reklama

Jak inspektor wytropił Moneta

RedakcjaZaktualizowano 
Po niemal 10 latach poszukiwań policji udało się odnaleźć skradziony obraz Moneta. To zasługa Marka Pawlickiego, policyjnego eksperta z Poznania. Kulisy śledztwa ujawnia Agnieszka Smogulecka

Marek Pawlicki. Przeciera rękoma zmęczone oczy, poprawia okulary. W policji pracuje od 1990 roku, od początku w laboratorium kryminalistycznym. Przez lata badał odciski palców, teraz jest szefem pracowni daktyloskopii Komendy Wojewódzkiej Policji w Poznaniu. - Lubię tę pracę - mówi krótko. - To duża satysfakcja, gdy można się przyczynić do wykrycia sprawcy przestępstwa.

Wszystko zaczęło się 19 września 2000 roku. Tego dnia wezwano go do Muzeum Narodowego w Poznaniu. To wtedy właśnie pracownicy spostrzegli, że z Sali Moneta zniknął… jedyny obraz Claude'a Moneta "Plaża w Pourville". - Bezcenny, jedyne dzieło tego artysty w Polsce - powtarzali ludzie kultury. W miejscu, gdzie powinien być obraz, wisiał karton, na którym ktoś wymalował kopię obrazu.

Marek Pawlicki brał udział w oględzinach miejsca przestępstwa. - Ujawniliśmy wtedy sporo śladów. Odciski linii papilarnych były między innymi na ścianie dookoła obrazu - opowiada ekspert. - Ramę i kopię zabezpieczyliśmy, przewieźliśmy do laboratorium. Użyliśmy sporo substancji, by odkryć jak najwięcej śladów linii papilarnych. Dużo ich było na tej nieudolnej kopii "Plaży", na niezamalowanej stronie - tłumaczy, że środki wykorzystywane podczas badań dobiera się w zależności od podłoża, na którym znajdują się odciski palców.

Karton, na którym wymalowano kopię "Plaży", jest podłożem chłonnym, co oznacza, że substancje wytwarzane przez skórę wniknęły w głąb papieru, a w ramę nie. Trzeba było więc użyć wielu odczynników. Wreszcie udało się wyselekcjonować ponad 50 śladów. To był jednak dopiero początek pracy.

Zebrane z ram, kopii i ściany odciski palców trzeba było porównać z liniami papilarnymi pracowników muzeum. Policja pobrała odciski palców od prawie 160 osób i zaczęła się żmudna praca. Pod koniec 2000 roku stało się jasne, że zabezpieczone ślady nie pasują do żadnej z osób zatrudnionych w muzeum. Musiały więc należeć do złodzieja albo osoby, która wykonała kopię.

Już wtedy policja starała się wytropić " mężczyznę w grubym golfie". To osoba, która - podając fałszywe dane - poprosiła wcześniej o możliwość skopiowania obrazu wywieszonego w Sali Moneta. Pracownicy zapamiętali mężczyznę, który w pomieszczeniu spędził kilka godzin i miał przy sobie teczkę z papierami. Na niego padły podejrzenia o kradzież (dziś już wiemy, że były słuszne).

- Spośród ponad 50 śladów wybraliśmy 14 najlepiej zachowanych. Pojechaliśmy do Warszawy i wrzuciliśmy je do raczkującego wówczas Automatycznego Systemu Identyfikacji Daktyloskopijnej AFIS - wspomina Marek Pawlicki.

W 2000 roku baza AFIS była jednak uboga. W Polsce ten system został bowiem zainstalowany dopiero kilka miesięcy wcześniej, w Wydziale Daktyloskopii Centralnego Laboratorium Kryminalistycznego Komendy Głównej Policji. Dopiero dwa lata później system został rozszerzony o komendy wojewódzkie, a więc także tę w Poznaniu.
Komputery przeszukały wówczas bazę, ale człowieka, który miałby podobne odciski palców, nie znalazły (dziś wiemy, że jeszcze wtedy nie był zarejestrowany). Zakodowane odciski trafiły jednak do bazy stałej. Każde nowe linie papilarne wprowadzane do AFIS powinny być z nimi porównywane. Jak to się jednak stało, że policja wcześniej nie wpadła na trop Roberta Z.?

Odciski palców mężczyzny wprowadzono do bazy AFIS pod koniec 2006 roku, gdy był podejrzany o groźby karalne. Dlaczego namierzono go dopiero trzy lata po rejestracji w systemie? Czy AFIS zawiódł?

- Trzeba pamiętać, że ujawnione przez nas ślady były fragmentaryczne, słabej jakości, ubogie w charakterystyczne cechy - tłumaczy Marek Pawlicki. - Komputer to tylko maszyna, która nie widzi całego "odcisku palca" lecz "znaczniki" wskazujące charakterystyczne cechy. W 2000 roku zrobiliśmy wszystko, by zabezpieczyć ślady. To, czego mogliśmy użyć, użyliśmy. Trzeba było sporo czasu i pracy, by ślady zakodować tak, żeby maszyna wykonała zadanie.

Choć postępowanie w sprawie kradzieży obrazu Claude'a Moneta zostało umorzone w 2001 r., policjanci co jakiś czas wracali do tego przestępstwa. - Nie dawało mi spokoju - Marek Pawlicki przyznaje, że wracał do niej właściwie w każdej wolnej chwili.

W 2007 roku do laboratorium przyniesiono listę osób, które mogły być zamieszane w kradzież obrazu. Ich odciski palców porównano z tymi zabezpieczonymi w 2000 roku. - To wtedy, ponownie mając przed sobą materiał dowodowy i znacznie większe niż przed laty doświadczenie z AFIS, znów zacząłem szukać - opowiada Marek Pawlicki. Pierwsze próby nie przyniosły efektów.

Ekspert zaczął więc modyfikować kody zabezpieczonych śladów. Z każdego usuwał cechy wątpliwe, które mogły być tylko zabrudzeniami i znów wrzucał do bazy AFIS. Gdy komputer nie znajdował osoby, która miała takie odciski palców, Pawlicki usuwał kolejne cechy i sprawdzanie zaczynało się od nowa.

- W systemie AFIS jest 5 milionów kart daktyloskopijnych, na każdej jest 10 odcisków palców - dodaje Andrzej Borowiak z Komendy Wojewódzkiej Policji w Poznaniu. - Każde sprawdzenie polegało na tym, że komputer porównywał "nasze" odciski z wszystkimi z systemu. Za każdym razem wykonywał 50 milionów operacji.

Czas mijał. Z 14 śladów, które w 2000 roku trafiły do systemu, ekspert wybrał dwa najlepsze, określił, z których palców mogą pochodzić. Wreszcie, w grudniu ubiegłego roku, na monitorze pojawiło się kilka nazwisk z dość wysokimi współczynnikami zgodności cech charakterystycznych linii papilarnych. Wtedy Pawlicki porównał ślady z komputera. "Hit" - to słowo na monitorze zelektryzowało go. Zapadła decyzja, by przejrzeć - z lupą w ręce - karty daktyloskopijne. I znów wynik pozytywny. Robert Z., 41 lat, miejsce zamieszkania - Olkusz.

Kartki, na których uwieczniono jego odciski palców, porównuje kolejny ekspert. On także nie ma wątpliwości: - Mamy go! - pracownicy laboratorium informują o odkryciu przełożonych. - Byłem zadowolony - mówi Marek Pawlicki pytany, co wtedy czuł.

- Takie rzeczy zdarzają się każdego dnia. Tyle że w tym przypadku mieliśmy do czynienia z kradzieżą dzieła sztuki o wielomilionowej wartości - dodaje ekspert. - Każda rozwiązana sprawa cieszy, zwłaszcza taka, nad którą pracuje się od początku, od odnajdywania śladów na miejscu przestępstwa. Byłem w muzeum w 2000 r. i byłem w laboratorium, gdy Robert Z. był daktyloskopowany. Porównywałem jego linie papilarne. Największe wrażenie jednak wywarła na mnie informacja, że podejrzany wskazał, gdzie jest obraz, że kryminalni go odnaleźli i wiozą do Poznania.

Robert Z. został ujęty . Powiedział, że w impresjonizmie zakochał się, gdy dawno temu oglądał obrazy w muzeum Luwru. Po powrocie do kraju odwiedził Poznań, by obejrzeć "Plażę w Pourville". To właśnie wtedy zrodził się w jego głowie pomysł kradzieży. Chciał mieć obraz tylko dla siebie. Opowiedział, jak złożył wniosek o skopiowanie obrazu z Sali Moneta.

Śledczy nadal sprawdzają, czy Robert Z. mówił prawdę (czy faktycznie nie zamierzał sprzedać obrazu, czy nie miał wspólników, czy rodzina wiedziała, co przechowuje w ich domu) i skąd wziął kopię obrazu. Sam obraz również został zbadany przez ekspertów z laboratorium kryminalistycznego. Aby go nie uszkodzić, do zabezpieczenia śladów użyto me- tod świetlnych. - Gdybyśmy wykorzystali chemię, moglibyśmy odkryć odciski samego Moneta - śmieją się pracownicy laboratorium.
Agnieszka Smogulecka

Flesz - nowi marszałkowie Sejmu i Senatu, sukces opozycji

Wideo

Materiał oryginalny: Jak inspektor wytropił Moneta - Polska Times

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3