Grabowski: Złoty może się umocnić dzięki prywatyzacji

rozmawia Paweł RóżyńskiZaktualizowano 
Bogusław Grabowski
Bogusław Grabowski Marcin Obara/POLSKA
Jeszcze w tym roku euro będzie kosztować 4 zł, a na koniec przyszłego roku - 3,7 zł - mówi Bogusław Grabowski, były członek RPP w Pawłem Rożyńskim

Euro kosztuje już nieco ponad 4 zł. Czemu zawdzięczamy ostatni rajd naszej waluty?
Złoty zaczął się umacniać już ponad pół roku temu. Przecież euro było w pewnym momencie nawet po 4,8 zł. Na świecie zmniejszyła się awersja do ryzyka na skutek lepszych danych dotyczących gospodarki. Po upadku banku Lehman Brothers kapitał odpływał z rynków wschodzących i był lokowany w bezpieczne obligacje. Teraz wraca, bo m.in. na skutek programów stymulacyjnych sytuacja ustabilizowała się i prawdopodobieństwo wielkich bankructw zmalało. Napływ kapitału netto do emerging markets jest w tym roku nawet większy niż w rekordowym 2007. Nie dotyczy to Europy Środkowo-Wschodniej, gdzie kapitał zaczął wracać na większą skalę dopiero w ostatnich dwóch miesiącach.

Dlaczego?
Ponieważ nasz region jest najbardziej dotkniętym recesją obszarem na świecie. Spadki PKB w krajach nadbałtyckich sięgały nawet 20 proc. W dodatku obawy o trwałość i tempo poprawy na światowych rynkach nie zostały jeszcze rozwiane.

To zdumiewające, że złoty ucierpiał znacznie bardziej niż inne waluty regionu, choć nasza gospodarka jako jedyna w Europie uniknęła recesji.

Część krajów nie ma w pełni płynnego kursu, a rynek walutowy innych jest płytki. Dlatego u naszych sąsiadów odpływ kapitału musiał być wolniejszy.

Niektórzy ekonomiści, jak były minister finansów Mirosław Gronicki, twierdzą, że jeszcze w tym roku euro może kosztować 3,8 zł.

Sądzę, że w tym roku przebijemy poziom 4 zł, zaś 3,8 zł stanie się faktem w pierwszym kwartale 2010 r. Co jednak będzie dalej, zależy głównie od tego, jak rząd poradzi sobie z długiem publicznym, a raczej jaka będzie percepcja jego działań przez rynki finansowe. Tylko na krótko obecne zamiatanie pod dywan i kreatywna księgowość mogą omamić inwestorów zagranicznych. Trzeba też wziąć pod uwagę, że w 2010 r. polska gospodarka nie będzie już tak błyszczała, a w kolejnym będzie bardzo przeciętna na tle otoczenia. Przez dwa, trzy lata nie wrócimy do tempa wzrostu 5-6 proc. Czynniki, które spowodowały, że nie ucierpieliśmy tak mocno na kryzysie, jak niski udział eksportu w PKB, w kolejnych latach będą hamowały nasz rozwój. Ożywienie w krajach zachodnich będzie dla nas mniejszym błogosławieństwem niż dla Czechów czy Węgrów.

Jaki wpływ na kurs złotego mogą mieć nasze rosnące problemy z zadłużeniem?
Paradoksalnie mogą doprowadzić do zbytniego umocnienia kursu złotego, a tego przecież chcemy uniknąć. To m.in. słaby złoty pozwolił nam przejść suchą nogą przez kryzys. Polskie produkty są konkurencyjne za granicą i na półkach krajowych sklepów.

Dlaczego złoty się umacnia, skoro nasze finanse publiczne są w opłakanym stanie.

Bo dług publiczny trzeba finansować emisją obligacji, które przyciągają kapitał zagraniczny wysokim oprocentowaniem. A dodatkowy napływ środków zagranicznych powoduje wzrost kursu złotego. Wniosek jest oczywisty. Jeśli szybko nie zreformujemy finansów publicznych, będziemy mieć długotrwałą presję aprecjacyjną, która podważy nasz wzrost gospodarczy.

Ale do wyborów prezydenckich raczej nie należy się spodziewać gruntownych reform.
I tu możemy się zdziwić. Doświadczenie historii gospodarczej pokazuje, że reformy finansów publicznych dokonywane są nie wtedy, kiedy jest zdaniem rządu dobry okres, ale gdy pożar się rozprzestrzenia i jest dramat. Kalendarz polityczny nie ma tu większego znaczenia. Gdy dochodzi do groźby załamania finansowego, rządy tną wydatki bez względu na cenę polityczną.
To złoty w najbliższych latach będzie się umacniał czy nie?
Z pewnością tak, choć już nie w takim tempie. Przez większość przyszłego roku za euro będziemy płacić 3,8-3,9, ale pod koniec roku kurs dojdzie do 3,7 zł, a może dalej, jeśli program prywatyzacji na lata 2009-2010 zakończy się sukcesem. Prywatyzacja wpływa na umocnienie się naszej waluty podwójnie. Uczestniczy w niej kapitał zagraniczny, skupując złotego na rynku walutowym. Pieniądze z prywatyzacji ratują też budżet, co wpływa na poprawę klimatu inwestycyjnego.

Po jakim kursie wejdziemy do strefy euro?
Oceniam, że przy 3,4 zł za euro. Tylko pozostaje pytanie, kiedy. Moim zdaniem najwcześniej w 2015 r. W kwestii euro zdolności prognostyczne Ministerstwa Finansów okazały się po prostu katastrofalne.

Czy 3,4 zł to nie za mało? Wicepremier Waldemar Pawlak ocenia, że najkorzystniejszy kurs to obecnie 4 zł za euro.

Ale my nie wejdziemy po najkorzystniejszym kursie, wejdziemy po kursie kompromisowym. Na 4 zł nikt się w strefie euro nie zgodzi, bo nasza gospodarka utrzymałaby przewagę konkurencyjną. Niemniej na parytet wymiany wpływ będzie miało kształtowanie się kursu złotego w najbliższych latach. Im więc szybsza i bardziej dogłębna reforma finansów, tym większe szanse, że wejdziemy po korzystniejszym kursie.

Czy bank centralny powinien interweniować, gdyby nasza waluta dalej się umacniała? Precedens już był, gdy na początku tego roku nie dopuściliśmy do 5 zł za euro.

NBP nie powinien się do tego dotykać. Interweniować nie należy, nawet gdyby kurs doszedł do 3 zł! Kurs waluty w okresach kwartalnych czy półrocznych nie ma żadnego wpływu na gospodarkę. Każdy z polityków, którzy patrzą na kurs i histeryzują, powinien sobie wylać na głowę wiadro zimnej wody.

Jednak im wyższy kurs złotego, tym niższe spłaty zadłużenia zagranicznego.
Koszt obsługi długu ma niewielkie znaczenie. W interesie budżetu jest, by kurs był najmocniejszy, gdyż wpływa to przede wszystkim na wielkość długu publicznego w relacji do PKB i odsuwa gilotynę, którą jest tzw. próg ostrożnościowy w wysokości 55 proc. PKB. Nie zdziwiłbym się, gdyby rząd skorzystał z okazji do manipulacji kursem w końcu przyszłego roku.

Jak umacnianie się złotego wpłynie na inwestycje zagraniczne, które w tym roku znacznie spadły? Czy np. Włosi nie zyskaliby dodatkowego argumentu za przeniesieniem produkcji Pandy do siebie?
Konkurencyjność naszej siły roboczej może spaść, ale pozostanie wyższa niż w Europie Zachodniej. Powinniśmy jednak dbać o to, by szybciej niż kurs złotego rosła wydajność pracy.
Rozmawiał Paweł Rożyński

polecane: FLESZ: Smartfony zamiast kas fiskalnych.

Wideo

Materiał oryginalny: Grabowski: Złoty może się umocnić dzięki prywatyzacji - Polska Times

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3