Hordy Kałmuków na Zamojszczyźnie. Nie mieli szczęścia w walce z partyzantami

Bogdan Nowak
Bogdan Nowak
Wnętrze zabytkowego kościoła w Górecku Kościelnym
Wnętrze zabytkowego kościoła w Górecku Kościelnym Bogdan Nowak
Sanktuarium pw. św. Stanisława Biskupa w Górecku Kościelnym swoje istnienie, zawdzięcza przypadkowi i determinacji jednego z partyzanckich oddziałów. Miejscowi mówią też o boskiej opiece. W ostatniej chwili „leśni” ochronili tę świątynię przed splądrowaniem i spaleniem przez brutalnych, skośnookich Kałmuków, znajdujących się w niemieckiej służbie. Do tego wydarzenia doszło w lipcu 1944 roku.

Górecko Kościelne to niewielka, położona w lasach miejscowość na Zamojszczyźnie. W 1768 r. został tam wzniesiony drewniany kościół (na początku XVIII w. poprzednią świątynię w tym miejscu spalili protestanccy Szwedzi). Ufundował go ordynat Jan Jakub Zamoyski. Świątynia jest uważana za jedną z najcenniejszych w Polsce. Funkcjonuje w niej sanktuarium poświęcone Stanisławowi Biskupowi. Można w nim oglądać m.in. cenne rokokowe wyposażenie. Są tam m.in. obrazy św. Stanisława, Matki Boskiej Anielskiej oraz św. Antoniego.

W lipcu 1944 r. stała się ona celem Kałmuków, którzy prawdopodobnie spodziewali się zdobyć tam cenne łupy. Zagrożone było też życie i mienie okolicznych mieszkańców.

Front kałmucko-partyzancki

Był to nietypowy przeciwnik. Zamojscy partyzanci musieli w 1944 r. walczyć także ze sprzymierzoną z Niemcami kawalerią kałmucką dowodzoną przez doktora Otto Dolla. W skład tej brygady wchodziło ponad 3 tys. żołnierzy. Egzotyczni skośnoocy Kałmucy budzili najpierw zdziwienie, a potem grozę. Wiadomo, że pojawili się na tzw. Zatanwiu – czyli w południowej części powiatu biłgorajskiego – 28 maja 1944 r. Zajęli m.in. miejscowości Łukowa, Obsza, Wola Obszańska, Chmielek, Zamch, Babice i Różaniec. Próbowali też przejąć kontrolę nad wsią Osuchy. Natknęli się tam jednak na partyzanckie czujki.

Do walki z Kałmukami ruszyły wówczas m.in. oddział Jana Kryka ps. Topola” oraz oddziały radzieckie dowodzone przez Grigorija Kowalewa i Borysa Szangina. Ta pierwsza bitwa trwała kilka godzin. Kałmucy zostali odparci. Musieli wycofać się na drugi brzeg Tanwi. Tam się przegrupowali i okopali. W ten sposób powstało coś w rodzaju linii frontu kałmucko-partyzanckiego.

„Kałmucy wielokrotnie podejmowali ataki, lecz za każdym razem dostawali łupnia i wycofywali się. Trzeba przyznać, że było to słabe wojsko i strachliwe” – wspominał Józef Granda ps. „Pomsta” (jego relację spisał Ludwik Buczek). „Atakowali przede wszystkim przy uczęszczanych przejściach, drogach, gdzie właśnie były najsilniejsze pozycje oddziałów polskich”.

Tak naprawdę brygada kałmucka nie rwała się do boju. Niektórzy podejrzewali, że ich zadaniem było jedynie wybadanie partyzanckich sił przed głównym niemieckim atakiem. Interesowało ich jednak coś innego. W opanowanych miejscowościach dokonywali zbiorowych gwałtów, a wiele kobiet okaleczali i zabijali. Grabili też, co się tylko dało i mordowali Polaków.

Na mieszkańców powiatu biłgorajskiego padł strach. Dlatego ludzie całymi wsiami uciekali do lasu, pod opiekę partyzantów.
Za takie bestialstwo partyzanci tępili Kałmuków z zaciętością. Nie ustępowali też ani na krok (Sowieci wziętych do niewoli Kałmuków zabijali na miejscu). Zaangażowano do walki z ową kawalerią duże siły. W sumie wzięło w niej udział ponad 1 tys. żołnierzy ze zgrupowania AK i BCh oraz partyzanci sowieccy.

Napastnikom nie udało się przełamać obrony. 9 czerwca oddziały kałmuckie zostały wycofane (zabito ok. 120 Kałmuków). Ich miejsce zajęli żołnierze Wehrmachtu.

Zasadzka

Skośnoocy kawalerzyści zostali przerzuceni w inne miejsce i użyci przez Niemców 14 czerwca w bitwie o Porytowe Wzgórze w Lasach Janowskich i Lipskich. Znów nie mieli szczęścia. Partyzanci zabili w tej bitwie ok. 200 żołnierzy niemieckich i aż 400 Kalmuków. Leśnym udało się wycofać, ale znaleźli się w okrążeniu. W tej sytuacji Niemcy znowu przegrupowali swoje siły. Już 15 czerwca kawaleria kałmucka zjawiła się w miejscowości Szeliga. Tym razem zaalarmowane zostały oddziały partyzanckie Armii Ludowej (z I brygady).

Jednej z kompanii AL udało się nawet oskrzydlić i ostrzelać Kałmuków. Kawalerzyści ponieśli duże straty. Znów wycofali się. Odparto też inny atak kałmuckich jeźdźców, w okolicach wsi Huta Nowa. Czy ich to zniechęciło? Wiadomo, że oddział Kałmuków z brygady doktora Dolla wspólnie z SS pełnił w 1944 r. służbę wartowniczą w obozie przejściowym w Tarnogrodzie (dokonywano tam m.in. brutalnych przesłuchań). Nie tylko. 25 czerwca 1944 r. doszło do bitwy pod Osuchami. Okrążeni partyzanci ze zgrupowania AK-BCh próbowali się wydostać z niemieckiego kotła. Udało się to leśnym z oddziału Konrada Bartoszewskiego „Wira”. Los także zetknął ich z Kałmukami.

„Po ciężkich walkach w Puszczy Solskiej, po licznych perypetiach na terenie obstawionym przez oddziały nieprzyjacielskie, ulokowałem się ostatecznie z uszczuplonym przez ostatnie walki oddziałem pod Góreckiem Kościelnym (...). W pierwszych dniach lipca przybył do nas z częścią oddziału „Podkowa” (Tadeusz Kuncewicz). Był też „Grom” (Edward Błaszczak)” – wspominał w latach 60. ub. wieku Konrad Bartoszewski.

Partyzanci „Wira” odpoczywali i „lizali rany” zadane im przez Niemców. W Górecku Kościelnym nie było jednak spokojnie.

„W pobliskim Aleksandrowie kwaterowała duża jednostka kawalerii kałmuckiej dr Dolla, która niemal codziennie dokonywała wypadów na sąsiednie wsie, a każdy kończył się mordem i pozostawiał po sobie pogorzeliska (...)” – notował „Wir”. – „Ubezpieczenia zameldowały o zbliżaniu się Kałmuków. Zajęliśmy stanowiska w samej wsi i gotowi byliśmy przyjąć walkę, mimo niewątpliwej przewagi nieprzyjaciela. Kawalerzyści Dolla przejechali jednak lasem za Szumem (chodzi o rzekę – przyp. red.)”.

Nie wiadomo, czy był to zwiad, czy akcja skierowana przeciwko mieszkańcom innej miejscowości. Tak czy owak partyzanci postanowili dopaść Kałmuków. Zorganizowali zasadzkę obok młyna w Aleksandrowie. Grupa „Wira” wyruszyła tam o świcie. Potem zluzował ich jeden z plutonów „Podkowy”. Dowodził nim Michał Wysocki ps. „Wit”. Około godziny 12 doszło do strzelaniny.

„Okazało się, że wyszedł na niego (chodzi o oddział „Wita”) szwadron Kałmuków” – wspomina Bartoszewski. – „Dopuściwszy więc Kałmuków na bliską odległość, rozproszył ich ogniem, biorąc dwóch żywcem. Kilku zostało na szosie (byli zabici lub ranni), reszta uciekła (...) do Aleksandrowa”.

Dokąd jechał ów szwadron? Partyzanci dowiedzieli się tego od kałmuckich jeńców.

Kolaboranci spod znaku swastyki

„Z początku (jeńcy) nie chcieli nic mówić. Potem zeznali, że jechali spalić Górecko Kościelne i Tarnowolę. Było to bardzo prawdopodobne” – pisał „Wir”. – „W czasie przesłuchania zauważyłem u nich wojskowe znaczki rozpoznawcze. Z jednej strony były numery, a na odwrocie, na skrawku materiału – czerwone swastyki. Spytałem, co oznaczają te znaki. Jeden z nich odpowiedział: „Eto Boh dr Doll”.

Bartoszewski był zdziwiony. Stwierdził, że dr Doll miał „nie byle jakie efekty wychowawcze ”, skoro jego żołnierze porównywali go do Boga, a swastykę uznawali za jego znak. Nie wiadomo, co stało się ze schwytanymi Kałmukami. Inni kawalerzyści Dolla już się w tej wsi nie pojawili.

„Przez następne dni dozorowaliśmy nadal drogę z Aleksandrowa, ale Kałmucy już nie przeprowadzali zagonów w tym kierunku” – zapewniał Bartoszewski.

I dodał z satysfakcją: „Modrzewiowy kościół w Górecku Kościelnym do dziś stoi, ciesząc oczy zwiedzających”.

Kałmucy są narodem mongolskim z grupy ojrackiej. Skąd ich kawaleria wzięła się na Zamojszczyźnie? Historia powstania tej formacji wiąże się z wojną niemiecko-sowiecką. Latem 1942 r. będący jeszcze w znakomitej formie Niemcy zajęli Kałmucką Autonomiczną Socjalistyczną Republikę Radziecką. Był to południowo-wschodni skrawek Europy nad Morzem Kaspijskim. Do zwycięzców spod znaku swastyki przystąpili przeciwnicy komunistycznej władzy. W tej sytuacji Niemcy powołali kolaboracyjną administrację, uruchomili kałmuckie szkoły oraz m.in. rozpoczęli werbunek do wojska.

Przy 16 Zmotoryzowanej Dywizji Piechoty sformowano dwa kałmuckie szwadrony kawalerii, które miały m.in. ochraniać niemieckie linie transportowe. Tworzyły one formację Kalmüken Verband Dr Doll (założycielem był współpracownik Abwehry Otto Wierba ps. Otto Doll). Gdy wojska niemieckie musiały się z Kałmucji wycofać, wraz z nimi kraj opuściła kolaboracyjna kawaleria. Ten korpus szybko zyskał ponurą sławę: najpierw podczas antypartyzanckich akcji na terenie ZSRR, potem w Polsce.

Kałmucy musieli jednak cofać przed wojskami sowieckimi. Pod koniec 1944 r. ich korpus został podzielony: ok. 2 tys. żołnierzy wysłano na Śląsk, resztę natomiast do Chorwacji (tam walczyli z partyzantką Josipa Broz-Tity). Kałmucy Dolla byli podporządkowani pod względem politycznym kolaboracyjnemu Komitetowi Narodów Rosji Andrieja Własowa (dlatego zwano ich także własowcami).
Pod koniec wojny Kałmuków wycofano do Austrii, gdzie poddali się Brytyjczykom. Oficerów i część żołnierzy wydano jednak Sowietom (reszta trafiła do obozów alianckich). Rosjanie nie mieli dla nich litości.

Kałmuccy żołnierze (było ich w sumie ok. 5 tysięcy), którzy wpadli w ich łapy, zostali zabici. Nie były to jedyne represje. Władze ZSRR rozwiązały także Kałmucką Republikę Sowiecką, a jej ludność deportowano m.in. na Syberię. Była to zbiorowa kara za współpracę z Niemcami. Do Kałmucji mogli wrócić dopiero po 1957 r.

„Nie zapomnieliśmy!"

W zabytkowym kościele w Górecku Kościelnym umieszczono pamiątkową tablicę. Czytamy na niej: „Na wieczną rzeczy pamiątkę 40-rocznicy uratowania od spalenia przez hordy kałmuckie stacjonujące w Aleksandrowie, wysługujące się hitlerowcom – kościoła – wsi Górecko Kościelne i Tarnowoli – przez oddziały partyzantki polskiej AK „Podkowy” pod dowództwem M. Wysockiego „Wita” w dniu 8 lipca 1944 r. Żyjący uczestnicy owej akcji (w 1984 r. było ich jeszcze wielu) oraz wdzięczni Bogu i św. Stanisławowi (...) za opiekę parafianie góreccy”.

O bożej i... partyzanckiej ochronie nigdy w Górecku Kościelnym nie zapomniano.

Kryzys klimatyczny, kryzys demograficzny?

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie