozalną żabią rodzinę i kabaretową szczurzycę) oraz za wstrętno-robaczą ekspresję aktorów. Kto, zobaczy, ten w mig zrozumie, o co chodzi.

Końcówka z morałem
Ostatecznie Calineczce udaje się wyzwolić od chęci zadowolenia innych i rozpoczyna życie na własny rachunek. W jej postaci możemy dostrzec dziecko, które dojrzewa, ale i każdego, kto obawia się ryzyka, jakie niesie przejęcie odpowiedzialności za własne losy.

Piątek, "Calineczka", Teatr Andersena, g. 9.30, 11.30, bilety 15-25 z

Od teatru wolisz film? Dowiedz się, co jest emitowane w telewizji! Sprawdź program tv!

Kurier Lubelski na Twitterze i Google+

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Wróć na kurierlubelski.pl Kurier Lubelski
Dodaj ogłoszenie