Górnik Łęczna zremisował z Widzewem Łódź. Trzeci mecz z rzędu bez wygranej wicelidera zaplecza ekstraklasy. Zobacz zdjęcia

Bartosz Litwin
Bartosz Litwin
Zespół z Łęcznej ponownie nie wykorzystał okazji na objęcie pozycji lidera Fortuna 1. Ligi i bezbramkowo zremisował z łódzkim Widzewem. Tym samym zielono-czarni zaliczyli trzeci remis z rzędu. Podopieczni Kamila Kieresia mogą być jednak zadowoleni z wyniku, bo w drugiej połowie wyraźnie przeważali rywale.

- Chciałbym zobaczyć dziś drużynę aktywną - powiedział przed meczem dla Polsatu Sport trener Górnika, Kamil Kiereś. Jego podopieczni wzięli sobie te słowa do serca i od początku spotkania atakowali. Blisko otworzenia wyniku w siódmej minucie był Paweł Branowski, który uderzeniem głową zamknął dośrodkowanie z rzutu rożnego autorstwa Bartłomieja Kalinkowskiego. Niespełna dwie minuty później w ten sam sposób Bartosz Śpiączka wykończył wrzutkę Michała Maka. Obie próby były jednak niecelne. W międzyczasie piłkę nad poprzeczką gości posłał Patryk Mucha.

Przez pierwszy kwadrans spotkania przeważali łęcznianie. Później ciężar gry przeniósł się na środek boiska. Piłkarze z Łodzi coraz śmielej szukali luk w obronie zielono-czarnych. Jednocześnie gra stawała się coraz bardziej agresywna. Moment szczególnie wysokiego pressingu ze strony gospodarzy przypadł na półmetek pierwszej części spotkania. Swoje szanse mieli Marek Hanousek i Kacper Gach, ale bramka strzeżona przez Macieja Gostomskiego pozostawała niezagrożona.

Do przerwy żadnemu z zespołów nie udało się otworzyć wyniku. Obie drużyny usiłowały kreować akcje, ale zawsze brakowało solidnego ostatniego podania lub celnego strzału. Bramkarze nie mieli wiele pracy. Łęcznianie oddali dwa strzały, a ich rywale siedem. Żadne z uderzeń nie było jednak skierowane w światło bramki.

Początek drugiej połowy to typowy "mecz walki". Dużo strat, dużo fauli i mało piłkarskich konkretów. Nieco więcej z gry mieli gospodarze, ale dobrze spisywała się formacja obronna Górnika. Takie strzały jak uderzenie z dystansu Łukasza Kosakiewicza z 54. minuty nie mogły stanowić zagrożenia dla bezbramkowego wyniku. Zawodnik Widzewa uderzył zbyt lekko i niecelnie. 90 sekund później Leandro ubiegł Hanouska, który był blisko zamknięcia dobrej wrzutki swojego kolegi z łódzkiego klubu. Po drugiej stronie boiska okazję do otworzenia wyniku miał Adrian Cierpka, ale skiksował. W 64. minucie Kosakiewicz ponownie miał swoją szansę, tym razem w polu karnym, ale naciskany przez Leandro ponownie spudłował.

Widzew miał coraz większą przewagę. Nie potrafił jej jednak przełożyć na okazje bramkowe. Łęcznianie mieli problemy z wyjściem z własnej połowy, ale wciąż nie dochodziło do poważnego niebezpieczeństwa. Pierwszy celny strzał to płaskie uderzenie Patryka Muchy z 67. minuty. Maciej Gostomski jednak nie miał problemów z zażegnaniem zagrożenia.

Na kwadrans przed końcem regulaminowego czasu gry blisko wyjścia do sytuacji sam na sam był Bartosz Śpiączka. Sobie tylko znanym sposobem zatrzymał go Daniel Tanżyna. Obrońca z Łodzi czystym wślizgiem wyciągnął piłkę spod nóg łęczyńskiego napastnika. Niedługo później do niewiele gorszej sytuacji wyszedł świeżo wprowadzony na boisko atakujący gospodarzy. Paweł Tomczyk po błędzie obrony Górnika urwał się obrońcom i oddał strzał. Ten byłby z pewnością zdecydowanie bardziej niebezpieczny gdyby nie presja ze strony Leandro. Brazylijski kapitan Górnika skrócił nieco kąt, a Gostomski skutecznie interweniował.

Pod koniec spotkania gorąco było w obu polach karnych. Żaden z zespołów nie doczekał się jednak goli. Mecz zakończył się podziałem punktów. W obu drużynach było widać wolę walki i rażącą nieskuteczność. Nieco bardziej zadowoleni z wyniku mogą być jednak goście, którzy w drugiej połowie zostali zepchnięci do defensywy.

- Od trzech meczów nie możemy wygrać. Dziś kolejny remis. Weszliśmy w mecz bardzo odważnie, ale nie wiem czemu, oddaliśmy grę Widzewowi. Straciliśmy pewność siebie i te akcje się nie zawiązywały - mówił po spotkaniu skrzydłowy Górnika, Michał Mak. - Jesteśmy na siebie źli. Musimy takie mecze wygrywać jeśli chcemy znaleźć się w szóstce - tłumaczył z kolei zawodnik gospodarzy, Patryk Mucha

Widzew Łódź - Górnik Łęczna 0:0 (0:0)

Widzew: Wrąbel - Kosakiewicz, Tanżyna, Nowak, Gach - Michalski, Poczobut, Mucha, Hanousek (74 Caique), Ameyaw (66 Samiec-Talar) - Robak (66 Tomczyk). Trener: Marcin Broniszewski

Górnik: Gostomski - Leandro, Baranowski, Pajnowski, Orłowski - Kalinkowski (81 Banaszak), Cierpka, Mak (86 Stasiak), Struski (74 Stromecki), Krykun (74 Goliński) - Śpiączka. Trener: Kamil Kiereś

Żółte kartki: Tanżyna - Pajnowski

Sędziował: Patryk Gryckiewicz (Toruń)

ZOBACZ TAKŻE:

Najbardziej wpływowi ludzie sportu na Lubelszczyźnie. Zobacz zdjęcia

Najbardziej wysportowani mieszkańcy Lublina na Instagramie. ...

UEFA przygotowała ściągę dla komentatorów

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie