Carnaval Sztuk-mistrzów, czyli pasja ponad wszystko: Rozmowa z Janem Gałkiem

Sylwia Rycyk, Aleksandra Reszka, Elżbieta Borowik
Jan Gałek, prekursor slackliningu w Polsce
Jan Gałek, prekursor slackliningu w Polsce Małgorzata Genca
Udostępnij:
- 8 lat temu, kiedy zobaczyłem zdjęcie highline w magazynie wspinaczkowym, pomyślałem, że spróbuję. Jestem jednym z pierwszych w Polsce, którzy zajęli się tą dyscypliną na poważnie - rozmowa z Janem Gałkiem, prekursorem slackliningu w Polsce, współorganizatorem Carnavalu Sztuk-mistrzów w Lublinie.

Jak zaczęła się Twoja przygoda ze slacklinem?
8 lat temu, kiedy zobaczyłem zdjęcie highline w magazynie wspinaczkowym i pomyślałem, że spróbuję. Jestem jednym z pierwszych w Polsce, którzy zajęli się tą dyscypliną na poważnie. Początki nie były łatwe, ale jakoś się udało.

Co czujesz, gdy jesteś na górze? Boisz się?
Każdy się boi. Jeżeli ktoś się nie boi to znaczy, że coś jest nie tak. Strach może być negatywny, albo pozytywny. Przejściu towarzyszy mieszanka strachu, spokoju, koncentracji, a jeśli przejście jest nieudane - złości.

Kiedy najlepiej zacząć trenować? Masz jakieś rady dla początkujących?
Nie ma żadnych przeciwwskazań, jeśli chodzi o wiek, wzrost, czy masę, jednak złoty wiek to 7 lat. Znam też osoby, które zaczynają w wieku 50 lat i przechodzą naprawdę długie taśmy. Ważne jest, aby nie poddawać się, mieć cierpliwość. Na początku zazwyczaj więcej spadamy niż chodzimy po taśmie. Można korzystać z porad internetowych, jednak najfajniej jest ćwiczyć z kimś, kto jest lepszy, poradzi, zmotywuje.

W tym sporcie przeważają mężczyźni. Zdarzają się też kobiety uprawiające slackline?
Jasne, jak najbardziej. Uważam, że kobiety mają do tego wrodzony talent, mają niżej osadzony środek ciężkości, są silniejsze psychicznie, mają większą odporność na ból i duży potencjał. Takich dziewczyn nie brakuje.

Czy dekoncentrują Cię widzowie?
Zazwyczaj słucham muzyki, więc nie słyszę tego, co się dzieje na dole. Czasami zdarzają się niezbyt inteligentne, czy dopingujące komentarze.

Czym jest dla Ciebie to, co robisz?
Dla niektórych jest to droga życiowa, dla innych nawet religia - tutaj może przesadzam. Dla mnie to pewien sposób na życie.

Ile osób bierze w tym roku udział w Urban Highline?
Zarejestrowało się ok. 100 osób, ale spodziewam się raczej większej liczby, ponieważ nie wszyscy zdążyli się zgłosić przez Internet.

W jakim kierunku rozwija się ta dyscyplina?
Świat najbardziej interesuje się tricklinem, bo jest najbardziej widowiskowy i najprzyjemniej się go ogląda. Triki wywodzą się m.in. z jogi, skateboardingu, skupiają się na dynamicznych ewolucjach, takich jak obroty. Ograniczeniem jest tylko wyobraźnia. Rozwijają się też inne odłamy, takie jak longline, highline, polegające głównie na zwiększaniu dystansu i wysokości.

Jakie masz plany na przyszłość?
Chciałbym dalej rozwijać moją pasję. Planuję wspinaczkę w Alpach i Dolomitach, wyjazd do Patagonii. W przyszłym roku chcę zrobić szkolenie spadochronowe, wyjechać do Stanów i kolejny raz pokonać highline Lost Arrow Spire w Parku Yosemite. Myślę też o kontynuacji nauki na AWF-ie we Wrocławiu.

Warto wiedzieć więcej! Kliknij i zarejestruj się: www.kurierlubelski.pl/piano

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

O
Ola ola
Niech zostanie w Lublinie. Jest śliczny !
Dodaj ogłoszenie