Historia Totalizatora Sportowego. Marzenie o własnym milionie

Materiał informacyjny Totalizator Sportowy Sp. z o.o.
Warszawa 12.1955. Państwowe Przedsiębiorstwo Totalizator Sportowy. Instytucję powołano 17 grudnia 1955 r. Uchwałą Prezydium Rządu, jej dochód miał być przeznaczany na budowę i remonty obiektów oraz urządzeń sportowych.
Warszawa 12.1955. Państwowe Przedsiębiorstwo Totalizator Sportowy. Instytucję powołano 17 grudnia 1955 r. Uchwałą Prezydium Rządu, jej dochód miał być przeznaczany na budowę i remonty obiektów oraz urządzeń sportowych. Fot. PAP/Adam Mottl
Udostępnij:

Powstałe 25 stycznia 1956 r. Państwowe Przedsiębiorstwo Totalizator Sportowy przebojem zdobyło serca Polaków. Każdy marzył, aby stać się właścicielem własnego miliona.

Idea, aby z pieniędzy wypełniających kupony graczy finansować odbudowę zniszczonych w czasie wojny stadionów, budować nowe, wspierać rozwój infrastruktury sportowej i polskich sportowców, a z czasem również polską kulturę, okazała się niezwykle nośna. Droga do wygranej była bardzo prosta i na swój sposób demokratyczna: wstąpić do najbliższej kolektury mógł przecież każdy dorosły Polak.

Bohater spod Siemiatycz

Pod koniec lat 50. bywalec kolektur miał do wyboru możliwość obstawiania zakładów polskiej i angielskiej ligi piłkarskiej albo kupowania zakładów liczbowych – Toto-Lotka (późniejszego Dużego Lotka, obecnie Lotto). Losowania odbywały się początkowo tylko w niedzielę, ale za to z odpowiednią oprawą: były transmitowane przez radio, z udziałem zaproszonych gości. Nic dziwnego, że momentowi losowania towarzyszyły ogromne emocje. Szczególnie ważne losowania, związane z rocznicami lub kumulacjami, organizowano na stadionach sportowych, w salach kinowych lub domach kultury.

Oficjalnie jako pierwszego gracza zarejestrowano Mieczysława Kamińskiego z miejscowości Nurzec, powiat Siemiatycze. Jego kupon zakładów piłkarskich (serii A nr AAA7450) wpłynął do zbiornicy w Warszawie już 8 marca 1956 r. Pierwszy w historii gry kupon uczynił go sławnym w całej Polsce. Pan Mieczysław został z honorami zaproszony do stolicy i mógł osobiście obserwować pierwsze historyczne sprawdzanie kuponów.

Dodajmy, że w pierwszej grze bezbłędnie wypełniono 13 kuponów. Za główną wygraną wypłacono 41 tys. ówczesnych złotych.

Miliony a realny socjalizm

Z czasem wymarzone „szóstki” zaczęły padać dosyć często. Np. w styczniu 1958 r. pewien szczęśliwiec wzbogacił się o ponad 3 mln ówczesnych złotych. W lutym kolejna wygrana wyniosła ponad 3,5 mln zł. Pojawił się nawet problem natury politycznej, bowiem urodzaj na milionerów zaniepokoił władze, które możliwość „łatwego” zarobku uznały za „niewychowawczą”. W socjalizmie obowiązywało przecież hasło: „Nie można bez pracy, towarzysze, stać się posiadaczem mieszkania”. Odgórnie wprowadzono zatem zmianę w regulaminie gry: od 13 kwietnia 1958 r. wprowadzono maksymalną stawkę głównej wygranej - milion złotych.

Aby ułagodzić graczy, szybko ruszyła kampania propagandowa. Jedna z gazet przekonywała: „życzymy wszystkim najwyższej wygranej, ale każdy przyzna, że na przykład za jedno trafne rozwiązanie dostać prawie 4 miliony złotych, a na to się zanosi w Toto-Lotku, to już za dużo”. Limit pozostał w regulaminie, a swoistym echem ówczesnych pedagogicznych zapędów władzy stały się na lata tabliczki w kolekturach: „Uwaga! Od młodzieży do lat 16 zakładów Toto-Lotka nie przyjmujemy”.

Totalizator Sportowy mecenasem sportu

Rządzący Polską Ludową, tak bardzo „dbający o morale” Polaków, wiedzieli jednak dobrze, że Totalizator Sportowy spełnia ogromną rolę społeczną. Jako mecenas sportu nie tylko stał za odbudową infrastruktury (stadiony, kluby, baseny, trenerzy, stypendia, imprezy), ale na bieżąco wspierał polskich sportowców. W dużej mierze dzięki pieniądzom z zakładów możliwe były największe sukcesy polskiego sportu tamtych lat.

Przypomnijmy choćby mecz lekkoatletyczny Polska - USA w sierpniu 1958 r. na świeżo wybudowanym Stadionie Dziesięciolecia. Na trybunach zasiadło wtedy prawie 100 tys. widzów. W tym samym 1958 r. Zdzisław Krzyszkowiak został mistrzem Europy w biegu na 5 i 10 tys. metrów, a dwa lata później złotym medalistą w biegu z przeszkodami na 3 tys. metrów podczas Igrzysk Olimpijskich w Rzymie. Także w Rzymie po srebro sięgnęła Elżbieta Krzesińska w skoku w dal.

Na osobną opowieść zasługują też sukcesy ¬Stanisława Królaka, pod koniec lat 50. najbardziej utytułowanego polskiego cyklisty. Jego brązowego medalu na mistrzostwach Polski w wyścigu ze startu wspólnego w 1958 r. nie byłoby zapewne bez mecenatu Totalizatora Sportowego. Złoto wywalczył wtedy inny słynny kolarz, olimpijczyk z Rzymu, Bogusław Fornalczyk.

*
Mecz lekkoatletyczny Polska-Stany Zjednoczone, 1 i 2 sierpnia na Stadionie Dziesięciolecia w Warszawie. Na zdjęciu Józef Schmidt w trójskoku. Fot: PAP/Stanisław Czarnogórski

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Materiał oryginalny: Historia Totalizatora Sportowego. Marzenie o własnym milionie - Dziennik Bałtycki

Więcej informacji na stronie głównej Kurier Lubelski
Dodaj ogłoszenie