Nasza Loteria - pasek na kartach artykułów

Doktorat z politykierstwa

Maciej Wijatkowski
Zakończył się pierwszy etap rekrutacji na studia. Pierwszy, bo będą następne, a najdłużej będą trwały te w prywatnych uczelniach. Nie mam tu zamiaru naigrawać się z często wydumanych kierunków studiów. Jeśli coś istnieje i działa, to znaczy, że do czegoś komuś jest potrzebne.

Nieco zadziwia może liczba doktorów. O ile dawniej tytuł doktora wzbudzał podziw i szacunek dla nosiciela, o tyle dzisiaj dziwić zaczyna brak tego tytułu u ludzi kończących wyższe studia. Jeszcze większy podziw budzi nieograniczona wręcz inwencja w wymyślaniu i tytułowaniu tematów rozpraw doktorskich. Nieco obawiam się zamieszczenia w gazecie tytułu: „Brodawki językowe u naczelnych”, ale niech tam... Wart jest wspomnienia. Inne, napotkane w bezdennym internecie: „Badania cytometryczne żołnierzy z moczeniem nocnym”, „Dynamika kosiarek w aspekcie metodyki badań”, „Przenoszenie nadwrażliwości typu późnego u świnek morskich”, czy mój ostatnio ulubiony: „Przydatność córek różnych buhajów do użytkowania w fermach krów mlecznych”.

Nie wymyśliłem tego wszystkiego, lecz przepisałem, co w doktoratach też się zdarza. Rzeczywiście, trudno dziś nie znaleźć sobie tematu dysertacji, jeśli mogą być tak dowolne. Nie zmusiłem się jeszcze do wygrzebania tytułów rozpraw naszych kochanych polityków, choć obok ich nazwisk tytuły zakwitają gęsto jak stokrotki wiosną. Łączenie doktoratu z polityką zaczyna przysługujący tytuł dość poważnie deprecjonować, jeśli spojrzy się na dokonania nosicieli.

Proszę tu nie mylić doktoratu w polityce z doktoratem z politologii. To dwie różne rzeczy. Politologom należy wręcz zazdrościć, bo chyba jeszcze nigdy nie mieli tak barwnego i różnorodnego materiału do badań, a przy okazji mogą się doktoryzować z socjologii i socjopatii, jeśli z niej też można.

Archeolog może napisać rozprawę z opisanego już wielokrotnie artefaktu, ale gdzieś zawsze będzie ona wtórna. Nową jakość do badań może wnieść po jakimś nowym odkryciu. Politologowi wystarczy włączyć wiadomości i doktoraty sypią się same. Ostatnio, na przykład: europosłowie wywodzący się z PiS, wraz ze współbraćmi w europejskich przekonaniach, utrącili (tak twierdzą) kandydaturę niejakiego Timmermansa na wysokie unijne stanowisko. Zanim otrząsnęli się z radosnych komentarzy, że teraz już Timmermans niewiele może, okazało się, że utrącono kandydaturę pani Szydło na wiceprzewodniczącą komisji. Kto zawinił? Timmermans! Z zemsty! No, to właściwie coś może, czy nie?

To ciekawy temat na rozprawę doktorską: moc w niemocy. Innych przykładów będzie wiele: potęga w reformach i upadek w ich realizacji, albo: bogate założenia budżetowe i pustki w budżetach samorządów. Politolodzy będą mieli roboty na lata. Tylko nie bardzo wiadomo, czy to będą prace z polityki, czy z taniego politykierstwa.

POLECAMY PAŃSTWA UWADZE:

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Dziennik Zachodni / Reportaż Śląski Związek Rolników Strajk

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na kurierlubelski.pl Kurier Lubelski