Dekada zmian: tę lekcję „odrobiliśmy” bardzo solidnie

Artur Jurkowski
Artur Jurkowski
Mariusz Sagan, dyrektor Wydziału Strategii i Przedsiębiorczości UrzęduMiasta w Lublinie
Mariusz Sagan, dyrektor Wydziału Strategii i Przedsiębiorczości UrzęduMiasta w Lublinie Małgorzata Genca

Lublin to…, jakie jest pana pierwsze skojarzenie?

Mariusz Sagan, dyrektor Wydziału Strategii i Przedsiębiorczości UM Lublin: Ha, ciekawe pytanie (chwila zastanowienia). Mam kilka sprzecznych ze sobą propozycji.

Proszę się nie tłumaczyć, tylko odpowiedzieć.

Dynamicznie rozwijające się miasto z nowoczesną gospodarką.

Przypomina to słowa pana bezpośredniego przełożonego - prezydenta Lublina, Krzysztofa Żuka, który od dawna powtarza, że dzięki zmianom, jakie zaszły w ostatnich latach, Lublin wszedł do „pierwszej ligi polskich miast”

Bo rzeczywiście za nami przełomowa dekada w rozwoju Lublina. W latach 2011-2020 udało się zbudować coś, czego nie udawało się zrobić przez wiele wcześniejszych lat - chodzi o konkurencyjny ekosystem gospodarczy.

Ekosystem gospodarczy, czyli co dokładnie?

Środowisko, gdzie obok siebie funkcjonują: biznes, uczelnie, organizacje pozarządowe i otoczenia biznesu, instytucje samorządowe. Przez to funkcjonowanie rozumiem nie fizyczne sąsiedztwo w jednym obszarze, ale rzeczywistą współpracę i sieć powiązań.

Miasto jest w przełomowym momencie, jeśli chodzi o określenie swojej przyszłość. Chodzi o „strategię rozwoju” - ta określająca priorytety do 2020 właśnie się zakończyła, trwają pracę nad „Lublinem 2030”. Jak w ciągu tych ostatnich 10 lat zmienił się Lublin?

Trzeba wskazać na dwa przełomy, do których doszło i oba określiły obecną pozycję Lublina. Po pierwsze: przełom infrastrukturalny. Mam na myśli coś, co najlepiej oddaje terminem „hardware” - kościec miasta i aglomeracji: drogi, dostępność komunikacyjna, zaplecze sportowe, baza turystyczna, ale też infrastruktura biznesowa umożliwiająca m.in. na wyznaczenie „od ręki” lokalizacji dla firm.

Druga to wspomniany już ekosystem gospodarczy. W ciągu 10 lata udało się pozyskać ok. 80 inwestorów, do tego doszło ponad 50 projektów reinwestycyjnych wykonanych przez lubelskie firmy. Przełóżmy te cyfry na wskaźniki bezpośrednio dotyczące pracujących mieszkańców - w ciągu ostatniej dekady łączne zatrudnienie w Lublinie wzrosło ze 114 tysięcy osób do 128 tysięcy, czyli o 14 tysięcy. 11 tysięcy wygenerowały nowe firmy i te które poszerzyły działalność a 3 tysiące wynikały z koniunktury gospodarczej. Zadajmy sobie pytanie: co by było, gdyby nie było strategii rozwoju Lublina? Przybyłoby tylko 3 a nie 14 tysięcy miejsc pracy a miasto „stałoby w miejscu”.

Próbuję przypomnieć sobie Lublin z 2011. Powoli rozpędzają się prace przy budowie obwodnicy, Budimex zaczyna pierwsze roboty przy stadionie piłkarskim, od kilku miesięcy tereny w Świdniku zmieniają się w przyszłe lotnisko dla Lublina. A miasto w kontaktach „na zewnątrz” akcentuje przede wszystkim swoją akademickość: w Lublinie mieszka 348 tys. osób - studentów jest 77 173. Jak wykorzystany został potencjał akademicki?

Wyzwania były dwa: z jednej strony utrzymanie wysokiej liczby studentów, z drugiej - stworzenie gospodarczych podstaw dla funkcjonowania uczelni i zapewnienie przyszłości absolwentom. A pamiętajmy: to nie miasto jest organem prowadzącym uczelnie wyższe. Przy czym akademickość Lublina była i jest dla nas priorytetem. Dlatego wspólnie z uniwersytetami i szkołami wyższymi zrealizowaliśmy dziesiątki projektów, wśród których najważniejszy to „Study in Lublin”, fundujemy stypendia dla studentów.

Tylko, że obecnie w Lublinie jest 60 315 studentów, czyli kilkanaście tysięcy mniej niż 10 lata temu. Skąd ten spadek?

Wpłynęło na to wiele czynników w tym zupełnie niezależne od nas np. związane z niżem demograficznym. Spadek liczby studentów odnotowujemy w całym kraju. W Lublinie ten wskaźnik jest niższy niż średnia dla całej Polski.

Uczelnie dostrzegają szanse na „monetyzację” swojej pozycji. Stawiają na komercyjnych studentów z zagranicy - w roku 2011 było ich 1 764, obecnie - 6707. Kształcenie to dobry biznes?

Zanim o biznesie pozostańmy na chwilę przy samej liczbie studentów zagranicznych, tylko przełóżmy ją na wskaźnik „umiędzynarodowienia” uczelni, co pokaże nam sytuacja w bardziej obrazowy sposób - w 2011 wynosił on 2,18 procent, obecnie jest to 11,12 procent, a to oznacza, że co dziesiąty student na lubelskiej uczeni nie pochodzi z Polski.

A kształcenie to rzeczywiście dobry biznes: dobry dla uczeni, dobry dla miasta. Zagraniczni studenci - podobnie jak pozostali mieszańcy - wydają pieniądze. Szacujemy, że w ciągu roku zostawiają w Lublinie prawie 100 mln zł, a przynajmniej takie wielkości wchodziły w grę przed pandemią koronawirusa.

Dzięki studentom urósł sektor wynajmu „premium”. Ich obecność ma też wpływ na wzorce konsumpcji, usługi, restauracje.

Drugim elementem jest umiędzynarodowienie miasta oraz wejście na rynek pracy nowych kadr. W zasadzie w sektorze IT pracują w Lublinie osoby z całego świata.

We wszelkiego typu informatorach skierowanych do inwestorów zwracacie uwagę właśnie na to, że Lublin ma bardzo młodą i dobrze wykształconą kadrę potencjalnych pracowników. I można im zapłacić za prace mniej niż w innych regionach. Czy ten wabik działa na inwestorów?

Dostępność do kapitału ludzkiego to główny element, który obecnie kształtuje strategiczne decyzje inwestorów o wyborze lub odrzuceniu danego ośrodka jako miejsca zlokalizowania swojej działalności. Nastąpiła tu olbrzymia zmiana w ciągu ostatnich lat. Jeszcze - powiedzmy - 5 lata temu tym „must have” była „twarda” infrastruktura biznesowa, biura na wynajem, działki. Dzisiaj taką infrastrukturą dysponują wszyscy, nie decyduje ona już o przewadze jednego miasta nad drugim. Teraz liczą się ludzie. A płace? W Lublinie informatycy na wyższych szczeblach zarabiają tyle samo co w Warszawie.

Branża IT była - i jest - jednym z priorytetów, na którym swój rozwój oparł Lublin. Warto było na nią postawić, okazała się „właściwym koniem”?

IT to - można śmiało tak mówić - nowa twarz Lublina. Ten sektor bardzo urósł, choć z punktu widzenia mieszkańca Lublina branża jest raczej niedostrzegalna. Ale odwołajmy się do liczb: zatrudnienie w IT w 2010 r to 1300 osób, w 2002 - 4 700. O pozycji Lublina świadczy chociażby to, że pojawiły się na naszym terenie takie międzynarodowe tuzy jak PwC czy Sii. W mieście ulokowały się także dziesiątki polskich spółek informatycznych, tworząc Lubelską Wyżynę IT.

Specyfika „lubelskiego IT” polega na jego technologicznym charakterze: powstają u nas aplikacje dla bankowości internetowej, tworzone są rozwiązania dla medycyny, rozwija się sztuczna inteligencja czy usług w chmurze.

Informatyka to konkret. Wiemy - z grubsza - czym się zajmuje, jak działa. A czym są „przemysły kreatywne”, które Lublin stara się mocno promować?

Przyjęło się nazywać je branżami stykowymi, czyli funkcjonującymi właśnie na styku kultury, akademickości, rzemiosła i przedsiębiorczości. Najprościej będzie jednak je wymienić. Lista nie jest długa, obejmuje 10 branż: architektura, książki i rynek wydawniczy, design, film i video, wydarzenia artystyczne, muzyka, radio i telewizja, gry i oprogramowanie, reklama oraz biblioteki, muzea, ogrody botaniczne. PKB jaki generują można porównać z tym co przynosi np. świdnicki PZL. To chyba najlepiej świadczy o ich mocnej pozycji.

Wrócimy do „tradycyjnego” przemysłu, miejscem, które przygotował Lublin, aby przyciągnąć firmy była i dalej jest podstrefa ekonomiczna na Felinie. Zaczynał pana pracę w UM Lublin w 2011 r. pamięta pan, ile wówczas firm w niej działało?

Pięć.

Jestem pod wrażeniem dobrej pamięci. Były to Aliplast, DD Resory, Magnetto Wheels, RMB APEX i BioMaxima. Do połowy 2011 r. wydanych było też 15 pozwoleń na prowadzenie działalności a w kolejnym półroczu pojawiło się jeszcze jedno. Strefa była „strzałem w 10” czy może przyszła „za późno”, a rynek został wydrenowany z najatrakcyjniejszych inwestorów?

