Druga domowa porażka koszykarzy TBV Startu Lublin. W hali Globus lepszy byl MKS Dąbrowa Górnicza

know
Wojciech Szubartowski
Udostępnij:
W tym sezonie ekipa TBV Startu nie przypomina drużyny sprzed roku, która grała szybką, widowiskową i skuteczną koszykówkę. „Czerwono-czarni” ponieśli drugą porażkę we własnej hali, przegrywając z MKS Dąbrowa Górnicza 72:84. Lubelscy zawodnicy mają prawo być przybici nie tylko grą, ale przede wszystkim informacją o poważnych kłopotach ze zdrowiem Marcina Dutkiewicza, który w piątek smutną wiadomość przekazał także kibicom.

TBV Start Lublin – MKS Dąbrowa Górnicza 72:84 (15:19, 15:17, 22:22, 20:26)
Start: Upson 15, Dziemba 13, Washington 12, Borowski 9, Gospodarek 8, Mirković 8, Morris 5, Szymański 2, Czerlonko, Pelczar. Trener: David Dedek
MKS: Davis 25, Melvin 17, Richardson 14, Gabiński 9, Wołoszyn 7, Wojciechowski 5, Zębski 3, Kobel 2, Łukasiak 2, Chorab. Trener: Jacek Winnicki

Goście przyjechali do Lublina z trzema porażkami na koncie i z mocnym postanowieniem przerwania złej serii. Takiej zadziorności brakowało w grze Startu. - Przegraliśmy głównie mentalnie. Posypało nam się wszystko, co wypracowaliśmy w okresie przygotowawczym. Musimy wziąć się w garść – przyznaje Roman Szymański.

Zespół z Lublina przez zaledwie trochę ponad dwie minuty w pierwszej fazie spotkania znajdował się na prowadzeniu. Przez resztę czasu gospodarze musieli gonić rywali, ale ci cały czas trzymali dystans kilku punktów.
Powtarzającym się problemem lublinian w tym sezonie jest niska skuteczność. Przez cały mecz z MKS koszykarze Startu trafiali na poziomie poniżej 40 procent. W połowie drugiej kwarty ich skuteczność spadła poniżej 30 procent!

James Washington od pierwszych minut próbował napędzać grę zespołu, rozgrywał akcje i szukał dobrze ustawionych kolegów. Pierwsze punkty zdobył natomiast dopiero w 18. minucie, gdy celnie przymierzył za trzy i zmniejszył straty do siedmiu punktów (27:34).

Brakowało mu jednak partnera, który wspomógłby go w grze na odpowiednim poziomie. Zawodnicy z Dąbrowy Górniczej w obronie dużą uwagę poświęcali Washingtonowi, a Amerykanin z każdą upływającą minutą tracił nerwy. W końcu dał upust swojej frustracji i na kilkadziesiąt sekund przed zakończeniem spotkania otrzymał przewinienie techniczne za kilka słów, które skierował w stronę jednego z arbitrów.

- Wszystko wynika z obrony, w której pozwalaliśmy im na zbyt dużo. Nie wypełnialiśmy poleceń trenera i później takie były tego konsekwencje. Wkradła się nerwowość, posypał się atak i doszła do tego frustracja – twierdzi Szymański.

Początkowo gospodarze przeważali chociaż w zbiórkach (MKS w pierwszej kwarcie nie zebrał żadnej piłki na atakowanej tablicy), ale z upływem czasu i ta statystyka zmieniła się na korzyść gości. Obrona TBV Startu pozostawiała wiele do życzenia. Nawet gdy lublinianie zbliżali się do remisu, to przez błędy w defensywie pozwalali przeciwnikowi na łatwe punkty.

W ekipie trenera Jacka Winnickiego od początku meczu pierwsze skrzypce grał Trey Davids, który w połowie spotkania miał na koncie 12 punktów. To on w czwartej kwarcie wziął na siebie ciężar zdobywania punktów i jego celne rzuty pozwoliły przyjezdnym utrzymywać bezpieczną przewagę. – Oddawał bardzo ciężkie rzuty, ale je trafiał. Nie potrafiliśmy go zatrzymać – przyznaje trener Dedek.

Najlepsi strzelcy Startu przed tygodniem w Krośnie – Washington i Kacper Borowski, tym razem w pierwszej połowie trafili tylko po jednym rzucie, a w sumie zdobyli 21 punktów (w Krośnie rzucili po 18 punktów).

O ile wciąż proste błędy w obronie popełnia Devonte Upson, to Amerykanin przynajmniej tym razem dał sporo dobrego w ataku. Miał 6/8 z gry, a do tego zebrał 12 piłek. Duża ochotę do rzucania przejawiał Michael Gospodarek, który po Mariuszu Dziembie oddał najwięcej rzutów (12), ale trafił tylko raz z gry (miał 0/6 za trzy).

TO BĘDZIE NAJWAŻNIEJSZY "MECZ" DLA DUTKIEWICZA
Podobnie jak przed tygodniem w Krośnie, tak i w meczu z MKS, w składzie TBV Startu zabrakło Marcina Dutkiewicza. Zawodnika, który był wyróżniającą się postacią tego zespołu w poprzednim sezonie i którego brak na parkiecie jest bardzo widoczny. Po meczu 32-letni Dutkiewicz poprzez serwis społecznościowy zdradził powody swojej absencji.

„To było tak, jak w większości innych historii z nowotworem w tle. W biegu, codziennym pośpiechu, treningowej rutynie.... Nagle wiadomość, która wywraca życie do góry nogami. Przede mną do rozegrania jeden z najważniejszych meczów w życiu, w którym stawką jest powrót do pełni zdrowia. Dwie kwarty już za mną- diagnoza i operacja. Druga połowa przede mną- wyniki wszystkich badań, dalsze leczenie, a finalnie: powrót na boisko!” - napisał koszykarz TBV Startu.

- Brakuje nam kilku pewnych trójek Marcina, które zawsze dawały nam oddech. Jest to cios dla nas wszystkich i trzymamy na niego kciuki – mówi Roman Szymański.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Przejdź na stronę główną Kurier Lubelski
Dodaj ogłoszenie