reklama

Donald Tusk dla "Polski": Poparcia Polaków nie dostaliśmy raz na zawsze

RedakcjaZaktualizowano 
Donald Tusk
Donald Tusk Marcin Obara/POLSKA
O tym, czy w polityce możliwa jest prawdziwa przyjaźń, czy odruch solidarności jest łatwiejszy w czasie kryzysu, czy wtedy, gdy osiąga się sukces, a także o miejscu w sercu Polaków - premier Donald Tusk w rozmowie z Barbarą Szczepułą

Czy ma Pan przyjaciół?
Oczywiście, że mam. Chodzi pani o listę nazwisk?

Może o jednego przyjaciela, ale od serca. Lech Kaczyński ma brata, który za nim w ogień wskoczy, a Pan?
Nie chciałbym, by ktoś musiał za mną w ogień skakać. Unikam w polityce takich sytuacji. Mam przyjaciół, ale zdaję sobie sprawę, że w polityce o przyjaźń trudno. Nie dlatego, że politycy są wredni. Często ludzie mający władzę muszą podejmować decyzje, w których interes publiczny wymaga poświęcenia przyjaźni. To historia tak stara jak ludzkość...

...I tak właśnie stało się pewnego ranka, gdy okazało się, że ktoś spotykał się z kimś na cmentarzu, a ktoś inny na lotnisku?
Słowo "przyjaźń" powinno być zarezerwowane dla ekskluzywnego grona. Dla ludzi, których można policzyć na placach jednej ręki. Reszta to współtowarzysze niedoli, znajomi, dobrzy koledzy. Ale rzeczywiście, w ostatnich miesiącach musiałem podejmować decyzje, które nie były przyjemne dla moich - tu użyję tego słowa świadomie - przyjaciół. Ale każdy, kto ma aspiracje, by rządzić, musi się z tym liczyć.

Bardzo liczę się z opinią Jana Krzysztofa Bieleckiego. I sądzę, że on z moją. Ale nie prowadzimy sekretnych rozmówi o jego przyszłej politycznej roli. Sam będzie wybierał, co chce robić

Z czym?
Z tym, że będzie musiał dotknąć któregoś ze współpracowników albo że sam zostanie przez nich ostro potraktowany. Pierwszą lekcję teorii polityki przerobiłem w liceum. Omawialiśmy "Antygonę" Sofoklesa. Lekcja miała formę procesu, w którym część klasy broniła racji Kreona, część - Antygony. Mnie przypadła rola obrońcy Kreona.

Interes państwa i dobro publiczne ponad wszystko?
Koledzy patrzyli na mnie początkowo z niechęcią, bo większość z nich była po stronie Antygony, ale chyba dość skutecznie broniłem Kreona, bo niektórych przekonałem.

Spróbujmy wymienić przyjaciół po nazwisku. Jan Krzysztof Bielecki?
To bliski przyjaciel. Człowiek, do którego mam zaufanie i on też może na mnie liczyć. Przyjaźń ta rodziła się nie wtedy, gdy staliśmy się już uczestnikami wielkiej polityki, ale w czasach, gdy on był kierowcą ciężarówki, a ja robotnikiem budowlanym. Połączyła nas podziemna Solidarność. Mało kto dziś pamięta, że Bielecki odpowiadał wówczas za jej kontrwywiad.

A Pan redagował "Przegląd Polityczny".
"Przegląd" stał się jakby owocem tej przyjaźni. W tych heroicznych czasach zrozumiałem, że wzajemne zaufanie to rzecz podstawowa. I w przypadku, o którym mówimy, przetrwało próbę czasu. Abstrahując od Jana Krzysztofa Bieleckiego, muszę dodać, że w wielu przypadkach zaufanie jest poddane najcięższej próbie wtedy, gdy przychodzą sukcesy, nie porażki.

