MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Do pierwszego meczu Motoru Lublin w PKO BP Ekstraklasie został mniej niż miesiąc

Kamil Wojdat
(Można rozpocząć odliczanie, bo Ekstraklasa zawita do Lublina za mniej niż miesiąc)
(Można rozpocząć odliczanie, bo Ekstraklasa zawita do Lublina za mniej niż miesiąc) Jakub Steinborn
21 lipca o godzinie 20:15 trybuny Areny Lublin wypełnią się do ostatniego krzesełka, bo Motor Lublin podejmie Raków Częstochowa.

Dla klubu z Lublina będzie to pierwszy od 32 lat mecz w najwyższej klasie rozgrywkowej w kraju. PKO BP Ekstraklasa to nie tylko najwyższy poziom sportowy, ale też organizacyjny, dlatego i pod tym kątem wszystko musi być dopięte na ostatni guzik.

– Cały dział administracji i marketingu pracuje na pełnych obrotach, żeby spełnić stojące przed nami wymagania organizacyjne – komentuje Bartłomiej Adamiak, rzecznik Motoru Lublin, który nie kryje, że zainteresowanie wokół klubu od momentu awansu jest zdecydowanie większe. – Widać to wszędzie, choćby po zasięgach w social mediach, ale też i w samym mieście. Bardzo nas cieszy, że Lublin jest głodny piłki nożnej na najwyższym poziomie. Postaramy się to zainteresowanie podtrzymywać i jeszcze rozwijać. Wiadomo, że atrakcyjni rywale też przyciągają, ale w przypadku Motoru nie chodzi tylko o to. Dwa awanse z rzędu, odważna i ofensywna gra do końca – to cechy Motoru i taki Motor ludzie chcą oglądać. Z taką drużyną chcą się utożsamiać – wyjaśnia.

Z pewnością inauguracja sezonu przyciągnie na trybuny areny Lublin komplet kibiców. Miejsc przy na obiekcie przy ulicy Stadionowej 1 jest 15247.

– Spodziewamy się, że na inauguracji stadion będzie wypełniony w całości, więc musimy być na to gotowi również, jeśli chodzi o Sklep Kibica. Te przeżyły po awansie prawdziwe zatrzęsienie, więc oczywiście cały czas pracujemy, żeby dostarczać towar na bieżąco i rozwijać jego asortyment. W planie są nowe kolekcje odzieży i gadżetów. Warto pamiętać, że przed nami też prezentacja koszulek na nowy sezon – przypomina rzecznik Motoru.

Tydzień temu zaczęły się natomiast przygotowania sportowe do nowego sezonu. Przed ich początkiem kadra Motoru nieco się uszczupliła. Z drużyną pożegnało się siedmiu piłkarzy. To Jakub Lis (koniec wypożyczenia z Pogoni Szczecin), Przemysław Kusiński, Przemysław Szarek, Michał Żebrakowski, Dawid Kasprzyk, Damian Sędzikowski i Kamil Wojtkowski (wszyscy – nieprzedłużenie umowy). Kolejni czterej: Łukasz Budziłek, Dariusz Kamiński, Mariusz Rybicki i Kacper Śpiewak dostali zielone światło w poszukiwaniu nowych klubów.

– Mają kontrakty z zespołem do końca przyszłego sezonu, więc jeśli nie znajdą klubu, to z nami zostaną – wyjaśnia Mateusz Stolarski, trener Motoru Lublin, pod koniec ubiegłego tygodnia oficjalnie przedłużył umowę z klubem. – Cieszę się, że będę mógł dalej kontynuować ten projekt, bo dobrze się pracuje wśród dobrych ludzi. Przychodząc do Motoru prawie dwa lata temu miałem marzenie, żeby wznieść ten klub na wyższy poziom. Chciałem, żeby kibice mogli być dumni z tej drużyny. Spotkałem tu środowisko, które chce się rozwijać, ale nie spodziewałem się, że sukcesy nadejdą tak szybko. To było możliwe dzięki fantastycznym piłkarzom i społeczności, która jest zgromadzona wokół klubu. Przeszliśmy już długą drogę, ale wierzę, że wszystko, co najlepsze jest jeszcze przed nami. Najważniejsze, żebyśmy byli razem. Wtedy dalej będziemy niezniszczalni – powiedział trener Stolarski po podpisaniu kontraktu.

Złożenie podpisu było czystą formalnością, bo wszystko ze szkoleniowcem było uzgodnione już dużo wcześniej.

– Trener wiedział, że jeśli wejdzie do Ekstraklasy, to zostanie. Gdyby natomiast nie awansował, to z racji przepisów nie mógłby prowadzić Motoru i miałem też na taką okoliczność już uzgodnione warunki z innym szkoleniowcem. Byliśmy więc gotowi na każdą okoliczność – wyjaśnia Zbigniew Jakubas, większościowy udziałowiec, a także prezes Motoru.

On i cała drużyna z Lublina dopiero co świętowali historyczny awans do elity, w której po raz ostatni Motory występował w sezonie 1991/92. Żółto-biało-niebiescy wrócili dzięki wygraniu baraży. W ich finale w Gdyni pokonali 2 czerwca Arkę 2:1, oba gole zdobywając w samej końcówce.

– To piękna historia i czasami dobrze do niej wrócić, powspominać. W piłce jednak wszystko dzieje się bardzo szybko, dlatego teraz myślę, że wszyscy w klubie są już skupieni na tym, co przed nami – twierdzi Filip Wójcik, obrońca Motoru.

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Ślubowanie olimpijczyków - wywiad Przemysław Zamojski

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na kurierlubelski.pl Kurier Lubelski