reklama

Dziewulski: Przekopcie podwórze

RedakcjaZaktualizowano 
Jerzy Dziewulski nie wierzy, aby Krzysztof Olewnik żył
Jerzy Dziewulski nie wierzy, aby Krzysztof Olewnik żył
Z Jerzym Dziewulskim, byłym posłem SLD, pierwszym z polityków, który dowiedział się o sprawie Olewników, rozmawia Dorota Kowalska.

Uważa Pan, że Krzysztof Olewnik żyje?
Nie. Teza o samouprowadzeniu lansowana także przez ludzi, którzy pracowali w policji, jest karkołomna. Problem leży gdzie indziej. Jeśli to są zwłoki Ole-wnika, sprawę w pewnej części uważam za zamkniętą. Jeśli jednak nie, to pierwszą czynnością, którą należy zrobić, jest przekopanie ogrodu, w którym je znaleziono. Być może znajdują się tam także inne ciała. Ci bandyci zajmowali się uprowadzeniami i być może któryś z tych idiotów po prostu pomylił miejsce, w którym zakopali Olewnika. Wskazał za to grób, gdzie złożyli innego uprowadzonego.

Może być też tak, że zwłoki Olewnika leżą w zupełnie innym miejscu.
Oczywiście, ale logika wskazuje na to, że są właśnie tam. Jeśli bandyci pochowali w ogrodzie jedne zwłoki i nikt ich nie nakrył, to dlaczego nie mieliby pochować następnych? Ciąganie się z ciałem zamordowanego po kraju, nawet 5 km od miejsca zbrodni, jest dość ryzykowaną sprawą. Jeżeli nikt nie odkrył miejsca pobytu Olewnika przez tyle lat, a trzymali go w studni w tym właśnie miejscu, to po co mieli komplikować sobie życie?

Zadziwiające jest to, że błędy podczas sekcji zwłok popełnili biegli, eksperci

Słyszałam, że policja dysponowała fotografią, na której Krzysztof Olewnik stoi na dworcu w Austrii już po swoim zaginięciu. I to był powód, dla którego śledczy tak mocno trzymali się wersji, że sam uciekł.
No to ja zadam proste pytanie: Panowie, pokażcie te zdjęcia! W tę sprawę są zaangażowani ludzie od podstaw nieodpowiedzialni. Nie mówię o policji, ale m.in. o różnego rodzaju detektywach, którzy się koło niej kręcili. Pani słyszała o zdjęciach, a ja od jednego z nich, że Olewnik był ponoć widziany w Berlinie. Pani - Wiedeń, ja - Berlin, niemieckojęzyczny region przeplata się w tych opowieściach. Jeśli tak, niech ktoś spróbuje wytłumaczyć: jaki jest powód, dla którego facet, który ma taką kasę, takie zabezpieczenie, rodzinę, miałby się uprowadzać, po co? Dla okupu? Przecież na pstryknięcie palcem miał ten okup w postaci legalnie posiadanych przez siebie pieniędzy.

Tezę zakładającą, że Krzysztof Olewnik zniknął, upozorowawszy swoje porwanie, zupełnie Pan wyklucza?
Ależ oczywiście. Nie ma na nią żadnych dowodów. No i po co, do cholery, miałby fundować rodzinie taką traumę?

Może przed czymś uciekał? Prowadził przecież interesy w handlu stalą z jakimiś Ukraińcami. Może coś w tych interesach nie poszło i się przestraszył?

Załóżmy, że właśnie te interesy spowodowały, iż Olewnik czegoś się bał i uciekł. Ale przecież od kiedy ta sprawa nabrała tempa, także politycznego, tak, że nawet w Sejmie powołano komisję śledczą, to Krzysztof Olewnik nie ma najmniejszego powodu, aby się ukrywać. Na odwrót: ujawniłby się, a policja pilnowałaby go 24 godziny na dobę. Mało tego - przecież tego faceta stać było na to, aby wynająć najlepszą ochronę, zawodowców. Tymczasem jego dom nie był pilnowany w żaden sposób. Bał się i nie zorganizował sobie kilku rosłych ochroniarzy? Jakoś nie wierzę. Zamiast tego co - postanowił uciekać, i to właśnie do Europy. I tak się ukrywał, że ludzie widzieli go na dworcu w Wiedniu. Nie bądźmy dziećmi, jeśli ktoś chce kogoś dopaść, to go dopadnie.

To skąd u tych wszystkich śledczych przekonanie, że jednak Olewnik zniknął na własne życzenie? Teraz, kiedy pada pytanie, czy to jego zwłoki pochowali rodzice, wersja samouprowadzenia znowu ożyła.

To przekonanie wynika z powodów czysto plotkarskich. Otóż idzie sobie detektyw zatrudniony przez rodzinę do policjantów, a ich dobrze zna, i plecie im tego typu historie. A policjanci są zaangażowani w tę sprawę wyłącznie formalnie. A i to za wiele powiedziane, biorąc pod uwagę te dziecinne błędy, jakie popełniali w śledztwie. Nie chce im się już pracować przy tej sprawie, z ulgą przyjmują więc wersję o samouprowadzeniu, bo jest dla nich wygodna. Przecież tyle lat go już nie ma, kto by porwanego przetrzymywał taki szmat czasu. No i tyle razy nikt nie podejmował okupu: tak, Olewnik mógł się sam uprowadzić. Mniej roboty? Mniej. I takie wiadomości przekazywali policjanci swoim przełożonym, a ci swoim.
Zasadnicze pytanie brzmi: czy ktoś tę tezę lansował dla wygody, czy celowo, dla zmylenia organów ścigania, rodziny?
To rzeczywiście zasadnicze pytanie. Ja stawiam taką tezę, że to wszystko może się ze sobą zazębiać. Z jednej strony nieudolność, a z drugiej interesy kogoś, kto nie chce wyjaśnienia tej sprawy.

Kto by miął tę nieudolność policji wykorzystać?
Przysięgam na Boga, nie wiem.

Do Pana Olewnik przyszedł jako do jednego z pierwszych, od razu mu Pan uwierzył?
Był bardzo konkretny i przekonywający, ale ja słuchałem dziesiątek takich opowieści. Tylko kiedy pan Olewnik opowiedział, w jaki sposób przekazali okup, że żaden z policjantów praktycznie tego nie śledził, zapaliło mi się gdzieś w tyle głowy czerwone światełko. A potem, kiedy usłyszałem, kto w komendzie w Radomiu prowadzi tę sprawę, zapaliło mi się ich całe mnóstwo.

Nie ma Pan najlepszego zdania o Remigiuszu Mindzie, który dowodził grupą dochodzeniową mającą rozwiązać sprawę porwania Olewnika?
Zawalił też inne sprawy.

Pan w sprawie Olewnika interweniował u szefa MSWiA Ryszarda Kalisza i jego zastępcy Andrzeja Brachmańskiego. Z kolei Kalisz zeznał przed komisją, że on o porwaniu Olewnika dowiedział się od jego rodziny. Dlaczego?
Nie wiem. Wiem jedno: rozmawiałem z jednym i drugim. Opowiedziałem o tym w prokuraturze w sposób absolutnie prawdziwy, mając na uwadze to, że obu panów jeszcze nie przesłuchiwano. U Kalisza byłem w innej sprawie, nie Olewnika, ale przy okazji opowiedziałem mu o uprowadzeniu. Nie zainteresował się ani jedną, ani drugą sprawą. Z Brachmańskim rozmawiałem także dwukrotnie o porwaniu Olewnika. Raz w jego gabinecie i drugi raz w Sejmie, podczas któregoś z posiedzeń.

Czemu skłamali?

Nie używam słowa ''skłamali''. Kalisz w pierwszej chwili zaprzeczył, potem, kiedy jeden z członków komisji powołał się na protokół przesłuchania, powiedział: Nie pamiętam. Być może więc zapomniał.

A nie zdziwiły Pana kolejne błędy w tej sprawie - tym razem przy sekcji zwłok?

Zdziwiły, zwłaszcza że te błędy popełniają biegli, eksperci, fachowcy w swojej dziedzinie.

Pan zdaniem to ciało Krzysztofa Olewnika?

Nie wiem. Ale jeżeli to nie jest ciało Olewnika, to - na litość boską - rozpęta się burza.

Rozmawiała Dorota Kowalska

FLESZ: Elektryczne samoloty nadlatują.

Wideo

Materiał oryginalny: Dziewulski: Przekopcie podwórze - Polska Times

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 1

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

l
lex

Co może wiedzieć o taktyce w przypadkach kiedy nigdy tego nie robił. Nie zna czym grozi dekonspiracja działań policjantów w takich sytuacjach. Nie wie co to jest dynamiczne złożenie okupu. Niech powie lepiej co robił w stanie wojennym i w ZOMO.

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3