Oj, chyba odwrotnie.
Nie. Zauważyłem, że gdy człowieka spotyka coś złego, u bliskich kolegów pojawia się odruch solidarności, chęć niesienia pomocy, natomiast gdy osiągnie się sukces, to o zaufanie trudniej.
Rozmawiacie z Janem Krzysztofem Bieleckim o jego przyszłości? Pojawiały się różne sugestie.
Zapewniam panią, że nie prowadzimy żadnych sekretnych rozmów dotyczących jego przyszłej politycznej roli. Sam będzie wybierał, co chce robić.

Doradza Panu nieformalnie?
Bardzo liczę się z jego opinią. Sądzę, że i on liczy się z moim zdaniem. Role podzieliśmy dawno temu. Gdy zostawał premierem w 1991 r., powiedział: "Teraz zabieramy się do roboty, a Tuska musimy chronić, bo to jest nasza polityczna przyszłość". To było dwadzieścia lat temu, więc wyczucie miał.

Grzegorz Schetyna żalił się w wywiadzie dla "Polski", że skończył się romantyczny okres uprawnia polityki. Teraz działacie jak zespół U2: muzycy przyjeżdżają na koncert, grają razem i rozjeżdżają się.
Nie jestem zwolennikiem odsłaniania w taki sposób osobistych stosunków między ludźmi. Ale z drugiej strony rozumiem Grzegorza Schetynę, że w tym trudnym dla niego okresie istotne było danie publicznego znaku, że relacje osobiste w Platformie są czymś ważnym. Platforma powstawała jako ruch ludzi, którzy się lubią i przyjaźnią. I każdy chciałby, aby tak zostało. Ja też.
Zostanie?
Uważam, że tak. Krytyczny moment związany z moimi decyzjami zostanie prędzej czy później oceniony przez ludzi Platformy tak, jak ja go oceniam.

To znaczy?
Że to, co jest niepisaną umową między odpowiedzialnymi ludźmi, dotyczy całości spraw, a nie tylko naszego indywidualnego komfortu czy przyjemności bycia ze sobą. Powiem nieskromnie: w Platformie ludzie akceptują moje kierownictwo, bo wiedzą, że jestem zdolny do tego typu decyzji, ale nigdy nie podejmuję ich z pobudek małostkowych.

Opozycja zarzuca Panu, że podstawą Pańskich działań są sondaże i rady PR-owców. "Wygląda na to, że ta miękka polityka PR-owska właśnie się wyczerpała, bo poparcie w sondażach spadło", mówią Pańscy oponenci.
Z jednej strony słyszę o fenomenie wysokiego poparcia dla PO, dla rządu i dla mnie osobiście, a z drugiej - czarne prognozy, że to się musi wreszcie skończyć. Cieszę się z wysokiego poparcia, ale wiem też, że niczego nie dostaliśmy na wieki. Jednak nie zamieniłbym się z żadnym polskim politykiem na miejsce w sercach ludzi. A Platforma też nie zamieniłaby się z żadną partią, jeśli chodzi o poparcie i zaufanie społeczne.

Zaszkodziła Wam afera hazardowa?

Trudno powiedzieć, co w ostatnich zdarzeniach było najbardziej kosztowne: zachowanie Mariusza Kamińskiego czy zachowanie moich kolegów, czy też moje decyzje personalne, ale z całą pewnością był to moment trudny. Jak zakończy się cała ta sprawa, zależy nie tylko od efektów prac komisji.

W efekty pracy komisji nikt nie wierzy.

Opozycja chce mnie przesłuchać. Jest więc oczywiste, że niezależnie od mojej oceny pracy tej czy innej komisji (a nie działają one najlepiej) jestem ostatnią osobą, która chciałaby blokować prace komisji hazardowej. Ponieważ jednak zaangażowana jest też w tę sprawę prokuratura, zresztą z mojej inicjatywy, będzie ona na pewno wyjaśniona do końca.

Pytałam niedawno profesora Jerzego Buzka, który jako premier słono zapłacił za wprowadzenie czterech niezbędnych reform, co by Panu radził. Powiedział: "Doradzałbym osłonę PR dla wszelkich działań. Mój rząd to zlekceważył…". Ale Pańscy przeciwnicy mówią, że nie ma czego osłaniać.
Jerzy Buzek zapłacił wysoką cenę nie za reformy, ale za to, że Akcja Wyborcza Solidarność zmarnotrawiła wielkie nadzieje Polaków, pogrążając się w aferach korupcyjnych, skandalach "teczkowych" i wewnętrznych kłótniach. Żadna z tych czterech reform nie wzbudziła niechęci ludzi. Na przykład reforma emerytalna nic nikomu nie zabrała. Twarde decyzje dotyczące tej sfery podjął mój rząd, ograniczając emerytury pomostowe. Podział Polski na szesnaście województw został dokonany tak, by prawie wszystkich zadowolić. Eksperci często mówią: czas na bolesne reformy. To fałszywe podejście, bo nawet trudne reformy przeprowadza się po to, by ludziom było łatwiej żyć. Czasami jednak rzeczywiście trzeba podejmować przykre decyzje, ale gdyby rzetelnie prześledzić stanowisko moje i PO w różnych sprawach, to okaże się, że to my podejmujemy trudne decyzje.

Na przykład?
Odblokowanie budowy autostrad wymagało wprowadzenia przepisów radykalnie skracających procedurę przymusowego wywłaszczania. To była trudna decyzja. Porozumienie z Komisją Europejską w sprawie obszarów objętych programem Natura 2000, rozwiązanie problemu Rospudy - to była trudna decyzja. Ugoda z Eureko - to również była trudna decyzja. Czasem nie ma nawet czasu na wizerunkową refleksję. Tak było w przypadku decyzji dotyczącej Afganistanu. Powiem wprost: nie podjęliśmy w rządzie żadnej decyzji pod wpływem zamówionych sondaży.

A co z ochroną zdrowia?
Zarzuty polityków opozycji i części komentatorów, że nie podejmujemy twardych decyzji dotyczących służby zdrowia, to festiwal hipokryzji i obłudy. Staramy się je podejmować, ale blokowane są przez tych, którzy tchórzą! Tak jest na przykład ze sprawą przekształceń własnościowych szpitali. Nie dotyczy to zresztą tylko służby zdrowia. Przy emeryturach pomostowych musieliśmy przełamywać prezydenckie weto. Platforma jest gotowa podejmować najtrudniejsze projekty, ale musimy mieć wystarczającą siłę w parlamencie.

Dziś w Polsce najważniejszą rzeczą jest skuteczny wyścig modernizacyjny.
Zrobiliśmy przez te dwa lata gigantyczny skok, jeśli chodzi o decyzje prawne i organizacyjne dotyczące dostępu do szerokopasmowego internetu, infrastruktury drogowo-autostradowej, budujemy Orliki, uratowaliśmy Euro 2012. Wszystko to działo się w warunkach niesprzyjających, w okresie tąpnięcia globalnej i europejskiej gospodarki. Z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że był to wielki wysiłek wszystkich Polaków, ale też rządu, by Polskę wyprowadzić z niebezpiecznego zakrętu.
Najtrudniejsza decyzja?
Twarda, brutalna nowelizacja budżetu, kiedy wszyscy - od prezydenta po media - mówili: wydawać więcej pieniędzy! Tak robi prezydent Obama, premier Brown, kanclerz Merkel. Byliśmy jedynym rządem w Europie, który powiedział: nie! Trzeba zacisnąć pasa. I to przyniosło efekty. Powiem, może trochę nieskromnie, w sprawach kluczowych dla Polski nie ma za co rządu atakować. Najlepiej wydajemy pieniądze europejskie, jako jedyni nie przeżyliśmy recesji, nie mówiąc o kryzysie. Pozycja Polski w Europie wzrosła tak radykalnie, że w boju o polską energetykę węglową udało się pokonać silną koalicję państw.

Mówi się: odważne reformy Balcerowicza. Szedł pod prąd nastrojom społecznym i dlatego uratował Polskę przed gospodarczą katastrofą. A Wy?

Każdy czas potrzebuje innego typu heroizmu. Mam poczucie, że zachowujemy się odważnie, gdy odmawiamy różnym silnym lobby, czy to są związki zawodowe, czy - niekiedy - Kościół...

Kościół?
W sprawach majątkowych. Ale także gdy odmawiamy lobby biznesowemu. Myślę choćby o wielkim sporze o opcje, kiedy domagano się, by rząd płacił olbrzymie pieniądze tym, którzy wpadli w tarapaty, podpisując nieodpowiedzialne umowy z bankami czy z innymi instytucjami finansowymi, albo gdy banki się zorganizowały, nie powiem, że przeciw rządowi, ale także żądając pieniędzy. Czy też gdy powiedzieliśmy, że nie kupimy szczepionki przeciwko świńskiej grypie, nie ulegając gigantycznej manipulacji i zachowując wstrzemięźliwość wobec ofert biznesu farmaceutycznego. We wszystkich tych sprawach byliśmy samotni i dostawaliśmy po głowie, ale mieliśmy rację. Te decyzje wymagały odwagi.

Porozmawiajmy o patriotyzmie. Bracia Kaczyńscy uchodzą za patriotów, ale - niczego im nie ujmując - jest to patriotyzm trochę XIX-wieczny, bo już nas Moskal kibitkami na Sybir nie wywozi, a Niemiec dzieci nie germani. Jaki jest patriotyzm premiera Tuska?
Każda formacja polityczna stawia na taki patriotyzm, który dobrze rozumie, w którym dobrze się czuje. Jedni są więc bardziej zanurzeni w historii, inni - mając komunistyczną przeszłość - mówią: liczy się tylko przyszłość. Platforma nie ma kompleksów związanych z historią PRL, nie przekreśla historii, ale jednocześnie uważa w trochę pozytywistyczny sposób, że dziś patriotyzm to wygrywanie wyścigu cywilizacyjnego. Dla mnie piękniejące śródmieścia polskich miast są jak zwycięskie bitwy. I wydaje mi się, że każdego dnia jakąś bitwę wygrywamy i świat zaczyna to doceniać.

Patriotyzm to też patriotyzm lokalny - mała ojczyzna. Pan nie wstydzi się słowa "prowincja".
Polska to nie tylko Warszawa i studia wielkich telewizji. Jako człowiek ze szkoły Lecha Bądkowskiego lubię prowincję i wiem, że pojęcie to może brzmieć dumnie. Zresztą Kaszubi żywią szczególne uczucie do swojej wioski, swojego miasta, swojego regionu. Uczucie to wymaga ciągłego wysiłku, powiedziałbym, wysiłku ogrodnika, pieczołowitości w uprawie ogródka. Lokalność to miłość do szczegółu, pamięć przywołuje jakiś dąb przy drodze, witraż w starym kościele, zakole rzeki.

Większość badanych Polaków zgadza się, że własność prywatna jest lepsza niż państwowa. To wyraźna zmiana po dwudziestu latach praktykowania gospodarki rynkowej. Ale profesor Balcerowicz krytykuje rząd za zaniechania: "Nie widzę uzasadnienia dla tak małego jak do tej pory tempa prywatyzacji".
Tempo prywatyzacji w Polsce jest niewystarczające, to prawda, ale te dwa lata były czasem bardzo trudnym, szczególnie jeśli chodzi o prywatyzację przez giełdę. Sytuacja giełdowa praktycznie zastopowała możliwość korzystania z tego - najlepszego moim zdaniem - narzędzia prywatyzacji. Umówiliśmy się, że po czterech latach rządów koalicji PO-PSL Polska będzie o wiele mniej "państwowa" niż wtedy, gdy zaczynaliśmy rządzić i tak na pewno będzie. Procesy prywatyzacyjne są zaawansowane w ponad siedmiuset przedsiębiorstwach.

Cytat z najnowszego "Przeglądu Politycznego": "Polityka wydaje się dziś uosobieniem wszelkiego zła. Obelgą stał się przymiotnik "polityczny", a "decyzja polityczna" to decyzja podejmowana z niskich pobudek dla osiągnięcia korzyści własnej lub partyjnej".
Nie zgadzam się z tym w sposób fundamentalny, zresztą nie zgadza się też autor tekstu, z którego zaczerpnęła pani cytat. Przesłanie tego eseju jest następujące: w naszym świecie nie możemy żyć bez polityki, bo jedynie dzięki niej możemy urzeczywistniać tę cząstkę szczęścia, która bywa dana każdemu z nas. Polityka staje się bardziej szlachetna, kiedy angażują się w nią szerokie rzesze obywateli. Tylko wtedy słowa takie, jak "polityka", "władza", "partia", nabierają prawdziwego sensu. Na szczęście dziś w Polsce brzmią tak jak w każdym demokratycznym kraju.

Czego życzy Pan Polakom i sobie w nowym roku?

Życzę każdemu Polakowi pomyślności i szczęścia. Żeby nadchodzący rok przybliżył nas do wymarzonego europejskiego dostatku i komfortu życia. Dla mnie miarą sukcesu państwa jest szczęście w domach jego mieszkańców, niech go tam będzie jak najwięcej, i w święta, i przez cały rok.

Pytanie jest podchwytliwe, bo to rok wyborczy.

Jeśli Polska odniesie sukces, będzie on także moim sukcesem.

FLESZ: Elektryczne samoloty nadlatują.

Wideo

Materiał oryginalny: Donald Tusk dla "Polski": Poparcia Polaków nie dostaliśmy raz na zawsze - Polska Times

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 51

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

e
emeryt29

Rzeczywiście bydlak z Krakowa, cały unurzany w gównie nienawiści do PO, próbuje naśladować prezesa kłamczyńskiego wobelgach na legalną władzę. Oj bydlaku Kraków wstydzi się, że ma takiego chamskiego mieszkańca.

O
Obywatel RP

Nie myśł sobie bandyto Tusk, że ten twój bandytytyzm i zorganizowanie zamachu na Prezydenta RP ci się upiecze.
Czy wcześniej czy póżniej ręka autentycznej polskiej sprawiedliwości cię dosiegnie i zadyndasz morderco za twoje wielokrotne zbrodnie zdrady Narodu Polskiego !

i
irmaM

Von z mafią i jego guru,Polska dla Polaków, nie dla złodziei i oszustów.

W
Widukind

to klasa tyle że IIA .

O
Olesinek

Pan Premier jest z klasą, KLASĄ i ze mną, a to już wystarczy na kFORUM !

O
Obserwator

Nie ma podstaw aby Tuskowi wierzyć bo jak sam powiedział ,że jego wypowiedzi
nie należy traktować dosłownie.On tylko w tedy mówi prawdę jak się pomyli zresztą w tej opcji politycznej to standart o czym mieliśmy się okazję przekonać podczas ostatniego posiedzenia komisji hazardowej. Te bajeczki które on opowiada to są wyłącznie dla jego zainfekowanych tuskomanią zwolenników.Ostatnio podsumowując osięgniecia minionego roku powiedział ,iż
sukcesem rządu jest podjęcie decyzji o wymianie dowodów osobistych o rozwiązanie problemu doliny Rozpudy.Na dzień dzisiejszy jeszcze nie wydano ani jednego nowego dowodu osobistego ani nie wykonano nawet 1 km drogi w tej
dolinie i jeśli to są sukcesy to faktycznie należa się jemu wielkie granula-
cje ale chyba tylko za obietnice. Tusk nie służy społeczeństwu bo nigdy takich deklaracji nie podejmował ale przede wszystkim służy swoim kolesiom
i toruje sobie drogę do fotela prezydendzkiego. Na jest bezczelny ,iż próbował wejść na ten fotel kuchennymi drzwiami przez zmianę konstytucji bo to przy takiej przewadze liczebnej w parlamencie gwarantowało mu osiągniecie
zamierzonego celu. On boi się wyborów bezposrednich bo jeśli ponad 80 % społeczeństwa jest niezadowolone z jego rządów to nie ma on żadnej gwarancji,iż to społeczeństwo powierzy mu tak odpowiedzialne stanowisko i co byłoby elewementem na skalę światową.Zauważyć jednak należy, że przy ograniczonej wiedzy politycznej naszego społeczeństwa nie jest to nie możliwe czego doświadczyliśmy w kilku okresach naszej bogatej historii. Nie przypominając poprzednich to po ostatnim zrywie solidarnościowym też społe-
czeństwo jako Naród zbyt wiele nie zyskało bo nie potrafiło swoich chaseł bojowych przekuć w czyn i jak zwykle zostało na lodzie a skorzystali na tym przede wszystkim wszelkiego rodzaju malwersanci i cwaniacy. A ponieważ historia lubi zataczyć koło to nie bez podstaw Tusk przyjął taką tezę,że przy tej świadomości społeczeństwa i strachu byłych członków służb wywiadow-czych PRL-u i postkomunistów zakotwiczonych we wszelkich instytucjach przed rządami PiS-u jest to więcej niż możliwe.

d
dik

POrażeni dostali swoją dawkę. Przeciętnym już lepiej. Donald jesteś nie do wyjęcia.

r
rrrr

a ta banda to sobie z nas kpi, jaja sobie robią

o
ocb

są granice PR. To jest żenujące już

m
mm

4

k
klip

Kazdy platformers bredzi o orlikach i euro2012 jako o sukcesach rzadu. Jaki rzad takie i sukcesy.
Polska stoi w miejscu a premier zachwyca sie czwartorzednymi sprawami.

M
MAGA

Pierwszy raz nie skłamał?

W
Widukind

te wpisy czytał Geniusz Kaszub to , zakładając teoretycznie że ma odrobinę honoru, powinien strzelić sobie w łeb. Ale Tusk i honor .....

e
emeryt

Nic pan nie zrobił panie Tusk.Głosowałem na pana ,bo jest pan lepszy niż Kaczyński.Niestety pogłębił pan tylko podział polskiego społeczeństwa w stylu latynoamerykańskim.Niech pan wreszcie społeczeństwu wyjaśni skąd za pana rządów tak gigantycznie wzrosło zadłużenie mojego kraju.Buzie sobie wycieraliście Gierkiem jak to strasznie kraj zadłużył ale te pieniądze było w Polsce widać.Pan to zrobił w rozmiarze 200 razy większym i to przez 2 lata a Gierek rządził 10.Gdzie są te pieniądze panie Tusk?????????????
Jak widzę te wigilie dla bezdomnych,te głodne dzieci,to durne prawo,60%MLODYCH LUDZI BEZ PRACY TO MAM PYTANIE :DLA KOGA PAN RZĄDZI DLA LUDZI CZY DLA SWOJEJ PARTII??????????????

A
AntiPiS

Czytając ten wywiad można zrozumieć co miał na myśli A. Olechowski jak to powiedział do Moniki Olejnik. A dotyczyło to D. Tuska. Wywiad nasiąknięty jest PR-em. Przykład z tekstu: ..interes publiczny wymaga poświęcenia przyjaźni.... Ciężki przypadek ten Premier, nie wiem czy On sam już sobie wierzy, ale interes publiczny wymaga aby sobie wierzył ...

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3