Dwa punkty meczowe dla żużlowców Motoru Lublin, ale bonus pojechał z zespołem Betard Sparty Wrocław (ZDJĘCIA)

Krzysztof Nowacki
Krzysztof Nowacki
Wojciech Szubartowski
Udostępnij:
Niepokonany w niedzielny wieczór Grigorij Łaguta poprowadził Motor Lublin do wygranej z Betard Spartą 51:39. Było to pierwsze spotkanie rundy rewanżowej PGE Ekstraligi, a lepsi w dwumeczu okazali się wrocławianie, więc punkt bonusowy pojechał na Dolny Śląsk.

Od pewnego czasu Grigorij Łaguta na lubelskim torze jest klasą sam dla siebie i ostatnio przy Al. Zygmuntowskich nie przegrywa. - Jestem zadowolony z silnika, który mam w ramie. Dzięki niemu mogę powalczyć z chłopakami. Dużo rozmawiałem z mechanikiem o swoich odczuciach, czego potrzebowałem i co zrobić, żeby było dobrze – przyznał Rosjanin.

Ozdobą niedzielnej potyczki był pojedynek Łaguty z Taiem Woffindenem w 13. biegu. Brytyjczyk był najlepszym zawodnikiem w ekipie Sparty i oprócz świetnej walki z Rosjaninem, dostarczył kibicom emocji także w wyścigu z Matejem Zagarem.

Dla trzykrotnego indywidualnego mistrza świata przyjazd do Lublina znowu okazał się jednak pechowy. Przed rokiem, w swoim pierwszym starcie, uczestniczył w groźnym upadku, po którym pauzował wiele tygodni. W niedzielę Brytyjczyk wyjechał na próbę toru, a wracając po niej zahaczył prawą nogą o krawężnik w parku maszyn i do meczu przystąpił z dużym bólem.

- Nie wiem, co się dzieje z Lublinem. Zawsze coś mi się przytrafia. Rok temu złamałem tutaj kręgosłup, we Wrocławiu w meczu z nimi złamałem stopę i dzisiaj czuję, że prawdopodobnie znowu jest złamana

– mówił Woffinden w trakcie zawodów.

Stawką meczu był dodatkowo punkt bonusowy, chociaż przed meczem menedżerowie obu ekip podkreślali, że o tym nie myślą. - O bonusie można pomyśleć dopiero, jak się zdobędzie 46 punktów. W rundzie rewanżowej nie ma już nieważnych spotkań, zwłaszcza jak się walczy, tak jak my, o awans do pierwszej czwórki – przyznał Jacek Ziółkowski.

Dariusz Śledź, prowadzący zespół Sparty, także mówił o punktach, które są do zdobycia w rundzie rewanżowej. - Nie ma już mniej ważnych meczów. Niełatwo będzie awansować do play-offów, więc każdy punkt jest potrzebny – powiedział były żużlowiec, a później trener Motoru.

W pierwszej serii startów gospodarze odrobili tylko dwa z 20 punktów straty po meczu we Wrocławiu. Dużo lepiej to wyglądało po drugiej serii, bo po siedmiu wyścigach Motor prowadził różnicą ośmiu punktów (25:17). Po 10 biegach lublinianie byli lepsi o 10 punktów (35:25) i mogli realnie myśleć o bonusie.

- Tym razem trochę nieudany mecz miał Michelsen. Gdyby zrobił nieco więcej punktów, to myślę, że powalczylibyśmy o bonus – powiedział Łaguta.

Michelsen faktycznie męczył się na lubelskim torze i w czterech startach zdobył tylko pięć punktów z bonusem. - Jestem daleko od tego, co chciałbym. Trenowałem w Lublinie przez dwa dni, ale ciągle mam problemy – mówił Duńczyk.

Na pochwałę zasłużyli natomiast lubelscy juniorzy, którzy w starciu z Betard Spartą przywieźli 11 punktów i 3 bonusy. W pierwszym z biegów nominowanych do groźnej sytuacji doprowadził Wiktor Lampart, który atakując z czwartego miejsca uderzył i spowodował upadek Macieja Janowskiego.

- Byłem szybki, wypuszczałem motor, bo chciałem nabrać jeszcze prędkości po usypanym. Maksym Drabik mnie wywoził i nie mogłem nic zrobić. Moja wina, przepraszam – przyznał szczerze młody żużlowiec Motoru.

Po ostatnim wyścigu ze zwycięstwa cieszyli się więc gospodarze, ale goście też nie byli całkowicie zasmuceni, ponieważ obronili przewagę i ze stadionu wyjeżdżali z bonusem. - Mieliśmy trochę problemów na początku. Moje motocykle dobrze się sprawowały, ale popełniłem parę błędów. Do Lublina zawsze przyjeżdżam z uśmiechem na twarzy i zazwyczaj podobnie wyjeżdżam – podsumował Maciej Janowski ze Sparty.

Motor Lublin – Betard Sparta Wrocław 51:39
dwumecz: 94:86 dla Sparty; bonus: Sparta

Bieg po biegu: 4:2, 5:1, 1:5, 3:3, 5:1, 3:3, 4:2, 3:3, 3:3, 4:2, 3:3, 3:3, 4:2, 3:3, 3:3

Motor: Paweł Miesiąc 2 (1,1,0,-,-), Grigorij Łaguta 15 (3,3,3,3,3), Matej Zagar 8+1 (3,2*,1,2,0), Jarosław Hampel 10+1 (0,3,3,1*,3), Mikkel Michelsen 5+1 (1,2,1*,1), Wiktor Lampart 7 (3,0,2,2,w), Wiktor Trofimow 4+3 (2*,1*,1*), Wiktor Firmuga ns. Menedżer: Jacek Ziółkowski

Sparta: Maciej Janowski 11+1 (0,3,2,3,2,1*), Max Fricke 4+1 (3,0,1*,-), Oliver Berntzon 3 (2,1,0,0,-), Maksym Drabik 6 (2,0,3,0,1), Tai Woffinden 13+1 (2*,2,2,3,2,2), Gleb Czugunow 2+1 (1,1*,0,0), Michał Curzytek 0 (0,-,0). Menedżer: Dariusz Śledź.

Sędziował: Krzysztof Meyze; Widzów: ok. 5 tys.

Gala „France Football” fiaskiem organizacyjnym? Komentarz

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie