Hungaroring: Powrót króla

Oskar Berezowski
Sobota, kwalifikacje do Grand Prix Węgier na torze Hungaroring. Felipe Massa pędzi swoim Ferrari 260 km/godz. Warunki są świetne, nikt go nie atakuje, przed nim stosunkowo łatwy, szybki zakręt. Brazylijczyk nie skręca, pędzi prosto, jak samobójca, ku ścianie z opon. Czerwony bolid wbija się w nią z ogromną siłą.

Jeden z najlepszych kierowców świata nie rusza się. Karetka, helikopter, szpital. Tam okazuje się, że Massa ma poważne obrażenia wewnętrzne. Na pozór to tylko rozcięta skóra nad łukiem głowy. W rzeczywistości jego mózg został znokautowany. Jak się potem okazało - sprężyną.

Na powtórkach telewizyjnych widać, jak na torze podskakuje spora sprężyna, która wypadła z maszyny Rubensa Barrichello. Przy ogromnej prędkości taka część była jak pocisk, który wbił się w kask kierowcy. Massa stracił świadomość natychmiast. Nie był w stanie panować nad maszyną, która pędziła ku ścianie.

W budapeszteńskim szpitalu zrobiono mu szczegółowe badania. Jego stan był na tyle ciężki, że wprowadzono go w śpiączkę. W niedzielę rano został wybudzony i ponownie prześwietlono mu mózg. Z przecieków wiadomo, że stan kierowcy się poprawia. Jego życiu nie zagraża już niebezpieczeństwo.

Barrichello był wstrząśnięty. To z jego maszyny wypadła część, która omal nie zabiła jego rodaka. Rubens także ma w pamięci swój tragiczny wypadek podczas treningu na torze Imola w 1994 r. Dwa dni później zginął tam Ayrton Senna. Zabiła go część koła, która wbiła się w wizjer kasku. Massa miał odrobinę więcej szczęścia: śruba wbiła się kilka milimetrów nad szybką.

Oba te wypadki pokazują, jak wiele jest jeszcze do zrobienia w kwestii zabezpieczeń bolidu. Kokpit jest już wprawdzie bezpieczny (uratował choćby Roberta Kubicę podczas GP Kanady), jednak wciąż najgorzej chroniona jest głowa kierowcy. Dowodem na to są także najnowsze tragedie. 19 lipca brytyjski kierowca Formuły 2 Henry Surtees zginął, gdy został uderzony kołem z innego pojazdu i wbił się samochodem w bandę.

Kierowcy chcą teraz wznowienia intensywnych prac nad poprawą bezpieczeństwa. Media zaczynają zaś spekulować, kto w najbliższych wyścigach zastąpi Massę. Najbardziej wybuchowe tropy prowadzą do Michaela Schumachera. Cały czas ma kontrakt z Ferrari. Teraz jest jednak kierowcą do zadań specjalnych testującym bolid przed sezonem. Prawdziwymi zmiennikami kierowców włoskiej ekipy są Luca Badoer i Marc Gené. To jeden z nich najprawdopodobniej zastąpi Massę do jego powrotu na tor.
Kierowcy i szefowie zespołu mają jednak nadzieję, że wypadek Massy może przynieść pozytywne zmiany w przepisach. Na razie odbił się on także na wyniku liderującego w klasyfikacji generalnej Jensona Buttona (Brawn). Po tym, jak z bolidu Barrichello, jego kolegi z zespołu, odpadła część, sędziowie postanowili dokładnie zbadać maszyny Brawna. W efekcie Button miał mniej czasu na wyjazdy w kwalifikacjach i do trzeciej, finałowej rundy ruszył bolidem wypełnionym większą ilością paliwa, niż zakładała początkowa taktyka. Efekt był nieciekawy: Button zajął w sobotnie popołudnie ósme miejsce.

Z takiego rozstrzygnięcia cieszyłby się Kubica. Jego BMW jest wolne i już dawno Polak kończy kwalifikacje w pierwszej fazie. Nie inaczej było na Węgrzech. Tym razem Polak był szybszy tylko od Jaime Alguersuariego, który debiutował w Scuderia Toro Rosso.

Trochę dzięki bałaganowi związanemu z awarią komputera, trochę dzięki milionom dolarów wpompowanym w rozczarowujący bolid Renault, pole position zajął Fernando Alonso.

Podczas wyścigu Hiszpan nie miał już tyle szczęścia. Jego mechanicy źle przykręcili koło po postoju w boksie i były mistrz świata zakończył wyścig przedwcześnie. Tak jak Sebastian Vettel (Red Bull), który po 28 okrążeniach meldował przez radio: - Nie jestem w stanie panować nad maszyną!

To efekt kolizji, tuż po starcie z Kimim Räikkönenem (Ferrari). Fin ma bolid uzbrojony w system KERS i jego zespół coraz lepiej potrafi go wykorzystywać. Wiele zespołów już zarzuciło prace nad tym urządzeniem (między innymi BMW) jednak teraz to KERS okazuje się momentami groźną bronią. Kimi rozpychał się i jego pogrążony w smutku zespół choć na chwilę mógł mieć powody do radości, tym bardziej że Räikkönen dojechał na drugim miejscu.

Na tron powrócił mistrz świata Lewis Hamilton. Na razie to namiastka zeszłorocznej sławy. Brytyjczyk wygrał swój pierwszy wyścig w tym sezonie i sytuacja na mecie przypominała trochę powrót do przeszłości: pierwszy McLaren, drugie Ferrari, tylko BMW wciąż słabe. Kubica ukończył GP Węgier na 13. miejscu. Zespół liczy na poprawki, które przywiezie do Walencji.

Na Hungaroringu zawiedli faworyci. Brawn GP i Red Bull przechodzą kryzys i sezon, który początkowo zdominowali, znów może zrobić się ciekawy.
Grand Prix Węgier Hungaroring
Wyniki: 1. Lewis Hamilton (W. Brytania/McLaren) 1:38.23,876; 2. Kimi Räikkönen (Finlandia/Ferrari) strata 11,529; 3. Mark Webber (Australia/Red Bull) 16,886; 4. Nico Rosberg (Niemcy/Williams) 26,967; 5. Heikki Kovalainen (Finlandia/McLaren) 34,392... 13. Robert Kubica (Polska/BMW Sauber) 1.14,046

Klasyfikacja generalna: 1. Jenson Button (W. Brytania/Brawn) 70 pkt; 2. Webber 51,5; 3. Sebastian Vettel (Niemcy/Red Bull) 47; 4. Rubens Barrichello (Brazylia/Brawn) 44; 5. Rosberg 25,5... 15. Kubica 2

Stare skrzydło było lepsze

Robert Kubica (BMW Sauber)

Jestem zadowolony tylko z początku wyścigu. Ruszyłem podobnie jak na torze Nürburgring, choć przyznam, że nie uniknąłem kłopotów. W tym sezonie tylne skrzydła bolidów są wyższe i nie widziałem świateł startowych. Nie założyliśmy też nowego przedniego skrzydła. Stare okazało się lepsze. Zaraz po starcie miałem kłopoty z przyczepnością opon, ale udało mi się przesunąć o kilka pozycji wyżej. Potem zaczęły się problemy z lewą przednią oponą, a w konsekwencji z podsterownością bolidu. To spowodowało, że po kilku okrążeniach prawie nie miałem opony! Przed każdym zjazdem do boksu musiałem ostro zwalniać.

David Coulthard, były kierowca F1 o wypadku Felippe Massy

Eliminacje do GP Węgier to najdziwniejsze zawody, jakie w życiu oglądałem. Wypadek Massy w drugiej części kwalifikacji przypomniał wszystkim, że Formuła 1 wciąż pozostaje niebezpiecznym sportem. Na szczęście Brazylijczyk przeżył, jednak patrząc na ubiegłotygodniowy wypadek Henry’ego Surteesa, który zginął podczas zawodów Formuły 2, nie możemy nazywać tego sportu bezpiecznym. Po śmierci młodego kierowcy i wypadku Massy, który został wyraźnie uderzony w kask, zaczynam wątpić w sens otwartych kokpitów. Wiele się mówi o poprawie bezpieczeństwa, ale nikt nie dostrzegł kłopotów z kokpitem.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Wróć na kurierlubelski.pl Kurier Lubelski
Dodaj ogłoszenie