Drużyna na medal, a może i dwa

Robert MałolepszyZaktualizowano 
Słowo "drużyna" w polskich skokach tak naprawdę do tej pory nie istniało. W zamierzchłych czasach "sprzed Małysza", jeśli w ogóle mieliśmy skoczka w czołówce światowej, to jednego. Gdy nastała era Adama, zespół zaczął wskakiwać do dziesiątki dużych zawodów, ale o medalu nie mieliśmy nawet prawa marzyć.

Orzeł z Wisły swoimi skokami ciągnął za uszy resztę ekipy i gdyby nie on, nie byłoby mowy o szóstym miejscu igrzysk w Salt Lake City czy piątej lokacie mistrzostw świata w Lahti w 2001 roku. A gdy nawet pojawiała się szansa na pudło, to zawsze mieliśmy w drużynie kogoś, kto psuł swój skok, i o podium musieliśmy zapomnieć, jak choćby podczas mistrzostw świata w Sapporo w 2007 roku, gdzie po pierwszej serii zajmowaliśmy czwartą lokatę z bardzo niewielką stratą do Japonii.

Wówczas ciśnienia nie wytrzymał jednak Robert Mateja. Znów musieliśmy zadowolić się piątą lokatą.
Do 2009 roku Polakom tylko raz udało się stanąć na podium zawodów drużynowych PŚ. W 2001 na średniej skoczni w Villach ekipa prowadzona przez Apoloniusza Tajnera była trzecia. Co ciekawe, w zespole wystąpił aktualny szkoleniowiec naszej kadry Łukasz Kruczek, który w czasach swej kariery zawodniczej nigdy nie był ulubieńcem obecnego prezesa PZN (Tajnera) i rzadko był przez niego powoływany na zawody.

Drugi raz na podium zawodów PŚ nasza drużyna stanęła pod koniec ubiegłego sezonu - w marcu tego roku w Planicy. Wtedy to już nie był przypadek. Wprawdzie Austriacy (zajęli czwartą lokatę) skakali w mocno rozrywkowych nastrojach, dzień wcześniej świętowali zdobycie Pucharu Świata przez Gregora Schlierenzauera, ale my zajęliśmy drugie miejsce.

- Austriacy Austriakami, ale to my byliśmy mocni - przypomina Adam Małysz, który w Planicy znów był najlepszy w naszej drużynie, ale Kamil Stoch był tylko ciut gorszy (207 m - 205,5 m). - W lutym w Libercu podczas mistrzostw świata, gdyby nie niesamowity skok dziadka Okabe (135 m), my mielibyśmy medal, a nie Japończycy - przypomina Adam.

Gdy przed inauguracją obecnego sezonu prezes Tajner zapowiadał w wywiadzie dla "Polski", że drużynę mamy na medal, a Małysz może walczyć w Vancouver o złoto, niewielu było chyba takich, którzy w to wierzyli. Po czterech konkursach tego sezonu już nikt nie powie, że to mrzonki! W Vancouver podczas konkursów skoków możemy przeżyć naprawdę piękne dni. Bo przecież nie należy zapominać, że Kamil Stoch w Libercu był czwarty na średniej skoczni.

Teraz w Kuusamo był najwyżej sklasyfikowanym z Polaków (24). W Lille-hammer zajął w sobotę 20. lokatę, w niedzielę był siódmy (Małysz ósmy). Tak dobrze sezonu zimowego Stoch w swej wciąż niezbyt długiej karierze jeszcze nie zaczął. Zresztą występy Polaków zauważają już nie tylko media nad Wisłą. Mówi się o nich wśród trenerów innych ekip startujących w PŚ!

- Jak oceniam pierwsze dwa weekendy? Polacy są rewelacją - od tego zdania zaczął wczoraj rozmowę z nami niemiecki trener Rosjan Wolfgang Steiert.

Nie pytaliśmy go wcale o naszą drużynę. Zapytaliśmy po prostu, kto jest mocny. - Adam już jest w formie. Kamil też skacze świetnie. Podoba mi się Miętus. Bachleda nie odstaje. Macie zespół - podkreśla Steiert, którego podopieczni w pierwszym konkursie drużynowym tego sezonu zajęli w Kuusamo czwartą lokatę (my piątą), ale w zawodach indywidualnych na razie rozczarowują.
Przypomnijmy, że w niedzielę w Lillehammer Polacy wygraliby w cuglach, gdyby to była rywalizacja drużynowa. Ba, w sobotę zajęliśmy trzecie miejsce za Austrią i Norwegią. Podsumowaliśmy też wszystkie konkursy tego sezonu.

Także ten kompletnie zwariowany w Kuusamo, w którym mieliśmy tylko dwóch zawodników w 30, a Adam w ogóle nie startował po wpadce w kwalifikacjach. Polska jest czwarta, za Austrią (4173,3 pkt), Norwegią (3982,3) i Niemcami (3950,7). Po odliczeniu tych zawodów wskakujemy na drugie miejsce! Nie ma więc przypadku, jesteśmy mocni, ale też nie trzeba być wielkim fachowcem, by ostrzegać przed huraoptymizmem.

- Medal drużynowy dla Polski? Za wcześnie na takie dywagacje. Do igrzysk jeszcze dwa miesiące. Poza sobotnim konkursem w Lillehammer pozostałe odbywały się w fatalnym warunkach. Wiatr kręcił niesamowicie. Raz dwa metry w plecy, raz dwa pod narty. Nawet ze skoków Austriaków trudno wyciągać daleko idące wnioski.

Niewiele jest ekip, które zrealizowały w pełni plan przygotowań do sezonu (Polska akurat do nich należy). Z ocenami bym się więc wstrzymał. Na pewno gdybym dziś miał stawiać pieniądze, to w pierwszym szeregu kandydatów do podium i tak wymieniłbym Austrię, Norwegię i Finlandię, choć te dwie ostatnie ekipy na razie zawodzą. Polskę razem z Niemcami i Rosją umieściłbym w drugim rzędzie zespołów, które mogą włączyć się w walkę o medal - kończy Steiert.

Od igrzysk w Calgary w 1988 roku Austriacy stawali na podium cztery razy (jedno złoto), Finowie także cztery, ale mają jeden złoty medal więcej. Niemcy trzy (dwa złota). Dwukrotnie Japonia (złoto w Nagano). Poza tymi drużynami medale zawisły na szyjach jeszcze tylko Słowenii, Jugosławii i Czech.
Czas na Polskę? Czemu nie!

polecane: Flesz - Co piąta transakcja będzie wymagać użycia PIN-u

Wideo

Materiał oryginalny: Drużyna na medal, a może i dwa - Polska Times

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3