Górnik Łęczna w kryzysie. Ból, z którym trzeba sobie poradzić

Karol Kurzępa
Karol Kurzępa
Piłkarze Górnika Łęczna nie cieszyli się ze zwycięstwa od dziewięciu spotkań. Po raz ostatni wygrali 1 kwietnia. Od tamtej pory zanotowali sześć remisów i trzy porażki. Poprzednia taka niechlubna seria przydarzyła się zielono-czarnym w sezonie 2017/18. Wówczas łęcznianie spadli z I ligi, obecnie wciąż mają szanse na awans do PKO Ekstraklasy.

W miniony weekend "Górnicy" zremisowali na własnym stadionie ze Stomilem Olsztyn 1:1. Goście zdobyli bramkę już w 3. minucie gry, ale po 120 sekundach miejscowi doprowadzili do wyrównania, ustalając wynik końcowy. - Szybko straciliśmy bramkę i to mogło podciąć drużynie skrzydła, ale ucieszył mnie fakt, że zespół dobrze na to zareagował i wyrównał za sprawą schematu ćwiczonego na treningach. Później do końca walczyliśmy o zwycięstwo, ale dopisaliśmy do naszego konta tylko jeden punkt, choć liczyliśmy na trzy oczka - przyznał po meczu Kamil Kiereś, trener łęcznian.

Niechlubna passa zielono-czarnych sprawiła, że zespół osunął się w tabeli z miejsca gwarantującego bezpośredni awans do najwyższej klasy rozgrywkowej, na ostatnią pozycję pozwalającą na grę w barażach o kwalifikacje do ekstraklasy. Obecnie Górnik plasuje się na szóstej lokacie w zestawieniu, mając tylko punkt przewagi nad siódmą Miedzią Legnica i ósmą Odrą Opole. Podopieczni trenera Kieresia czują oddech rywali na plecach, dlatego sobotni remis u siebie ze znacznie niżej notowanym Stomilem przyjęto w łęczyńskim klubie z dużym niedosytem. - Byliśmy lepsi od przeciwnika, ale co z tego? Niestety, piłka nie chciała wpaść po raz drugi do siatki, obijaliśmy słupki, nie wykorzystywaliśmy klarownych sytuacji - stwierdził skrzydłowy Michał Mak.

Do końca sezonu pozostały dwie kolejki. Jeżeli "Górnicy" się przełamią, powinni utrzymać miejsce w strefie barażowej. Wszystko zależy od ich postawy w wyjazdowym starciu z Zagłębiem Sosnowiec (6 czerwca) oraz zaplanowanej na tydzień później konfrontacji na własnym stadionie z Sandecją Nowy Sącz. - Sami chcielibyśmy wiedzieć, dlaczego nie wygrywamy. Czasami brakuje ostatniego podania, wykończenia, To nie jest tak, że nie tworzymy okazji bramkowych, ale zawodzi skuteczność. Nasza gra napawa jednak optymizmem, bo nie pokazujemy słabej piłki. Wydaje mi się, że potrafimy zdominować rywala i przejąć kontrolę nad spotkaniem. W tym szukałbym promyczka nadziei. Mamy jeszcze dwa mecze, nadal jesteśmy na pozycji barażowej, więc wszystko w naszych nogach. Nie podłamujemy się, tylko chcemy powalczyć o sześć punktów - uważa Mak.

Gorzej od łęcznian w całej Fortuna I lidze od 10 kwietnia punktowała tylko Puszcza Niepołomice. Mimo wszystko zespół z Małopolski zdołał w tym czasie wywalczyć jedno zwycięstwo. Górnik wciąż na nie czeka. Jeśli zielono-czarni wygrają w najbliższą niedzielę w Sosnowcu, zanotują pierwszy wyjazdowy komplet punktów od 13 marca. - Czujemy ból w "serduchach", że od jakiegoś czasu nie możemy wygrać, mimo że się bardzo staramy. To jest jednak taki ból, który mężczyzna musi unieść i poradzić sobie z tym. Musimy być do samego końca razem - przekonuje trener Kiereś.

ZOBACZ TAKŻE:

Kibice na meczu Motor Lublin - Górnik Polkowice. Zobacz zdjęcia

Piękniejsza strona żużla. Poznaj partnerki zawodników znanyc...

Najpiękniejsze szczypiornistki PGNiG Superligi kobiet. Zobacz zdjęcia

Kibice na meczu MKS Perła Lublin - Zagłębie Lubin. Zobacz zdjęcia

Tokio Flesz

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie