18+

Treść tylko dla pełnoletnich

Kolejna strona może zawierać treści nieodpowiednie dla osób niepełnoletnich. Jeśli chcesz do niej dotrzeć, wybierz niżej odpowiedni przycisk!

reklama

Dogonimy zachodnią Europę dopiero za 25 lat

prof. Zbigniew Matkowski Akademia FinansówZaktualizowano 
Polskapresse
Do czasów globalnego kryzysu gospodarka polska rozwijała się ponad dwa razy szybciej niż gospodarki bogatszych krajów Europy Zachodniej. W związku z tym dystans dzielący nas od krajów wyżej rozwiniętych wydatnie się skrócił.

Jeśli w 2009r. nasz PKB na mieszkańca, z uwzględnieniem siły nabywczej waluty, stanowił 42 proc. przeciętnego poziomu w 15 krajach UE przed jej rozszerzeniem, to w 2008 r. wskaźnik ten wzrósł do 51 proc.

Rok 2009 poprawił naszą pozycję w rankingach międzynarodowych pod względem rozmiarów PKB i jego wielkości na mieszkańca. Pogrążone w recesji kraje Europy Zachodniej wykazały bowiem spadek PKB o ponad 4 proc., podczas gdy Polska - jako jedyny kraj UE - odnotowała wzrost, prawdopodobnie o mniej więcej 1,5 proc. Dzięki temu osiągnęliśmy już 54 proc. przeciętnego poziomu PKB na mieszkańca, którym legitymuje się Europa Zachodnia. Globalny kryzys, który na szczęście ominął nasz kraj, przybliżył nas znowu o krok do krajów wyżej rozwiniętych. W najnowszym rankingu krajów Unii według wielkości PKB na mieszkańca wyprzedziliśmy ponownie Litwę i Łotwę i zbliżyliśmy się do Węgier oraz Estonii. Jeżeli zdołamy utrzymać naszą przewagę w tempie wzrostu gospodarczego - co jest możliwe, lecz bynajmniej nie gwarantowane - to w końcu dościgniemy bogatsze kraje Europy Zachodniej.

Kiedy to może nastąpić? Na to pytanie analitycy udzielają bardzo różnych odpowiedzi, przy czym nie zawsze ujawniają przyjęte założenia. Niedawno jeden z komentatorów przestrzegał, że aby dogonić najwyżej rozwinięte kraje pod względem poziomu dochodów, możemy potrzebować nawet stu lat. Z kolei znany ekonomista prof. Krzysztof Rybiński lansuje tezę, że poczynając od 2010 r., czeka nas "złota dekada rozwoju" (pod warunkiem przeprowadzenia kilku reform) i że możemy z łatwością dogonić takie kraje jak Francja czy Niemcy już w ciągu 10 lat. Komu mamy więc wierzyć?

Pod względem PKB na mieszkańca znów wyprzedziliśmy Litwę i Łotwę, a doganiamy Węgry

Wszystko zależy oczywiście od tego, jak szybko będzie rozwijać się polska gospodarka i w jakim tempie będą rozwijać się kraje Europy Zachodniej, ale także od tego, jak zmieniać się będzie liczba ludności w Polsce i w innych krajach. Trzeba bowiem uwzględnić także przyrost naturalny i migrację. Prognozy demograficzne przewidują znaczne zmniejszenie się liczby ludności w Polsce w ciągu najbliższych 20-30 lat, podczas gdy np. w Wielkiej Brytanii oczekiwany jest dalszy wzrost. Spadek liczby ludności statystycznie poprawia dynamikę PKB w przeliczeniu na mieszkańca, ale starzenie się społeczeństwa hamuje wzrost gospodarczy.

Długość okresu niezbędnego do wyrównania poziomu dochodów można łatwo obliczyć za pomocą prostego algorytmu konwergencji. Wystarczy podstawić do odpowiedniego wzoru wyjściową relację poziomu dochodów i zakładane tempa wzrostu PKB na jednego mieszkańca. Wielką niewiadomą są przyszłe tempa wzrostu PKB, od których zależy wynik. Dlatego oceny długości okresu "doganiania" tak różnią się od siebie.

