Gorzowianki za mocne dla koszykarek Pszczółki Polski-Cukier AZS UMCS Lublin

SZUPTI
fot. Łukasz Kaczanowski
Udostępnij:
Przed niezwykle trudnym zadaniem stanęły w sobotni wieczór koszykarki Pszczółki Polski-Cukier AZS UMCS Lublin w 2. kolejce spotkań Energa Basket Ligi Kobiet. Akademiczki zagrały bowiem w Gorzowie Wielkopolskim z miejscową ekipą InvestInTheWest Enea, ulegając rywalkom różnicą aż 18 punktów. Najskuteczniejsza w zespole podopiecznych trenera Wojciecha Szawarskiego była Amerykanka Brianna Kiesel, która rzuciła 25 oczek, dodając 4 zbiórki i 6 asyst. W lubelskiej drużynie punktowało tylko pięć zawodniczek.

Lublinianki bardzo dobrze rozpoczęły sobotnią potyczkę, prowadząc po trzech minutach gry 10:4. Cztery punkty w tym okresie rzuciła amerykańska rozgrywająca Brianna Kiesel dla której był to pierwszy występ w ligowych rozgrywkach po urazie mięśnia dwugłowego, a po trzy oczka dodały Ukrainka Kateryna Rymarenko i Serbka Dajana Butulija. Gospodynie szybko jednak dogoniły Pszczółkę i po kolejnych dwóch minutach i serii 7:0 wyszły na prowadzenie 11:10. Gospodynie największą przewagę osiągnęły na półtorej minuty przed zakończeniem pierwszej kwarty (20:15), która ostatecznie zakończyła się 3-punktową stratą Pszczółki (17:20) po celnym rzucie Kiesel.

Druga odsłona rozpoczęła się od dwóch rzutów Amerykanek zza linii 6,75 m. Najpierw dla gorzowianek trafiła Ariel Atkins, a chwilę potem trójką dla lublinianek popisała się Kiesel. Miejscowe stopniowo powiększały przewagę, która w 16 minucie sięgnęła nawet 10 pkt. (40:30). Pszczółka nie zamierzała się poddawać i po rzutach Rymarenko oraz amerykańskiej środkowej Kai James zanotowała serię 7:0, zbliżając się do przeciwniczek tylko na trzy oczka (37:40). W końcówce tej kwarty gospodyniom udało się ponownie odskoczyć na 6 punktów po akcji 2+1 Belgijki Kyary Linskens.

Po zmianie stron ekipa z Gorzowa Wielkopolskiego szybko oddała trzy celne rzuty, obejmując prowadzenie 49:37. Od tego czasu trwała co prawda wyrównana walka przez kilka minut, jednak dobrze dysponowane gorzowianki w końcówce trzeciej kwarty powiększyły prowadzenie aż do 16 pkt. (67:51).

W decydującej odsłonie Pszczółka poderwała się jeszcze do ataku po siedmiu punktach z rzędu Kiesel (61:70). Gorzowianki jednak już do końca meczu kontrolowały wydarzenia na boisku, wygrywając ostatecznie 87:69.

Gospodynie były lepsze we wszystkich zestawieniach statystycznych: rzuty z gry (45%-38%), rzuty za dwa punkty (50%-43%), rzuty za trzy punkty (37%-29%), rzuty osobiste (93%-70%) oraz zbiórki (41:40).

InvestInTheWest Enea Gorzów Wielkopolski - Pszczółka Polski-Cukier AZS UMCS Lublin 87:69 (20:17, 23:20, 24:14, 20:18)

InvestInTheWest Enea: Atkins 25, Juskaite 16, Zoll-Norman 14, Linskens 12, Prezelj 12, Stelmach 8, Rytsikowa, Fikiel, Dźwigalska. Trener. Dariusz Maciejewski

Pszczółka: Kiesel 25, Rymarenko 16, Butulija 12, James 11, Adamowicz 5, Mistygacz, Poleszak, Szajtauer, Vrancic. Trener: Wojciech Szawarski

ZOBACZ TEŻ:

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze 10

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

Y
YYY
Polki grające w drużynie z Gorzowa zdobyły w sumie 8 punktów, nasze krajowe zawodniczki - 5 punktów. A przecież podobno mieliśmy mieć jedną z mocniejszych polskich rotacji w zespołach z czołówki.
m
markus
Chciałbym zapytać naszych trenerów, czy nadal podtrzymują zdanie o przydatności Vrancić jako zmienniczki dla Brianny? Bo mnie - jako kibicowi i laikowi - już w meczach sparingowych z Siedlcami rzuciły się w oczy jej niewielkie umiejętności w kreowaniu gry, słaba skuteczność rzutowa oraz błędy w defensywie. Być może słabo znam się na koszykówce, ale dla rozgrywającej to są chyba główne kryteria, które powinno się oceniać w przypadku zawodniczki na pozycję nr 1 - nawet, jeśli to ma być jedynie zmienniczka.
a
alf
Nie ma pewności, w jakiej formie będzie Martyna na początku grudnia. Wprawdzie wówczas będą dwa mecze ze słabszymi zespołami i tylko jeden z mocną Gdynią.
k
kamil
Najgorsze jest to, że w chwili obecnej znalezienie solidnej Europejki na rozegranie graniczy niemal z cudem. Też jestem za pożegnaniem się z Vrancić, ale problem w tym, że w koszykarskich agencjach zostały już raczej tylko Amerykanki. Chyba wszystkie sensowne zawodniczki z Europy mają już podpisane umowy.
a
alexy
Ósme miejsce to CCC w ćwierćfinale i po balu. Nie mamy głębi składu i taka jest brutalna prawda. Poleszak oraz Vrancić są za słabe jako zmienniczki.
f
fan kosza
Obecny skład wystarczy być może na pierwszą ósemkę. Są natomiast niewielkie nadzieje na to, że wyprzedzimy choćby Ślęzę czy Artego (o innych zespołach z czołówki już nawet nie wspominam). Poważnie się też obawiam, że po pierwszych siedmiu meczach obecnego sezonu będziemy mieć niestety bilans: 1 zwycięstwo i 6 porażek. Wyraźnie nietrafiony transfer Vrancić i brak solidnej zmienniczki dla Rymarenko to podstawowe przyczyny obecnego stanu rzeczy. Powrót Martyny Cebulskiej w grudniu raczej niewiele zmieni sytuację drużyny.
v
vis
Niestety Elina Dikeoulakou (ex Babkina) chyba już podpisała umowę - tak wynika ze strony VnG Hoops...
l
leoś
Skoro była opcja, że AZS UMCS przedłuży umowę z Martą, a ona zakończyła karierę, to znaczy, że klub posiadał jakieś wolne środki na jej kontrakt. Jeśli tak, to trzeba pilnie szukać wzmocnienia pod koszem. Zgadzam się co do Vrancić - ona mnie już nie przekonywała w sparingach, a dzisiejszy mecz o punkty tylko to potwierdził. Podobno Babkina jest nadal zawodniczką bez klubu, ale to chyba tylko marzenie, żeby tak dobra koszykarka mogła wzmocnić Pszczółki.
C
Charlie
Znów słaba skuteczność większości lubelskich zawodniczek w rzutach z dystansu. Mam pytanie do trenerów naszej drużyny - czy zespół pracuje wystarczająco nad poprawą skuteczności rzutów za 3 punkty? W zeszłym sezonie było słabo w tym elemencie gry i w tym się to powtarza, mimo, że mamy podobno silniejszą kadrę. Jeżeli jeszcze do niedawna reprezentantka Serbii notuje 1/5, a reprezentantka Polski ma skuteczność 1/8, to ewidentnie coś jest nie tak.
L
Lubelak
Kiesel to świetny transfer, dotrzymywała kroku Zoll, ale podkoszowa James bez zrzucenia 20 kg będzie niestety porażką - słaba skoczność i generalnie ruchliwość (przy Ugoce się nie umywa). Jednakże w styczniu będzie można ją zamienić na lepszą podkoszową. Ławka rezerwowych 0% skuteczności...i w zasadzie tyle można by napisać odnośnie meczu (jednakże Szajtauer 10 zb.). Fatalnie rzuty osobiste i głupie straty...druga rozgrywająca z Bośni też porażka (a więc też szansa na wzmocnienie składu po jej ew. zwolnieniu)...Witkowskiej brakuje, oj brakuje...
Przejdź na stronę główną Kurier Lubelski
Dodaj ogłoszenie