Ekstraliga rugby. Arka górą w derbach, Orkan na czele grupy pościgowej

Grzegorz Wrzalik
Namibijczyk Peter Steenkamp (podaje piłkę) wyrasta na jedną z większych gwiazd Ekstraligi. W sobotę poprowadził Orkan Sochaczew do nadspodziewanie wysokiego zwycięstwa w Lublinie. Orkan wygrał aż 39:13
Namibijczyk Peter Steenkamp (podaje piłkę) wyrasta na jedną z większych gwiazd Ekstraligi. W sobotę poprowadził Orkan Sochaczew do nadspodziewanie wysokiego zwycięstwa w Lublinie. Orkan wygrał aż 39:13
Czternasta kolejka Ekstraligi nie zawiodła. Wszystkie trzy z zapowiadanych hitów mogły podobać się kibicom. W Gdyni Arka wygrała świętą wojnę z Lechią. W Lublinie Orkan zmiótł Edach Budowlanych. W Łodzi Master Pharm zrobił wielki krok w kierunku finału.

Podsumowanie XIV kolejki Ekstraligi zaczynamy od derbów Trójmiasta. W Gdyni było wszystko, co być powinno. Niespodzianka, emocje do końca, świetni kibice na trybunach. Szkoda tylko, że była też, jak za dawnych, ale wcale niedobrych czasów bójka, w której wzięły udział niemal dwie całe drużyny. Pod koniec meczu jeszcze jedna dogrywka na pięści.

Bójka „paka” na „pakę”

W latach 90-tych XX wieku obrazki bijących się „paka” na „pakę” rugbistów były bardzo częste. W derbach Trójmiasta, czy to między Arką, a Lechią, czy też z udziałem Ogniwa Sopot „trup” wiele razy ścielił się gęsto, pękały nosy i kości w pięściach. Ale to już było i nie powinno wrócić więcej. Światowe władze rugby bardzo twardo walczą z obrazem gry, w którym dominuje brutalność. Oczywiście wciąż czasem puszczają nerwy, bo rugby to sport walki, adrenalina buzuje w każdym z zawodników do pierwszej do ostatniej minuty, ale to obrazki coraz rzadsze, wypalane rozpalonym do czerwoności żelazem.

Walne bójki są w tej chwili bardzo mocno karane i zapewne tak będzie w przypadku starć z gdyńskich derbów. Ostatni raz, gdy w polskiej lidze doszło do takich obrazków, Komisja Gier i Dyscypliny była bezwzględna. Wykluczono na kilka meczów aż sześciu uczestników zajść z wiosny 2020 z meczu Edach Budowlani – Orkan Sochaczew. Jak będzie teraz, przekonany się za kilka dni.

Poza emocjami bokserskimi w Gdyni było też bardzo dużo emocji rugbowych. Arka, która wreszcie mogła wystawić najsilniejszy skład, zdominowała Lechię w pierwszej połowie. Anton Saszero – ukraiński łącznik ataku, który wrócił do gry po dłuższej przerwie – udowodnił kolejny raz, że jest najważniejszym zawodnikiem Arki. Świetnie kierował grą kolegów, którzy dosłownie gryźli plastikową murawę na Narodowym Stadionie w Gdyni. Wynik 22:0 w pełni oddaje przewagę, jaką do przerwy osiągnęli gospodarze meczu.

W drugiej połowie Lechia kolejny raz pokazała charakter. Miesiąc temu w Sochaczewie do przerwy też nie miała za wiele do powiedzenia. Jeszcze dziesięć minut przed końcem meczu przegrywała 10:29, by doprowadzić do remisu 29:29. W Gdyni na osiem minut przed końcem było 25:10 dla Arki, a skończyło się 25:21! Jeszcze kilka minut i to Lechia mogła wygrać ten mecz. Ale nie wygrała. Zresztą Arka chyba bardziej zasłużyła na to zwycięstwo, które jest jej pierwszym triumfem w rundzie wiosennej i na pewno niespodzianką. Za tydzień gdynianie jadą do Sochaczewa i można spodziewać się naprawdę ciekawego meczu.

Orkan zmiótł Edach Budowlanych
Orkan podejmie Arkę w glorii zespołu, który odniósł chyba najbardziej spektakularne zwycięstwo w ten weekend. W meczu, którego stawką było pozostanie w grze o pierwszą czwórkę podopieczni Macieja Brażuka pokonali Edach Budowlanych Lublin aż 39:13. Zwycięstwo Orkana może nie jest wielką sensacją, bo ostatni mecz, jesienią w Sochaczewie też wygrali rugbiści z Mazowsza (37:31), ale wysokość tego zwycięstwa już tak.

Budowlani wiosną prezentowali się bardzo dobrze. Pokonali Pogoń Awenta Siedlce, o mały włos nie zatrzymali Skry Warszawa, stoczyli niezwykle wyrównany bój z mistrzem Polski – sopockim Ogniwem. Tymczasem w meczu z Orkanem nie mieli za wiele powiedzenia. Dość powiedzieć, że w pierwszej połowie na stronie rywala byli może przez 10 minut.

- Mimo to przegrywali tylko 10:12. Moi zawodnicy mieli zbyt gorące głowy, by udokumentować przewagę, jaką osiągnęliśmy. W przerwie pracowaliśmy wyłącznie nad tym, by się uspokoili. Udało się. Bardzo się cieszę z tego zwycięstwa, ale to dopiero początek naszej drogi. Wierzymy, że uda nam się awansować do pierwszej czwórki. Mam nadzieję, że po takim efektownym zwycięstwie moi zawodnicy też w to uwierzą – cieszy się trener Orkana, Maciej Brażuk.

Sochaczewska ekipa umocniła się na pozycji „lidera” grupy pościgowej, do której należą Orkan (5 miejsce 36 pkt), Lechia (6 miejsce 30 pkt) i już chyba tyko teoretycznie ekipa Edach Budowlanych (7 miejsce 27 pkt). Wszystkie te trzy ekipy marzą o tym, by wyrzucić z czwórki Pogoń Awenta Siedlce i na koniec sezonu zagrać z trzecią drużyną tabeli mecz o brąz.

Póki do siedlczanie trzymają się mocno. Mają 40 punktów, w niedzielę bardzo pewnie - 48:12 pokonali na wyjeździe Spartę Jarocin, która pozostaje bez zwycięstwa w Ekstralidze, ale wciąż wierzy, że w niej pozostanie, bo doświadczenie, które zdobywa na pewno przyda się w barażu ze zwycięzcą I ligi.

Trzy mecze w telewizji

Ten weekend był szczególny nie tylko dlatego, że doszło do trzech hitów, ale też dlatego, że wszystkie trzy zostały pokazane przez TVP Sport. Ten trzeci, to tak naprawdę numer jeden, jeśli chodzi o ciężar gatunkowy. W sobotę w Łodzi Master Pharm podejmował warszawską Skrę, a stawką meczu było drugie miejsce w tabeli, które gwarantuje grę w wielkim finale Ekstraligi.

Mecz był zacięty, zaczął się od prowadzenia Skry, ale to Master Pharm miał tego dnia więcej siły, jakości gry, był większym monolitem. Skra miała swoje szanse, zwłaszcza pod koniec pierwszej połowy, ale ich nie wykorzystała. Goniła w końcówce, ale ostatecznie przegrała 16:27 i jest to wynik sprawiedliwy.

Master Pharm, dzięki temu zwycięstwu umocnił się na drugim miejscu w tabeli. Łodzianie mają 55 punktów. Skra 50. Warszawianie wciąż mogą dogonić rywali, ale muszą liczyć na ich potknięcie. Za tydzień Skra podejmuje sopockie Ogniwo, które w niedzielę rozgromiło na własnym stadionie Juvenię Kraków aż 52:7, co bardzo dobrze pokazało miejsca w tabeli Ekstraligi obu zespołów. Sopocianie – lider 60 punktów, krakowianie przedostatnia ekipa z 18 punktami.

Jeśli Skra jeszcze marzy o grze w finale musi wygrać wszystkie mecze do końca sezonu, a dwa z nich będą bardzo trudne – najpierw wspomniany mecz z Ogniwem u siebie, a potem wyjazd do Siedlec, gdzie bardzo niewiele ekip wygrywa. Potem mecze z Juvenią i Spartą, ale nawet zwycięstwa we wszystkich tych czterech starciach nie gwarantują finału. Potknąć musi się jeszcze gdzieś Master Pharm.

Czy to możliwe? Za tydzień łodzianie jadą do Gdańska, potem podejmują Orkan, jadą do Lublina i podejmują Arkę. W każdym z tych spotkań będą faworytem, ale też w każdym z nich rywale wyjdą na boisko z jednym celem – sprawić sensację. Czy do niej dojdzie? Trudno powiedzieć. Układ pozostałych do rozegrania czterech kolejek gwarantuje jednak niesamowite emocje do połowy czerwca. Ekstraliga znów nie zawodzi.

Ekstraliga rugby. Kolejka XIV

Edach Budowlani Lublin v RC Orkan Sochaczew 13:39 (10:12)
Master Pharm Rugby Łódź v OKS Skra Warszawa 27:16 (21:11)
RC Arka Gdynia v RC Lechia Gdańsk 25:21 (22:0)
RK Sparta Jarocin v Awenta Pogoń Siedlce 12:48 (0:38)
MKS Ogniwo Sopot v RzKS Juvenia Kraków 52:7 (33:0)

"Studio Kadra" po meczu Polska - Słowacja (1:2)

Wideo

Materiał oryginalny: Ekstraliga rugby. Arka górą w derbach, Orkan na czele grupy pościgowej - Sportowy24

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie