18+

Treść tylko dla pełnoletnich

Kolejna strona może zawierać treści nieodpowiednie dla osób niepełnoletnich. Jeśli chcesz do niej dotrzeć, wybierz niżej odpowiedni przycisk!

Co sprawia, że Andrzej Stasiuk nie może usiedzieć w jednym miejscu?

Redakcja
Andrzej Stasiuk
Andrzej Stasiuk Fot. Polskapresse
Na Stasiuka nie ma łatwego sposobu. Wymyka się klasyfikatorom i zaskakuje, choć dla niektórych i tak pozostanie na zawsze jedynie literackim kameleonem. Anna Ziobro przypatruje się autorowi wydanego właśnie "Grochowa".

Podobno nie lubi dziennikarek kolorowych gazet. A już najbardziej aroganckich bab z opiniotwórczych tygodników, zwracających mu uwagę w jego własnym domu, że mógłby posprzątać. Niebieski ptak lub - jak sam o sobie mówi - naiwny idealista. Pisarz, dramaturg, poeta, publicysta, wieczny podróżnik. Szczery, ale nie bezczelny. Ma poczucie humoru i nosa do dobrych książek, które sam wydaje. Do tego wzrusza się, czytając "Samotność w sieci" Janusza L. Wiśniewskiego tak bardzo, że łzy płyną mu po policzkach. Bez wątpienia podoba się wszystkim kobietom. Andrzej Stasiuk, bo o nim mowa, twierdzi, że najlepszą szkołą pisarza jest zdobycie doświadczenia życiowego i obcowanie ze zwyczajnymi ludźmi. Co ważniejsze, sam jest tego najlepszym przykładem.

Choć to rodowity warszawiak, odciął się od stolicy i wyśmiewa jej zaściankowość przy każdej możliwej okazji. - Polska to szczęśliwy i piękny kraj po wizycie w Mołdawii - dolewa oliwy do ognia. Za przykładem Jana z Czarnolasu chwali codzienność daleką od miejskiego zgiełku i reklam. W życiu jednak Stasiuk posunął się znacznie dalej w poszukiwaniu spokoju ducha. Jego zdaniem, do osiągnięcia społecznej wolności niezbędne jest "spróbowanie" więzienia. Uważa to za świetne doświadczenie. Oczywiście nie chodzi o pobyt z długim wyrokiem. Wspomina też, że jak narozrabiał, wrzucono go na miesiąc do izolatki. - Jezu, jaki byłem szczęśliwy: miesiąc sam ze swoimi myślami - wspomina z rozrzewnieniem. Jednym z jego zajęć w tamtym okresie było boksowanie. Nie do końca zawodowe.

Sposobem na wypromowanie swojego pisarstwa nie stało się dlań wcale, jak wielu prorokowało, odcięcie się od Warszawy. Są nim dziadowskie zakątki Bałkanów oraz miejsca, których raczej nie postrzegamy w kategoriach piękna. Trzeba w tym miejscu podkreślić, że autor nie sili się na oryginalność. Bo zwyczajnie z "powinowactwa duszy" właśnie takie miejsca są mu bliskie.

Pisze o codzienności, ale tylko takiej, jakiej sam doświadcza. Jest przeciwnikiem wymyślania świata. Dlatego szuka miejsc najbardziej prawdziwych. Z tego względu uwielbia wojaże na południe Europy, które zresztą wszystkim gorąco poleca. Ale dokądkolwiek jedzie, to zawsze przez Słowację. Często przywołuje, jak po 1989 roku wybrał się tam właśnie. Od tamtej pory to dla niego synonim zagranicy i bez Słowacji żadne wyjazdy się nie liczą. W końcu z podkarpackiej wioszczyny Medzilaborce pochodzi sama legenda popartu Andy Warhol. Najczęstszym miejscem docelowym Stasiuka przez dłuższy czas były jednak Bałkany, a tam Rumunia, Albania, Bośnia i Hercegowina. Autor "Jadąc do Babadag" przypomina, że Bałkany dają podstawową wiedzę, skąd się wzięła Europa.

