Instytut Medycyny Wsi w Lublinie szuka oszczędności. Zwalnia i likwiduje zakłady

Ewa PajuroZaktualizowano 
Instytutu Medycyny Wsi w Lublinie
Instytutu Medycyny Wsi w Lublinie Archiwum
W instytucie jeszcze nigdy tak źle się nie działo - napisał do nas, pragnący zachować anonimowość, pracownik Instytutu Medycyny Wsi w Lublinie. - Przeprowadzamy zatwierdzoną przez ministerstwo restrukturyzację. Po nowym roku chcemy wyjść na prostą - skomentowała dyrekcja instytutu.

- W IMW zwolniono kilkanaście osób, zlikwidowano też kilka zakładów naukowych - relacjonował nasz informator. W jego opinii pracownicy instytutu pomimo tych oszczędności ciągle słyszą, że instytut jest w złej kondycji. - Ludzie boją się o swoją przyszłość i czują się osamotnieni - napisał.

Dyrekcja potwierdziła w poniedziałek, że restrukturyzacja trwa. - Jej plan został zatwierdzony przez ministerstwo zdrowia w maju tego roku - mówił Andrzej Horoch, pełniący obowiązki dyrektora IMW w Lublinie. Przypomnijmy, że ministerstwo, ze względu na zadłużenie instytutu, chciało go zlikwidować lub przyłączyć do Uniwersytetu Medycznego. - Podjęliśmy jednak rozmowy i zadeklarowaliśmy, że nasze problemy rozwiążemy sami. To pozwoli nam zachować niezależność. Resort przystał na takie rozwiązanie. Zalecił jednak przeprowadzenie restrukturyzacji - tłumaczył Horoch.

Zlikwidowano cztery najmniej rentowne zakłady (Zakład Promocji Zdrowia; Europejskie Obserwatorium Nierówności Zdrowotnych; Zakład Bezpieczeństwa Wody i Gleby; Zakład Fizycznych Szkodliwości Zawodowych).

Wstępnie wytypowano też osoby do zwolnienia. - Trudno dziś mówić, ilu dokładnie pracowników straci pracę. Ciągle trwają rozmowy w tej sprawie. Część pracowników ze zlikwidowanych zakładów będzie mogła przejść do innych jednostek instytutu. Ostateczny bilans będzie nam znany pod koniec miesiąca - stwierdził Horoch. IMW zatrudnia obecnie 262 osoby (lekarzy, naukowców, pracowników administracyjnych).

Kolejnym krokiem zmierzającym do oddłużenia instytutu ma być obniżenie pensji pracownikom. - Na razie to tylko propozycja. Związki zawodowe właśnie ją rozważają. Zaproponowałem, by obniżyć pensje na trzy miesiące o około 20-25 proc. To pozwoliłoby nam wejść w nowy rok bez długów - tłumaczył Horoch. Związkowcy podchodzą do pomysłu z dystansem. - Dostaliśmy czas do 10 października, by wypracować stanowisko w tej sprawie. Zgody na razie nie ma - mówił Leszek Solecki z zakładowej Solidarności. - Prowadzimy konsultacje. Termin wyznaczony przez dyrekcję nie jest dla nas wiążący - podkreślała Dorota Suchodół ze Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych działającego w IMW.

- Narzekania do niczego nie prowadzą. Jeśli pracownicy instytutu boją się o swoją przyszłość powinni składać dobre wnioski o granty z ministerstwa nauki. Na to są pieniądze, trzeba tylko po nie sięgnąć - tak ogólną sytuację w instytucie ocenił dyrektor Horoch. W tym roku zatrudnieni w IMW złożyli 21 wniosków o granty. Pięć z nich zostało ocenionych negatywnie. Pozostałe są rozpatrywane.

Wszystko wskazuje na to, że restrukturyzację dokończy nowy dyrektor instytutu. Trwa konkurs na to stanowisko. Poprzedni został unieważniony przez ministerstwo zdrowia. Zdaniem resortu, procedura konkursowa została przeprowadzona niezgodnie z prawem. Chodziło m.in. o to, że w ogłoszeniu konkursowym zabrakło informacji o tym, w jaki sposób kandydaci mogą zgłaszać swoje kandydatury.

Poprzedni dyrektor IMW Andrzej Wojtyła musiał odejść ze stanowiska, bo resort zdrowia zarzucał mu niegospodarność i zadłużanie placówki.

Codziennie rano najświeższe informacje z Lubelszczyzny prosto na Twoją skrzynkę e-mail. Zapisz się do newslettera

polecane: Flesz - e-papieros zagraża zdrowiu

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 11

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

Tak sądzisz? Czasy komuny nie mają tu żadnego znaczenia. Poza tym widzę, że doskonale jesteś zorientowany. Leśnicy finansują część naukową. To był kontrakt zawarty jeszcze przez poprzedniego dyrektora. Tego wyrzuconego za niegospodarność. I realizowany przez jeden z zakładów naukowych, nie klinicznych.
I skoro jesteś tak świadomy, to może byś pokazał rzetelne sprawozdanie finansowe dotyczące rozdzielonych kosztów i zysków generowanych przez obie części. Przybliżyłoby to jakoś obraz i pozwoliłoby zorientować się w skali rzeczywistych problemów.
Ale to zdaje się jest niemożliwe. Lepiej wrzucić wszystko do wspólnego wora i pomieszać.

@Opinia. Tak, konflikt istnieje. Z przyczyn mocno trywialnych. Biała siatka w Instytucie zawsze była lepiej wynagradzana niż "czarna" - czyli naukowa. Ciekawe dlaczego?

G
Gość

Tak to jest jak działa naukowy siedzi i nic nie robi, a pensja leci. Tam już od wielu lat jest konflikt działu naukowego z reszta instytutu. Siedzą i nic nie robią i mówią że to oni utrzymują instytut z grantów. Aby składać wnioski na pomysłowe granty trzeba trochę obycia w świecie itp. A tam co drugi to już na emeryturze i siedzą i trzymają stanowiska bo jeszcze im mało, przyszedł by nowy ktoś to i by mu się chciało pracować i byłaby kasa. W Instytucie jest wiele do zmiany, np wydawania ogromnej kasy na urządzenia których praktycznie nikt nie używa max. 10 osób miesięcznie. Jak się już inwestuje w takie sprzęty trzeba na nie mieć pomysły. Można by jeszcze dużo tutaj pisać, ale po co zapewne pracownicy widzą i wiedzą jak jest.......

r
rozczarowany

czlowieku gosciu o czym ty piszesz gdyby nie klinika już czesci naukowej dawno by nie bylo! stan sprzed kilku lat? moze kilkunastu ?jest niemożliwy do przywrócenia czasy komuny sie skończyly kiedy się "dawało rade"podaj przyklady tej dziwnej zależnosci że jednostki naukowe, które są powiązane z działalnością szpitalną mają problemy finansowe,poza tym część kliniczna "utrzymuje się z kontraktow z nfz" ,zus,pacj. komercyjnych,lesnikow itp

g
gość

Może ktoś z was zapytałby dyrektora i pozostałą władzę, co oprócz tzw. restrukturyzacji zrobił, żeby zdobyć środki finansowe dla Instytutu? Niechby się wykazał. To nie sztuka zrzucić całą odpowiedzialność za pozyskiwanie środków finansowych na pracowników, a potem jojczyć, że nie ma kasy. W końcu za coś pensję, i to pewnie niemałą się bierze. A i premie co roku pewnie wpadają. Teraz też prawdopodobnie inaczej nie będzie. Cały rok kierował firmą praktycznie samodzielnie.
Z treści artykułu wynika, że cała odpowiedzialność za zapaść leży po stronie naukowej. Zlikwidowano zakłady naukowe, zwalnia się pracowników części naukowej. Może w ramach restrukturyzacji należałoby raczej wydzielić część kliniczną i ją skasować. Przywrócono by stan sprzed kilkunastu lat, kiedy istniał Instytut Medycyny Pracy i Higieny Wsi. Dawali radę.
Jest w tym kraju jakaś dziwna zależność, że jednostki naukowe, które są powiązane z działalnością szpitalną mają problemy finansowe. Samodzielne lepiej czy gorzej funkcjonują. Vide ostatnie perturbacje któregoś Centrum Zdrowia.

g
gość

Zlikwidowano "nierentowne zakłady". A czy dyrektor Horoch i "pragnący zachować anonimowość pracownik" przekazał redakcji, ilu emerytów pozostało na stanowiskach w Instytucie? Czy poinformował, jakie koszty związane z ich zatrudnieniem Instytut ponosi? I jakich to korzyści przyczyniają?

Zresztą te zwolnienia objęły doprawdy szaloną ilość osób. Może ze cztery. Kilku pozostałym obcięto etatu do połówki. I one mają przyczynić się do uratowania tragicznej i coraz bardziej tragicznej sytuacji jednostki. I dotyczyły jedynie tzw. części naukowej Instytutu. Bo, oczywiście, część kliniczna nie generuje żadnych kosztów i strat nie przysparza.

Ciekawostką jest też to, czemu pan Dyrektor Horoch nie chwali się tym, że w najnowszej klasyfikacji jednostek naukowych Instytut został sklasyfikowany w grupie A? Czyżby to był powód do wstydu? A może stoją za tym inne powody?

I wreszcie sprawa odwołanego za niegospodarność dyrektora Wojtyły. Jakoś umknął autorowi notatki fakt, że inkryminowany wygrał sprawę w sądzie.

Tak na marginesie. Nie od dziś wiadomo, że już od kilku lat podejmowane były starania o przyłączenie Instytutu do Medycznego. Nie można więc wykluczyć, że są to kolejne konsekwencje tamtych zabiegów

m
mario

Nie gódźcie się na obniżki poborów bo takie już wam zostawią, niech dyrekcja tnie po swoich pensjach - ma z czego. Jak mają zlikwidować - a um ma na was chrapkę, to wcześniej czy później do tego dojdzie
Swoją drogą doczekaliśmy wspaniałych czasów

o
ober

O czym bredzisz jednobitowa istoto?
Spowoduje to zwolnienie praktycznie wszystkim osób które nie są lekarzami. Chodzi tak naprawdę o budynek który jest w niezłym miejscu i mógłby słuzyć do nauki obcokrajowców - um ma z tego ka

g
gość

Jednym słowem Zadłużyć a następny krok Oczywiście Prywatyzacja.Mamy piękną przyszłość w Polsce.

J
Jarek

Co to za idiotyzm? Rentowna może być firma komercyjna. Uczelnia jest od uczenia a nie od zarabiania kasy.

j
jon

restrukturyzacja=likwidacja.
to jest na pewno sposób na oszczędności.
nie leczyć - nie będzie wydatków

O
OBER

TO TRAGEDIA, TAM NIE MA GOSPODARZA, POWINNI GO WŁĄCZYC DO UM.

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3