Drugi minikamp Marcina Gortata w Lublinie (ZDJĘCIA)

Tomasz Biaduń
Marcin Gortat w Lublinie
Marcin Gortat w Lublinie Jakub Hereta
Udostępnij:
Marcin Gortat bardzo polubił Lublin. I nie piszemy tak dlatego, że sam koszykarz kurtuazyjnie chwalił jego włodarzy i mieszkańców. Jego niekłamaną sympatię było po prostu widać w sposobie, w jakim to robił. Dowodem na to są również suche fakty; w ten weekend Gortat zaliczył drugą wizytę w Lublinie i mimo, że jeszcze po niej nie ochłonęliśmy, już mówi się o przyszłorocznej edycji "Marcin Gortat kamp" w Kozim Grodzie!

- Czujemy się bardzo wyróżnieni z tego względu. Poza tym trudno o lepszą promocję koszykówki, niż ta, którą mamy dzięki Marcinowi - przekonywał Krzysztof Żuk, prezydent Lublina. - To, co robi Gortat, to wspaniała rzecz. To jeden z najbardziej pozytywnych ludzi, jakich znam. Odniósł ogromny sukces i pokazał, jak można się nim dzielić - dodawała Joanna Mucha, która na niedzielnej imprezie pojawiła się w dwóch rolach: jako minister sportu i turystyki, a także jako... mama jednego z kampowiczów. - Syn od wielu miesięcy wyczekiwał aż nadejdzie ten dzień - mówiła minister.

Sama impreza nie odbiegała formułą od tej zeszłorocznej. Po porannej konferencji prasowej, rozpoczął się kilkugodzinny minikamp, na którym Gortat z pomocą kilku trenerów uczył dzieciaki podstaw koszykówki. Po części praktycznej, tradycyjnie na halę "wjechały" gadżety koszykarza, które ten rozdawał uczestnikom kampu. Gortat przyzwyczaił nas już do tego, że nie żałuje dzieciom nagród. I tym razem był bardzo hojny. Przywiózł ze sobą masę koszulek, czapek, piłek i innych gadżetów. Co warte podkreślenia, nagrody które rozdawał koszykarz, były bardzo różnorodne.

Gortat znowu zachwycił wszystkich swoją otwartością, skromnością i bardzo ciepłym stosunkiem do dzieci (większość swoich małych podopiecznych pytał o imię i starał się je zapamiętywać). Komplementów pod adresem koszykarza zwłaszcza ze strony rodziców kampowiczów nie było końca.

Po miniobozie, dzieciaki jak zwykle dostały autografy od swojego idola, a chętni mogli sobie zrobić z nim zdjęcie. W międzyczasie na boiskach do streetballa pod halą Globus rozegrano III Otwarte Mistrzostwa Lublina w koszykówce ulicznej. Do zawodów przystąpiła rekordowa liczba drużyn (36 w kategorii open, 18 w kategorii do 18 roku życia). Nikogo nie odstraszyła pogoda i doskwierający od 9 rano potężny upał.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze 5

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

...
Marcin jest niesamowity!!! Tak wiele robi dla koszykówki i dla dzieci. Nieczęsto się zdarza, że ktoś kto osiągnął taki sukces ma w głowie nadal mózg zamiast wody sodowej i na dodatek jest otwarty, miły i sympatyczny, dla każdego ma uśmiech, każdemu poda rękę i zawsze podkreśla, że jest Polakiem... Wielki szacunek Panie Marcinie :)
j
jacoob
Wielkie dzięki za promocję koszykówki i samego miasta. Facet ma tyle kasy, że może w wolnej chwili rozbijać się Bentleyem po Stanach, a przyjeżdża, by zarazić młodych miłością do sportu - gratulacje!!!
*
A gdzie ten tajemniczy gość, którego miał pzywieźć Gortat i, o którym pisano z takim przejęciem. czyżby był niewidzialny...?
M
Michałłos
Fajna sprawa i naprawde duża promocja dla Lubelskiego kosza...TYLKO JAK CZYTAM TAKIEGO MIKLUSA TO SIE WCALE NIE DZIWIE ZE TAM TAKA DUPA:)
M
Miklus
A czy on był ubezpieczony, bo przy wypisywaniu autografów mógłby sobie palec zwichnąć i wtedy cały kontrakt z NBI czy z jakimś innym amerykańskim KGB diabli by wzięli.
Przejdź na stronę główną Kurier Lubelski
Dodaj ogłoszenie