Gołębie nakręciły film o Krakowie, ale i tak podpadły, bo flirtują na głowie wieszcza

  • Polska

Anna Agaciak

Gołębie z Krakowa zostały bohaterami. Najpierw pozytywnymi, ale zaraz potem negatywnymi. Pozytywnymi, bo nakręciły filmiki o grodzie pod Wawelem. Można je oglądać na stronie www.krakow.travel.pl.

Dzieła jednych zachwycają oryginalnością, innych intrygują, a jeszcze innych denerwują chaosem. Tak czy owak - interesują. Za realizację projektu był odpowiedzialny Przemysław Fik z krakowskiego FikFilmu. - Do nakręcenia filmów wykorzystaliśmy sześć gołębi z krakowskich hodowli - mówi wykonawca przedsięwzięcia.

Ptaki to czempiony mające na koncie rekordowe, długodystansowe przeloty. Teraz zadebiutowały w roli operatorów filmowych. - Po oswojeniu ich z kamerką ważącą 18,5 g i uprzężą oraz po treningu wypuszczaliśmy je na króciutkie trasy od 7 do 16 km. To było dla nich jak spacer - opowiada zachwycony Fik.

Gołębie startowały w pięciu różnych miejscach, z których kierowały się do swego gołębnika. Dobierano je tak, aby ptaki uchwyciły w kamerze najsłynniejsze miejsca - Rynek, Kazimierz, kopiec Kościuszki.

Według Wiktora W. Kammera z krakowskiej agencji Times Square Public Relations ta kampania, mimo że wprowadza dość nieczytelną audiowizualną formę, może być bardzo efektywna. - Duże, dobrze znane miasto może zaryzykować użycie coraz bardziej zaskakujących form promocji. Jeśli celem tej kampanii było zaskoczenie odbiorcy - z pewnością udało się je osiągnąć - zaznacza Wiktor Kammer.

Łyżkę dziegciu do tej beczki miodu wrzuca Łukasz Wilczyński z agencji Planet PR, który nie jest przekonany o skuteczności nowej kampanii reklamowej Krakowa.

- Filmy są bowiem bardzo chaotyczne, kamera "skacze". Widzowie mogą czuć się niekomfortowo, oglądając coś tak niestabilnego - twierdzi Wilczyński. Po chwili jednak dodaje, że warto poczekać na drugą część kampanii, w której ma wystąpić aktor Jerzy Stuhr. Ma ona ruszyć w połowie czerwca. Z profesjonalnego punktu widzenia mistrz zapewne wypadnie nieco lepiej od ptaków, mimo że przecież nad Krakowem nie wzleci. I na to zwracają uwagę fani ptasiej sztuki filmowej.

Przeciwnicy gołębich wyczynów zauważyli ich bardziej naturalne od kręcenia filmów pasje. Otóż mieszkańcy miasta i turyści na krakowskim Rynku mogą być świadkami godowych harców gołębi na głowie Adama Mickiewicza. U jednych ptasie amory na pomniku wywołują śmiech, u innych zgorszenie. Zastanawiają się, czy to tak przystoi na głowie wieszcza...
Fachowcy zwracają też uwagę, że ptaki nie tylko gorszą tłumy, ale i paskudnie brudzą, narażając podatników na koszty. - Trochę się dziwię, dlaczego miasto nie stosuje żadnych zabezpieczeń przed gołębiami - mówi dr Kazimierz Walasz, znany ornitolog. - Przecież ptaki brudzą pomniki odchodami.

Ornitolog ma nawet gotowy sposób, jak uporać się z brzydkimi nawykami gołębi. Uważa, że można by wykorzystać prosty sposób, aby pozbyć się problemu. W innych miastach stosuje się np. bezbarwny żel, którego przecież nie widać, więc nie psuje doznań estetycznych miłośników zabytków, za to bardzo nie lubią go ptaki. Żel przykleja się im do łapek, co je zniechęca do powrotu w to miejsce.

- Przypominam sobie dyskusję na temat uciążliwości gołębi w Krakowie sprzed kilku lat - mówi Filip Szatanik, kierownik biura prasowego Urzędu Miasta Krakowa. - Zdecydowano wtedy, że trzeba odstraszać je urządzeniami emitującymi fale elektromagnetyczne. Wywołało to protest ekologów. Zaniechano więc takich działań. Pomniki i inne obiekty obsiadane przez ptactwo są po prostu czyszczone - dodaje.

Michał Pyclik z Zarządu Infrastruktury Komunalnej i Transportu precyzuje, że pomniki są myte minimum raz do roku. Mycie metra kwadratowego pomnika kosztuje ok. 30 zł, rocznie magistrat wydaje na ten cel do 100 tys. zł. Urzędnicy obawiają się stosowania żelu. - Mogłoby się wtedy okazać, że zamiast odchodami ptaków pomnik jest oblepiony np. liśćmi - przytomnie zauważa Pyclik.

Polskie miasta od wielu lat starają się uprzykrzać życie gołębiom i innym ptakom. Dwa lata temu w Olsztynie wybuchła afera, kiedy ktoś wpadł na pomysł, by na wysokich budynkach instalować specjalne szpikulce, które miałyby odstraszać ptaki.

Miłośnicy zwierząt protestowali przeciw tej metodzie, twierdząc, że druty nie tyle odstraszą, co poranią gołębie. Zastanawiano się nawet, czy specjalne kolce nie powinny być wykonane z plastiku. Dzięki temu ptak nie mógłby komfortowo lądować na parapecie czy gzymsie, jednak wychodziłby z opresji cało. Wówczas parapet byłby czysty i ptak cały.

Współpraca: Katarzyna Nowak

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Liczba znaków do wpisania:  4000/4000

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Jeśli uważasz, że któryś z komentarzy łamie regulamin, to wyślij nam link do tego artykułu na pomoc@naszemiasto.pl

Wybrane dla Ciebie

Powiązane

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3