Nie dziwi wcale, że wspomniany zbiór esejów o zwykłych ludziach opowiada o coraz bardziej oddalającym się od naszej świadomości świecie. Wolimy przecież patrzeć w stronę bogatych miast na zachód od Polski. Ale Stasiuk nikogo nie rozlicza, godząc się z coraz szybszymi zmianami nawet w Albanii, którą uważa za najważniejsze państwo na naszym kontynencie. - Nie mam żadnych oczekiwań. Niech się zmienia. Lubię patrzeć, jak stara średniowieczna Albania splata się z nowoczesnością - dodaje. Demaskuje go jednak najbliższy przyjaciel, tłumacz i kompan w podróżach Olaf Kuhl: - Stasiukowi chodzi o to żeby Albania i inne opisywane kraje pozostały, jakie są. Tyle że tym wszystkim państwom zależy na tym, żeby wejść do Europy i stać się takimi jak Zachód - zdradza.

Na szczęście pisarz z Wołowca nie jest typem nadętego grafomana i daje ludziom prawo do własnego zdania. Wśród twórców nie jest to częste. I jak mawia o możliwości zbawiennego wpływu więzienia na wyzwolenie się ze społeczeństwa, tak podczas podróży woli być z jakąś bratnią duszą. A najchętniej z osobami, którym nie przeszkadzają niedogodne warunki przemieszczania się lub noclegu. - Samotność jest dobra tylko w filmie. Ale koszmarna byłaby perspektywa jeżdżenia z osobą, która na wszystko narzeka - irytuje się Stasiuk. - Skoro mamy możliwość podróżowania, jak najbardziej powinniśmy poznawać inne rejony - zachęca nas pisarz.

Czytaj także:
* Nicholas Sparks: Wolę pisać o miłości, niż z nią igrać
* Sapkowski: Zdolność fantazjowania wcale nie jest sprzeczna z racjonalizmem
* Harlan Coben wydaje nową książkę. "Po pierwsze, nigdy nie czytam swoich kryminałów"
* Stasiuk: Niemiec nie jest bratem Polaka. Niech on będzie przewidywalnym sąsiadem

Najdziwniejsze, że jego wykształcenie urwało się na etapie szkoły podstawowej i epizodach liceum, technikum oraz zawodówki. Na dodatek pochodzi z podwarszawskiej rodziny robotniczej. Ale to nie przeszkadza mu bić na głowę niejednego znawcę literatury z tytułami uniwersyteckimi. - Uczyłem się od najlepszych - żartuje sobie Stasiuk. - Kształciłem się przecież na twórczości klasyków - dorzuca.

No tak, ze stolicy wyjechał taszcząc w plecaku "Bojaźń i drżenie" Kierkegaarda. Jednego dnia po ciężkiej pracy w lesie zauważył, że opasła wcześniej książka jest coraz cieńsza. Wszystko wyjaśniło się, gdy korzystając z wychodka spojrzał ukradkiem w dziurę. Drwale podeszli do Kierkegaarda praktycznie: - Ten papier był rzeczywiście idealny do tego celu. Wtedy pojąłem, na czym polega egzystencja - śmieje się autor "Białego kruka". Kto wie, być może właśnie ze względu na specyfikę nowego otoczenia zaczął się przedstawiać jako "Świnia" z Czarnego. Zasłynął również z ogromnego dystansu do siebie i jest jedną z dwóch sławnych w Polsce osób, które otwarcie przyznają się, że nie należą do najczęściej korzystających z kąpieli (pierwszy był Zygmunt Kałużyński). Nie stroni, ba, gloryfikuje też określanie siebie jako wieśniaka, ale takiego z wiejskimi korzeniami, a nie nie wiadomo skąd.

Zaskakujące, że przy doskonałym wyczuciu literackim Stasiuk przyznał się raz, że chociaż nie ma w życiu idoli, to bardzo dobrze słuchało mu się Iggy'ego Popa. Pewnie niewielu się też spodziewało, że spełniony pisarz najbardziej na świecie marzył o zostaniu perkusistą. Niestety, ponieważ najlepsze rytmy wybijają, jak mówi, Latynosi, już z samej natury nie zostałby wirtuozem. Do tego na wieś, w której nikt raczej nie dysponował bębnami, wyjechał mając lekko ponad dwudziestkę.

Zajmował się więc czym popadnie: pracował w lesie przy sadzonkach, był cieciem pilnującym cerkwi, a nawet doglądał egzotycznych w Polsce lam należących do przyjaciela, który w zamian dał mu dach nad głową. Lamy w każdym razie padły.

Niełatwe to było życie, ale właśnie dzięki temu odkrył, że chce pisać. I jak sam donosi, błoga cisza przypadła mu do gustu.
Od tamtej pory nie cierpi telewizora. Prawdopodobnie po latach zaopatrzył swój dom w minimalnie jeden odbiornik ze względu na dorastającą córkę. Pewne jest natomiast to, że Stasiuk nie ucieka od pojawiania się na szklanym ekranie. A żeby było śmieszniej, jeden z jego znajomych zabiegał, aby piewca codzienności wystąpił w bardzo realistycznej reklamie piły spalinowej. Szkoda, że pomysł nie wypalił, a Stihla reklamuje nieznany model silący się na udawanie drwala. Stasiuk z pewnością wypadłby w roli bardziej wiarygodnie.

Wielką słabością byłego mieszczucha z pokolenia "dzieci śmieci" okazał się alkohol. Co prawda, popularniejszą używką w jego młodości było wstrzykiwanie sobie w żyły tzw. kompotu. Oczywiście nasz ulubiony mieszkaniec Beskidu Niskiego próbował i tego, ale alkohol mimo wszystko smakuje znacznie lepiej. Stasiuk nie ukrywa, że lubi się napić, choć robi to coraz rzadziej.

Upajaniu się sprzyjały kiedyś szczególnie bałkańskie klimaty i podtrzymywanie wyjątkowego smaku śliwowicy przez kilka następujących po sobie dni. Wbrew pozorom pijaństwo nie sprzyja twórczości. A skoro tak uważa obsypywany najbardziej prestiżowymi nagrodami literackimi autor, którego teksty są wydawane na świecie, to tak jest. Uporczywym przyzwyczajeniem pozostały tylko wulgaryzmy, za które jednak zawsze przeprasza córkę, jeśli tylko wymsknie mu się emocjonalna wiązanka.

Najnowszym prozatorskim dzieckiem Stasiuka jest "Grochów", zbiór czterech autobiograficznych opowiadań. Temat podjęty tym razem na pierwszy rzut oka przygnębiający, bowiem jest nim umieranie. A może właśnie o życiu? I wbrew wielu prorokom pojawia się Warszawa. Uwaga autora skupia się jednak na dość specyficznej stołecznej dzielnicy. Zresztą pisarz dosyć dobrze ją pamięta, gdy przecierał tamtejsze szlaki w drodze na dyskusje o swoich uzależnieniach. Stasiuk przedstawia odchodzenie od świata doczesnego bez wielkiej histerii - do bólu spokojnie. Zwyczajne życiorysy, zwyczajni ludzie. Jednak samo studium śmierci po prostu, wciąż owiane tajemniczością i magią bliższą Beskidowi niż Warszawie.

Czytaj także:
* Nicholas Sparks: Wolę pisać o miłości, niż z nią igrać
* Sapkowski: Zdolność fantazjowania wcale nie jest sprzeczna z racjonalizmem
* Harlan Coben wydaje nową książkę. "Po pierwsze, nigdy nie czytam swoich kryminałów"
* Stasiuk: Niemiec nie jest bratem Polaka. Niech on będzie przewidywalnym sąsiadem

Najnowsze informacje o epidemii koronawirusa

Wideo

Materiał oryginalny: Co sprawia, że Andrzej Stasiuk nie może usiedzieć w jednym miejscu? - Polska Times

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3