Europejskie Dni Dobrosąsiedztwa. Polacy i Ukraińcy chcą współpracować - mówi ks. Stefan Batruch

Piotr Nowak
Ks. Stefan Batruch od lat współorganizuje Europejskie Dni Dobrosąsiedztwa
Ks. Stefan Batruch od lat współorganizuje Europejskie Dni Dobrosąsiedztwa Małgorzata Genca
- Odkąd współorganizuję Europejskie Dni Dobrosąsiedztwa, a trwa to już kilkanaście lat, ani razu nie doszło do napięć, ani ekscesów. Co więcej, frekwencja pokazała, że jest duże zapotrzebowanie na spotkania i wspólne wydarzenia kulturalne - mówi Kurierowi ks. Stefan Batruch, prezes Fundacji Kultury Duchowej Pogranicza.

Od czternastu lat na polsko-ukraińskiej granicy organizowane są Europejskie Dni Dobrosąsiedztwa. Kolejna odsłona imprezy planowana jest w sierpniu, ale w okrojonej formie. Dlaczego?

Europejskie Dni Dobrosąsiedztwa od wielu lat odbywają się w trzech gminach województwa lubelskiego: w Woli Uhruskiej, Mircze i Ulhówek. Władze Woli Uhruskiej stwierdziły, że nie są w stanie znów unieść kosztów finansowania imprezy. Budowa mostu, poprawa infrastruktury w pasie nadgranicznym - to generuje koszty. Miejscowi mają poczucie osamotnienia i braku zrozumienia ze strony władz wojewódzkich i centralnych.

Możliwość przejęcia finansowania imprezy rozważa starosta włodawski. Czy powiat podejmie się tego przedsięwzięcia?

To sprawa otwarta. Władze i mieszkańcy Woli Uhruskiej są bardzo zdeterminowani, żeby na ich terenie powstało pełnoprawne przejście graniczne. Część prac planistycznych już wykonali, udało się ustalić najbardziej optymalne miejsce, gdzie most przez Bug mógłby zostać zbudowany. Ale do tego potrzebna jest jeszcze wola polityczna. A jej ciągle brakuje. Były lata, kiedy impreza miała wsparcie finansowe z ministerstw kultury i spraw zagranicznych, ale to była doraźna pomoc. Liczymy na wsparcie województwa lub marszałka.

Dlaczego współorganizujecie EDD?

Ponieważ granica, która dzieli dwie społeczności po dwóch stronach Bugu została utworzona sztucznie. Po dwóch stronach często mieszkają ludzie, którzy są spokrewnieni. Przez wiele lat PRL ich kontakty były niemal zupełnie niemożliwe. Dzisiaj Polacy i Ukraińcy chcą współpracować. Odkąd współorganizuję EDD, a trwa to już kilkanaście lat, ani razu nie doszło do napięć, ani ekscesów. Co więcej, frekwencja pokazała, że jest duże zapotrzebowanie na spotkania i wspólne wydarzenia kulturalne. We wszystkich miejscowościach, w ciągu kilku sierpniowych dni granicę przekracza ok. 40 tys. Polaków, Ukraińców i gości z całego świata. Zainteresowanie z roku na rok się zwiększa.


Zobacz zdjęcia z imprezy sprzed kilku lat

Europejskie Dni Dobrosąsiedztwa: Most, który łączy ludzi (ZDJĘCIA)

Wideo

Komentarze 8

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

n
nie ufamy im
już w czasie wojny pokazali jak "dobrymi " byli sąsiadami, że mało nas zostało
w
wku
To powienien każdy obejrzeć. A my teraz ich wspieramy
d
dziczzzzzzz
oni byli gorsi jak hitler, bo hitler zabijał od razu, a ta dzicz najpierw obdzierała ze skóry, odrzynała nosy, uszy, wydłubywała oczy, a kobietom w ciąży rozpruwali brzuch i wyciągali płody nabijając ich na płot tak jak i inne dzieci albo gwoździem przybijali języki dzieciom do stołu i tak dzieci umierały, a kobiety umierały w męczarniach w bólu z tymi rozprutymi brzuchami. Jakim potworem trzeba być aby tak mordować innych.
n
nie
Nie? No to nie mamy o czym rozmawiać. Nie mówiąc o współpracy z potomkami zbrodniarzy.
l
lucyper
czy widły?
z
zgroza
wpisz w google - świadkowie rzezi wołyńskiej
b
big-cyc
Troche jak parodia ta impreza wyglada. Na przejsciu roi sie od celnikow i pogranicznikow, a 50 m od przejscia na polskiej stronie tlumu ukraincow stoja z fajkami i butelkami bez akcyzy. 90% albo wiecej ruchu na moscie generuja mrowki. Najwieksza atrakcja to prowizoryczny bazar po ukrainskiej stronie gdzie kupisz faje i wodke, niby mozna 2 paczki przywiesc ale faje sprzedaja sie kartonami. Zeby ta impreza miala sens to trzeba by ograniczyc ta patologie ale czy wtedy ta impreza by miala sens?
p
pawel
A jaką część tej imprezy finansują Ukraińcy?
Dodaj ogłoszenie