Godnie pożegnać kibiców. Górnik gra po raz ostatni w roku

DH
Udostępnij:
Górnik Łęczna w sobotę (godz. 18) zagra ostatni mecz ligowy w tym roku. Łęcznianie chcieliby osłodzić kibicom gorycz porażek, bo nie wygrali już od kilku spotkań.

– Trzeba zakończyć rundę pozytywnie. W sześciu ostatnich meczach zrobiliśmy jeden punkt. Niestety, ale to zbyt mało, by walczyć i marzyć o pierwszej ósemce – mówił po meczu ze Śląskiem Wrocław Veljko Nikitović, kapitan Górnika.
Łęcznianie tak słabego okresu za kadencji Jurija Szatałowa jeszcze nie mieli. Dotychczas ich największym dołkiem były cztery punkty w pięciu spotkaniach na początku obecnego sezonu.

Wtedy również mierzyli się z Lechią Gdańsk. Zespół z Pomorza był jedną z trzech ekip, które wykorzystały niemoc łęcznian i zgarnęły komplet punktów. Zielono-czarni prawie cały mecz grali w dziesiątkę, bo już w 7. minucie spotkania czerwoną kartkę za faul poza polem karnym zobaczył Sergiusz Prusak.

Lechia od tej pory przeżywa sinusoidę formy, a ostatnio po raz drugi w tym sezonie zmieniła trenera. Słynnego Thomasa von Heesena zastąpił jego dotychczasowy asystent Dawid Banaczek.

Pod skrzydłami młodego, zaledwie 36-letniego, szkoleniowca Lechia wygrała oba spotkania. Nie oznacza to jednak, że Banaczek zachowa posadę. Przede wszystkim wychowanek Lechii nie posiada licencji UEFA Pro, uprawniającej do prowadzenia drużyny w ekstraklasie. Lechia złożyła wniosek o warunkową licencję na okres pół roku, a sprawą zajmuje się obecnie PZPN. Jeśli odpowiedź będzie odmowna, sobotni mecz w Łęcznej będzie prawdopodobnie ostatnim z Banaczkiem na ławce, a Lechia zapłaci 30 tysięcy złotych kary. Po rundzie zaś rozpoczną się poszukiwania nowego trenera.

Podobne problemy nikomu w Łęcznej się nawet nie śnią. Zespół może przechodzi kryzys, ale prezes klubu Artur Kapelko darzy Jurija Szatałowa dużym zaufaniem. O zmianach na ławce szkoleniowej nie ma więc mowy.

Łęcznianie mocno pracują nad poprawą formy, a ostatni mecz roku to dobry moment na przełamanie. - Na pewno ostatnie mecze nie były najlepsze w naszym wykonaniu. Straciliśmy dużo bramek, a strzeliliśmy ich mniej. Przez ten tydzień trenowaliśmy nad defensywą, żeby tylu bramek nie tracić. Mam nadzieję, że to nam zaplusuje i w meczu z Lechią będziemy „na zero z tyłu” - mówi klubowej telewizji Bartosz Śpiączka, napastnik Górnika.

W ostatnich dwóch latach górnicy przed zimową przerwą wygrywali: 2:0 z GKS-em Tychy, a także w słynnym meczu 3:1 z Legią Warszawa. Teraz czeka ich pojedynek z borykającą się z kłopotami wewnętrznymi z Lechią Gdańsk. Na pewno nie wspomoże ich Tomasz Nowak, który będzie musiał pauzować za kartki.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Przejdź na stronę główną Kurier Lubelski
Dodaj ogłoszenie