18+

Treść tylko dla pełnoletnich

Kolejna strona może zawierać treści nieodpowiednie dla osób niepełnoletnich. Jeśli chcesz do niej dotrzeć, wybierz niżej odpowiedni przycisk!

Fundacja Felis: kto zaopiekuje się Dysiem?

Witold Michalak
Dysio to ufny i dobry pies.
Dysio to ufny i dobry pies.
Kto zaopiekuje się bezdomnym psem, którego poprzedni właściciele wyrzucili z samochodu? Fundacja Felis poszukuje nowego i dobrego właściciela dla czworonoga.

Teraz na psa wszyscy wołają Dysio, bo wyrzucono go z samochodu w Dysie. Zwierzak przez dwa dni biegał za wszystkimi przejeżdżajacymi samochodami. W końcu trafił pod opiekę Fundacji Felis. W tej chwili przebywa w domu tymczasowym, ale potrzebuje prawdziwego właściciela.

- To pies domowy, pcha się do ludzi. Jest sporym psem, ale bardzo łagodnym, ufnym. Wymaga trochę zabiegów pielęgnacyjnych. Nie jest agresywny w stosunku do innych psów - mówi Katarzyna Drelich z Fundacji Felis.

Osoby zainteresowane przygarnięciem Dysia proszone są o kontakt z nr tel. 601 28 11 56.

Wideo

Komentarze 3

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

e
em.pe

witam,

ja niestety rowniez musze sie baaardzo negatywnie odniesc co do tej 'fundacji' o ile to mozna nazwac fundacja, piwniczna kotka ktora mieszkala niemal od malego, ( ma rok) w naszej piwnicy byla dokarmiana przez sasiadow, w koncu sie okocila - kotki szybko znalazly dom, ale aby uniknac nastepnej takiej sytuacji postanowilismy wspolnie dzialac, znalezlismy fundacje Felis - bylismy umowieni z Pania 7 tyg wczesniej, ze jak kotki podrosna aby zabrac kocice i ja wysterylizowac (oplate mial poniesc powiat) dzien wczesniej zaczely sie problemy, otoz Pani nagle poinformowala nas , ze ona nie ma czasu,ze jedzie po inne male koty itd. w koncu po kilku dniach i ciaglym wydzwanianiu udalo sie aby weterynarz zabral kotke na sterylizacje(ale pani kasi nawet nie bylo,nie pokazala sie,.nie zainteresowala,chociaz wczesniej miala tak wielki zapal do wszystkiego)kotka po sterylizacji miala trafic z powrotem pod blok abys,y mogli sie nia zajac, niestety tak sie nie stalo..weterynarka zadzownila do 'fundacji' aby zabrano kotke,bo przeciez pwnie tam bedzie jej lepiej,szybko znajdzie dom itd. i to byl wielki blad...kotka byla mila,przyjazna,bardzo lagodnie nastawiona do kazdego czlowieka. w osatniej chwili sasiadka zainterweniowala i pojechala po nia ponad 70 km za lublin, do obskurnej rozwalajacej sie chaty z ponad 100 kotami ktore lazily po tym domu, w domu byl syf,smrod,sciany wygladlay jakby mialy sie zawalic,podlogi to samo, koty byly chore,wyglodozne,zaniedbane, nasza kochana kotka to samo! siedziala za szafa wychudzona,zostalo pol kotki ! wtystraszona, w totalnym szoku... sasiadka mowila ze te wszystkie chory byly w zaplakanym stanie,chore z zaropialymi oczami. chalupa - ruina. i to jest fundacja ? ktora ratuje niby zycuie zwierzat?chalupa na uboczu,bliko lasu. na podowrzu rowniez psy. widac ze ta kobieta ma nierowno pod sufitem, i zdarzenie przypomina te o ktorych mowa w tv . naszą kotkę objrzal pozniej weterzynasz, kotka jest wycienczona,odwodniona,musiala miec kroplowki oraz glukoze, przez kilka dni dochodzila do siebie. ta fundacja jezeli to mozna tak nazwac, to jakas porazka.!!

e
em.pe

witam,

ja niestety rowniez musze sie baaardzo negatywnie odniesc co do tej 'fundacji' o ile to mozna nazwac fundacja, piwniczna kotka ktora mieszkala niemal od malego, ( ma rok) w naszej piwnicy byla dokarmiana przez sasiadow, w koncu sie okocila - kotki szybko znalazly dom, ale aby uniknac nastepnej takiej sytuacji postanowilismy wspolnie dzialac, znalezlismy fundacje Felis - bylismy umowieni z Pania 7 tyg wczesniej, ze jak kotki podrosna aby zabrac kocice i ja wysterylizowac (oplate mial poniesc powiat) dzien wczesniej zaczely sie problemy, otoz Pani nagle poinformowala nas , ze ona nie ma czasu,ze jedzie po inne male koty itd. w koncu po kilku dniach i ciaglym wydzwanianiu udalo sie aby weterynarz zabral kotke na sterylizacje(ale pani kasi nawet nie bylo,nie pokazala sie,.nie zainteresowala,chociaz wczesniej miala tak wielki zapal do wszystkiego)kotka po sterylizacji miala trafic z powrotem pod blok abys,y mogli sie nia zajac, niestety tak sie nie stalo..weterynarka zadzownila do 'fundacji' aby zabrano kotke,bo przeciez pwnie tam bedzie jej lepiej,szybko znajdzie dom itd. i to byl wielki blad...kotka byla mila,przyjazna,bardzo lagodnie nastawiona do kazdego czlowieka. w osatniej chwili sasiadka zainterweniowala i pojechala po nia ponad 70 km za lublin, do obskurnej rozwalajacej sie chaty z ponad 100 kotami ktore lazily po tym domu, w domu byl syf,smrod,sciany wygladlay jakby mialy sie zawalic,podlogi to samo, koty byly chore,wyglodozne,zaniedbane, nasza kochana kotka to samo! siedziala za szafa wychudzona,zostalo pol kotki ! wtystraszona, w totalnym szoku... sasiadka mowila ze te wszystkie chory byly w zaplakanym stanie,chore z zaropialymi oczami. chalupa - ruina. i to jest fundacja ? ktora ratuje niby zycuie zwierzat?chalupa na uboczu,bliko lasu. na podowrzu rowniez psy. widac ze ta kobieta ma nierowno pod sufitem, i zdarzenie przypomina te o ktorych mowa w tv . naszą kotkę objrzal pozniej weterzynasz, kotka jest wycienczona,odwodniona,musiala miec kroplowki oraz glukoze, przez kilka dni dochodzila do siebie. ta fundacja jezeli to mozna tak nazwac, to jakas porazka.!!

m
moni

opieka nad psem sie znudziła i najlatwiej go wyrzucic na ulice... ech co za ludzie;/

Dodaj ogłoszenie