Jakub Piątek: Przede wszystkim meta. Cel drugi - pierwsza dwudziestka

Daniel Harasim
Kuba Piątek to zawodnik Orlen Team i KM Cross Lublin
Kuba Piątek to zawodnik Orlen Team i KM Cross Lublin Jakub Hereta/Archiwum
Jakub Piątek, pochodzący z Lublina motocyklista, po raz drugi w karierze zmierzy się z morderczym Rajdem Dakar. Rajd zacznie się już 2 stycznia.

Jak idą przygotowania?
To już ostatnia prosta. Teraz się wyciszam, a trening mam bardziej „lajtowy”. No i nie mogę doczekać się wyjazdu.

Jak wyglądał Twój trening w ostatnich miesiącach?
Cały październik byłem w Maroku. Brałem udział w dwóch zawodach, gdzie było sporo jazdy po pustyni. Na cały listopad i połowę grudnia wyjechałem do Hiszpanii. Tam dużo jeździłem na motocyklu, trenowałem na rowerze górskim. Jeździłem też w maskach imitujących pobór mniejszej ilości tlenu, by przygotować się na duże wysokości w Boliwii. Mogłem potrenować z najlepszymi zawodnikami Dakaru ostatnich lat. No i cały czas miałem bardzo dobrą pogodę. Teraz, w Polsce, uprawiam treningi kondycyjne i fizyczne. Nie ma czasu na polepszanie formy, to, co już wypracowałem, musi mi wystarczyć. Skupiam się na bieganiu, siłowni i rowerze stacjonarnym.

Czyli w święta sobie nie pojadłeś?
Na szczęście nie mam strasznie restrykcyjnej diety, że tego czy tamtego nie jem, to jem. Staram się po prostu odżywiać zdrowo. Na wigilii zresztą zawsze mamy zdrowe jedzenie, więc nie muszę się ograniczać. Najważniejsze, by w okresie świątecznym dalej trenować.

Rajd już tuż-tuż. Wkrada się stres?
Póki co, jestem zaskoczony, bo stresu nie odczuwam. Bardziej żyję świętami, skupiam się, by zapomnieć i wyciszyć się. Stres pewnie się pojawi, jak będę w drodze do Argentyny czy już na miejscu. Czuję się pewnie. Wiem, że jestem dobrze przygotowany i staram się nie myśleć za dużo.

Co czeka Cię w najbliższych dniach?
Do Buenos Aires wylatuję 28 grudnia. Dzień później będę na miejscu. Rajd rusza 2 stycznia. Na aklimatyzację będzie więc niewiele dni. Do tego dojdą testy i zgłoszenia, które zajmą około trzy dni. Można więc powiedzieć, że jak tylko przylecę, to zaczynam Dakar.

Rajd to oczywiście nie dwa tygodnie ciągłej jazdy. Co robicie między odcinkami?

Kiedy zjeżdżamy na metę, na biwak, motocykl trafia do mechaników, a ja biorę szybki prysznic. Mam czas coś zjeść, a potem siadam do robienia mapki na następny dzień. To trwa około dwóch, trzech godzin.

Sporo!
Sporo, bo tych informacji jest naprawdę dużo. Żeby każdą zaznaczyć, każdą przeanalizować, to troszkę schodzi. Wieczorem mamy briefieng, czyli spotkanie, gdze organizatorzy mówią nam, czego możemy się spodziewać następnego dnia. No i kolacja... i spać.

W tym roku trasa da Wam w kość. Sam mówiłeś, że jeśli Marc Coma miał poprowadzić trasę najtrudniejszą możliwą drogą, to z całą pewnością to zrobił.
Tak, będzie dużo trudniej niż w poprzednich latach. Znając Marca, odcinki będą bardziej nastawione na nawigację. Marc był zawodnikiem, który jeździł strategicznie, jak nawigator. Rajd na pewno poszedł w tę stronę i już nie będzie taki szybki jak do tej pory. Wiele będzie zależało od strategii i od ustrzegania się błędów.

To dobrze czy źle? Jest coś, czego się obawiasz?
Niespodzianek. Takich, które czekają, a których nikt nie jest w stanie przewidzieć. Mogę powiedzieć, że czuję się pewnie, motocykl też jest dobrze przygotowany, ale nie chciałbym, żeby zdarzyło się coś, co zaskoczy i z czym ciężko będzie sobie poradzić. A jeśli coś zaskoczy, to liczę, że znajdę rozwiązanie i sobie poradzę.

Z motocyklem jesteś już za pan brat?
Przejechałem na nim cały sezon (Piątek jeździ motocyklem marki KTM). Ostatnio dostał nowy silnik i nowe części, ale rama i naprawa wygląda tak samo. Orientuję się w podstawowych naprawach. Poza tym, mieliśmy spotkanie z moim mechanikiem, na którym improwizowaliśmy usterki, które mogą się przytrafić na trasie. Ale trzeba też pamiętać, że na środku pustyni nie mam dostępu do wszystkich części, więc moja naprawa polega tylko na tym, by zrobić coś z niczego, złożyć motocykl do kupy i dojechać do mety. Większymi naprawami będzie się zajmował, już na biwaku, mój mechanik.

Żałujesz trochę, że z organizacji wycofało się Chile? Odpadło sporo wydm, na których czujesz się dość dobrze.
Szkoda, że nie będzie pustyni. Chociaż w Chile były bardzo trudne odcinki, było dużo fesh feshu (występujący na pustyni drobny proszek przypominający kurz. Ogranicza widoczność, jest zdradliwy jak ruchome piaski, a na skałach powoduje poślizg - dop. red.), nie tylko wydmy i piach. Jednak trasy powie-lały się już od pięciu lat, rajd jechał praktycznie cały czas po tych samych drogach, więc były one bardzo mocno wybite i coraz trudniejsze do przejeżdżania. Roczna przerwa się przyda.

Co chciałbyś osiągnąć na tym rajdzie? Jakie cele sobie stawiasz?
Przede wszystkim meta. Nie ukończyłem poprzedniego Dakaru. To pierwszorzędny cel, ale jestem zawodnikiem najlepszego rajdowego zespołu w Polsce - można powiedzieć, pierwszym motocyklistą, bo innego nie ma - więc pojawiają się dodatkowe cele. I jest to pierwsza 20.

To cel wyznaczony przez Orlen Team?
Tak. Wspólnie zdecydowaliśmy, że jestem w stanie walczyć o takie miejsca i mam nadzieję, że tak się to zakończy.

Rajd Dakar 2016

Rajd Dakar 2016 będzie drugim w karierze Kuby Piątka. Lublinianin debiutował na rajdzie w 2015 roku. Do mety nie dojechał, bo jego motocykl uległ uszkodzeniu. W tym roku trasa będzie bardziej wymagająca, ale Piątek ma szanse zabłysnąć w światowej stawce.

- 2 stycznia zaczynamy krótkim prologiem, by ułożyć listę startową do następnego dnia. Będziemy mieli 13 dni rajdowych i jeden dzień przerwy. Startujemy w Buenos Aires, meta jest w Rosario. W tzw. międzyczasie zahaczymy o Boliwię. Najdłuższy odcinek będzie miał ponad 1 tys. kilometrów. Do przejechania jest w tym roku ponad 9 tys. km - opowiada Piątek.

Tegoroczną trasę rajdu układał Marc Coma, legendarny moto-cyklista, wielokrotny zwycięzca Dakaru, został dyrektorem generalnym zawodów. Rajd miał pojechać także przez Chile i Peru, jednak oba kraje ostatecznie wycofały się z organizacji. Dakar 2016 to dla Kuby Piątka wielka szansa, by się pokazać - po raz pierwszy w historii w rajdzie nie pojedzie żaden ze zwycięzców poprzednich edycji. Symboliczna wymiana pokoleniowa? Oby!


Codziennie rano najświeższe informacje z Lublina i okolic na Twoją skrzynkę mailową.
Zapisz się do newslettera!

Wideo

Komentarze 4

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

K
Kawasaki sama rama
Jak tatuś ma dużo kasy to może KMŻ by zasponsorował.
s
sos
ale młody ma pasję i ambicję i korzysta ze swojej sytuacji aby to realizować zamiast nosić "jajognioty" i przepuszczać majątek w klubach.
o
oktan
tatuś wsadzi wszystko w koszty
J
J23
Dobrze, dobrze, niech jedzie. Chyba po raz ostatni na koszt podatników. Niedawno prezesem Orlenu został człowiek z nadania PiS, więc niedługo Kuba pożegna się z teamem Orlen. Ciekawe, czy tatuś będzie skory do finansowania następnych rajdów z własnej kieszeni?
Dodaj ogłoszenie