Jednak realistyczne scenariusze dalszego rozwoju, biorące za podstawę wiarygodne prognozy wzrostu produkcji i zmian liczby ludności, prowadzą do wniosku, że minimalny okres niezbędny do osiągnięcia przez nasz kraj poziomu dochodów zbliżonego do przeciętnego w krajach Europy Zachodniej wynosi ok. 20 lat. Na przykład, gdyby - poczynając od 2010 r. - zarówno Polska, jak i kraje unijnej piętnastki utrzymały średnie roczne tempo wzrostu PKB notowane w latach 2000-2008 (odpowiednio 4 i 2 proc.), to potrzebowalibyśmy na to 22 lata.
W bardziej realistycznym scenariuszu zakładającym stopniowe odzyskiwanie do 2012 r. dynamiki notowanej przed kryzysem, okres ten wydłuża się do 25 lat. Czas ten można by skrócić do 20 lat, gdyby gospodarka polska, poczynając od 2012 r., rozwijała się w tempie 5 proc. rocznie, a gospodarki krajów unijnej piętnastki -w tempie 2 proc. Jednak nawet w najbardziej optymistycznych dla nas scenariuszach dalszego rozwoju trudno sobie wyobrazić, abyśmy doścignęli Europę Zachodnią pod względem zamożności w ciągu 10 lat.

Należy przy tym zaznaczyć, że mówimy tutaj o liczbie lat potrzebnych na to, abyśmy osiągnęli poziom dochodów przeciętny w 15 krajach wchodzących w skład UE przed jej rozszerzeniem. Do grupy tej należą oprócz takich krajów jak Irlandia, Holandia, Austria i Szwecja także kraje uboższe jak Portugalia i Grecja. Okres niezbędny do tego, aby doścignąć europejską czołówkę najbogatszych krajów (o ile w ogóle będzie to możliwe), jest jeszcze dłuższy.

Podane wyżej szacunki należy traktować raczej jako minimalne, bo dokonywane są przy założeniu, że obecne różnice cen między Polską i krajami zachodnimi nie ulegną zmianie. Tymczasem w związku ze stopniowym wyrównywaniem się poziomu cen w całej Unii oraz z nieprzewidywalnymi zmianami kursów walut za parę lat może się okazać, że siła nabywcza naszych zarobków w stosunku do przeciętnego realnego dochodu w Europie Zachodniej jest mniejsza niż wskaźnik, który przyjęliśmy za punkt wyjścia naszych szacunków.

Skąd zatem biorą się zapewnienia głoszące, że stać nas na dogonienie Europy Zachodniej, a w szczególności takich krajów jak Niemcy, Francja czy Wielka Brytania, w ciągu 10 lat? Byłoby to oczywiście możliwe w przypadku, gdyby gospodarka Polski, poczynając już od tego roku, rosła w tempie 5 proc. rocznie, a kraje starej Unii przestały się rozwijać. Taki scenariusz trzeba jednak z góry wykluczyć jako absurdalny nie tylko dlatego, że długotrwała stagnacja w całej Europie Zachodniej jest nieprawdopodobna, lecz również dlatego, iż wtedy i nasza gospodarka, zależna od eksportu i dopływu zagranicznych inwestycji, nie mogłaby się normalnie rozwijać.

Mało prawdopodobny jest też reklamowany obecnie scenariusz, według którego - dzięki szybkiemu przeprowadzeniu reform - nasza gospodarka przyspiesza nagle do 7-8 proc. rocznie. Owszem, bylibyśmy wówczas w stanie dogonić Europę Zachodnią w ciągu 10 lat, ale pod warunkiem, że kraje zachodnie zwolniłyby do 1 proc. rocznie. W jaki sposób nasza gospodarka miałaby raptem osiągnąć i utrzymać przez wiele lat takie rekordowe tempo wzrostu, gdyby kraje zachodnie rozwijały się wolniej niż dotąd?

Bezsprzecznie roztropna polityka gospodarcza, dokończenie prywatyzacji i przeprowadzenie koniecznych reform (w tym finansów publicznych, systemu emerytalnego oraz służby zdrowia) to warunki niezbędne dalszego pomyślnego rozwoju naszej gospodarki i poprawy poziomu życia. Jednak nie można sobie obiecywać, że w wyniku tych reform nasza gospodarka przyspieszy nagle jak rakieta i stanie się lokomotywą wzrostu w całej Unii.

FLESZ: Elektryczne samoloty nadlatują.

Wideo

Materiał oryginalny: Dogonimy zachodnią Europę dopiero za 25 lat - Polska Times

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 10

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

o
oko

Dokładnie. Dodam tylko, że dopóki reprezentujący nas politycy nie zajmą się poważnymi sprawami zamiast kłótniami o to czy samolot "przeciął" brzozę to również do niczego nie dojdziemy. Po drugie dlaczego nikt nie rozmawia merytorycznie tylko odwołuje się do fobii, złych emocji i ukrytych lęków. Zresztą nawet je pobudzając. I dlaczego nikt zanim przedstawi program ekonomiczny nie konsultuje go chociażby z ekonomistami o zbliżonych poglądach do jego partii ( brak zaplecza intelektualnego ? ). A każdy rząd robi wszystko aby tylko dotrwać do końca kadencji i wygrać następną. Bo tylko władza się liczy. A gdzie jakiekolwiek reformy ? Już Margaret Thatcher powiedziała "podobanie się wszystkim nie jest zajęciem dla polityków"

O
Odpowiedź na SPAM

Kolego jak nie masz nic mądrego do przekazania to nie "zaśmiecaj" forum.

P
Predyktor

HSBC prognozuje, że Polska w tej dekadzie będzie się rozwijać średnio 3% a w następnej 2%. W tym tempie mamy szanse dogonić Hiszpanię ( 100% średniej UE ) w przeciągu 15-20 lat. Aby dogonić Niemcy czy bardzo bogatą Szwecję lub Holandię potrzeba reform i większej innowacyjności ( nakłady na naukę obecnie tylko 0,7% PKB ). Zresztą popatrzmy na Grecję i Portugalię. Przed wojną były biedniejsze od Polski. Gdy wstępowały do EWG ( odpowiednio 1981,1986) były na poziomie około 65% średniej czyli więcej niż Polska jak wstępowała ( około 45%). Do dzisiaj nie osiągnęły 100% nawet UE 27 krajów. Grecja w 2009 94%, Portugalia 80%. A minęło 28 i 23 lata do 2009. Zaznaczmy, że oba kraje nie są specjalnie innowacyjne i nie rozwijały się bardzo szybko. Czyli odpowiedź. Polska może dogonić 100% średniej UE od 20-30 lat, ale wcale nie jest to zagwarantowane.

Y
Yarek

Co za bzdury. Terapia szokowa pozwoliła osiągnąć wzrost gospodarczy najszybciej wśród krajów postkomunistycznych. Kolejne rządy nie miały z nią nic wspólnego a zwłaszcza rządy AWS czy SLD. Gdyby teoria Miltona Friedmana była rzeczywiście realizowana to podążalibyśmy dziś drogą Estonii, która nie tylko nadgoniła 30% zacofanie w stosunku do Polski - tak była biedniejsza - ale jest najbardziej innowacyjna, wolna i najmniej skorumpowana ze wszystkich krajów postkomunistycznych. Ma największe szanse by dogonić Europę zachodnią. Wystarczy popatrzeć na wzrost PKB w ciągu ostatnich 20 lat. Co do Chile to trudno powiedzieć by nie skorzystało z reform. Jest najbogatszym państwem ( w przeliczeniu PKB na mieszkańca ) w Ameryce południowej. Znacznie bardziej konkurencyjnym i mniej skorumpowanym niż Polska i wszystkie kraje Ameryki łacińskiej ( no może poza Urugwajem ). Niestety tak to jest, że często powtarzane kłamstwo staje się prawdą.

S
Sebs

Ten tekst jest prawidłowy, jeśli był napisany 30 lat temu.

o
oko

Nic ująć z opinii napisanych a dodać można wiele ale dopóki nie postawi się na naukę ,nie odsunie od gospodarki polityków których zadaniem jest ułatwianie -nie odwrotnie ,dopóki nie zniknie załatwianie czegokolwiek przez urzędników a we władzach zabraknie ludzi przypadkowych a zasiądą ludzie z przygotowaniem merytorycznym dopóki ,dopóki ...tak można by wymieniać bez końca ale jeżeli uda się zastosować normalność to jest szansa i nadzieja że kiedyś może szybciej jak to mówią ci niby analitycy Polskie społeczeństwo powie jest nieźle bo minister finansów pan Rostowski raz mówi że jest kryzys a dzień czy dwa później mówi że nie ma więc razi ten brak kompetencji albo granie pod polityczną opinię bo wybory tuż ,tuż więc trzeba ogłupiać kogo się da byle osiągnąć sukces dla teoretycznie jednej osoby ale czy tylko ta jedna osoba jest ważna w tym kraju ? a co z milionami Polaków którym brakuje już na wszystko !.

C
CELSUS 178 r.n.e.

Od czasów premiera T.Mazowieckiego i min. finansów L.Balcerowicza Polska przechodzi terapię szokową rodem z Chile za rządów A.Pinocheta. Terapia szokowa wymyślona przez fanatyków wolnego rynku Miltona Friedmana.,,Solidarności,,doradzał Jeffrey Sachs friedmaniak.Wyniki tego eksperymentu to katastrofa kraju, bieda, bezrobocie, bezdomność, i jałmużna za ciężką pracę. Wolny rynek zdechł a społecność międzynarodowa ponosi koszty eksperymentu na całym świecie! PS.Dobrze to już było.Ave.

J
Jan 68

Nie wiem skąd te dane. Wg Eurostatu PKB na głowę z uwzględnieniem parytetu siły nabywczej dla Polski wynosił: 2006 r. 51,9 %, 2007 r. 54,4 %, 2008 r. 56,4 % średniej unijnej. W tym roku z powodu spadku PKB w UE i wzrostu PKB w RP prawdopodobnie będzie to 60 %. To i tak mniej niż w Czechach 80 %, czy na Słowacji 72 % ale być może zamożnością dogonimy Węgry, które od zawsze były od nas bogatsze. A teraz porównajmy to sobie np. z Włochami, gdzie w ciągu 4 lat PKB na głowę spadło ze 106 do 102 % w 2008 r. Chcę powiedzieć że ważne są tendencje, które dla Polski są niezłe. Co prawda tzw. tygrysy bałtyckie rosły dużo szybciej niż my, ale za to kryzys spowodował że spadek obecny jest gwałtowniejszy. Dlatego proponuję odrobinę optymizmu i z większą nadzieją patrzmy w przyszłość.

Z
Zbynio

Dotychczasowe dość wysokie tempo wzrostu było napędzane tym, że zachodnie koncerny przeniosły produkcje do Polski ze względu na tanią i nieżle wykwalifikowaną siłę roboczą i dogodne położenie. Polska jest montownią samochodów, telewizorów, producentem mebli, ale już nie producentem statków. Przez jakiś czas rozwój może się dokonywać bazując jedynie na tym ale taki rozwój napotka barierę która jest ponizej poziomu Zachodu i której się nie da przejść. Dalszy rozwój jest mozliwy w oparciu o własną zaawansowaną technologię, naukę, wynalazczość. Przykład Korea Płd. - elektronika, motoryzacja, przemysł stoczniowy który właśnie u nas padł.To zajmie pewnie kilka pokoleń, o ile wogóle się uda. Poziom nauki, techniki, organizacji pracy w Polsce daleko odbiega tego w Niemczech, Anglii czy Francji. Właściwie poza Biotonem który produkuje insulinę wg. wzorów z lat 80-tych to niczego nie ma. Brakuje siły sprawczej która mogłaby zapewnić szybki rozwój, przecięcie krzywych wzrostu na wykresach to moim skromnym zdaniem zbyt mało, nawet jeśli są to wykresy robione przez naszych genialnych ekonomistów. Mimo to należy sie starać.

K
KOLOE44

CHYBA ZA 50!!LUBELSKIE TO ZA 100 LAT, W ZARBKACH I INWESTYCJACH!!

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3