Górnik Łęczna zaliczył pierwszą w tym roku zdobycz punktową. Remis zielono-czarnych w Rzeszowie

Bartosz Litwin
Bartosz Litwin
fot. K. Kapica / Polska Press
Piłkarze łęczyńskiego Górnika zdobyli pierwszy punkt w 2020 roku. Urodzinowy prezent dla prezesa Piotra Sadczuka mógł być jednak bardziej okazały. Remis 1:1 z rzeszowską Resovią nie zadowala żadnej z drużyn. Obie ekipy wciąż mają taki sam dorobek punktowy i walka o najwyższe lokaty w II lidze trwa w najlepsze.

Kamil Kiereś, chcąc przełamać złą passę, zaskoczył zestawieniem personalnym na mecz w Rzeszowie. W wyjściowej jedenastce zespołu z Łęcznej zabrakło odpowiedzialnych w ostatnich spotkaniach za prawe skrzydło Jakuba Zagórskiego i Dominika Lewandowskiego. Na bramce, mimo braku pewności w ostatnim spotkaniu, szkoleniowiec znów postawił na Adriana Kostrzewskiego. Na ławce usiadł także Bartłomiej Kalinkowski. Zawodnik miał pechowy start. W pierwszych czterech meczach w zielono-czarnych barwach zaliczył czerwoną kartkę i dwie bramki samobójcze. Ekstraklasowy nabytek Górnika jeszcze nie cieszył się ze zwycięstwa swojej drużyny. Kamil Kiereś zdecydował nie kusić losu w ważnym meczu. Do składu wrócili za to Maciej Orłowski i Tomasz Tymosiak.

Pierwsze minuty były dynamiczne, ale nie przyniosły wielu sytuacji bramkowych. Obie ekipy walczyły o każdy centymetr boiska. Najwięcej zagrożenia przynosiły jednak stałe fragmenty w wykonaniu obu drużyn. W pierwszej połowie kibice przed telewizorami mogli zobaczyć więcej walki niż gry w piłkę. Dwukrotnie z dystansu uderzał Marcin Stromecki. Nie było jednak nawet blisko otworzenia wyniku. Po każdej ze stron brakowało odwagi i polotu. Szarpana gra z dużą ilością niedokładnych podań i mozolną budową ataków pozycyjnych nie porywała. Po pierwszych 45. minutach drugoligowe szachy nie przyniosły efektu dla żadnej z drużyn.

Po pierwszej połowie trudno było wskazać, który zespół ma przewagę. Nie inaczej wyglądał początek drugiej odsłony. Jedynie szansę na oddanie strzału miał Szymon Feret. Zawodnik gospodarzy nie zdołał jednak odwrócić się z piłką w polu karnym i sprawdzić refleks Adriana Kostrzewskiego. Prawdziwy test czekał na bramkarza chwilę później. W 61. minucie wrzutkę z lewego skrzydła ręką zatrzymał Maciej Orłowski. Sędzia podyktował jedenastkę, którą na prowadzenie pewnie zamienił Maksymilian Hebel. Jesienią w Łęcznej również pierwsi na prowadzenie wyszli rzeszowianie. Ostatecznie skończyło się wtedy wygraną Górnika 2:1.

21 minut przed końcem regulaminowego czasu gry Kamil Kiereś zagrał va banque. W miejsce Adriana Cierpki wszedł drugi napastnik, Bartosz Śpiączka. Kibice Górnika pierwszy raz tej wiosny mieli okazję zobaczyć duet napastników w swojej drużynie. Śpiączka błyskawicznie zameldował się na boisku. Długie dośrodkowanie w pole karne odegrał głową do Marcina Stromeckiego, a ten oddał strzał sprzed pola karnego. Piłka trafiła prosto w bramkarza Resovii.

W 78. minucie za Arona Stasiaka wszedł na boisko Przemysław Banaszak. Już dwie minuty po wejściu udało mu się doprowadzić do wyrównania. Bramkę na 1:1 strzelił precyzyjnym uderzeniem głową. Był to jednocześnie pierwszy kontakt z piłką zawodnika wypożyczonego z łódzkiego Widzewa. Ten sam zawodnik strzelił bramkę Resovii jesienią.

Chwilę później podobną szansę mieli goście, ale Feret uderzył nad poprzeczką. Dwie minuty przed końcem regulaminowego czasu gry rajdem prawą stroną zaskoczył środkowy obrońca gości Paweł Baranowski. Wycieczkę zakończył mocnym strzałem sprzed pola karnego. Nie udało mu się jednak uderzyć w światło bramki. Walka trwała do końca. Ostatecznie mecz skończył się jednak podziałem punktów.

Resovia Rzeszów - Górnik Łęczna 1:1 (0:0)
Bramki: Hebel 62 (z rzutu karnego) - Banaszak 80

Resovia: Zapytowski - Kubowicz, Wasiluk, Świderski (60 Antkowiak), Kaliniec (89 Domoń), Adamski, Krykun, Dziubiński, Hebel (73 Radulj), Zalepa, Feret (89 Hajduk). Trener: Szymon Grabowski

Górnik: Kostrzewski - Leandro (78 Turek), Baranowski, Midzierski, Orłowski, Goliński (66 Lewandowski), Tymosiak, Cierpka (69 Śpiączka), Stromecki, Stasiak (78 Banaszak), Wojciechowski. Trener: Kamil Kiereś

Żółte kartki: Dziubiński, Wasiluk, Zalepa, Antkowiak - Stromecki, Turek, Śpiączka

Sędziował: Damian Gawęcki (Kielce)

Rozmowa z Mariuszem Rumakiem po meczu Polska - Ukraina 2:2 U19

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie