Górnik Łęczna przegrał w Legnicy. Trzeci mecz z rzędu bez gola zielono-czarnych. Zobacz zdjęcia

Bartosz Litwin
Bartosz Litwin
Podopieczni Kamila Kieresia nie wygrali trzeciego spotkania z rzędu. Tym razem ponieśli porażkę 0:1 w Legnicy z tamtejszą Miedzią. Łęcznianie wygrali tylko jeden z ostatnich sześciu meczów i ich ligowa pozycja jest szczególnie zagrożona.

Gdyby nie kontuzja zawodnika gości, Wiktora Pleśnierowicza z samego początku spotkania, trudno byłoby odnotować jakieś istotne boiskowe wydarzenie z pierwszego kwadransa meczu. Obydwie drużyny notowały liczne straty. Piłka kursowała od jednego do drugiego pola karnego, ale niewiele z tego wynikało. W 11. minucie hiszpański pomocnik Miedzi, Goku Roman zaskoczył strzałem z dystansu, ale posłał piłkę nad poprzeczką.

Dobrą okazję do objęcia prowadzenia łęcznianie mieli w 17. minucie. Niebezpieczna wrzutka z lewej strony doprowadziła do niemałego zamieszania w polu karnym Miedzi, ale ostatecznie sytuację wyjaśnił bramkarz. Trzy minuty później bliski wypracowania sobie sytuacji strzeleckiej w polu karnym Górnika był Mateusz Kaczmarek. W ostatniej chwili jednak piłkę spod jego nóg zgarnął jeden z łęczyńskich obrońców.

Mecz w dużej mierze przypominał ostatnie ligowe starcia Górnika. Warto przypomnieć, że konfrontacje z łódzkim Widzewem i Niepołomicką Puszczą zakończyły się wynikami bezbramowymi. W 23. minucie tego spotkania powinno być 0:1. Bartłomiej Kalinkowski ruszył z kontrą. Obrońcy Miedzi zdołali go dogonić w polu karnym i skrócili nieco kąt strzału pomocnika zielono-czarnych. Ostatecznie piłki nie udało się umieścić w siatce, gdyż ta odbiła się od słupka.

W grze obu drużyn dużo było niedokładności. Zarówno Miedź jak i Górnik miały problemy z rozegraniem piłki i stworzeniem skutecznych akcji. Sporadyczne okazje bramkowe nie były klarowne i raczej przypadkowe. Jedną z lepszych miał w 38. minucie Kamil Pajnowski. Wykończył on głową dalekie dośrodkowanie ze stałego fragmentu gry. Broniący bramki Miedzi PawełLenarcik nie dał się jednak zaskoczyć i przeniósł piłkę nad poprzeczką. Chwilę przed zejściem do szatni dobrą okazję do skutecznej kontry niedokładnym podaniem zaprzepaścił Bartosz Śpiączka. Do przerwy wynik się nie zmienił.

Po zmianie stron wątpliwej jakości widowisko nie odmieniło swojego oblicza. Nieco częściej w okolicach pola karnego rywali pojawiali się gospodarze. Gościom pozostało liczyć na kontry, które w ich wykonaniu zawsze są niebezpieczne. Blisko wykończenia jednej z nich był Michał Mak po upływie godziny gry. Uprzedził go jednak bramkarz Miedzi, który wyszedł z bramki i zażegnał niebezpieczeństwo.

W 68. minucie piłkę nad bramką Górnika posłał Marcin Grauch. Pięć minut później po drugiej stronie boiska to samo zrobił Bartłomiej Kukułowicz. Chwilę wcześniej Marcin Stromecki trącił piłkę głową po zamieszaniu w polu karnym Miedzi, ale golkiper z Legnicy był czujny i skończyło się jedynie na rzucie rożnym. Na nieco ponad kwadrans przed końcem regulaminowego czasu gry gospodarze objęli prowadzenie. Swoją debiutancką bramkę w zespole miejscowych zdobył Michał Bednarski. Po zablokowanym strzale jednego z legniczan piłka trafiła prosto pod nogi ustawionego na piątym metrze zawodnika. Bednarski wślizgiem uderzył z pierwszej piłki i umieścił futbolówkę w siatce. Po chwili był bliski podwojenia prowadzenia swojej drużyny, ale strzał obronił Gostomski.

Po stracie gola trener łęcznian zdecydował się na potrójną zmianę, a jego podopieczni przeszli ofensywy. Zryw łęcznian jednak nie trwał długo i wciąż brakowało konkretów. Ponadto dobrze spisywała się obrona Miedzi. Gospodarze nie byli zepchnięci do defensywy. Zespół z Legnicy regularnie atakował.

Do końca meczu wynik się już nie zmienił. Tym samym "Górnicy" zaliczyli trzeci mecz z rzędu bez wygranej i strzelonego gola. Tym razem jednak nie udało się im wywalczyć nawet jednego punktu. Pozycja wicelidera jest w tej sytuacji szczególnie zagrożona. Łęcznian z drugiej lokaty strąci zwycięzca meczu ŁKS Łódź - Radomiak Radom. W przypadku remisu obie drużyny zrównają się punktami z zielono-czarnymi. Po pięciu meczach bez wygranej przełamali się z kolei piłkarze Miedzi.

Miedź Legnica - Górnik Łęczna 1:0 (0:0)
Bramka: Bednarski 76

Miedź: Lenarcik - Pleśnierowicz (7 Azikiewicz), Biernat, Matuszek, Garuch, Pinillos, Kaczmarek (65 Śliwa), Tront, Roman (83 Makuch), Bednarski, Lehaire (65 Drzazga). Trener: Jarosław Skrobacz

Górnik: Gostomski - Orłowski (88 Stasiak), Baranowski, Pajnowski, Leandro - Stromecki, Cierpka, Kukułowicz (79 Struski), Kalinkowski (65 Wojciechowski), Mak (79 Krykun) - Śpiączka (79 Banaszak). Trener: Kamil Kiereś

Żółte kartki: Cierpka, Pajnowski

Sędziował: Wojciech Krztoń (Olsztyn)

ZOBACZ TAKŻE:

Karolina Bojar-Stefańska - piękna pani arbiter sędziowała me...

Piękne biegaczki AZS UMCS Lublin: Wiktoria Drozd. Zobacz zdjęcia

MKS Perła Lublin podpisał kontrakty z pięknymi zawodniczkami...

Marlena. Poznaj czarującą podprowadzającą Motoru Lublin. Zob...

Polacy najaktywniejsi w Europie

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie