reklama

Czy świńska grypa pogrąży Ewę Kopacz?

RedakcjaZaktualizowano 
Ewa Kopacz może liczyć na silne poparcie premiera
Ewa Kopacz może liczyć na silne poparcie premiera Wojciech Barczyński
Jest uznawana za najsłabsze ogniwo rządu. Przez dwa lata nawet nie zaczęła reformy systemu ochrony zdrowia, który jest w coraz gorszej kondycji. Czy mimo to potrafi przekonać Polaków, że uchroni nas przed epidemią grypy? - pyta Anna Gwozdowska

Decyzja o wstrzymaniu się z zakupem szczepionki na grypę przez Ministerstwo Zdrowia to decyzja także premiera. Nie ma innej możliwości, to zbyt poważna sprawa, by mogła o tym decydować sama Kopacz - mówi jeden z naszych rozmówców z kręgu szefa rządu. I rzeczywiście, Donald Tusk wspierał publicznie swoją minister zdrowia, mówiąc, że rząd nie kupi szczepionki pochopnie. A Kopacz przekonywała w wywiadach: - Producenci nie są pewni swojego produktu, boją się go wypuścić na rynek, mimo że rejestracja dała taką szansę.

Problem w tym, że choć stoją za jej tezami pewne racje, to zaufanie do minister jest mocno nadwątlone po dwóch latach sprawowania przez nią urzędu. Listę obietnic zebrały ostatnio i porównały z dokonaniami "Fakty" TVN. Raport wypadł dla Ewy Kopacz bardzo słabo. Żadna obietnica - od wprowadzenia nowych recept, przez wdrożenie koszyka świadczeń gwarantowanych, po podział Narodowego Funduszu Zdrowia na konkurujące ze sobą fundusze - nie została spełniona.

Oczywiście jedną z przyczyn jest weto prezydenta do pierwszych ustaw zdrowotnych przygotowanych przez Kopacz. Jednak szczerych zwolenników prezentowanych wtedy rozwiązań ze świecą szukać także w Platformie. To zresztą szerszy problem. Z jednej strony sam Tusk pamięta, że w 2007 roku klip wyborczy pokazujący między innymi grzęznącą w błocie karetkę, mającą być symbolem nieudolności PiS w sprawach ochrony zdrowia, dał mu sporo punktów.

Z drugiej, nie tylko przecież w tym obszarze, nie chce głębokich reform. - Plan maksimum od początku był określony jako uszczelnienie systemu już funkcjonującego. Nikt w PO tak naprawdę nie chciał rewolucji - twierdzi jeden z polityków Platformy. Rządząca partia nie zdecydowała się nawet na oficjalnie zapowiedzianą podwyżkę składki zdrowotnej o 1 procent. Przeważyła obawa przed nakładaniem nowych obciążeń na ludzi borykających się ze spowolnieniem gospodarczym. Bilans niespełnionych obietnic jest więc spory. Czy tak musiało być? Czy te dwa lata mogły być lepiej wykorzystane?

W jednym z prasowych wywiadów, przeprowadzonym krótko po wyborach z 2007 roku, świeżo upieczona pani minister zdrowia opowiadała, że po uroczystości zaprzysiężenia rządu usiadła w swoim nowym gabinecie przy ulicy Miodowej w Warszawie, zdjęła szpilki i pomyślała: co ja najlepszego zrobiłam.

Ale to tylko kobieca kokieteria. Dla nikogo nie było wtedy tajemnicą, że propozycja objęcia resortu zdrowia wcale jej nie zaskoczyła. Była raczej zwieńczeniem siedmioletniej pracy w Sejmie w ławach opozycji. O to stanowisko stoczyła także cichą walkę ze swoją klubową koleżanką Elżbietą Radziszewską. To Radziszewską, pełniącą obecnie funkcję minister ds. równości, która w czasach rządów SLD wsławiła się ciętymi słownymi potyczkami z ówczesnym ministrem zdrowia, namaszczano na ministra zdrowia w rządzie PO-PiS. Ostatecznie rząd PO-PiS nie powstał, a w tzw. gabinecie cieni Platformy w roli potencjalnego ministra zdrowia znalazła się… Kopacz. Radziszewska przeżyła podobno spory zawód.

Tłumaczyła później, że nawet gdyby złożono jej taką propozycję, nie wyraziłaby zgody, bo żeby zrobić coś sensownego w ochronie zdrowia, trzeba mieć za sobą premiera. Kopacz cieszyła się poparciem premiera od początku. To jej główny atut także dziś, po dwóch latach powszechnie krytykowanych rządów w resorcie zdrowia.
Do objęcia teki ministra miała czas się przygotować. Dwuletni okres rządów PiS przesiedziała w opozycyjnych ławach jako przewodnicząca Komisji Zdrowia.- Wiele miesięcy spędziłam ze współpracownikami na ustalaniu, ot tak, na wszelki wypadek, zarysu planu naprawy systemu. Wiedziałam, że system ochrony zdrowia jest niedobry, staje się coraz gorszy i jego fatalna logika zmarnuje każdego doktora Judyma, przekształcając go w zgorzkniałego cynika - wspominała w wywiadzie dla dwutygodnika branżowego "Puls Medycyny" Kopacz.

Trudno się więc dziwić, że kiedy pod koniec 2007 roku premier zaoferował jej stanowisko ministra zdrowia, powiedziała "tak". Jest zresztą znana ze swojego zamiłowania do porządku. Dla relaksu przestawia w mieszkaniu meble i sprząta. Dziennikarzom mówiła też wielokrotnie, że system ochrony zdrowia chce "posprzątać" także dla studiującej medycynę córki Kasi. Ma być normalnie i logicznie, bo o tym, że tak nie jest, przekonała się osobiście jako szefowa ZOZ w Szydłowcu. Jako dyrektor przychodni musiała się wtedy zmierzyć z dopiero raczkującymi kasami chorych i biurokracją lokalnych samorządów, które w wyniku reformy z 1999 roku z dnia na dzień stały się odpowiedzialne za placówki służby zdrowia.

Po siedmiu latach pracy w Sejmie wiedziała, że przyjmując ofertę premiera, wkracza na trudny teren, na którym nikomu od 1989 roku nie udało się odnieść pełnego zwycięstwa. Bardzo blisko sukcesu był chyba tylko rząd Jerzego Buzka. To wtedy przygotowano reformę systemu ochrony zdrowia, który ze scentralizowanego, budżetowego miał się zacząć przepoczwarzać w ubezpieczeniowy. Jednym z najważniejszych elementów tego projektu było stworzenie prywatnych funduszy, które miały w przyszłości konkurować z publicznymi kasami chorych. Wszystko było już gotowe, ale politycy Unii Wolności, ówczesny koalicjant AWS w rządzie, powiedzieli "nie" i projekt, dzięki któremu dziś pani minister Kopacz miałaby pewnie o wiele mniej problemów do rozwiązania, trafił do kosza.

Posłowie UW posłużyli się wtedy argumentem, który jak mantrę powtarzały wszystkie kolejne rządy po 1989 roku: Polaków nie stać na choćby w części prywatną ochronę zdrowia i nie dorośli jeszcze do systemu, w którym sami wybierają bądź ubezpieczają się w publicznym czy w prywatnym funduszu. A potem, w kolejnym politycznym rozdaniu, sytuację jeszcze pogorszył Sojusz Lewicy Demokratycznej, centralizując ponownie system poprzez stworzenie Narodowego Funduszu Zdrowia.
Kiedy Polską zaczęła rządzić Platforma, wydawało się, że to początek radykalnych zmian w systemie ochrony zdrowia, których obawiali się dotąd politycy.

- Miałem nadzieję, że jednak jakieś zmiany rynkowe nastąpią - przyznaje poseł PiS Andrzej Sośnierz, kiedyś członek PO, były szef śląskiej kasy chorych i były szef NFZ. - Po dwóch latach rządów Kopacz w resorcie zdrowia już wiem, że funkcjonuje w układzie, który nastawił się na ruchy bezpieczne i wygodne - podsumowuje Sośnierz.

Odpowiedzialność, którą wzięła na siebie Kopacz, była tym większa, że do 2007 roku przez dwa lata ochroną zdrowia rządził niezwykle lubiany i ceniony prof. Zbigniew Religa, który poparł Tuska w kampanii prezydenckiej, a mimo to został ministrem w rządzie PiS. Kopacz i Tusk krytykowali jego projekty bez litości. - Nie będę szukał jak Kaczyński popularnego profesora, który miał osłaniać reformy, a osłaniał brak reform - ironizował pod koniec 2007 roku Tusk.
Zapowiedzi Ewy Kopacz były ambitne. Obiecywała, że podzieli stworzony przez rząd SLD Narodowy Fundusz Zdrowia na kilka mniejszych, które będą konkurować z prywatnymi. A to stwarzałoby szansę na oszczędności. Kopacz chciała też wprowadzić ubezpieczenia dodatkowe i przeprowadzić systemową prywatyzację szpitali. Po dwóch latach zostały tylko zapowiedzi.

Na początku urzędowania musiała się zmierzyć z ogólnopolskim strajkiem lekarzy. Poszło całkiem nieźle. Wprawdzie za wysoką cenę, ale protesty udało się opanować. Rząd zorganizował spektakularny "biały szczyt", a lekarze otrzymali spore podwyżki. Najgorzej zarabiający lekarze rezydenci mają dziś nawet dwukrotnie wyższe wynagrodzenia, choć złośliwi twierdzą, że głównie dlatego, że córka Ewy Kopacz też jest lekarką rezydentem. W każdym razie właśnie wtedy Ewa Kopacz zaprzepaściła wielką szansę na prawdziwą reformę.

Z sondaży przeprowadzanych wśród zaniepokojonych strajkami pacjentów wynikało, że zgodzą się nawet na współpłacenie za usługi medyczne, pod warunkiem, że rząd wreszcie uporządkuje służbę zdrowia. Minister zdrowia nie odważyła się jednak, tak jak wielu jej poprzedników, powiedzieć Polakom, że muszą się dorzucić z własnej kieszeni, żeby utrzymać wiecznie deficytowy system ochrony zdrowia. - Rząd chciał wtedy tylko spuścić powietrze, byli oszołomieni tym, że po wygranej w wyborach ktoś protestuje - wspomina Krzysztof Bukiel, przewodniczący Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy, wielki zwolennik urynkowienia ochrony zdrowia w Polsce.

Według Bukiela przekonanie Polaków do współpłacenia odciążyłoby system ochrony zdrowia, który jako czysto publiczny musi być deficytowy. Poza tym umożliwiłoby rządowi łatwe wprowadzenie ubezpieczeń dodatkowych, na przykład na wzór francuski. Tam ludzie ubezpieczają się na początku swojego zawodowego życia od opłat za niektóre usługi medyczne, które będą im potrzebne na starość. Tylko w krajach, w których funkcjonuje zasada współpłacenia za świadczenia medyczne, ubezpieczenia dodatkowe są masowe i dostępne cenowo dla większości obywateli. - Niestety już w 2007 roku, na początku urzędowania Kopacz dała do zrozumienia, że ewentualne reformy muszą się zmieścić w ramach pieniędzy publicznych. Od tego momentu wiedziałem, że prawdziwych reform nie będzie - podkreśla Bukiel.

Andrzej Sośnierz dorzuca jeszcze jedno zaniechanie. Jego zdaniem 2008 rok, absolutnie rekordowy, jeśli chodzi o wpływy do NFZ, trzeba było wykorzystać na zniesienie tzw. limitów, które od lat doskwierają szpitalom i tworzą kolejki. - Nadwyżki zamiast na podwyżki dla lekarzy trzeba było przeznaczyć na odkorkowanie kolejek. Niestety rząd przespał pod tym względem najlepsze lata finansowe ochrony zdrowia - przekonuje Sośnierz.

Wgrudniu 2007 roku Kopacz żaliła się, że media oceniają ją po tym, czego jeszcze nie zrobiła, i z góry uznają, że nic nie zrobi i nic nie umie: "To jest nieuczciwe. Skoro poprzednikom dano dwa lata kredytu zaufania, to mnie się też należy więcej niż trzy tygodnie". Reformatorskiego impetu starczyło jej jednak na złożenie projektu ustawy o przekształceniach szpitali, który opozycja nie całkiem słusznie sprowadziła do planów dzikiej prywatyzacji. Ustawę zawetował prezydent, przyznając w ten sposób rządowi i samej Kopacz immunitet na krytykę. Od tamtej pory politycy PO już zawsze winią Lecha Kaczyńskiego za brak reform w ochronie zdrowia i oskarżają jego obóz o rozsiewanie strachu. Co zresztą nie przeszkadza prezydent Hannie Gronkiewicz-Waltz z PO zablokować prywatyzację warszawskiego Szpitala św. Zofii.

Takich sprzeczności w reformowaniu ochrony zdrowia w wykonaniu polityków Platformy było więcej. Minister Kopacz wielokrotnie zapowiadała wprowadzenie w jakiejś mglistej przyszłości ubezpieczeń dodatkowych, które przysporzą publicznemu systemowi wielu miliardów złotych, a z drugiej strony mówiła, że nie ma zgody na współpłacenie, bo Polaków na to nie stać. - Premier Tusk nie znajdzie lepszego ministra, który z takim przekonaniem opowiada takie głupstwa i ludzie mu wierzą - komentuje Bukiel.
Według Sośnierza największym grzechem zaniechania Ewy Kopacz jest jednak tzw. koszyk świadczeń. Jak podkreślają eksperci, koszyk Kopacz, którego notabene nie zawetował nawet Lech Kaczyński, absolutnie niczego nie zmienia, bo jest pozbawiony wyceny świadczeń zdrowotnych. I to mimo że Trybunał Konstytucyjny wezwał rząd do sporządzenia bilansu możliwości NFZ. Polacy mają się w końcu dowiedzieć, na co stać publicznego płatnika, a za co będą musieli zapłacić. - Kopacz po prostu zabiła koszyk, który miał być głównym narzędziem wprowadzenia ubezpieczeń dodatkowych. Bo taki, w którym znajdują się wszystkie dostępne dziś świadczenia, w dodatku niewycenione, do niczego się nie nadaje - uważa Sośnierz.

Czy na półmetku rządu można liczyć jeszcze na reformy? Według Bukiela taką szansę daje paradoksalnie kryzys. Szpitale dostają z NFZ coraz mniej pieniędzy, bo niższe są wpływy ze składek. Już teraz brakuje na wynegocjowane w 2007 roku podwyżki dla lekarzy, szpitale się zadłużają. - A politycy nie boją się narzekających pacjentów, ale zadłużenia szpitali już tak. Czas pokaże, czy to będzie dostateczna motywacja dla rządu, żeby wreszcie coś zmienić - mówi Bukiel. I na pocieszenie dodaje, że jest coś, za co warto minister pochwalić. - W sprawie szczepionek zachowuje się zadziwiająco rozsądnie, bo ich zakup to manipulacja. Wiele wskazuje na to, że wirus A/H1N1 nie jest aż tak groźny - mówi.

Jednak co innego rozsądek, a co innego społeczne emocje i polityka. Jeżeli grypa jednak nas dopadnie, nic raczej nie uchroni Ewy Kopacz przed dymisją. Wprawdzie politycy PO podkreślają, że może liczyć na silniejsze niż pozostali ministrowie wsparcie premiera, że jej nigdy, nawet w nerwach, nie groził dymisją, to nie jest powiedziane, że będzie trwać wiecznie. W końcu w polityce nie ma przyjaźni. To już wiemy. A cena społecznego poczucia, że minister nie zrobiła wszystkiego, co możliwe, by nas przed nową grypą uchronić, może być dla premiera zbyt duża, by dalej chronić Ewę Kopacz.

Współpraca: Michał Karnowski

Zima 30-lecia w Polsce, zasypie nas śnieg

Wideo

Materiał oryginalny: Czy świńska grypa pogrąży Ewę Kopacz? - Polska Times

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 18

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

B
Biochemik

Muerzyni umierają na niewinną polska grype. Dlaczego ? Bo nie sa odporni.Tylko ci co jedli świnie umiarkowanie sa odporni wskutek samoistnego szczepienia.

B
Biochemik

Muerzyni umierają na niewinną polska grype. Dlaczego ? Bo nie sa odporni.Tylko ci co jedli świnie umiarkowanie sa odporni wskutek samoistnego szczepienia.

v
vermeer

Jak widać, decyzja o wstrzymaniu się z zakupem niepewnej szczepionki okazała się słuszna. Niemcy już szukają chętnych do zakupu swoich zapasów, bo obywatele nie chcą się szczepić (dokładnie odwrotnie niż na grypę typu A), a dziś okazuje się, że Kanada wycofuje szczepionkę na A/H1N1, ponieważ jest ogromna ilość różnych reakcji alergicznych. A przecież całkowita negatywna reakcja na szczepionkę może dopiero wystąpić po kilku latach.

W
Wlod1

Jak to szybko się zapomina co w służbie zdrowia zrobili poprzednicy, a zrobili wielki bałagan którego nie można naprawić bo wszyscy mają coś do powiedzenia i krytyki. Trochę rozsądku krytykanci, a jeszcze lepiej rozsądne propozycje.

B
Bwana Kubwa

Czy ta pani, w związku z jej wszystkimi zaniechaniami i niekompetencją, ma już krew na rękach?

k
kato

Drogi Justusie, przestań grasować po forum i wklejać pod wszystkimi materiałami na temat A/H1N1 to samo g... bo się niedobrze robi. W ogóle to przed wejściem na forum jego uczestnicy powinni mieć za zadanie rozwiązanie jakiegoś prostego zadania logicznego, żeby móc wyeliminować opóźnionych umysłowo i niedorozwojów. Niech bronią p. Kopacz gdzie indziej

k
klassa

Na grype choruja ludzie lata i nikt z tego nie czynil polityki, to jest nowa odmiana glupoty politycznej- SMIERTELNA DLA POLSKI I POLAKOW.

A
A/H1N1

jest w stanie tego dokonać. Ona o słuzbie zdrowia wie wszystko (patrz krytyka kolejnych Ministrów Zdrowia w rządach SLD i PiS) więc musimy za nią trzymać kciuki (no i aby Premier Tusk przypomniał sobie o jej fachowości) !

e
eg

Jak normalny dziennikarz może zaczynać artykuł od kłamstwa. No bo kłamstwem jest, że przez dwa lata nie rozpoczęto reformy systemu ochrony zdrowia? A jakież to ustawy wetował prezydent? Nie dotyczące systemu ochrony zdrowia?

W
Wujek Wladek

Heh już ją pogrążyła...

m
mariusz74

powinna zachorowac i lezec w brudnym szpitalu z dziurawymi oknami..

m
murgo

Pojechałem specjalnie do Niemiec i zaprzyjażniony lekarz zaszczepił mnie i moją żonę, córkę, na AH1 N1.Mówcie co chcecie, ale to skandal że nie mogłem tego zrobić w Polsce, pod Rządami Miłości!!!!

J
JUSTUS

1. Rocznie na zwykłą grypę umiera od 500 do 700 tyś ludzi ( z powikłaniami liczba ta dochodzi do 1 miliona) , podczas gdy na świńską grypę zmarło od początku roku około 6 tysięcy osób, czyli około. 140 razy mniej.

2. Mimo ze śmiertelność nie przekracza 0,5%, przebieg grypy jest stosunkowo łagodny a liczba ofiar jest 140 razy mniejsza niż na zwykłą grypę ogłoszono pandemię i jest to główny temat w mediach od 7 miesięcy.

3. WHO ogłosiło szósty ( najwyższy ) stopień pandemi świńskiej grypy po stwierdzeniu 18 przypadków śmiertelnych.
Mimo tego, że co roku na zwykłą grypę umiera 1 milion ludzi, nigdy z tego powodu nie ogłoszono pandemi ani masowych szczepień. Ponad to tuż przed ogłoszeniem pandemi WHO obniżyło kryteria, które muszą być spełnione do jej wprowadzenia.

4. Większość ofiar grypy jest w krajach o niskim poziomie opieki medycznej lub tam gdzie dostęp do niej jest ograniczony np: UESA gdzie 1/6 obywateli nie ma prawa do ubezpieczenia. 70% przypadków śmiertelnych to Ameryka Północna i Południowa , a kolejne 20% to Azja - Europa to niecałe 5%. Oznacza to, ze w krajach gdzie opieka medyczna jest na dobrym poziomie grypa ma stosunkowo łagodny przebieg i nie stanowi większego zagrożenia, a u większości chorych nie jest nawet potrzebna hospitalizacja.

5. Na Ukrainie rocznie umiera na zwykła grypę i jej powikłania 6,5 tysięcy ludzi, co daje około 20 osób dziennie, ale należy pamiętać ze 20 to średnia roczna, a teraz mamy sezon na grypę kiedy to średnia jest znacznie większa niż w pozostałym okresie. Tymczasem od tygodnia mamy potwierdzonych 14 przypadków śmierci z powodu świńskiej grypy co daje około 2 osoby dziennie.

6. Śmiertelność na Ukrainie wynosi w najgorszym razie 0,03%, ale jest to tylko czysta teoria bo na dobrą sprawę nie wiadomo ilu naprawdę jest zarażonych nową grypą. Mimo to trwa panika, a media podsycają atmosferę

7. WHO podaje ze 70% wszystkich zachorowań na grypę ( UWAGA! - NA ŚWIECIE! ) to grypa AH1N1. Oznacza to ze na Ukrainie po tygodniu epidemii powinno być juz 630 tys chorych na AH1N1 ( 900 tys zachorowań ). Tymczasem chorobę stwierdzono u kilkudziesięciu osob...

8. W Polsce rocznie na grypę choruje średnio ( w ciągu ostatnich 10 lat ) około 350 tyś osób co daje około tysiąca zachorowań dziennie. Jak dotąd od lipca stwierdzono 200 przypadków AH1N1, co daje nam zachorowalność na grypę AH1N1 w stosunku do zachorowań na zwykłą grypę w tym czasie na poziomie 0,16%. Według WHO powinno to być 70%. Trochę to odbiega od stanu faktycznego.

SZCZEPIONKI:

9. Istnieją potwierdzone informacje o niebezpiecznym składzie szczepionek ( miedzy innymi rtęć i skwalen ), oraz ich szkodliwym działaniu na ludzi a w szczególności dzieci.

10. Mimo ze przygotowanie szczepionki zajmuje kilka miesięcy, szczepionka na świńską grypę pojawiła sie już po 2 miesiącach od pojawienia sie pierwszych przypadków świńskiej grypy i praktycznie od razu po ogłoszenia pandemi. Nie ma tu również mowy o jej odpowiednich testach, które również trwają przynajmniej kilka miesięcy.

11. W Szwecji na grypę AH1N1 zmarło ja dotąd 3 osoby. Natomiast po masowych szczepieniach prawdopodobnie 4, a kolejne 20 jest w ciężkim stanie. Następne 700 ma poważne komplikacje. Mimo to WHO utrzymuje że nie stwierdzono przypadku śmiertelnego po podaniu szczepionki, a te są bezpieczne.

12. W ciągu 2-4 miesięcy, mimo jakichkolwiek podstaw do paniki wiele krajów zapowiedziało masowe szczepienia oraz zamówiło miliony nie sprawdzonych szczepionek.

13. Firmy farmaceutyczne produkujące szczepionki są oficjalnie zwalniane z odpowiedzialności za ich ewentualne niewłaściwe działanie w tym wysoką śmiertelność spowodowaną ich użyciem.

14. Firmy farmaceutyczne wymuszają na rządach krajów z którymi podpisują umowy utajnianie przed opinią publiczną, skutków ubocznych szczepionek oraz ich składu, co samo w sobie jest skandalem.

15. W wielu krajach, w tym Niemczech i Francji wybuchły skandale po tym jak sie okazało ze władze oraz wojsko miały otrzymać szczepionki o innym składzie niż zwykli obywatele. Szczepionki dla elit i służb porządkowych nie zawierały miedzy innymi rtęci i skwalenu oraz innych substancji które budzą największe obawy.

16. W większości krajów, lekarze i środowiska medyczne odmawiają szczepienia się przeciwko grypie AH1N1. W Polsce tylko 5 % lekarzy deklaruje, że sie zaszczepi, a ponad połowa kategorycznie stwierdza ze tego nie zrobi. Mimo to trwa wielka kampania nakłaniająca społeczeństwa poszczególnych krajów do szczepień. Uczestniczą w niej między innymi ONZ, WHO oraz Komisja Europejska, a także rządy poszczególnych krajów.

17. Wielu członków Rady Doradczej przy WHO ma powiązania z firmami farmaceutycznymi, natomiast Europejska Agencja Medyczna, która podjęła decyzje o zatwierdzeniu szczepionek przeciwko AH1N1 w Europie jest w 2/3 finansowana przez te firmy.

Co więcej, jedna z głównych instytucji lobbystycznych ( Europejska Grupa Badawcza ), będąca również doradcą WHO, na 3 miesiące przed pojawieniem się grypy w meksyku, zorganizowała sympozjum pod hasłem walki z pandemią. W śród sponsorów tej grupy są wszyscy trzej producenci szczepionek przeciwko grypie AH1N1.

18. Firma Baxter - jeden z głównych producentów szczepionek złożyła wniosek o opatentowanie szczepionki przeciwko AH1N1 w sierpniu 2008 czyli na pól roku przed epidemią tej grypy w marcu tego roku w Meksyku.

19. W lutym firma Baxter wysłała do Czech szczepionki na grypę sezonową. Ponieważ wydarzył się wypadek, zostały one poddane badaniom w czeskich laboratoriach. Wszystkie zwierzęta laboratoryjne którym je podano zdechły. Jak się okazało szczepionka zawierała wirus AH5N1 ( znacznie bardziej niebezpieczny od AH1N1 - śmiertelność na poziomie 60% ). Gdyby nie wypadek wirus został by zaaplikowany w Czechach jako zwykła szczepionka.

20. Wszystkich tych informacji nie usłyszysz w polskich mediach. Czy to normalne?

Jeśli uważasz ze nie to odpowiedz sobie na pytania:
1. czy jest możliwe ze w innych sprawach ( np polityka ) stosowane są podobne mechanizmy ze strony mediów i że jesteś poddawany manipulacji?
2. Ze twoje poglądy mogą być efektem manipulacji i nie oddają prawdziwej sytuacji?
3. Czy warto wierzyć mediom które w ten sposób działają?
PANDEMIA Strachu - Doktryna Szoku
DOKTRYNA SZOKU : szczepionki, globalna depopulacja i bezkarne masowe ludobójstwo, jako spisek globalnej Elity finansowej przy pomocy ponadnarodowych koncernów farmaceutycznych Austriacka dziennikarka śledcza Jane Burgermeister twierdzi, że firmy farmaceutyczne – przede wszystkim Baxter, posiadająca laboratoria pod Mexico City, a także Novartis – uczestniczą w produkcji morderczych wirusów. Mają to czynić przy współudziale instytucji międzynarodowych, a ich celem ma być zmniejszenie populacji na Ziemi - globalna depopulacja. Jedną z tych instytucji ma być WHO.
Dlaczego globalna depopulacja( masowe ludobójstwo ) wydaje sie byc konieczne i nieuniknione? Czy byloby to moralnie usprawiedliwione "Mniejsze Zlo" ? Od 1960 roku liczebność populacji ludzi na świecie podwoiła się, natomiast tzw. ekologiczny footprint, czyli stopień konsumpcji zasobów planety, uległ potrojeniu. Oznacza to, że w tej chwili konsumujemy o 25% więcej zasobów, niż Ziemia jest w stanie wyprodukować. Publikowany co dwa lata raport pt. Living Planet Report 2006 o stanie naszej planety, okazuje, że według obecnych prognoz, ludzkość do 2050 roku dla zaspokojenia swoich potrzeb będzie potrzebowała naturalnych zasobów z co najmniej dwóch planet.
W jednym z krajów, który zakupił bardzo dużo szczepionki, dwie osoby zmarły z powodu A/H1N1, cztery osoby zmarły (tak się podejrzewa, podkreślam), w kilka godzin po podaniu szczepionki. Czy to nie jest sygnał dla ministra zdrowia, czy tu nie zapala się czerwone światło? - retorycznie pytał w Sejmie wiceminister zdrowia Adam Fronczak, odpowiadając na zarzuty posłów, że nasz rząd nie sprowadził jeszcze szczepionki na A/H1N1.
W końcu okazało się jednak, że wiceminister zdrowia Adam Fronczak miał racje, gdyż te cztery zaszczepione przeciw nowej grypie osoby faktycznie zmarły. Faktyczna śmierć czworga osób w Szwecji, które zostały zaszczepione przeciw nowej grypie, Rzecznik Europejskiej Agencji ds. Leków (EMEA) Harvey Allchurch tłumaczy tym, iż były to osoby starsze, chronicznie chore, powołując się na ustalenia Szwedzkiej Agencji ds. Leków
Niektorzy eksperci alarmuja, ze jednym ze skladnikow szczepionki jest niebezpieczny SKWALEN( squalene ). Adjuwant Skwalen był stosowany w eksperymentalnych szczepionkach od 1987 roku podawanych uczestnikom wojny w Zatoce Perskiej. Obejmuje to też tych, którzy nie brali bezpośredniego udziału w działaniach wojennych. Te eksperymentalne szczepionki ze Skwalenem byly jednym z czynnikow, ktore spowodowały tzw. “syndrom wojny w Zatoce”. Symptomy, jakie u nich odkryto, obejmowały zapalenie stawów, bóle tkanki łącznej, powiększenie węzłów chłonnych, wysypki uczuleniowe, uczulenie na światło w postaci wysypki, wysypki w okolicy jarzmowej, chroniczne zmęczenie, chroniczne bóle głowy, nienormalną utratę włosów ciała, nie ulegające leczeniu ubytki skóry, owrzodzenia aftowe, zawroty głowy, osłabienie, utratę pamięci, napady, zmiany nastroju, problemy neuropsychiatryczne, uszkodzenia tarczycy, anemię, podwyższone OB, systemowy liszaj rumieniowaty, stwardnienie rozsiane, ALS (stwardnienie zanikowe boczne), zespół Raynauda, syndrom Sjórgena, chroniczną biegunkę, nocne pocenie i stany podgorączkowe. Ta długa lista reakcji wskazuje, jak wielkie szkody powodują szczepionki, szczególnie gdy ich działanie jest wspomagane przez bardzo silne “środki zwiększające reakcję immunologiczną”, takie jak skwalen i inne adjuwanty. Interesujące jest, że osoby zajmujące się szczepionkami z zasady uważają, że takie problemy są niewytłumaczalne i że występują po podaniu szczepionek przypadkowo.
Czy można wierzyć zapewnieniom innych ekspertów i organizacji, że szczepionka jest jednak bezpieczna, skoro koncerny farmaceutyczne domagają się "immunitetu" i nie chcą udzielać żadnych gwarancji ani brać odpowiedzialności? Czasem warto podjąć to ryzyko i zacząć się nad pewnymi sprawami zastanawiać. Czy naprawdę jest ktoś, kto da sobie uciąć rękę za uczciwość ponadnarodowych koncernów farmaceutycznych i skorumpowanych polityków po cichu lobbujących na cmentarzu?
We Francji wybuchła polityczna burza wokół „immunitetu prawnego”, który został zagwarantowany producentom szczepionek przeciwko świńskiej grypie przez rząd. Nadsekwańskie media ujawniły zaskakującą treść kontraktów podpisanych przez resort zdrowia.

