Dreszczowiec na Arenie. Podział punktów w meczu z Radunią

Kamil Wojdat
Kamil Wojdat
fot. Motor Lublin
Udostępnij:
Po pełnym emocji i zwrotów akcji spotkaniu 33. kolejki eWinner 2. Ligi, Motor Lublin zremisował z Radunią Stężyca 2:2. Żółto-biało-niebiescy wrócili do gry ze stanu 0:2, ale z drugiej strony nie wykorzystali straty punktów Ruchu Chorzów, przez co nadal pozostaja na 4. miejscu w tabeli.

Zarówno Motor jak i Radunia miały o co grać. Gospodarze o 3. miejsce, dające przewagę własnego boiska w barażach, których żółto-biało-niebiescy są już pewni. Goście natomiast o sam udział w barażach, bo nad bezpośrednim rywalem – Lechem II Poznań mieli przed rozpoczęciem kolejki tylko jedno oczko przewagi.

Pierwsze minuty meczu na Arenie były dosyć monotonne. Przewagę w posiadaniu piłki mieli początkowo lublinianie, ale to nic nie przynosiło. Z biegiem czasu to zaczęło przechodzić na stronę Raduni.

Sygnał ostrzegawczy przyjezdni wysłali w 7. minucie. Piłkę Tomaszowi Kołbonowi w okolicy 20 metra odebrał Wojciech Łuczak, który szybko zdecydował się na uderzenie. Futbolówka leciała jednak w środek bramki strzeżonej przez Sebastiana Madejskiego, co nie mogło zaskoczyć golkipera gospodarzy.

Trzy minuty później bramkarz Motoru nie miał już nic do powiedzenia. Podanie głową Radosława Stępnia na gola zamienił Dawid Retlewski (0:1). Trafienie było szczególnej urody. Wolej z okolic 11 metra bez wątpienia może być jednym z kandydatów do bramki kolejki.

Gospodarze szybko udali się na połowę boiska, aby wznowić grę. Ten animusz nie przełożył się na obraz meczu. Dalej lepsze wrażenie stwarzała Radunia, czego potwierdzeniem była drugie trafienie, kolejne nieprzeciętnej urody. W 25. minucie z okolic 25 metra Madejskiego pokonał Stępień, który tym samym do asysty dołożył bramkę (0:2).

Tak naprawdę Motor nie stworzył sobie żadnej dogodnej okazji na zmniejszenie strat, a blisko było, aby przegrywał 0:3. Po dobrze rozegranym rzucie rożnym spoza „szesnastki” próbował Dmytro Bashlai. W tej sytuacji centymetry uchroniły Madejskiego od konieczności interweniowania.

Do przerwy wynik zmianie nie uległ. Zmianie uległo ustawienie Motoru i personalia w składzie na początku drugiej odsłony. Trener Saganowski do boju wprowadził trzech nowych graczy. Wśród nich Michał Fidziukiewicz, który miał pomóc z przodu Maciejowi Firlejowi.

Początkowo roszady nie były widoczne. W 56. minucie gospodarze stanęli jednak przed kapitalną okazją na bramkę kontaktową. Po podaniu Adama Ryczkowskiego w sytuacji sam na sam z Kacprem Tułowieckim znalazł się Maciej Firlej. Górą w tym starciu był golkiper Raduni.

W 60. minucie napastnik żółto-biało-niebieskich ponownie był w centrum uwagi. To właśnie po faulu na nim czerwoną kartką ukarany został Maciej Orłowski.

Od tego momentu inicjatywę przejął grający w przewadze Motor, ale konkretów dalej brakowało. Bliscy szczęścia gospodarze byli po dośrodkowaniu z wolnego Damiana Sędzikowskiego w 72. minucie. Ostatecznie jednak nikt nie zdołał dojść do mocno bitej piłki.

W 78. minucie spotkania w pole karne Raduni po akcji na prawym skrzydle mocno zacentrował Fidziukiewicz. W zamieszaniu jeden z graczy gości nabił drugiego i w ten sposób zrobiło się tylko 1:2.

Kilkadziesiąt sekund później po rożnym do remisu doprowadził Wojciech Błyszko (2:2). Wszystko zaczęło się od nowa, a w lepszej sytuacji znaleźli się gospodarze.

Ale to goście w 84. minucie stworzyli sobie sytuację stuprocentową. Uderzenie Damian Szuprytowskiego odbił przed siebie Sebastian Madejski. Piłka trafiła pod nogi Przemysława Szura, który w zasadzie z kilku metrów miał przed sobą tylko pustą bramkę. Zawodnik gości przestrzelił.

Jeszcze lepszą okazję przyjezdni stworzyli sobie w samej końcówce. Najpierw świetnie interweniował Madejski, a dobitkę tym razem zmarnował Wojciech Łuczak.

Emocji nie brakowało. Niestety nie tylko na murawie. Z trybun Areny za bramką Kacpra Tułowickiego w jego kierunku zaczęły lecieć przedmioty. Golkiper gości chciał nawet ją opuścił. Arbiter na chwilę wstrzymał spotkanie. Zrobiło się nerwowo.

W 95. minucie piłkę meczową (jak się wydawało) na nodze miał Błyszko. Z okolic 5 metra gracz gospodarzy nie zdołał jednak trafić w światło bramki.

Trzy minuty później prawdziwą piłkę meczową na swojej nodze miał Damian Szuprytowski z Raduni. Po jego technicznym uderzeniu z obrębu pola karnego ta trafiła w słupek bramki Madejskiego

Mecz zakończył się remisem, co dla Motoru z przebiegu meczu jest wynikiem dobrym. Tak naprawdę lublinianie mogą jednak żałować, bo punkty zgubił trzeci w tabeli Ruch Chorzów, mający nad Motorem oczko zaliczki. „Niebiescy” dzięki bramce z 90. minuty i remisowi we Wrocławiu z rezerwami Śląska (1:1) utrzymali tym samym minimalną zaliczkę.

Motor Lublin – Radunia Stężyca 2:2 (0:2)

Bramki: Murawski 78 (s), Błyszko 80 – Retlewski 10, Stępień 25

Motor: Madejski – Rozmus (46 Moskwik), Błyszko, Świeciński, Firlej, Cichocki, Michota, Sędzikowski (72 Polak), Kołbon (46 Król), Mandricenco (46 Fidziukiewicz), Ryczkowski (67 Ceglarz). Trener: Marek Saganowski.

Radunia: Tułowiecki – Orłowski, Szur, Murawski, Bashlai, Kuźniarski, Nowicki (77 Kopania), Witek, Stępień (73 Surdykowski), Łuczak, Retlewski (50 Szuprytowski. Trener: Sławomir Letniowski.

Żółte kartki: Michota, Cichocki, Mandricenco – Szur, Kopania, Bashlai

Czerwona kartka: Orłowski

Sędzia: Paweł Kukla (Kraków)

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polska zorganizuje mistrzostwa na najwyższym poziomie

Wideo

Komentarze

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie