Fikcja ochrony danych osobowych

dr Mariusz Świetlicki
Udostępnij:
Kilka dni temu kupiłem uchwyt do aparatu, aby można było wygodniej robić zdjęcia i kręcić filmy. Uchwyt ten niweluje drgania ręki i niekontrolowane zmiany kierunku filmowania a także pozwala na zdalne sterowanie funkcjami aparatu w telefonie. Same korzyści!

Aby z nich skorzystać trzeba jednak ściągnąć z sieci specjalne oprogramowanie na komórkę, które pozwala na pełną komunikację z uchwytem i przyciskami sterującymi. W momencie ściągania tego programu wyświetlił mi się komunikat z prośbą o akceptację dostępu do różnych funkcji mojego telefonu i zgromadzonych w nim informacji, a szczególnie zdjęć i filmów. Dbając o swoje dane osobowe, w pierwszym odruchu, na niektóre z punktów nie wyraziłem zgody. I co? Oczywiście program nie chciał się zainstalować i moje urządzenie było bezużyteczne. W konsekwencji „w pełni świadomie i dobrowolnie” zgód udzieliłem. Mogłem oczywiście tego nie zrobić i oddać uchwyt sprzedawcy, ale nie po to go kupowałem…

Sytuacja numer dwa - staram się z większą lub (często) mniejszą regularnością biegać. Od kilku lat, dla rejestracji wyników mojej aktywności, analizy osiągnięć, rejestracji trasy, korzystam z jednej ze znanych aplikacji do tego celu. Gdy tylko wchodziły w życie przepisy o RODO dostałem powiadomienie z pytaniem czy zgadzam się, aby aplikacja rejestrowała gdzie się znajduję, jakie osiągam wyniki i te dane przetwarzała. Mogłem się nie zgodzić? Mogłem, ale wówczas nie mógłbym z niej korzystać.

Z takimi sytuacjami we współczesnym świecie spotykamy się nieustannie. Internet rzeczy, aplikacje mobilne, fora społecznościowe, usługi, zakupy przez internet itd., itp. Jeśli chcemy z tych udogodnień korzystać, to musimy się godzić na udostępnianie naszych danych, na śledzenie naszej aktywności. Oczywiście nie chcemy, aby te dane trafiały w niepowołane ręce, by ktoś je wykorzystywał do innych celów niż te, na które się zgodziliśmy. Ale tak z ręką na sercu, czy każdy z nas czyta regulaminy? Czy każdy, w każdej sytuacji dokładnie sprawdza na co się godzi? Proszę się przyznać, kto wysyłając SMS na wykonawcę w jakimś konkursie telewizyjnym, najpierw przeczytał udostępniony na stronie internetowej regulamin tego konkursu?

A tam jest napisane, że wysyłając sms zgadzamy się na otrzymywanie tą drogą reklam lub określonych informacji.

Ochrona danych osobowych jest obecnie totalną fikcją. I nie dlatego, że ktoś je na siłę próbuje pozyskać i wykorzystać, tylko dlatego, że nam samym jest z pewnymi sytuacjami wygodniej. Chcemy funkcjonować we współczesnym świecie korzystając z jego możliwości godząc się jednocześnie na otwartość. Żadne RODO nic tu nie zmieni. Może być jedynie narzędziem dla urzędników do karania tych, którzy albo przesadzają z wykorzystaniem danych albo podpadną z innego powodu.

Jeśli się na taki świat nie godzimy, to znaczy, że urodziliśmy się w niewłaściwych czasach.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Przejdź na stronę główną Kurier Lubelski
Dodaj ogłoszenie