Nigdy nie jest za późno. Może zabrzmi to zaskakująco, ale to „późne” pojawieni się strefy ekonomicznej okazało się sukcesem, bo udało nam się przeskoczyć pewien etap w rozwoju stref i weszliśmy na zupełnie inny pozom funkcjonowania.

Od razu wytłumaczę - wskoczyliśmy na wysoki poziom technologiczny, część inwestorów weszła z rozwiązaniami przemysłu 4.0, a zakładach pojawiły się zautomatyzowane linie produkcyjne. Co osiągnęliśmy? Bardzo stabilne miejsca pracy choć przyznaję przyrost ich liczby był wolniejszy i nie powstało ich od razu tak dużo jak np. w przypadku jakiejś „prostej” montowni.

Jak dzisiaj wygląda kondycja strefy ekonomicznej?

72 firmy, 35 pozwolenia, 3 decyzja o wsparciu, sporo firm międzynarodowych. Zatrudnienie na poziomie 5600 osób. O kondycji strefy świadczy też to, jak radzi ona sobie w tak ekstremalnie trudnej sytuacji dla gospodarki jakim jest pandemia COVID 19. I znowu pokażmy to przez liczby. Zatrudnienie na terenie strefy wzrosło w 2020 r - w ujęciu rok do roku - o 14 procent.

Duża w tym zasługa firm związanych z logistyką.

Drugą, obok logistyki, równie dynamicznie rozwijającą się gałęzią „lubelskiego przemysłu” jest outsourcing. W 2011 r. na rynku działo 9 firm zatrudniających 277 6 osób…

...teraz mamy ich już 30 a zatrudnienie to 4952 pracowników.

Skąd taki progres?

To branża, która bardzo szybko rozwija się w całej Polsce, to co nam pozostało to wpisanie się w ten ogólnokrajowy trend. Przy czym tak jak w całym biznesie nic nie przychodzi samo. Wpisanie się w trend to dostrzeżenie okazji, ale trzeba ją też wykorzystać stąd bardzo intensywna praca promocyjna i pozyskiwanie inwestorów wszędzie tam, gdzie się oni pojawiali: na targach, na konferencjach.

Outsourcing wprost jest związany z „twardą infrastrukturą” dla biznesu. Nie pojawi się tam, gdzie nie ma powierzchni biurowych do wynajęcia. A na tym polu Lublin stał się potęga. W 2019 r. łącznie deweloperzy dysponowali 207,9 tysiącem metrów kwadratowych (wzrost o prawe 120 tys. mkw w ciągu siedmiu lat). Ta tendencja się utrzyma? Czy może trzeba będzie dokonać redefinicji branży w związku z „doświadczeniem pandemii” i pracą zdalną, na którą zdecydowała się olbrzymia liczba firm w ciągu ostatniego prawie roku?

Gdyby nie wzrost podaży biur nie byłoby w Lublinie przede wszystkim sukcesu branży IT, o którym już mówiliśmy. Tę lekcję „odrobiliśmy” bardzo solidnie. Zawdzięczamy to to bardzo dobrej współpracy z deweloperami.

A rynek „po pandemii”? Na pewno się zmieni, doświadczenia ostatnich miesięcy są takie, że część najemców zmniejsza kontrakty. Ale z drugiej strony pojawiają się nowe podmioty, które będą potrzebowały siedziby, czyli nowych biur.

Odwołajmy się do być może najlepszego barometru nastrojów na tym rynku, czyli do samych deweloperów, a ci - może to pana zaskoczy - planują oddać w 2021 r. w Lublinie 36 tysięcy metrów kwadratowych nowych biur. Natomiast z naszych długoterminowych symulacji wynika, że do 2030 r. Lublin będzie dysponował 600 tysiącem metrów kwadratowych biur.

Rozumiem, że to analiza towarzysząca pracom nad strategią Lublina właśnie do 2030 r. Co znajdzie się w tym dokumencie? Jakie branże określą tożsamość gospodarczą miasta na najbliższą dekadę?

Prace nad strategią przekroczyły półmetek. Obecnie naukowcy z UMCS przygotowują szczegółową analizę inteligentnych specjalizacji, na których chcemy się oprzeć wybierając model rozwoju Lublina. Branże? O szczegółach za wcześnie mówić, ale na pewno będzie to IT oraz nowoczesne usługi i stąd właśnie wzięły się symulacje dotyczące przyrostu powierzchni biurowych.

Do tego też na pewno dojdzie branża medyczna i zaawansowane przetwórstwo przemysłowe.

Jaki będzie „Lublin 2030”?

(długa chwila zastanowienia). Zamożny. Z wysokim poziomem usług dla mieszkańców. Ze świetnymi uczelniami o prestiżu międzynarodowym.

Wyższe mandaty od skarbówki z początkiem maja

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie