Irena Michałkiewicz odpowiada na list radnych z klubu Wspólny Lublin

KL
- W nawiązaniu do Listu Radnych z klubu Wspólny Lublin wyrażam zdziwienie wobec kuriozalnej insynuacji wywołanej słowami: "o żonie… zatrudnionej w miejskiej instytucji, która korzystała również z publicznych dotacji na swoje przedsięwzięcia" - napisała do redakcji Kuriera Irena "Beata" Michałkiewicz.

Oto pełna treść listu:

Proszę Państwa - proszę podać chociaż jeden przykład takiego przedsięwzięcia. Udzielam się bowiem w kulturze od wielu lat i żadnych "swoich przedsięwzięć" nigdy nie organizowałam. Nie rozumiem celu posłużenia się przykładem mojej osoby przez autorów listu. Cokolwiek było tymże celem, użyte środki przekroczyły granice przyzwoitości. Pracuję bowiem w instytucji miejskiej i realizuję zadania, które miasto oczekuje od naszej instytucji. Obrażona została nie tylko moja osoba. Nie mogłabym przecież, realizować tych "swoich przedsięwzięć" bez szefostwa CK, bez pracy innych osób z działów techniki, administracji, księgowości. Nie mogłabym nic zrobić bez tak licznej obecności mieszkańców Lublina na każdym organizowanym przez nas wydarzeniu.
Pracę swoją traktuję jako służebną wobec społeczności, którą wszyscy współtworzymy. Dane mi jest doświadczać wielu dowodów uznania i wdzięczności nie tylko od Lublinian, ale także od ludzi przyjeżdżających z całego regionu. Tym bardziej słowa Państwa, naszych Radnych dziwią i zasmucają.
Gwoli uzupełnienia Państwa imponującej wiedzy dodam, że aktywne zaangażowanie w kulturę mojego rodzinnego miasta zaczęłam w latach siedemdziesiątych, jako studentka I roku w Teatrze Akademickim KUL, a po studiach jeszcze w Teatrze "Provisorium". Ważnym dla mnie wyrazem uznania dla mojego społecznego zaangażowania w studencki ruch teatralny było przyznanie mi uprawnień instruktora teatralnego wydawanych przez Wojewódzki Dom Kultury. Pasję swoją kontynuuję nieprzerwanie do dnia dzisiejszego, a od prawie 18 lat w naszej wspólnej instytucji - Centrum Kultury w Lublinie. Kiedy byłam tam zatrudniana nie było jeszcze ani PiS-u, ani PO, ani mój mąż nie był politykiem, a prezydentem Lublina był pan Paweł Bryłowski.
Na koniec korzystając z okazji przypomnę bardzo piękne, szkoda, że zapomniane powiedzenie z początku lat 90 tych: "NAUCZMY SIĘ ŁADNIE RÓŻNIĆ".

Z poważaniem,
Irena "Beata" Michałkiewicz

Wideo

Komentarze 5

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

E
Edward

Wyjmijcie ich zdjęcia! Znowu Wspólny Lublin? Hipokryci! Oni próbują skłócić Lublin, zachodzą z każdej strony! A może po pomniku w ramach przeprosin?

J
Jadzia

Co to za wojna na żony?

*

coś tam na temat Jej przedszkola i środków z UE na ten ...

z
zdziwiony

Winni zawsze się tłumaczą. Koniec z karierowiczami stołkowymi z PO,WL i innymi. Mam nadzieję,że Pan Czelej pogoni resztę pazernych, siedzących na ciepłych stołkach z PIS-u zatrudnionych przez Żuka i klaszczącym razem z PO. Panie Czelej do boju trzymam za pana kciuki. Proszę wyrzucić oszustów i sprzedawczyków za kombinacje ze składkami za poprzednie trzy lata. A pan Michałkiewicz dalej te przekręty przykrywa. Dość tego.

.

.

Dodaj ogłoszenie