David Dedek (trener Pszczółki Startu Lublin): Szóste miejsce nie jest złym wynikiem

Krzysztof Nowacki
Krzysztof Nowacki
17 zwycięstw i 13 porażek, to bilans koszykarzy Pszczółki Startu w części zasadniczej sezonu Energa Basket Ligi. Lubelski zespół po raz pierwszy awansował do fazy play-off, do której przystąpi z szóstego miejsca. Rywala w ćwierćfinale pozna dopiero 28 marca, po rozegraniu zaległego meczu Legii Warszawa z Kingiem Szczecin.

Sezon zasadniczy zakończyliście meczem z Zastalem Zielona Góra. Przegraliście, ale był to rywal z najwyższej półki?
Zastal wygrał w tym sezonie z rosyjskimi CSKA, czy Khimki, czyli z zespołami prezentującymi najwyższy poziom europejskiej koszykówki. Wiedzieliśmy więc, że to będzie trudny mecz. Myślę, że rozstrzygnął się on w trzeciej kwarcie. W pewnym momencie nie szło jednej i drugiej drużynie. Ale oni się przełamali, Kris Richard zrobił ogromną robotę i odskoczyli na kilka punktów. Mając przewagę zaczęli już wszystko trafiać, bo poczuli się swobodnie. Zielonej Górze należą się gratulacje nie tylko za ten mecz, ale za cały sezon, za wszystko, co robią.

Pierwsza część rozgrywek zakończona…
To była bardzo trudna dla nas runda zasadnicza. Mieliśmy ogromnie dużo kontuzji i zmian. Od kiedy jestem w Lublinie, to łącznie przez te wszystkie lata nie było tylu problemów, co w tym sezonie. Każda taka zmiana za każdym razem rzucała nas na początek pracy i wszystko trzeba było robić od nowa. Mecz z Zieloną Górą był dopiero drugim, który zagraliśmy w komplecie. Przed nami kilka dni do play-offów i czas, żebyśmy się jak najlepiej zgrali i powalczyli o pierwsze zwycięstwo.

Wydaje się jednak, że forma idzie w górę, a gra w ataku zaczyna coraz fajniej funkcjonować?
Na pewno różnica jest ogromna. W Toruniu zdobyliśmy prawie 100 punktów, w Bydgoszczy też wynik był w okolicach stówy. Z Zastalem w pierwszej połowie powyżej 50 punktów, więc faktycznie gra się powoli poprawia. Patrząc z boku widać, że wszystko się lepiej klei, natomiast nie jesteśmy jeszcze gotowi grać na takim poziomie przez 40 minut. Do tego będziemy dążyć.

Porażką z Zastalem Zielona Góra koszykarze Pszczółki Startu ...

Drużyna zdobywa ostatnio dużo punktów, ale też sporo traciła.
Myślę, że obrona jest mocno związana ze wszystkimi tymi zmianami, które mieliśmy. Sherrona (Dorsey-Walkera) długo nie było, a niedawno wypadł nam Martins (Laksa). Z kolei Dustin (Ware) dołączył do nas relatywnie niedawno. Mamy jeszcze mnóstwo rzeczy do poukładania w obronie.

Dorsey-Walker w ostatnich meczach świetnie rzucał. Przerwa, która miał z powodu kontuzji paradoksalnie wyszła mu na dobre?
Sherron decydował o naszych meczach także na początku sezonu, gdy mieliśmy zwycięstwa po ciężkich meczach. Oczywiście raz trafił Kamil, innym razem Martins, ale tak naprawdę, to Sherron ciągnął nam grę w tamtym czasie. Wspomagała go cała drużyna, walcząc o odpowiednie pozycje dla niego. Gdy wrócił po przerwie, pierwszy mecz z Kingiem zagrał bardzo dobrze. Potem złapał lekki kryzys, ale mam nadzieję, że wraca ten Sherron, którego chcemy i który jest drużynie pomocny w obronie i ataku.

Natomiast Yannick Franke w kolejnych meczach grał coraz mniej, a z Zastalem w ogóle już nie wszedł na parkiet. Dlaczego?
Ponieważ przez cały sezon mieliśmy problemy kadrowe i potrzebowaliśmy po prostu więcej ludzi do grania, to w tej chwili mamy szeroką rotację. Pamiętamy, że były mecze, w których graliśmy w siedmiu. Ta się nie da. Teraz wrócił Martins i w meczu z Zastalem trzeba było tak poukładać granie, żeby złapał trochę rytmu meczowego. Jego pierwsze wejście nie było najlepsze, ale w drugiej połowie było już lepiej. Musieliśmy dla niego poświęcić minuty kogoś innego i padło na Yannicka.

Awansowaliście do play-off, ale nie znacie jeszcze przeciwnika.
Na 99-procent zagramy z Ostrowem. Według mnie King nie wygra z Legią i jestem pewien, że w pierwszej rundzie trafimy na Ostrów. Ta drużyna jest w super formie, jadą na FIBA Euro Cup i na pewno będą dobrze przygotowani na play-offy. To pierwsze play-offy dla Lublina, o które walczyliśmy kilka lat. Mimo, że niektórzy mogą mieć wobec nas duże oczekiwania, to myślę, że szóste miejsce po rundzie zasadniczej nie jest złym wynikiem.

Obserwując rozwój pandemii, uda się w ogóle rozegrać play-offy?
To dobre pytanie, na które nie znam odpowiedzi. Możemy tylko skupić się na tym, co jest uzależnione od nas. Natomiast na pandemię nie mamy wpływu i po prostu dostosujemy się do warunków, jakie będą panowały.

Nie będziecie mieli przewagi własnego parkietu, ale skoro w halach nie ma kibiców, to atut boiska nie jest teraz aż tak znaczący?
Własna hala zawsze jest pewną przewagą, ale faktycznie teraz, gdy nie ma kibiców, jest ona mniejsza. Myślę więc, że te różnice między grą u siebie, a na wyjeździe zmniejszyły się.

Rekordowa zdobycz Sherrona Dorsey-Walkera nie pomogła. Pszcz...

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

M
Maciuś

Na pewno apetyt był większy. Po takich roszadach kadrowych jakie trwały cały sezon, 6 m-ce to i tak niezły i szczęśliwy wynik. Wszystko jednak okaże się w Play offach i oby nie powtórzył się scenariusz z "Ligi (jak by nie było) Mistrzów"

Dodaj ogłoszenie