Najwięcej kontrowersji budzi zapis, że w razie komplikacji zdrowotnych, związanych z potencjalnymi skutkami ubocznymi szczepionek, nikt nie będzie mógł wytoczyć producentom procesu. Ci ostatni mają również prawo utajnić szczegóły dotyczące procesu opracowywania specyfików. Jeżeli więc okazałoby się po pewnym czasie, że szczepionki są groźne dla zdrowia, koncerny farmaceutyczne będą bezkarne. Tłumaczone jest to krótkim terminem przygotowania blisko stu milionów szczepionek zamówionych przez Francję. Opozycja żąda wyjaśnienia afery i protestuje przeciwko zakulisowym presjom lobbystów przemysłu farmaceutycznego.

Według tygodnika „Le Point” w kontrakcie podpisanym z brytyjskim koncernem GSK, u którego francuski rząd zamówił 50 milionów szczepionek istnieje klauzula o utajnieniu skutków ubocznych tych specyfików – nie będą ich znali ani pacjenci, ani lekarze. Ludzie będą więc szczepieni „w ciemno”. Zdaniem stacji telewizyjnej France 24 producent dodał do tych specyfików rtęć. Znany epidemiolog Marc Girard twierdzi, że szczepionki przeciwko świńskiej grypie zabiją we Francji 60 tysięcy osób. Z góry wiadomo, że ludzie będą chorować z powodu tych szczepionek, bo prodcenci dodali do nich więcej substancji wzmacniających niż zwykle - twierdzi adwokat Jean Pierre Joseph, który wniósł skargę do sądu przeciwko francuskim władzom w imieniu grupy mieszkańców Grenoble.

k
kata

musiałabym być pracownikiem zatrudnianym na odległość. Mieszkam, pracuję w Inowrocławiu (co można rozpoznać po numerze IP mojego komputera). Po prostu żywo interesuję się polityką, dużo czytam, interesuję się różnymi tematami. W twoim poście, najprawdopodobniej nieświadomie, pochwaliłeś mnie, ujawniło się to, że z powodu merytorycznej zawartości mojego postu, doszedłeś do wniosku że muszę pracować w MZ, bo dużo wiem. Szkoda, że nie doceniasz polskich obywateli.

W
Wilczur

Współczuję pracownikom Biura Prasowego MZ siedzą biedaki i tworzą postową rzeczywistośc,
swoją drogą Red.Gwozdowska zna się nazdrowiu jak mało kto.Widziałem debatę,kompletna żalość
a Zembala kompletnie się skompromitował-wstyd!

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3